ODA DO KIBELKA
"O ty ktory stoisz w oddzielnym pomieszczeniu
O ty co dajesz ulge kazdemu
Do Ciebie i Ojciec i Matka
I cala rodzinna gromadka
Przychodza w wolnej chwili
Zmieniaja sie w motyli
Siadaja jak na kwiatku
Na jego jedynym platku
Czyli na muszli klozetu
Jakoby brali lekcje baletu
Zginaja leciutko kolana
I plynie won nieopisana
Obok Ciebie wisi papierek
Z kolorow czterech
I bialy i szary i zolty
Czasami nawet przykuty
I tym wlasnie papiereczkiem
Wycieraja swoja dupeczke
Nastepnie wode spuszczaja
I miejsce to opuszczaja
A ty stoisz mocny dumny i wytrwaly
O kibelku wspanialy"
" W pustym lesie rodzi sie swiadomosc
Ze to ostatnia chwila zeby sie przebudzic
I chociaz drzewa zostaly juz wyciete
To nadal nie obchodzi to zbyt wielu ludzi
Beton jest zazdrosny o wszystko co zywe
Niczym nowotwor pozera krajobraz
My stoimy zupelnie bezradni
Zamiast cos zrobic dla walsnego dobra
Martwe drzewo nie oddycha juz dla nas
Poprostu sie przewraca zupelnie bez krzyku
I wszystkim sie wydaje ze nie ma problemu
Bo nie skarzy sie i umiera po cichu
Mozna jeszcze dlugo mowic na ten temat
I szkoda tylko ze banalne prawdy
Mimo ze przeciez dotycza nas wszystkich
Nie docieraja do tej politycznej bandy
Jest w tym jakis ponury symbol
Ze czlowiek rozumny
Wlasnie z drewna a nie plastiku
Produkuje trumny"
DEZERTER
"Mezczyzna zdradza jak czegos mu brakuje
kobieta z ciekawosci"
"Zwyciezca jest ten ktory walczy
a nie ten co wygrywa"
"jest tak wiele milosci, tak roznych
tak pomieszanych z nienawiscia
inechecia, obowiazkiem, pogarda
ze samo slowo MILOSC niewiele dzis znaczy"
"odrobina mniej obcosci w stosunku do kogos to jest Milosc"
"Pamietaj ze najwieksza zemsta jest przebaczenie"
"Pokaz mi jak to robisz
Ze, mozesz jeszcze usmiechac sie
Naucz mnie jak patrzec
Na glodujace dzieci
Na mordowanych ludzi z obojetnoscia
Jestem slaba i nie moge nic zrobic
Nie umiem nawet zamknac oczu"
("Gladiator"- film) Fragmenty ---->
*"Brud sie latwiej zmywa niz krew"
*"Przerazajacym snem jest zycie"
*"Smierc usmiecha sie do wszystkich
trzeba umiec usmiechnac sie do niej
Ale czy ktos potrafi usmiechnac sie do swojej?"
*"Nasze czyny za zycia brzmia
echem w wiecznosci"
D E Z Y D E R A T A
Przechodz spokojnie przez halas i pospiech
I pamietaj, jaki spokoj mozna znalezc w ciszy.
O ile to mozliwe, bez wyzekania sie siebie.
Badz na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoja prawde jasno i spokojnie
Wysluchaj innych, nwet tepych i nieswiadomych,
Oni tez maja swoja opowiesc.
Unikaj glosnych i napastliwych sa udreka ducha.
Porownujac sie z innymi, mozesz stac sie prozny
I zgorzknialy bowiem zawsze znajdziesz
Lepszych i Gorszych od siebie.
Niech twe osiagniecia zarowno jak plany
Beda dla Ciebie zrodlem radosci
Wykonuj swa prace z sercem , jakakolwiek bylaby
skromna, ja jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu
Badz ostrozny w interesach, na swiecie bowiem
pelno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasloni prawdziwej cnoty
Wielu ludzi dazy do wznioslych idealow
I wszedzie zycie pelne jest heroizmu
Badz soba , zwlaszcza nie udawaj uczucia
Ani tez nie podchodz cynicznie do milosci,
albowiem wobec oschlosci i rozczarowan
Ona jest wieczna jak trawa
Przyjmuj spokojnie co Ci lata doradza, z wdziekiem
wyrzekajac sie spraw mlodosci.
Rozwijaj sile ducha, aby mogla Cie oslonicw naglym
nieszczesciu. Nie drecz sie tworami wyobrazni.
Wiele obaw rodzi sie ze znurzenia i samotnosci.
Obok zdrowej dyscypliny badz dla siebie lagodny
Jestes dzieckiem wszechswiata nie mniej niz drzewa i gwiazdy
Masz prawo byc tutaj. I czy to jest dla Ciebie jasne czy
nie wszechswiat bez watpienia jest na dobrej drodze
Tak wiec zyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek on Ci sie
wydaje, czymkolwiek sie trudzisz i jakie kolwiek sa
twoje pragnienia w zgielkliwym pomiesznaiu zycia
zachowaj spokoj ze swa dusza
Przy calej swej zludnosci, znoju i rozwianych
marzeniach. Jest to piekny swiat
badz uwazny
Daz do szczescia.
(Znalezione w starym kosciele sw.Pawla w Baltimore datowane 1692 roku) DEZYDERATA ORYGINAL
WIARA I ODWAGA vc STRACH I NIEPEWNOSC
HISTORYJKA DNIA !!!
Dawno, dawno temu….zylo sobie dwoch, "z piekla rodem" braci. Na imie im bylo Strach i Niepewnosc.
Ulubionym ich zajeciem bylo chodzenie od domu do domu i pukanie w drzwi ludzi zamieszkajacych ich dzielnice.
Z chwila gdy tylko ktos otworzyl im drzwi, Strach i Niepewnosc z wielkim impetem wkraczali do mieszkania, przetrzasali mozliwie wszystko obracajac zycie jego domownikow do gory nogami, pozostawiajac ich w ogromnym strachu i calkowitym braku wiary w ich dotychczasowe plany, cele, zamiarzenia.
Strach i Niepewnosc kontynuowali tak swoje poczynania pukajac od drzwi do drzwi, wedrujac z jednego miasta do kolejnych…niweczac ludzkie nadzieje i marzenia.
Pewnego pieknego dnia zawedrowali do zupelnie nowej, nieznanej im dotad dzielnicy …nagle znalezli sie przed olbrzymim, cudownym domem.
Pomysleli zatem….czemu nie zapukac, wejdzmy i zabawmy sie tez i tu- na pewno jestesmy w stanie narzadzic duzo szkod !!!!
Strach i Niepewnosc podbiegli zatem pod drzwi i zaczeli pukac….puk, puk, stuku puk i …nic - odpowiedzi brak.
Nie zdawali sobie sprawy, co tak naprawde kryje sie po drugiej stronie,…ktoz taki jest mieszkancem owego domostwa….a byli nimi ich odwieczni moralni przeciwnicy -siostry wszechmocne- Wiara i Odwaga.
Pelni zapalu i energi zmotywowani wizja kolejnych krzywd i szkod …nie zaprzestali pukania…a wrecz przeciwnie zaczeli "walic" w drzwi, aby ktos ich wreszcie uslyszal…ich zlosc rosla w potege!
W koncu- Wiara i Odwaga otworzyly drzwi swego domu!
Jednak kiedy to sie stalo ani Wiara, ani Odwaga nie byly w stanie dopatrzyc sie nikogo.
Ganek byl pusty. Spojrzaly w prawo, w lewo…zerknely na ulice- pustka.
Gdzie tez sie podziala dwojka psotliwych braci???
Otoz faktem jest, iz w obliczu Wiary i Odwagi - Strach i Niepewnosc ZNIKAJA !!!
Tak tez i nasi Braciszkowie rozplyneli sie w powietrzu jak kamfora!!!
Znikna takze i sprzed Twoich drzwi o ile w sercu bedzie mieszkac Wiara i Odwaga !!!
Wiara w to, ze cokolwiek robisz jest warte potow i przeciwnosci losu, gdyz Odwaga i nieustanne podazanie ku swym celom w koncu ujrzy swiatlo dzienne i przyniesie wypatrywane rezultaty.
To juz zalezy tylko od nas, czy mamy wiare w nasze slabosci, wewnetrzne leki, strach, czy w nas samych.
Miejmy Wiare w samych siebie - ona dziala cuda!
Strach jak to Strach, ma tylko wielkie oczy i nic poza tym !!!
Podobnie jak ostatnio rozwazalismy nad naszymi noworocznymi marzeniami, planami, tak teraz spojrzmy prawdzie w oczy i zidentyfikujmy nasze najwieksze slabosci, ktore powstrzymuja nas nie tylko od podazania ku danym celom, ale czasami nawet powstrzymuja nas od samej proby podjecia jakichkolwiek czynow.
STRACH WIDZI SAME PRZECIWNOSCI, WIARA WIDZI SPOSOBNOSCI.
STRACH DOPATRUJE SIE PROBLEMOW, WIARA WYPATRUJE MOZLIWOSCI!
sygnał
Po okropnej burzy rozbitek dryfując uczepiony do resztek swej łodzi, dotarł do plaży małej pustynnej wysepki.
Wyspa ta to w zasadzie trochę niegościnnych i suchych skał. Rozbitek zaczął usilnie prosić Boga, by go wybawił.
Każdego dnia obserwował linię horyzontu w oczekiwaniu na pomoc, ale nikt z nią nie śpieszył.
Po kilku dniach poczynił pewne przygotowania. Z niemałym wysiłkiem skonstruował narzędzia do uprawy ziemi oraz do polowania. W pocie czoła wzniecił ogień, zbudował szałas i schron na chwile burzy. Upłynęło kilka miesięcy. Rozbitek nie przestawał się modlić, ale żaden statek nie pokazywał się na horyzoncie.
Pewnego dnia niespodziewanie wiatr powiał na ogień i płomienie musnęły maty. W mgnieniu oka wszystko się zapaliło. Chmury gęstego dymu wznosiły się w niebo. Wielomiesięczna praca w krótkiej chwili obróciła się w niewielką kupkę popiołu. Rozbitek, który usiłował cokolwiek ocalić, rzucił się na ziemię, wylewając łzy w piasek:
- Panie Boże, dlaczego? Dlaczego właśnie tak się stało?
Kilka godzin później duży statek przybił w pobliże wyspy. Ratownicy przypłynęli szalupą, aby zabrać rozbitka.
- Skąd dowiedzieliście się, że tu jestem? - spytał rozbitek z niedowierzaniem.
- Widzieliśmy sygnały dymne - odpowiedzieli.
Twoje dzisiejsze trudności są jak sygnały zapowiadające przyszłe szczęście.
Trzy żaby
Trzy ciekawskie żaby wyszły pewnego dnia ze stawu, w którym zawsze mieszkały i wybrały się na podbój świata.
W pobliżu znajdowało się okazałe gospodarstwo rolne. Żaby rozpoczęły swoje odkrywanie świata od ogrodzonego podwórza gospodarstwa. Lecz natychmiast dostrzegły je dwie gęsi, które zadowolone z możliwości odmiany jadłospisu, poczuły ślinkę w dziobach i sycząc rzuciły się w stronę żab.
Jednak trzy żaby były zręczne i dzielne - udało im się uciec. Właśnie w tej chwili gospodarz postawił przed drzwiami obory wiadro mleka. Dwa wspaniałe susy i żaby znalazły się w wiadrze. Początkowo pływanie w mleku niesłychanie im się spodobało, lecz wkrótce zaczęły się martwić. Musiały jak najprędzej wyjść! Zdenerwowany gospodarz mógł się z pewnością okazać groźniejszy niż gęsi... Próbowały wiele razy, lecz na próżno - metalowe ścianki wiadra były gładkie i śliskie. Pierwsza żaba była fatalistką. Po kilku nieudanych próbach rzekła:
- Nigdy się stąd nie wydostaniemy. To już koniec. - Poddała się i utopiła.
Druga żaba przedstawiała typ intelektualistki i miała ogromną teoretyczną wiedzę na temat cieczy, skoków i obowiązujących praw fizycznych. Błyskawicznie dokonała wszelkich obliczeń dotyczących odległości od krawędzi wiadra, jego średnicy, koniecznej siły skoku, paraboli, masy ciała, siły przyciągania ziemskiego, przyspieszenia. Znalazła rozwiązanie i wyskoczyła bardzo energicznie. Lecz... w swoich obliczeniach nie wzięła pod uwagę uchwytu wiadra. Uderzyła się w głowę, straciła przytomność i skończyła marnie na dnie wiadra.
Trzecia żaba nawet na chwilę nie przestała pływać i ze wszystkich swych sił starała się nie poddawać. Pod wpływem jej energicznych ruchów mleko zamieniło się w masło, śliskie wprawdzie, lecz dosyć twarde i żabie łatwo udało się wyskoczyć na zewnątrz.
Afrykańskie przysłowie mówi: "Każdego ranka w Afryce budzi się lew. Wie, że musi biec szybciej niż gazela aby ją złapać i zabić, albo też zdechnie z głodu. Każdego ranka w Afryce budzi się gazela. Wie, że musi biec szybciej niż lew albo też postrada życie. Każdego ranka, kiedy się budzisz, nie zastanawiaj się czy jesteś lwem czy gazelą, lecz zacznij biec".
Jaka jest twoja natura?
Pewien zakonnik siedział nad brzegiem strumyka i rozmyślał.
Gdy otworzył oczy, zauważył skorpiona, który wpadł do wody
i walczył rozpaczliwie, by utrzymać się na powierzchni i przeżyć.
Pełen współczucia, zakonnik zanurzył rękę w wodzie, złapał skorpiona i położył go na brzegu.
W nagrodę owad, odwracając się niespodziewanie, użądlił go, powodując silny ból.
Zakonnik powrócił do rozmyślania, ale gdy otworzył oczy, zauważył, że skorpion znów wpadł do wody
i miotał się ze wszystkich sił. Po raz drugi go uratował, ale i ty, razem skorpion użądlił swego wybawcę tak, że ten zakrzyknął z bólu.
T samo zdarzenie powtórzyło się po raz trzeci.
Zakonnik miał łzy w oczach z powodu bólu wywołanego ukłuciami.
Wieśniak, który przyglądał się tej scenie rzekł:
„Dlaczego upierasz się i pomagasz tej nędznej kreaturze,
która zamiast ci podziękować, wyrządza ci krzywdę?”
„Obaj idziemy za głosem naszej natury” – odpowiedział zakonnik.
„Skorpion jest stworzony po to, aby żądlić, a ja – by okazywać miłosierdzie”.
A ty, do czego jesteś stworzony? Jaka jest twoja natura?
Bruno Ferrero - „Czasami wystarcza promyk słońca”
Troche literatury... TREN OSTATNI
Wielkies mi uczynila pustki w domu moim
Moja droga Urszulo tym granatem swoim
Pelno nas, a jakoby nikogo nie bylo:
Jednym malym wybuchem tak wiele ubylo
Wszystkie tynki w pokoju odlamkami zryte
W katach szczatki skrwawione leza rozmaite
i mamusi i siostry, szwagra, wujka, stryjka
ktoremu nocna lampka rozwalila ryjka
Tu walaja sie oczy, tan znowuz, paluszki
Na resztkach krzesla leza czyjes zimne nozki
Cioci glowe urwalo, mozg zalal braciszka
z poszarpanych wnetrznosci zerka slepa kiszka
W bamboszach wnuczki dziadka szczeka i onuca
Babcia bedac gruzliczka wyplula swe pluca
Jeszcze chwile charczala i glosno rzezila
Nim spadajaca polka meki zkrocila
Teraz wszystko umilklo, szczere pustki w domu
Kurz powoli osiada, nie ma nic procz zlomu
Cisza uszy rozsadza, stygnie krew na scianach...
...jednym ruzkim granatem...Urszulko kochana...
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.