Do góry

ALKOHOLIZM bliskiej mi osoby

Temat zamknięty
zmartwiona
10
21.06.2010, 19:10

wiem, ze ALKOHOLIK sam musi zdac sobie sprawe ze swego problemu, a w znanym mi przypadku tak wlasnie nie jest, nie mniej jednak chcialabym pomoc bliskiej mi osbie walczyc z tym problemem.
szukam osob ktore mialy jakiekolwiek doswiadczenie z grupami AA na terenie Glasgow !!!
dodatkowym problemem jest bariera jezykowa tej osoby :((( ale gleboko wierze ze da sie jakos jej pomoc!!!
dzieki za wszelkie informacje!!!!

20:00 „Polacy żyjący na trzeżwo” Polish people living sober”
Glasgow
St’Simon’s Church 33 - 37 Partick Bridge Street
Glasgow G11 6PQ

czy ktos z was slyszal o tych spotkaniach??

Profil nieaktywny
Grzybowski
#6123.06.2010, 23:33

Pozwolcie mi znow wtracic kilka fachowych uwag:
1. Alkoholizm rozpoznaje sie po wystapieniu syndromu abstynencji - potocznie mowiac to polega a tym, ze jek sie pijacemu odstawi flaszki to wystepuje: nerwowosc, drazliwosc, niemoznosc koncentracji, szukanie pretekstow do wypicia, a dalej - niepokoj, lek, panika, zaburzenia osobowosci, agresja, gonitwa mysli, omamy sluchowe i wzrokowe, mysli paranoiczne i w koncu kliniczna paranoja. Objawy fizyczne - drzenie rak, slowotok, klopoty z krazeniem i oddychaniem, zaburzenia laknienia, trawienia, poty, czasem klopoty ze wzrokiem i sluchem, rownowaga, koordynacja i wiele innych. Wystapienie syndromu abstynencji nie zawsze jest zwiazane z tym, ile delikwent pije - sa osoby pijace duzo i ciagle i nie majace problemu z odstawieniem flaszki kiedy zechca, a sa pijace mniej i rzadziej, ale nie mogace sie obejsc bez alkoholu na dluzsza mete i latwo tracace kontrole nad piciem, przyklad - tacy co co pol roku wpdaja w dwutygodniowy ciag po wypiciu jednego piwa z kolegami, potem niepijacy przez nastepne pol i tak dalej. Skrajny przypadek - tzw. syndrom dwoch drinkow, delikwent pije troszeczke, ale codziennie, a jak nie wypije to ma objawy syndromu abstynencji.
2. Alkoholik nie musi siegnac dna by zrozumiec swoja sytuacje i zaczac leczenie. Wytrzezwienie moze nastapic w kazdej fazie choroby.
3. Alkoholik potrzebuje wsparcia i pomocy, ale - jak powiedzial leon zawodowiec - FACHOWEJ i konsekwentnej.
4. Przymusowe leczenie - tak, ale skuteczne tylko wtedy, gdy delikwent trafi na odpowiedniego psychoterapeute, ktory potrafi wykorzystac okres przymusowej trzezwosci. Tu nie tylko chodzi o psychoterapeute fachowego i oddanego - wazny jest tez typ osobowosci pasujacy do osobowosci uzaleznionego.

zmartwiona
10
#6224.06.2010, 00:12

bardzo sie ciesze ze owy temat wzbudzil tak duze zainteresowanie i jak do tej pory nie padły żadne głupie komentarze (jak to zwykle bywa na tym forum)!!!
temat rzeka...bardzo cieżki z reszta....jednak jak najbardziej warty każdej dyskusji i podzielenia sie swoimi przezyciami czy opiniami!
omawiany przeze mnie przypadek pije codziennie...od czasu do czasu z jedno lub dwudniowa przerwa! głownie upija sie hektolitrami piwa!! ciezko mi nawet wyobrazic sobie jak taka ilosc piwa mozna codziennie pomiescic w sobie?? przecietnemu człowiekowi ciezko wypic niecale 2 litry wody a co dopiero od 4 do 5 litrow piwa!!! masakra...
mam nadzieje ze znajdzie sie wiecej osob ktore beda chcialy podzielic sie swoimi doswiadczeniami... nie trzeba przeciez podawac szczegolow...wszysko mozna opowiedziec anonimowo :-))) pozdrawiam serdecznie i zycze dobrej nocy :-)))

Profil nieaktywny
Grzybowski
#6324.06.2010, 00:38

jeszcze slowko o DDA i o osobach wspoluzaleznionych... ja w swoim zyciu prywatnym alkoholikow spotkalem niewielu... w rodzinie w ogole. A jak zaczalem w tym pracowac, spotkalem taki typ kobiety - niepijacej ale przechodzacej z jednego zwiazku z pijakiem do drugiego. Niby normalne baby, ale wiecznie zwiazane z pijakami. I ciagle ten sam dramat, i ciagle modlitwy zeby ten kolejny przestal, i ciagle 'pomaganie', i te same bledy i obledy...
Zycie z alkoholikiem to wyzwanie. Nawet trzezwym.
Ja im zawsze mowilem tak: odejdz albo zostan, nie moja sprawa, ale pamietaj, ze nie masz zadnych zobowiazan wobec niego, nic mu nie jestes winna, to nie jest twoj los ani krzyz, tylko WYBOR.

#6424.06.2010, 14:43

Tak, fajnie,że tak kulturalnie sobie pogadaliśmy..... ale głównie to chyba tutaj pisaliśmy,żebyś coś wzięła dla siebie - i przestała tańczyć wokół cudzej butelki- czego Ci życzę!

Mirek Grzybowski - nie zgadzam się,że alkoholik nie musi osiągnąć dna,żeby przestać. On może osiągnąć to dno w różnej fazie choroby i zacząć odbijać- tu się zgadzam. "Dno" to nie musi być przecież leżenie we własnych rzygowinach na ulicy- chodzi o taki punkt, w którym w alkoholiku załamuje się jego wewnętrzny mit,że on panuje nad piciem, w którym jego system iluzji i zaprzeczeń zostaje mocno nadwyrężony.
Mój mąż ( trzeźwy od kilkunastu lat alkoholik) opowiadał mi o ludziach spotkanych na odwyku- jedni osiągnęli dno, bo robili pod siebie, był też taki,dla którego dnem był moment,że napił się czystej wódki z gwinta ( bo złapał go głód,a on się dotychczas uważał za konesera koniaków).
Ja trochę pracowałam z DDA i myślę,że w tej grupie było wiele takich przyszłych kobiet,o jakich piszesz- od dzieciństwa dostają solidny, systematyczny trening. Potem nawet jak trafiają na zrównoważonego emocjonalnie, nieuzależnionego człowieka - to się zwyczajnie z takim mężczyzną nudzą, bo są przyzwyczajone do "huśtawek" emocjonalnych- więc się z takim kimś nie zwiążą, bo im nie daje tego "kopa" "haju" czy jak to tam nazwać....

adas_niezgodka
176
#6524.06.2010, 15:11

' było wiele takich przyszłych kobiet,o jakich piszesz- od dzieciństwa dostają solidny, systematyczny trening. Potem nawet jak trafiają na zrównoważonego emocjonalnie, nieuzależnionego człowieka - to się zwyczajnie z takim mężczyzną nudzą, bo są przyzwyczajone do "huśtawek" emocjonalnych- więc się z takim kimś nie zwiążą, bo im nie daje tego "kopa" "haju" czy jak to tam nazwać....'

Dokladnie tak to wyglada. Niezwykle ciezko zyje sie z DDA. DDA to przewrocony do gory nogami system wartosci, a to co dla 'normalnych' ludzi jest zrodlem szczescia i spokoju, dla dda wiaze sie ze strachem a nawet przerazeniem. Przyklad? Chociazby dotkniecie DDA przez ukochana osobe... Aby pokazac jak bardzo kochaja, robia wszystko, aby partner/partnerka ich znienawidzila i odeszla. Taki to przewrotny swiat dda...

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#6624.06.2010, 17:11

Jestem przekonana, ze juz swiadomosc pewnych deficytow moze byc zbawienna.
Zbawienna w sensie wykonania chociazby niesmialej wolty i rozpoczécia zmian .
Dopoki zyjemy zawsze warto podjác to ,,ryzyko,,-glownie mam na mysli DDA i WSPOLUZALEZNIONYCH....
Znam alkoholika , ktory podjal sensowne leczenie po tym jak odebrano mu prawo jazdy za jazde po pijaku.Wystarczylo....

Profil nieaktywny
Grzybowski
#6724.06.2010, 20:00

Dosia swietnie wyjasnilas to o roznych 'dnach', 100 procent racji:)

Konto usunięte
573
#6824.06.2010, 20:42

Przykładów można podawać bardzo dużo jak również różnych teorii na temat uzależnienia ...... wiem coś o tym, w Feniksie w Glasgow stramy się dopasować sposób działania, terapii do osobowości niż do szkoły i definicji. Proces zmiany nie jest łatwy. Prosto to nie znaczy łatwo.

#6924.06.2010, 22:46

Mirek Grzybowski - ja tylko w zasadzie powtarzam słowa męża, miał sporo praktyki w tym temacie :-) A żeby skończyć z praktyka, musiał zapoznać się z teorią :-)

Asa p - im więcej wczytywałam się ( a czasem jeszcze wczytuję) w różne podejścia, koncepcje, teorie- tym bardziej jestem skłonna wierzyć,że różne rodzaje terapii i teorii za nimi stojących są tylko różnymi drogami do tego samego celu- żeby człowiek stał się niezależną, stabilną jednostką poprzez poznanie siebie i zawarcie z sobą samym pewnego rodzaju przymierza....
W końcu terapeuta też pracuje takimi metodami jakie mu pasują do jego osobowości. I jeszcze prowadzący i klient muszą w jakiś sposób sobie "odpowiadać" , "współgrać" - bo inaczej z procesu klapa.

Konto usunięte
573
#7025.06.2010, 07:57

Dosia - zgadzam się z tym co napisałaś. Mój komentarz jest dla osoby, która poszukuje pomocy.

z punktu widzenia osoby udzielającej pomocy
To trochę tak jak idziesz do lekarza i musisz znać się na tym na co zachorowałaś i na lekarstwach ..... To po co lekarz kończył medycynę?
Jeśli czegoś terapeuta nie czuje to po co ma być terapeutą?
odpowiadać, współgrać - to jest najważniejsze, bo po co się męczyć
pozdrawiam
AS

Konto usunięte
6 105
#7125.06.2010, 10:03

zmartwiona łza

no i jak? udało ci się pomóc bliskiej osobie?
jeśli tak to w jaki sposób?

opisz, podziel się doświadczeniem..

czy pomoc zakończyła się wręczeniem adresu do Feniksa, czy może poleciłaś ten temat na emito a może coś jeszcze uczyniłaś dla bliskiej ci osoby czego my tu nie wiemy???

zmartwiona
10
#7202.07.2010, 14:31

Leon Zawodowiec - jesli myslisz ze uda ci sie mnie sprowokowac do idiotycznej dyskusji to sie grubo mylisz :-)) milego dnia zycze!!!

Petrola
5
#7309.05.2014, 22:38

Witam.
Wiem ze temat jest dosc stary ale musze go odswiezyc. Mam partnera alkoholika i szukam pomocy. Pisalam maila do feniksa, dzwonilam ale cisza... Czy ktos moze podac mi namiar na psychologa ktory zechce pomoc, bo ja juz nie wiem gdzie szukac. Prosze o pomoc bo sytuacja jest krytyczna.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis