Emilka! Jak jestes troche rezolutna i znasz angielski dobrze to dasz sobie rade wszedzie, ale wybierajac Falkirk,Perth i td. to troche jakbys sie skazywala sama na te miescowosci. A nawet zmotoryzowanym pokonanie korkow miedzy Falkirkiem a Glasgow, w godzinach szczytu zabiera czasem 2 godziny, troche mniej w strone Edynburga:) Ja niewiem na ile twoi znajomi z polski pomoga ci tutaj, ale pamietaj ze jak takiej kolezance bedziesz wisiec na karku co piec minut to roznie w wasza przyjaznia moze byc. Wybieraj duze miasta, jak Edi albo Glasgow, zawsze gdzies sie zaczepisz do pracy a np. wynajecie czegos w Glasgow albo nawet kolo niego, jak Paisley jest po prostu tansze. Zawsze przeciez mozesz sie potem przeniesc :)
nigdy w zyciu Falkirk, mieszkalam tam kilka miesiecy i dluzej sie nie da wytrzymac,miasto opanowane przez zagorzalych katolikow,maja nawet katolicka spolecznosc,chleja na potege,przylaza do domu jak nawiedzone idiotki,
nie znasz pory dnia kiedy walna ci do drzwi,obrobia dupy wszystkim wokol a na koniec i tobie, jak nie pozyczysz na piwo lub cidra bedziesz ta najgorsza co to sie zadaje z kazdym ciapkiem tylko nie z miejscowym ,,polactwem,,.
przezylam przez nich horror,mialam to nieszczescie mieszkac w okolicy grahams rd gdzie nasycenie ,,polskoscia,,
jest chyba maksymalne jakie mozna osiagnac na tak malym teresnie,tez przyjechalam do kolezanki bo co to mialo nie byc, ciagle och i ach na telefonie a w realu trafilam do zasciankowa jakiego swiat nie widzial,teraz mieszkam od ponad roku w Edynburgu i teraz moge powiedziec ze Szkocja jest piekna,jak sie odizolowalam od nawiedzonej katolickiej spolecznosci polskiej we Falkirk,zaczelam ukladac sobie pobyt od poczatku i z bardzo dobrym efektem,dlatego przemysl tysiac razy zanim podejmiesz jakakolwiek decyzje,mowie to po swojch doswiadczeniach,powodzenia
Hybryda. Przyjaciółka proponowała mi zatrzymanie się u nich przez kilka tygodni i szukanie pracy w Glasgow. Odmówiłam. Oni mają swoje życie, dziecko, psa, nie zamierzam im przeszkadzać. Skorzystam z ich dobrego serca i z chęcią przyjmę pomoc w postaci odbioru z lotniska i przetrzymania mnie z dwie doby abym się zaklimatyzowała i poplotkowała ale nic ponadto. Jestem świadoma tego że duże miasto to duże możliwości ale nie chcę mieszkać w dużej aglomeracji. Po prostu nie chcę, nie byłabym tam szczęśliwa. Jestem małomiasteczkową dziewczyną i niech tak zostanie. Jaga71, troszkę mnie przestraszyłaś, bardzo nie lubię gdy ludzie wchodzą z butami do cudzego życia. W tej chwili najbardziej czego potrzebuję to obok pieniędzy świętego spokoju. Dziękuję za rozmowę.
Cześć. Zachęcona sukcesem tematu koleżanki która utworzyła identycznie brzmiący wątek o Edynburgu postanowiłam utworzyć swój własny. A właściwie trzy w forach różnych miast, bo wciąż nie jestem zdecydowana gdzie chciałabym ułożyć sobie życie na nowo. Bilet do Prestwick mam już kupiony. Czy możecie napisać mi coś o tym mieście? Każda informacja się przyda. Oczywiście korzystałam z wyszukiwarek, nie jestem leniwa, po prostu jestem niezdecydowana.