Pozwolcie mi znow wtracic kilka fachowych uwag:
1. Alkoholizm rozpoznaje sie po wystapieniu syndromu abstynencji - potocznie mowiac to polega a tym, ze jek sie pijacemu odstawi flaszki to wystepuje: nerwowosc, drazliwosc, niemoznosc koncentracji, szukanie pretekstow do wypicia, a dalej - niepokoj, lek, panika, zaburzenia osobowosci, agresja, gonitwa mysli, omamy sluchowe i wzrokowe, mysli paranoiczne i w koncu kliniczna paranoja. Objawy fizyczne - drzenie rak, slowotok, klopoty z krazeniem i oddychaniem, zaburzenia laknienia, trawienia, poty, czasem klopoty ze wzrokiem i sluchem, rownowaga, koordynacja i wiele innych. Wystapienie syndromu abstynencji nie zawsze jest zwiazane z tym, ile delikwent pije - sa osoby pijace duzo i ciagle i nie majace problemu z odstawieniem flaszki kiedy zechca, a sa pijace mniej i rzadziej, ale nie mogace sie obejsc bez alkoholu na dluzsza mete i latwo tracace kontrole nad piciem, przyklad - tacy co co pol roku wpdaja w dwutygodniowy ciag po wypiciu jednego piwa z kolegami, potem niepijacy przez nastepne pol i tak dalej. Skrajny przypadek - tzw. syndrom dwoch drinkow, delikwent pije troszeczke, ale codziennie, a jak nie wypije to ma objawy syndromu abstynencji.
2. Alkoholik nie musi siegnac dna by zrozumiec swoja sytuacje i zaczac leczenie. Wytrzezwienie moze nastapic w kazdej fazie choroby.
3. Alkoholik potrzebuje wsparcia i pomocy, ale - jak powiedzial leon zawodowiec - FACHOWEJ i konsekwentnej.
4. Przymusowe leczenie - tak, ale skuteczne tylko wtedy, gdy delikwent trafi na odpowiedniego psychoterapeute, ktory potrafi wykorzystac okres przymusowej trzezwosci. Tu nie tylko chodzi o psychoterapeute fachowego i oddanego - wazny jest tez typ osobowosci pasujacy do osobowosci uzaleznionego.
bardzo sie ciesze ze owy temat wzbudzil tak duze zainteresowanie i jak do tej pory nie padły żadne głupie komentarze (jak to zwykle bywa na tym forum)!!!
temat rzeka...bardzo cieżki z reszta....jednak jak najbardziej warty każdej dyskusji i podzielenia sie swoimi przezyciami czy opiniami!
omawiany przeze mnie przypadek pije codziennie...od czasu do czasu z jedno lub dwudniowa przerwa! głownie upija sie hektolitrami piwa!! ciezko mi nawet wyobrazic sobie jak taka ilosc piwa mozna codziennie pomiescic w sobie?? przecietnemu człowiekowi ciezko wypic niecale 2 litry wody a co dopiero od 4 do 5 litrow piwa!!! masakra...
mam nadzieje ze znajdzie sie wiecej osob ktore beda chcialy podzielic sie swoimi doswiadczeniami... nie trzeba przeciez podawac szczegolow...wszysko mozna opowiedziec anonimowo :-))) pozdrawiam serdecznie i zycze dobrej nocy :-)))
jeszcze slowko o DDA i o osobach wspoluzaleznionych... ja w swoim zyciu prywatnym alkoholikow spotkalem niewielu... w rodzinie w ogole. A jak zaczalem w tym pracowac, spotkalem taki typ kobiety - niepijacej ale przechodzacej z jednego zwiazku z pijakiem do drugiego. Niby normalne baby, ale wiecznie zwiazane z pijakami. I ciagle ten sam dramat, i ciagle modlitwy zeby ten kolejny przestal, i ciagle 'pomaganie', i te same bledy i obledy...
Zycie z alkoholikiem to wyzwanie. Nawet trzezwym.
Ja im zawsze mowilem tak: odejdz albo zostan, nie moja sprawa, ale pamietaj, ze nie masz zadnych zobowiazan wobec niego, nic mu nie jestes winna, to nie jest twoj los ani krzyz, tylko WYBOR.
Tak, fajnie,że tak kulturalnie sobie pogadaliśmy..... ale głównie to chyba tutaj pisaliśmy,żebyś coś wzięła dla siebie - i przestała tańczyć wokół cudzej butelki- czego Ci życzę!
Mirek Grzybowski - nie zgadzam się,że alkoholik nie musi osiągnąć dna,żeby przestać. On może osiągnąć to dno w różnej fazie choroby i zacząć odbijać- tu się zgadzam. "Dno" to nie musi być przecież leżenie we własnych rzygowinach na ulicy- chodzi o taki punkt, w którym w alkoholiku załamuje się jego wewnętrzny mit,że on panuje nad piciem, w którym jego system iluzji i zaprzeczeń zostaje mocno nadwyrężony.
Mój mąż ( trzeźwy od kilkunastu lat alkoholik) opowiadał mi o ludziach spotkanych na odwyku- jedni osiągnęli dno, bo robili pod siebie, był też taki,dla którego dnem był moment,że napił się czystej wódki z gwinta ( bo złapał go głód,a on się dotychczas uważał za konesera koniaków).
Ja trochę pracowałam z DDA i myślę,że w tej grupie było wiele takich przyszłych kobiet,o jakich piszesz- od dzieciństwa dostają solidny, systematyczny trening. Potem nawet jak trafiają na zrównoważonego emocjonalnie, nieuzależnionego człowieka - to się zwyczajnie z takim mężczyzną nudzą, bo są przyzwyczajone do "huśtawek" emocjonalnych- więc się z takim kimś nie zwiążą, bo im nie daje tego "kopa" "haju" czy jak to tam nazwać....
' było wiele takich przyszłych kobiet,o jakich piszesz- od dzieciństwa dostają solidny, systematyczny trening. Potem nawet jak trafiają na zrównoważonego emocjonalnie, nieuzależnionego człowieka - to się zwyczajnie z takim mężczyzną nudzą, bo są przyzwyczajone do "huśtawek" emocjonalnych- więc się z takim kimś nie zwiążą, bo im nie daje tego "kopa" "haju" czy jak to tam nazwać....'
Dokladnie tak to wyglada. Niezwykle ciezko zyje sie z DDA. DDA to przewrocony do gory nogami system wartosci, a to co dla 'normalnych' ludzi jest zrodlem szczescia i spokoju, dla dda wiaze sie ze strachem a nawet przerazeniem. Przyklad? Chociazby dotkniecie DDA przez ukochana osobe... Aby pokazac jak bardzo kochaja, robia wszystko, aby partner/partnerka ich znienawidzila i odeszla. Taki to przewrotny swiat dda...
Jestem przekonana, ze juz swiadomosc pewnych deficytow moze byc zbawienna.
Zbawienna w sensie wykonania chociazby niesmialej wolty i rozpoczécia zmian .
Dopoki zyjemy zawsze warto podjác to ,,ryzyko,,-glownie mam na mysli DDA i WSPOLUZALEZNIONYCH....
Znam alkoholika , ktory podjal sensowne leczenie po tym jak odebrano mu prawo jazdy za jazde po pijaku.Wystarczylo....
Mirek Grzybowski - ja tylko w zasadzie powtarzam słowa męża, miał sporo praktyki w tym temacie :-) A żeby skończyć z praktyka, musiał zapoznać się z teorią :-)
Asa p - im więcej wczytywałam się ( a czasem jeszcze wczytuję) w różne podejścia, koncepcje, teorie- tym bardziej jestem skłonna wierzyć,że różne rodzaje terapii i teorii za nimi stojących są tylko różnymi drogami do tego samego celu- żeby człowiek stał się niezależną, stabilną jednostką poprzez poznanie siebie i zawarcie z sobą samym pewnego rodzaju przymierza....
W końcu terapeuta też pracuje takimi metodami jakie mu pasują do jego osobowości. I jeszcze prowadzący i klient muszą w jakiś sposób sobie "odpowiadać" , "współgrać" - bo inaczej z procesu klapa.
Dosia - zgadzam się z tym co napisałaś. Mój komentarz jest dla osoby, która poszukuje pomocy.
z punktu widzenia osoby udzielającej pomocy
To trochę tak jak idziesz do lekarza i musisz znać się na tym na co zachorowałaś i na lekarstwach ..... To po co lekarz kończył medycynę?
Jeśli czegoś terapeuta nie czuje to po co ma być terapeutą?
odpowiadać, współgrać - to jest najważniejsze, bo po co się męczyć
pozdrawiam
AS
zmartwiona łza
no i jak? udało ci się pomóc bliskiej osobie?
jeśli tak to w jaki sposób?
opisz, podziel się doświadczeniem..
czy pomoc zakończyła się wręczeniem adresu do Feniksa, czy może poleciłaś ten temat na emito a może coś jeszcze uczyniłaś dla bliskiej ci osoby czego my tu nie wiemy???
wiem, ze ALKOHOLIK sam musi zdac sobie sprawe ze swego problemu, a w znanym mi przypadku tak wlasnie nie jest, nie mniej jednak chcialabym pomoc bliskiej mi osbie walczyc z tym problemem.
szukam osob ktore mialy jakiekolwiek doswiadczenie z grupami AA na terenie Glasgow !!!
dodatkowym problemem jest bariera jezykowa tej osoby :((( ale gleboko wierze ze da sie jakos jej pomoc!!!
dzieki za wszelkie informacje!!!!
20:00 „Polacy żyjący na trzeżwo” Polish people living sober”
Glasgow
St’Simon’s Church 33 - 37 Partick Bridge Street
Glasgow G11 6PQ
czy ktos z was slyszal o tych spotkaniach??