ania- mialas przeslac mi swoje cv! dwa tygodnie temu na spotkaniu rozmawialismy i mowilem ze cos pomoge! ale bez twojego cv nic nie bede w stanie zadzialac! dobrze by bylo juz teraz rozeslac to cv i byc moze po powrocie z polski bedzie juz cos ciekawego na ciebie czekalo! ale musisz sama chciec cos dzialac! mojego maila masz w pofilu! i nie zalamuj sie! bedzie ok!......................................
max ile ty masz lat co?
ja ile mam lat? 7 a co?
Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu. Marzyła tylko o jednym: Przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą kolację, za którą musiała się tyle nalatać.
Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień. Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia. Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz.
I wtedy się spotkali. Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało - Bzzz bzzz... - szepnęła Komarzyca. - Bezy bezy - odparł Kornik. To była miłość od pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni, nie przejmując się niczym.
Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się po łące. I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw. Postanowili zalegalizować związek.Rodziny odwróciły się od nich, a znajomi nie chcieli już ich znać. Zostali wyklęci, odrzuceni od reszty społeczeństwa.
Niedługo pózniej urodziło się dziecko... Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego drążyciela Kornika. Poczwara, przed którą wszyscy będą uciekać. - Dziecko, które tylko rodzice będą kochać... Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców... Tak narodził się ..... KOMORNIK!
Facet dostał na urodziny papugę. Od początku, kiedy tylko wniósł klatkę
do domu i zdjął z niej zasłonę, zorientował się, że miała okropny nawyk
przeklinania, rzucała mięchem co drugie słowo.
Cóż było zrobić - wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, zresztą
prezent...
Przez szereg długich dni starał się walczyć ze słownictwem Papugi.
Mówił do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił
wszystko, żeby dać papudze dobry przykład... Słowem pełna poświęceń
terapia.
Na próżno. Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo
niegrzeczna, opryskliwa i obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło.
Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się głośniej. Potrząsnął nią, a ta nie
dość, że zbluzgała go tak, że wiązanki nie powstydziłby się marynarz
pływający na transatlantykach, to jeszcze dostał parę razy dziobem.
W akcie desperacji wrzucił ptaka do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł
się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany
zamrażarki, facet usłyszał przytłumiony bełkot i nagle wszystko ucichło.
Kiedy gość ochłonął trochę, naszły go wyrzuty sumienia więc otworzył
drzwi zamrażarki. Papuga w milczeniu weszła na jego wyciągnięte ramię i
powiedziała:
- Najmocniej przepraszam, że uraziłam pana moim słownictwem i
zachowaniem, proszę o przebaczenie - dołożę wszelkich starań aby się
poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w przyszłości.
Facet tego się nie spodziewał - zmiana była co najmniej szokująca - już
otwierał usta chcąc zapytać co spowodowało tak radykalną poprawę, kiedy
odezwała się papuga:
- Mogę Pana uprzejmie zapytać co zrobił kurczak
wchodzi do autobusu niski, maksymalnie "napakowany" szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero"! - powiedział, potrząsając głową. - I nie kasuje biletów! - dodał.
Kierowca spojrzał w lusterko, ale kiedy zobaczył napakowanego gówniarza, nic nie powiedział tylko ruszył dalej.
Za tydzień znów do tego samego autobusu wchodzi ten sam szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero" i nie kasuje biletów!
Kierowca znów spogląda w lusterko, ale weź i zwróć takiemu uwagę, jeszcze gębę obije. Trudno - jedzie dalej.
Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych tygodni. Kierowca w końcu nie wytrzymał; wziął 3 miesiące bezpłatnego urlopu, zaczął chodzić na siłownię, boks, zaczął brać koks, ćwiczył bez ustanku. Rozrósł się tak, że jak wrócił do pracy koledzy go nie poznali.
Wsiada do autobusu, jedzie w trasę i myśli: "Niech teraz ten gnojek tylko spróbuje tego co poprzednio". Na którymś przystanku wsiada znajomy szczyl i mówi:
- Jestem mały Tadzio, "pakero" i nie kasuje biletów.
Kierowca wypada z kabiny podbiega do niego i krzyczy z góry:
- A to niby, cholera, dlaczego?!!
- Bo mam miesięczny...
to ja jestem winna.a nie max braku mego cv.tylko,ze ja tego nie nawidze.zreszta czego nie wiecie..jestem dosc mocno pochorowana.i w ostanim czasie troche spanikowalam od czego to.ale stwierdziwszy zycie,albo..
lece do polski,pojde do lekarza bez nerwow i znow swiat bedzie mial kolory teczy.jak dzis!a wiersze dodam.
jak ktos(kumpela w polsce?!po zarwaniu dwoch miesiecy nocek)to poprzepisuje,bo ja nie mam nerwow na te gryzmoly lekarskie i wygasajace ekrany komorek.za duzo pisze!!!dzieki za humor!!!!i do zob!
ps Baska masz neta?!odezwij sie do mnie,bo mnie konto zablokowali absurdalnie.
zamiast poezji
#Jak wkurzyc ludzi #
* W supermarkecie zapełnij cały kosz zakupami, a później zapłać rachunek, wytrząsając grosiki ze świnki-skarbonki...
* Od rana do wieczora śpiewaj kolędy, mimo że jest środek lata..
* Zacznij krzyczeć u dentysty, zanim jeszcze usiądziesz na fotelu...
* Zadyszany przybiegnij do sąsiada i powiedz mu, że ktoś właśnie ukradł jego samochód. Następnie wyznaj, że chciałeś sprawdzić czy ma mocne serce... []
*W sklepie poproś, aby wymienili Ci puszkę groszku na taką, w której jest więcej ziarenek...
*Na lekcjach źle podpowiadaj kolegom [hyh ] a wezwany do tablicy, powiedz nauczycielowi, że nie piśniesz ani słowa bez widzenia z adwokatem...
od pisania i gadania do dzialania! ja proponuje spotkanie...
np w niedziele po poludniu... glasgow... dla osob ktore chce poznac ta druga polowke...
ale nie pub! a inne miejsce w ktorym bedziemy mogli sie spotkac...
zobaczyc...porozmawiac... milo spedzic czas... i wypic kawe...
proponuje spotkanie w kinie... ale innym niz wszystkie... a po kinie ... przeniesc sie na chwile w czasie...
przejsc sie ulica z lat 30-tych ... pozniej wejsc w lata 50-te... pozniej...
zatrzymac sie na chwile we wspanialych czasach ,, ludzi kwiatow,, i ,,wolnej milosci,, ...
pozniej... przejsc do wczesnych lat 80-tych i 90-tych...
i zakonczyc w terazniejszosci... przy kawie.... obserwujac te wszystkie wspaniale lata ktore minely...
co wy na to?
jezeli tak! to spotykamy sie wszyscy w niedziele ,GLASGOW, o godzinie 13-tej w kinie muzeum transportu...
napewno zmiesci sie nas tam kilkanascie osob...!
napewno bedzie wyswietlany jakis wpanialy film z lat 50-tych... a moze zestaw bajek...?
a po kinie wspolnie odwiedzimy te wspaniale lata i zakonczymy przy kawie w kawiarence...
lub moze jeszcze pozniej gdzies w jakim milym lokaliku ... juz sami... we dwoje...
lub w gronie nowych znajomych...
ja napewno bede... zapraszam! m