Do góry

ALKOHOLIZM bliskiej mi osoby

Temat zamknięty
zmartwiona
10
21.06.2010, 19:10

wiem, ze ALKOHOLIK sam musi zdac sobie sprawe ze swego problemu, a w znanym mi przypadku tak wlasnie nie jest, nie mniej jednak chcialabym pomoc bliskiej mi osbie walczyc z tym problemem.
szukam osob ktore mialy jakiekolwiek doswiadczenie z grupami AA na terenie Glasgow !!!
dodatkowym problemem jest bariera jezykowa tej osoby :((( ale gleboko wierze ze da sie jakos jej pomoc!!!
dzieki za wszelkie informacje!!!!

20:00 „Polacy żyjący na trzeżwo” Polish people living sober”
Glasgow
St’Simon’s Church 33 - 37 Partick Bridge Street
Glasgow G11 6PQ

czy ktos z was slyszal o tych spotkaniach??

Matrioszka2010
886
#3122.06.2010, 20:36

StBar b
#30 | Dziś - 20:34
no wlasnie sa tacy ktorzy mysla ze alkocholizm to tylko wtedy jak sie jest nawalonym co dziennie do nieprzytomnosci i nigdy nie slyszeli o nawrotach i przerwach. Sa tez tacy ktorzy uwazaja ze trawa nie uzaleznia nawet jak sie pali codziennie od roku po 5 skretow...nie nie to nie nalug,

Tak sobie czytam te forum i nic takiego co piszesz nie wyczytalam z powyzszych postów.

Profil nieaktywny
staxu
#3222.06.2010, 20:51

bo nie pisze o forum tylko o ogolnym problemie bagatelizowania problemow w tzw realu wielu sie z nim spotyka i nawet o tym nie wie, wiec rozumiem zmartwiona lze, kazdy nalug to choroba psychiczna, jak ktos mial stycznosc z tematem to wie ze alkocholikiem jest sie do konca zycia, to jest wlasnie ostatni krok SWIADOMOSC

Matrioszka2010
886
#3322.06.2010, 20:58

no i zgadzam sié z Tobá w pelni, ale niestetykazdy chory musi sam zdecydowac czy chce podjác leczenie i nikt za niego tego nie zrobi, ani rodzina ani przyjaciele. Alkoholik wszystkich którzy mówiá mu ze te co robi jest zle postrzega jako wrogów. Bliscy majá zwiázane réce:(

Profil nieaktywny
staxu
#3422.06.2010, 21:10

no i tu jest problem...gdzie jest granica? Skad wiadomo ze to juz alkoholizm? Sa pieniadze, picie nie jest wielkim problemem bo nikt nie gloduje, regularne picie prowadzi do nalogu chociaz nie koniecznie....jak poznac jesli wieczorne picie nikomu nie przeszladza, nie niszczy nikomu zycia (narazie), jak poznac nie stajac sie apstynentem? Wiem ze odbieglem od tematu ale to sa pytania ktore mnie interesuja i moze wielu innych, kazdy czsem zapada w zadume na wlasny temat...mam kumpla ktory poradzil sobie doskonale KUPIL SAMOCHUD i jest na tyle madry ze nie pije jak prowadzi

Lola
243
Lola 243
#3522.06.2010, 21:12

asa p, chodzi mi o to, czy wasza terapia moze byc refundowana?

Alkoholizm - temat rzeka. Alkoholikow powinno sie kierowac na przymusowe leczenie+psychoterapia. Czasami po dluzszym czasie w trzezwosci, moze im cos zaswitac w glowie. Czesciej jednak wracaja do picia, bo ich rzeczywistosc jest nie do przyjecia a pod wplywem alku latwiej ja strawic.

Ale juz napewno powinno sie odbierac dzieci rodzicom alkoholikom. Maja wtedy szanse na normalne dziecinstwo a pozniej normalna doroslosc.

Matrioszka2010
886
#3622.06.2010, 21:23

StBar b
#34 | Dziś - 21:10
no i tu jest problem...gdzie jest granica? Skad wiadomo ze to juz alkoholizm? Sa pieniadze, picie nie jest wielkim problemem bo nikt nie gloduje, regularne picie prowadzi do nalogu chociaz nie koniecznie....jak poznac jesli wieczorne picie nikomu nie przeszladza, nie niszczy nikomu zycia (narazie), jak poznac nie stajac sie apstynentem? Wiem ze odbieglem od tematu ale to sa pytania ktore mnie interesuja i moze wielu innych, kazdy czsem zapada w zadume na wlasny temat...mam kumpla ktory poradzil sobie doskonale KUPIL SAMOCHUD i jest na tyle madry ze nie pije jak prowadzi

Na ocenienie tego potrzeba paru czynników. Czy np. osoba, która mam problem z alkoholem utrzymuje kontrolé nad swoim piciem, najbardziej czytelny sygnal jest wtedy gdy taka osoba chla do momentu az sié alko nie skonczy. W jakich sytuacjach siéga sie po alkohol, czy sá to momenty stresujáce, zabawa czy wszystko na raz. Jak czésto sie pije alkohol., bo np. czésto zaczyna sié od picia weekendowego, ile kasy przeznacza dana osoba na zaopatrzenie barku itp. Ten temat jest barzdzo zlozony.

Profil nieaktywny
staxu
#3722.06.2010, 21:27

lo la chcesz miec dziecko to sobie zmajstruj ale nie wyjezdzaj z tekstami o odbieraniu dzieci, w uk prawo dalo za duze pole do popisu zlosliwym ludziom, robiacym problemy innym ludziom (czesto bez powodu) odbiernie dzieci rodzicom to ostatecznosc, nie wszyscy beda zyli w rodzinach w ktorych beda prywatne lekcje,samochody na 18-stke i nie wiem co jeszcze, mojej znajomej JEDNI 'ZNAJOMI' grozili ZAPENIEM bez powodu 'ZALATWMY CI ZE CI ODBIORA DZIECKO'. Co to ma znaczyc ten temat z odbieraniem dzieci, leczcie sie ludzie.

Profil nieaktywny
staxu
#3822.06.2010, 21:37

dodam ze sa rozne stadia i formy alkoholizmu, nie zawsze trzeba odbierac ludziom dzieci, nie wszyscy napier.... Swoje dzieci albo gwalca. LUDZIE NIE GROZCIE SOBIE ODBIERANIEM DZIECI!!!!

Lola
243
Lola 243
#3922.06.2010, 21:38

StBar b , gdyby alkoholikowi dac wybor - alkohol albo dziecko, to myslisz, ze co by wybral? ;) zreszta widze, ze nie bardzo kojarzysz o czym jest temat "apstynecie" ;)

Lola
243
Lola 243
#4022.06.2010, 21:41

StBar b
#38 | Dziś - 21:37

dodam ze sa rozne stadia i formy alkoholizmu, nie zawsze trzeba odbierac ludziom dzieci, nie wszyscy napier.... Swoje dzieci albo gwalca. LUDZIE NIE GROZCIE SOBIE ODBIERANIEM DZIECI!!!!

Idiota :)

Profil nieaktywny
staxu
#4122.06.2010, 21:44

taki ze mnie apstynent jak z ciebie normalny czlowiek

Profil nieaktywny
staxu
#4222.06.2010, 21:49

umiesz cos poza kopiowaniem i wklejaniem? Czy tylko tyle?
Ja mam inne zdanie niz ty, nie moja wina ze ty wolala bys byc odebrana swoim rodzicom a nikt tego nie zrobil, moze dojzej....

Matrioszka2010
886
#4322.06.2010, 21:54

Natura ludzka jest jaka jest kazdy popelnia blédy. Alkoholikiem moze zostac kazdy tak samo jak bezdomnym. Chodzi o to, zeby wiedziec co w tym temacie zrobic zeby nie poplynác, a jednoczesnie odkryc moment w którym traci siékontrolé nad piciem i popada sié w nalóg.

Konto usunięte
573
#4422.06.2010, 22:56

Feniks w Glasgow
The aims of the project is initiate and promote projects for the advancement of education and relief of poverty of Eastern European migrants; provide adult, children and adolescents therapy and counselling; conduct therapeutic and developmental workshops and support the personal and professional development of migrants - and their integration into Scottish society.

Do not be afraid to get help. Open up to help.

Glasgow Founded by Big Lottery

Office: The Pearce Institute
840 - 860 Govan Road, Glasgow, G51 3UU tel: +44 7895261497

Konto usunięte
573
#4522.06.2010, 22:59

częściowo jesteśmy dofinansowani przez Big Lottery ale prosimy o dotację aby projekt mógł dalej funkcjonować

Profil nieaktywny
OkoUcho
#4622.06.2010, 23:20

StBar b-ty faktycznie niewiesz co pierdolisz:)...wszyscy powinni się trzymać od alkoholika jak najdalej..w szczególności jego własne dzieci..na które ma On ogromny wpływ w szczególności w wieku dziecięcym i dojżewania...Alkoholik powinien dostać kopa od wszystkich:)..w jego otoczeniu sami psychologowie-leczenie zamknięte..aż się nie jorgnie..że pierdoli życie nie tylko sobie ale i osobom z otoczenia,które chcą mu pomóc a on ma to w głębokim poważaniu:)

ferdynat
79
#4722.06.2010, 23:25

takie zycie jedni pija inni cpaja,palą, wąchają,wszyscy czyms sie trują.jesli ktos chce pije i niema swiadomosci ze jest alkoholikiem to chodzby niewiem co to pił bedzie.

Konto usunięte
573
#4823.06.2010, 07:57

Metody pracy z osobami mającymi problem z uzależnieniem są różne. Jeśli masz zamiar pomóc drugiej osobie, która sądzisz, że ma problem z uzależnieniem najlepiej szukaj pomocy na zewnątrz. Proces wychodzenia z uzależnienia nie jest łatwy i przyjemny ale do wykonania. Pomoc z zewnątrz daje Ci poczucie, że możesz komuś zaufać i poczuć się bezpiecznie. W szczególności jeśli chodzi o bliskie nam osoby. Uzależnionym można być nie tylko od alkoholu i narkotyków ale również od pracy, seksu, hazardu, internetu, telefonu itd. Jest tego sporo tyle, że nawet nie zdajemy sobie z tego najczęściej sprawy. "Nagonka" na osobę, która ma problem z uzależnieniem lub rodzinę, bliskie osoby - ma najczęściej przeciwny efekt. Zaczynamy ukrywać swoją prawdziwą sytuację, udajemy, że wszystko jest ok, że nie ma żadnego problemu. Boimy się bycia ocenianym. Większość wypowiedzi, które przeczytałam są "oceniające" czyli takimi, które mogą mieć odwrotny skutek - pogorszenie sytuacji dla osoby, która poszukuje pomocy. Trzeba pamiętać, że osoba uzależniona i bliskie jej osoby, najczęściej borykają się również z innymi problemami - problemy finansowe, przemoc fizyczna i psychiczna, problemy wychowawcze.
Procedury w Szkocji jeśli chodzi o pomoc rodzinie w której jest problem z alkoholem to inny temat. Osoby zainteresowane zapraszam do Feniksa.

gwiazdeczka26
321
#4923.06.2010, 09:03

czy ktos wie czy DDA jest w edinburghu???

Konto usunięte
573
#5023.06.2010, 17:23

jeśli będą osoby chętne na grupę DDA w Glasgow - to zorganizujemy

#5123.06.2010, 19:17

zmartwiona łza, na al-anonie i na grupach terapeutycznych dla osób współuzależnionych często powtarzają-"zajmij się sobą". Nie kontroluj, czy chodzi na mitingi, nie gderaj mu nad uchem-to naprawdę nic nie da.Zajmij sie swoim życiem. Myślę,że jakbyś poszła z nim na mityng otwarty AA ( bo tylko na takich mogą być osoby postronne), tobyś mu tylko utrudniła życie- on ma sluchać, ewentualnie mówić i wyciągać jakieś wnioski dla siebie-Ty mu tam jesteś niepotrzebna, mówiąc brutalnie. Ty za niego nie będziesz trzeźwieć. Skoro tak bardzo się nim przejmujesz, to poszukaj terapii lub grupy wsparcia dla siebie ( ja z braku takowych w Glasgow uczestniczę w internetowych grupach wsparcia).

#5223.06.2010, 19:19

To artykuł z forum niepijemy.pl :
Pomagierzy
Zanim alkoholik straci wszystko otacza się ludźmi, którzy gotowi są mu pomagać. Towarzyszą mu przez lata. Osoby te ochraniają go jak potrafią, załatwiają za niego co mogą, zawsze są w pogotowiu, licząc, ze przyjdzie moment, gdy do pijącego „coś dotrze".

Całymi latami rozmawiają, proszą, grożą, odchodzą i wracają, próbują podstępem... Pożyczają pieniądze, kryją wpadki, usprawiedliwiają nieobecności w pracy, łagodzą konflikty, utrzymują finansowo, sprzątają po awanturach, chowają alkohol lub przeciwnie starają się, by był zawsze w domu, by pijący nie chodził do kolegów...

Wybaczają zdrady, niesłowność, kłamstwa, brak odpowiedzialności.

Cierpią, czują się pokrzywdzone, nie mogą się pogodzić ze zmarnowanym życiem, nie mogą liczyć na żadną pomoc, wstydzą się, że są bite i poniżane, ale... płaca kaucje za wyciągniecie z wiezienia, opłacają adwokatów, by pijacy odzyskał prawo jazdy i boją się kolejnego dnia...

Wożą go do pracy, w której zawsze znajduje się ktoś życzliwy, podwożący go do baru, z którego... lepiej już by nie wracał.

Czasem się buntują – dla pokazania, postraszenia... Występują o rozwód, po czym wycofują pozew, zgłaszają na policji pobicie, po czym wycofują oskarżenie, pomimo narosłego długu nie egzekwują prawnie swoich racji, bo i tak nie wierzą, że go odzyskają.

Same wychowują dzieci i nie domagają się alimentów. Widzą znikające z domu przedmioty i są przekonane, że nic nie mogą zrobić.

Unikają rozmów o piciu i udają, ze niczego się nie domyślają. Wiedza, ze pijący rujnuje swoja rodzinę, ale starają się, by miał poczucie, ze jest przez nich nadal „normalnie" traktowany. Gdy dostrzegają luki pamięciowe, zmieniają temat. Widza trzęsące się ręce i stawiają piwo. Dobrze wiedza, że pijący przepija właśnie swoja tygodniówkę, mając na utrzymaniu dziecko i żonę w ciąży, ale udają, ze wierzą gdy mówi, iż są to „ekstra" zarobione pieniądze.

Gdy dziecko dotknie rozgrzanego żelazka, oparzy się. Powstanie zaczerwienienie, które boli. Oparzenie jest skutkiem nieostrożnego zachowania, a ból tego konsekwencją. Gdy uderzy kolegę w przedszkolu, zostanie ukarane. Gdy nie odrobi lekcji, dostanie najgorsza ocenę. Uczy się, że każdy skutek ma swoją przyczynę, a odpowiedzialność polega na ponoszeniu konsekwencji za swoje czyny i decyzje. Wyobraźmy sobie jednak dziecko, które może nie ponosić konsekwencji swoich zachowań, bo np. nauczyciele w szkole patrzą przez palce na jego niedouczenie, nikt nie reaguje, gdy bije inne dzieci, a rodzice udają, że nie zauważają jego kłamstw. Jednocześnie jednak wszyscy wymagają, by to dziecko było dobrym uczniem, dobrym kolega i uczciwym człowiekiem. Oczywiście, to jest absurd.

Ale taka właśnie jest sytuacja alkoholika otoczonego swoimi życiowymi pomagierami.

To pomagierzy chronią alkoholika przed konsekwencjami jego picia, ułatwiając mu unikanie odpowiedzialności. Alkoholik skrzętnie to wykorzystuje, a nawet osiąga duża skuteczność w utrzymywaniu pomagierów w ciągłej gotowości do pomagania mu.

Robi to przez manipulowanie poczuciem winy, wstydu, utrzymywaniem najbliższych w przekonaniu, że bez niego „zginą" lub że on bez nich „zginie" i będą go mieli na sumieniu; a także obietnicami, szantażami, graniem na poczuciu solidarności, wdzięczności za jakieś stare sprawy, wspólne dzieciństwo itd.

Pomagierzy są w gruncie rzeczy bardzo podobni do alkoholika, w tym sensie, ze uzależniają się w sposób patologiczny od pomagania mu, tak samo jak on uzależnia się od ich pomocy. Jest to obopólne wiązanie. Chore wiązanie.

Problem pomagierów polega na tym, że nie dostrzegają manipulacji alkoholika, ponieważ pomaganie mu jest im samym potrzebne. Są to bowiem często osoby o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, zależne emocjonalnie od zewnętrznych opinii, niepewne siebie, dla których „dobroć, pomaganie i cierpienie" jest sposobem budowania własnej samooceny. Osoby te doświadczały w swoim życiu odrzucenia i braku miłości, a negatywne uczucia są teraz „lepsze" od ich braku.

Podobnie jest w przypadku osób regularnie walczących z alkoholikiem. Agresja i nienawiść są sposobem wiązania emocjonalnego. Nie ma bowiem znaczenia czy pomagierstwo odbywa się przy akompaniamencie łez, czy agresji i pretensji. Ważne jest trwanie przy alkoholiku i ponoszenie za niego konsekwencji jego picia.

Są tez oczywiście tacy, którzy pamiętają alkoholika z jego najlepszego okresu i nie chce im się pomieścić w głowie, ze sam mógł się do „tego" doprowadzić. Ci chętnie kupują opowieści o złej żonie, pechu w interesach, lub o czymkolwiek. Spostrzegają alkoholika jak ofiarę jakichś zewnętrznych okoliczności, współczują i solidaryzują się z nim, wysłuchując nie kończących się wynurzeń i żalów. Wierzą, że pije, bo ma powody. Pomagają wiec, bo w biedzie trzeba pomoc...

Czy zatem nie należy pomagać alkoholikowi? Jeśli pomoc sprowadza się do tego, że pomaganie pozwala pijącemu nie ponosić odpowiedzialności za skutki picia, to nigdy nie należy mu pomagać. Nawet jeśli maja to być konsekwencje bardzo poważne, czy bardzo błahe. To nie ma znaczenia. Pomoc w wyciągnięciu go z wiezienia, lub aresztu, tak samo mu szkodzi jak posprzątanie rozbitej w alkoholowej złości szklanki czy pożyczenie pieniędzy, choćby na papierosy.

Taka bowiem pomoc utrzymuje alkoholika w poczuciu, ze nie jest tak najgorzej, skoro pije i „jakoś" zawsze wychodzi cało z opresji. Ta pewność jest zależna od natężenia pomagierstwa.

Z czasem powstaje przekonanie, ze tak właśnie być powinno, ze normalne jest, iż inni są w pogotowiu i zawsze pomogą. Rzeczywisty związek miedzy przyczyna i skutkiem zostaje zniekształcony, a z czasem zanika. Konsekwencje picia zaczynają nie dotyczyć pijącego. Stają się dla niego jakąś abstrakcja, co nasila się jeszcze intensywniej z powodu nietrzeźwości. Podobnie jak w przypadku dziecka, które odciążone od konsekwencji np. nie odrabianych lekcji nie doświadcza związku miedzy nie uczeniem się, a złymi ocenami.

Tak samo pijacy nie może doświadczyć skutków swojej alkoholowej działalności w domu, bo zanim wytrzeźwieje, żona zdąży wszystko posprzątać, ogarnąć. Jak ma serio traktować problem braku pieniędzy, gdy „jakoś" zawsze „się" one znajdują i nie tylko dzieci głodne nie chodzą, ale i on ma wikt i opierunek? Dlaczego ma się przejmować odebranym prawem jazdy, gdy rodzina stanie na głowie, by je odzyskał. Załatwią adwokata, zapłacą... To nie on odczuje skutki związane z całą skomplikowaną procedurą odzyskania prawa jazdy, tylko rodzina.

Powie ktoś: no tak, ale w ten sposób, bez pomocy i wsparcia, alkoholik stoczyłby się na samo dno – byłby już na ulicy, w wiezieniu, straciłby wszystko. Nie można na to pozwolić. I to jest racja.

Ale prawda jest tez to, ze w patologicznej symbiozie z pomagierami stacza się również, tylko wolniej i nie swoim kosztem, pociągając za sobą wiele niewinnych osób.

Gdyby od samego początku alkoholowej kariery otoczenie odcięło się zupełnie od ponoszenia odpowiedzialności za skutki jego picia, stoczyłby się również, ale znacznie wcześniej, wtedy gdy jeszcze choroba nie była tak rozwinięta, gdy po prostu miał większe szanse, a dno nie było jeszcze tak głębokie. A to oznacza, ze szybciej tez odbiłby się od tego dna.

Nie istnieje inna droga pomocy alkoholikowi. Można mu tylko pomoc w tym, by jak najprędzej doświadczył dna, wstydu, upokorzenia, kompletnego braku pieniędzy, choćby wiezienia, konieczności spania w samochodzie lub na ulicy... itd. By doświadczył na własnej skórze wszystkich konsekwencji picia i by obok nie było nikogo, kto w akcie litości zdejmie z niego choćby odrobinę tego ciężaru.

Musi nastąpić taki moment, gdy tylko od alkoholika decyzji zależeć będzie jego życie. Wtedy tylko ma szanse podjąć odpowiedzialność za to życie, dokonać w nim zmian i odbić się od dna. Nie ma innej drogi.

Ale bardzo ważne jest to, by w tym momencie dostrzegał szanse, te jedna realna możliwość, która jest leczenie się.

© Elżbieta Kołakowska

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#5323.06.2010, 19:53

...swiéte slowa....najlepszá pomocá ,jest nie pomagac.

Konto usunięte
6 105
#5423.06.2010, 20:03

pomoc tylko fachowa jak już

zmartwiona
10
#5523.06.2010, 20:31

asa p
#50 | Dziś - 17:23

jeśli będą osoby chętne na grupę DDA w Glasgow - to zorganizujemy

Przyznam sie szczerze ze bylabym zainteresowana takimi zajeciami :-))) odezwe sie na Twojego maila wkrótce:-))

Lola
243
Lola 243
#5623.06.2010, 20:34

Ciezko jest nie "pomagac" osobie, ktora sie kocha. Wspoluzaleniony przez to, ze jest bardzo mocno zwiazany emocjonalnie z alkoholikiem , jest w pewnym sensie "bohaterem tragicznym" bo cierpi zarowno w sytuacji gdy "pomaga" alkoholikowi , jak i w sytuacji gdy "nie pomaga".

Dlaczego dzieci powinno sie odbierac alkoholikom? (przynajmniej tym, ktorzy sie nie chca poddac leczeniu). Dziecko, do prawidlowego rozwoju potrzebuje naszej milosci i poczucia, ze jest dla nas najwazniejsze na swiecie. Dla alkoholika najwazniejszy jest alkohol. Dziecko schodzi na plan dalszy. Wyrasta w niskim poczuciu wlasnej wartosci, poniewaz alkohol jest wazniejszy i bardziej umilowany przez rodzica niz ono same. (przynajmniej tak to odbiera na swoj sposob dziecko). Dlatego w rodzinach alkohollikow wyrastaja DDA - czesto nie przystosowane do zycia w spoleczenstwie, do zycia w zwiazku, do zakladania rodziny. Czesto cale zycie pozostaja DDA - doroslymi dziecmi alkoholikow, bardzo skrzywdzone , majace zal do calego swiata, nie umiejace kochac.

powermama
16
#5723.06.2010, 21:36

halo halo.

po pierwsze mamy świetnie działającą organizacje Feniks - jest także w glasgow. korzystałam z ich usług w edynburgu i gorąco polecam.
nie czytałam wszystkich wpisów ale z własnej autopsi- choć to najwiekszy bład- napiszę tak.
mój tato pił i pije...jakieś 6 lat temu podjął się leczenia w polsce ale na baaaardzo któtko. ale zasada była jedna
LECZY SIE CAŁA RODZINA!!!!!! POWTARZAM CAŁA!!!!!!!

powermama
16
#5823.06.2010, 21:40

alkoholi idzie sam z nieprzymuszonej woli i potrafi sam nazwac siebie alkoholikiem
osoba współuzależniona tak samo...idzie sama bo wierzy ze ma problem
życzę powodzenia choc to dluga i cięzka droga
naszej rodzinie sie nie powiodło- rodzice rowiedzeni- ale ja i moje rodzenstwo kochamy się jeszcze bardziej i wspieramy jeszcze wiecej.... warto choćby dla siebie.
wiara....
w razie gdybyś chciała popisać z kims i od głupoty napisac co sie z tobą dzieje
napisz do mnie. nie martw się nie osądzam
4002306 to moje gg

powermama
16
#5923.06.2010, 21:40

alkoholi idzie sam z nieprzymuszonej woli i potrafi sam nazwac siebie alkoholikiem
osoba współuzależniona tak samo...idzie sama bo wierzy ze ma problem
życzę powodzenia choc to dluga i cięzka droga
naszej rodzinie sie nie powiodło- rodzice rowiedzeni- ale ja i moje rodzenstwo kochamy się jeszcze bardziej i wspieramy jeszcze wiecej.... warto choćby dla siebie.
wiara....
w razie gdybyś chciała popisać z kims i od głupoty napisac co sie z tobą dzieje
napisz do mnie. nie martw się nie osądzam
4002306 to moje gg

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#6023.06.2010, 22:24

Lola z tymi dziecmi to nie jest tak jednoznacznie...
maja zaburzone dziecinstwo, maja oslabione poczucie bezpieczentwa, sa zakrecone/ wkolo butelki, /zyja w klamstwie, chorym kamuflazu, wstydzie bezdennym ,itd iyd...ale kazde pelni inna role /jezeli jest tych dzieci wiecej n iz jedno/
Pierwsze najczésciej pelni role bohatera rodzinnego-dobrze sie uczy, zeby zadac klam opiniom ze cos w tym domu nie tak, dba o wizerunek domu rodzinnego i jego domownikow, zaciera slady chlania np. ojca, czy obojga rodzicow, sprzata ogarnia , troszczy sie o rodzenstwo, jest ambitne, choc smutne, ma obowiazkow ponad watle mozliwosci, niechetnie oddaje sie beztroskiej zabawie-bohater .....do czynow i zadan wznioslejszych
Drugie najczesciej to koziol ofiarny-obrywa mu sie za wszystko i za wszystkich
trzecie- nieiwdzialne dziecko=ciche, spokojne, gdzies na uboczu tego calego cyrku, przezywa gleboko, ale w swoim swiecie, do ktorego ucieka, uwaza ze jest malo wazne na tle problemu
czwarte , najmlodsze -rodzinna maskotka , zabawiaczka alkoholika, ktora swoim przylkejonym usmiechem ma nadzieje na poprawe nastroju w domu alkoholika.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis