Najsmutniejsze są oczy w których zgasła nadzieja,
ludzie którzy by chcieli lecz nie mogą
nic pozmieniać ...
Najsmutniejszy jest dzień,
gdy wstając rano nie wiemy po co żyć,
gdy chcielibyśmy coś zrobić
lecz najlepiej nie robić nic ...
Najsmutniejsze są łzy,
wypłakane z tęsknoty,
i zakochane marzenia pośród bezgwiezdnej nocy ...
Najsmutniejsze są wspomnienia,
które zadają okropny ból,
Najsmutniejsze jest własne serce
gdy cichutko woła ...
"wróć" ...
"Ludzie najczęściej śpią, nie zdając sobie z tego sprawy. Rodzą się pogrążeni we śnie. Żyją śniąc. Nie budząc się zawierają małżeństwa. Płodzą dzieci we śnie i umierają, nie budząc się ani razu. Pozbawiają się tym samym możliwości zrozumienia niezwykłości i piękna ludzkiej egzystencji. Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. Wszystko. Cóż za przedziwny paradoks. Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy tego nie jest w stanie zrozumieć. Nie są w stanie tego pojąć, gdyż pogrążeni są we śnie. Śnią sen prawdziwie koszmarny."
...zawiało optymizmem...:))
Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.
- Phil Bosmans
Życzę ci odwagi, jaką ma słońce, które codziennie od nowa wschodzi nad wszelką nędzą świata.
Niektórzy po zapadnięciu zmroku już nie potrafią uwierzyć w słońce. Brakuje im tej odrobiny cierpliwości, aby doczekać nadchodzącego poranka. Kiedy przebywasz w ciemnościach, spójrz w górę. Tam czeka na ciebie słońce.
Ono nie omija nikogo. Ciebie też nie ominie, Jeśli nie schowasz się w cień. Z każdym dobrym człowiekiem, który zamieszkuje ziemię, wschodzi jakieś słońce.
— Phil Bosmans
Choćbyś został sam, choćbyś nie umiał żyć, wierzę, że odmieni Cię nadzieja...
W pięknej dolinie, u stóp cudownych, zalanych słońcem gór była tętniąca śpiewem i radością wioska. Dolina odgrodzona była od świata z jednej strony pasmem pięknych gór, z drugiej strony wąską, ale bardzo rwącą rzeką. Ludzie, którzy w niej żyli byli naprawdę zadowoleni z życia, żyjąc z uprawy winogron. Winnice cudnie wypełniały całą dolinę i wydawało się, że stanowią cel i sens życia jej mieszkańców. Wiele trudu i pracy trzeba było włożyć w wielkie przestrzenie wypełnione krzewami.
Każdej wiosny ludzie z drżeniem serca witali pierwsze promienie słońca - czy już na stałe zagości w dolinie, czy będzie dość łaskawe, by ogrzewać delikatne pąki rodzących się do życia krzewów. Latem z pewnym niepokojem patrzyli na słońce, czy nie spali zbytnio swymi promieniami ziemi, w której płynęły życiodajne soki, czy będzie wystarczająco dużo deszczu by nadać soczystej barwy liściom, by rośliny miały siłę do życia. Wczesną jesienią konieczne było chronienie owoców przed nagłymi atakami mrozu schodzącego czasami niespodziewanie z wysokich gór. Dzień zaczynał się w wiosce od pełnego niepokoju spojrzenia na winnicę i kończył otarciem potu po zakończonej pracy na polu. Uprawa winorośli była wszystkim, co ludzie ci mieli, co sprawiało, że żyli...
Pewnego jesieni w wiosce wybuchł wielki pożar, który spalił wszystkie uprawy i wszystkie domy, spalił też mosty na rzece. Wielu ludzi zginęło w pożarze, a ci, którzy ocaleli, nie zdecydowali się na odbudowywanie swoich domów, zbyt wiele bólu wiązało się z tym miejscem, uprawy wypalone były do korzeni... Spalona dolina pokryta była popiołem, pełna zgliszczy, wydawało się, że zamarło w niej życie...
Jednak pozostał w niej mały chłopiec, którego rodzice dawno zmarli i byli pochowani na miejscowym cmentarzu. Nikt o nim nie pamiętał wszyscy zajęci byli własnymi stratami i bólem, więc w końcu został w opuszczonej dolinie sam. Nie bardzo miał dokąd iść, bo tu było wszystko, co kochał i co było dla niego ważne. Z trudem przetrwał zimę dzięki zapasom, które wygrzebał spod ruin zwalonych domów. Pewnego wiosennego poranka, kiedy udał się na poszukiwanie pożywienia zobaczył kilka zielonych listków nieśmiało wyrastających z ziemi na tuż przy zboczu góry. Z drżeniem serca i z drżącymi z radości, ale i niepewności dłońmi podszedł do tego cudu wynurzającego się z ziemi - ku jego radości liście okazały się być liśćmi winorośli! Ogień nie strawił wszystkiego, pozostał korzeń, była to szansa na odbudowanie kawałka winnicy. Jakże cieszył się tym wyrastającym z ziemi, bezbronnym i delikatnym krzewem. Jego oczy nabrały blasku, w sercu zaświtała nadzieja. Chłopiec od razu oczyścił przestrzeń wokół drobnej roślinki i zaczął się nią opiekować, postanowił wybudować wysoki i gruby mur wokół swojego kawałka ziemi, by nigdy już żaden ogień nie mógł mu zagrozić.
Jedyne, co do tej pory umiał, to uprawa winnic, był rolnikiem a nie budowniczym, nie znał się na budowaniu murów. Na brzegu rzeki znalazł starą łódkę, postanowił udać się do ludzi mieszkających po drugiej stronie rzeki i kupić od nich cegły i zaprawę murarską. Nie miał pieniędzy, więc postanowił nająć się jako ogrodnik i pomagać ludziom w uprawie ich roślin. Każdego dnia chłopiec przemierzał rwącą rzekę w swej małej łódeczce by pracować w ogrodach innych ludzi i za zarobione pieniądze kupować cegły na mur chroniący jego winnicę. Zaprzyjaźnił się też z ludźmi z wioski, wspólna praca bardzo ich do siebie zbliżyła.
Jednocześnie rozpoczął mozolną pracę w swoim ogrodzie, rozsadzał krzewy, przygotowywał kolejne kawałki ziemi pod uprawę, mozolnie budował mur cegła po cegle, by chronić winnicę na wypadek pożaru. Jednak ciężka praca i pokonywanie rwącej rzeki małą łódką powoli wyczerpywało jego siły, tak, że czasami po powrocie z wioski nie miał już siły na pracę w swoim ogrodzie, jedynie na ułożenie kolejnej warstwy przywiezionych cegieł. Zaczął zaniedbywać swoją winnicę, za to ogrody ludzi, w których pracował, piękniały z tygodnia na tydzień. Ludzie, dla których pracował bardzo go polubili z troską patrzyli na jego zmęczone, spracowane ręce i na oczy, które zdawały się tracić swój blask... Pewnego dnia stary ogrodnik, któremu pomagał w pracy w ogrodzie zapytał, co go trapi. Chłopiec opowiedział staruszkowi, że brakuje mu sił i czasu na pracę we własnej winnicy, stary ogrodnik z pięknym i szczerym uśmiechem zaproponował mu pomoc. Chłopiec ucieszył się, ale potem ze smutkiem zauważył, że jego łódka jest za mała na to, by przewieźć ich obu na drugi brzeg, a inaczej nie można się było tam dostać.
Ze spuszczoną ze zmęczenia i smutku głową podszedł do brzegu rzeki, z dala widać było piękny, wysoki mur, który chronił jego winnicę. Jakże był majestatyczny na tle zachodzącego słońca! Gdyby tylko na rzece zbudować most? No tak, most, ale skąd wziąć budulec, skąd wziąć cegły... Jakie to proste! Przecież cegieł, na które zapracował wystarczyłoby na solidny most, przecież mógł rozebrać mur i poprosić ludzi z wioski by pomogli mu w budowie mostu, by pomogli mu w pracy przy odbudowywaniu jego winnicy...
Wszystko co robimy, czego się podejmujemy, każda myśl i każdy talent w nas złożony są jak cegły - tylko od nas zależy czy użyjemy ich do budowania murów, które odgrodzą nas od ludzi i od miłości, czy użyjemy ich do budowania mostów, które pozwolą czasami przejść do drugiego człowieka, przekroczyć trudną i rwącą rzekę, które pozwolą innym przychodzić do nas...
Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:
- Kto chciałby dostać ten banknot?
Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:
- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie że coś zrobię... - i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:
- Kto w dalszym ciągu to chce?
Ręce znowu się podniosły...
- A gdybym zrobił to? - zapytał mówca.... i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny....
- A teraz kto chce te pieniądze?
Ręce podniosły się po raz trzeci!!!
- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać,
ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20 $!!!
Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły
nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...
TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.
Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!
Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij :)))
Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy
z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem:
"Jestem ślepy, proszę o pomoc"
Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego zauważył, ze jego
kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy...
Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę wziął
jego kartonik, odwrócił na druga stronę i napisał cos....
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego
samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen
monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go czy to
on
odwrócił kartonik i co na nim napisał......
Mężczyzna odpowiedział: " nic, co nie byłoby prawdą. Przepisałem
Twoje
zdanie tylko troszkę inaczej."* *Uśmiechnął się i oddalił....
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było
napisane:
*"dziś wszędzie dookoła jest wiosna. A ja nie mogę jej zobaczyć..."
*
Zmień swoją strategię, jeśli cos nie jest tak jak być powinno.
A zobaczysz, że będzie lepiej....
WIESZ MAŁY...
Każdy pisze po cichu swoją bajkę o przyjacielu. Nosi w sobie tę bajkę o kimś cudownym, mądrym, wiernym jak cień itd., a potem spotyka kogoś, szczęśliwy, że znalazł przyjaciela jak marzenie. Jednak któregoś dnia okazuje się, że ten ktoś jest z całkiem innej bajki; bajki o kimś fałszywym, zdradliwym, niemądrym, itd. I wtedy ten ktoś, któremu zdawało się, że znalazł przyjaciela - marzenie, gniewa się na niego, że przestał być i marzeniem i przyjacielem jednocześnie. A tamten nie może zrozumieć, co się stało... Przecież on cały czas był taki, jaki był.
Widzisz, Mały, przyjaciela można sobie namalować marzeniami, jak farbkami. Ale jest to tylko malowidło - dziwadło, a nie przyjaciel - żywy i prawdziwy. Prawdziwego trzeba polubić takim, jakim on jest naprawdę, a może właśnie wtedy zakwitnie w nim to, co zdawało się przedtem być u niego, jak kolce u róży?
Jeżeli wspomniałam już o róży, to posłuchaj. Był sobie mały ogrodnik, który nie znał się jeszcze na nasionach. Poprosił kiedyś kogoś o nasionka róży, lecz ten ktoś dał mu nasiona ostu. Mały ogrodnik zasiał je, podlewał, aż którego dnia z ziemi wyjrzało coś, co miało w sobie coś z róży, ale po kilku dniach można było już poznać, że to zwykły oset... I tak bardzo żal się zrobiło małemu ogrodnikowi marzeń o róży. Już chciał wyrwać ten oset, spalić go, zniszczyć, ale pewien stary ogrodnik doradził mu, żeby zostawił te osty, bo one mają w sobie, prócz złych kolców, jedną dobrą tajemnicę. Ale pokażą je tylko temu, kto potrafi je pokochać. Mały ogrodnik zaczął je więc podlewać i pielęgnować tak, jakby to robił z różami - przecież róże też kłują kolcami. Któregoś rana odkrył, że osty zakwitły tak pięknymi i niespotykanymi dmuchawcami, że ze wszystkich stron zjeżdżali się ogrodnicy, by podziwiać tak cudowną odmianę kwiatów ostu.- To nie odmiana - mówił mały ogrodnik - to
ja odmieniłem swoje serce dla ostów, a one - czując, że są kochane tak jak róże - zakwitły równie pięknie, a może i piękniej. Skoro nauczyłem się kochać osty, to wierzę, że gdybym pokochał kamienie, to one by ożyły".
Wiesz, Mały, za co Cię lubię? - Za to, że polubiłeś mnie mimo moich wad, które bardziej czasem kłują niż kolce, a one coraz bardziej chcą zakwitnąć dla Ciebie, choćby stokrotkami. Jedna już dziś zakwitła rano...
Mrugam więc do Ciebie jej złotym oczkiem!
Twój bratek
Przyjaciel nie każe pelargonii być różą,
lecz kocha w pelargonii to, czego nie znalazłby u róży
DZIS JEST 9 9 9 DZIEN WYJATKOWY! DZIEN W KTORYM NALEZY POZNAC SEKRET...
Sekretem wszystkiego jest Wielkie Prawo Przyciągania. Wszyscy mu podlegamy w każdej sekundzie życia. Gdy nauczysz się stosować Sekret czyli świadomie korzystać z tego prawa, to rzeczy do tej pory dla ciebie niemożliwe, staną się możliwe.
POZNAJ SEKRET... ODSZUKAJ GO SAM... WLASNIE DZIS! WLASNIE TERAZ! TEN DZIEN JUZ SIE NIE POWTORZY!
JEZELI NIE WIESZ GDZIE GO SZUKAC... GDZIE SZUKAC SEKRETU... NAPISZ DO MNIE! ALE TYLKO DZIS!
POMOGE CI GO ODNALEZC! max
Rzeczywistość, która Cie otacza, jest wypełniona nieskończenie większą liczbą możliwości i rzeczy, nie jesteś to w stanie sobie uświadomić czy choćby wyobrazić. Krótko mówią, w świecie istnieje wszystko. Każdy typ człowieka, każdy rodzaj zachowania. Gdybyś chciał wszystko to ogarnąć i zrozumieć, nie miałbyć już czasu zyć własnym zyciem.
Podczas przechadzki po centrum handlowym nawet nie przyszłobyc ci do głowy, żeby wszystko obejrzeć, a juz na pewno spróbować zrozumieć funkcję i budowę każdego oferowanego produktu. Nawet poczas bezcelowego odwiedzania sklepów zwracasz uwagę przede wszystkim, na te towary które w pewien sposób pasują do Ciebie i twojego stylu zycia.
Twoje zadanie nie polega na zrozumieniu wszystkiego. Twoje zadanie polega na wybraniu z ogromnej liczby możliwości właśnie tego, co dopasuje się do twojego osobistego palnu na zycie. Żeby się to jednak udało, warto mieć na ten temat plan jakieś wyobraźenie. Możesz nazwać je " pomysłem na zycie".
Kim jesteś? Dokąd zmierzasz? za czym tęsknisz? co jeszcze Pragniesz przezyć? z jakimi ludźmi chciałbyś przestawać? jaki jest według Ciebie sens Twojego zycia - w danym momencie i tak wogóle ?
Wbrew pozorom nie są to proste pytania i nawet jesli uda Ci się znaleść na nie odpowiedz, i tak będą się one zmieniać wraz z upływem czasu. Na szczęscie nie chodzi tutaj o odpowiedzi ostateczne. Chodzi o to, żeby poczuć, w jakim kierunku chce się zmierzać. Takie poczucie biegu własnego zycia sprawi, że magnetyzm twojego serca będzie przyciagał mocna i wraźnie.
Świadome i nieświadome oszukiwanie nie powinno i nie może być kontynuowane. Możemy ukształtować człowieka, któremu z natury będzie obce oszustwo. Będzie to możliwe, jeżeli pozwolimy mu zachować jego indywidualne predyspozycje, zamiast je niszczyć.
Dziecko, któremu dodaje się odwagi, uczy się wiary w siebie.
Dziecko, które jest traktowane tolerancyjnie, uczy się cierpliwości.
Dziecko, które jest chwalone, uczy się wartościowania.
Dziecko, które styka się ze szczerością, uczy się sprawiedliwości.
Dziecko, które jest przyjaźnie traktowane, uczy się przyjaźni.
Dziecko, które doświadczyło bezpieczeństwa, uczy się zaufania.
Dziecko, które było kochane, chronione, obejmowane, uczy się, czym jest miłość.
Dziecko, któremu okazywano szacunek i zrozumienie, czuje, że świat i społeczeństwo są jego domem."
i
Wyprawa zaczyna się, gdy stajesz
Prawdziwą siłę można znaleźć tylko w słabości
Jeśli szukasz bezpieczeństwa, musisz żyć śmiało
Czego się wyrzekasz, będzie ci dane
Im mniej robisz, tym więcej zostaje zrobione
Tylko sami możemy być razem
Tylko razem możemy być sami
Jeśli szukasz wieczności, żyj tu i teraz
Ucz się - im więcej będziesz umiał, tym będzie Ci się łatwiej żyło, tym więcej osiągniesz, tym mniej doświadczysz nieprzyjemności. Zrozum chociaż podstawy matematyki, pozwoli Ci widzieć abstrakcje w rzeczywistości.
Kontroluj swój umysł - tylko Ty jesteś to w stanie zrobić. To jak postrzegasz świat zależy tylko od Ciebie. Nikt nie jest Ci w stanie narzucić co masz myśleć.
Bądź ambitny - nie można mieć wszystkiego? Nieprawda! Można, tylko trzeba się starać. Nie poddawaj się, dąż do celu, daj z siebie wszystko. Jak się nie uda, to nie będziesz miał sobie czego wypominać. Niezależnie kim jesteś nie zatrzymuj się na kasie w Tesco.
Uśmiechaj się - od samego uśmiechu zrobi Ci się radośniej, przyjemniej. Nie bój się tego robić publicznie - przyciągniesz osoby, które się też uśmiechają. Nie masz powodu? Oj nieprawda!
Nie śpij tyle - potrzebujesz mniej snu niż Ci się wydaje. Wykorzystaj swoje życie ciekawiej.
Wierzysz w boga? OK! - pamiętaj, że jeżeli on chce Twojego dobra, to pewnie też chce dobra Twojego znajomego. Daj mu i sobie trochę radości, a bóg na pewno będzie zadowolony. Jeżeli nie, to ma problemy z osobowością.
Toleruj innych - oni mają własny umysł i własne cele. Szanuj je, dopóki nikomu nie przeszkadzają.\
Walcz fair - pokaż, że Ty jesteś lepszy zamiast pokazywać, że on jest gorszy. Zaskocz swoimi atrybutami zamiast pokazywać czyjeś wady.
Nie załamuj się - każdy zdany przez Ciebie egzamin, każda klasówka, każde kolokwium było tym najtrudniejszym do tej pory. Ten egzamin też taki jest.
Uprawiaj seks - oprócz oczywistej przyjemności zbliżysz się do drugiej osoby, nauczysz się czerpać przyjemność z jej przyjemności. Odpoczniesz męcząc się.
Nie bój się - jesteś zdrowym człowiekiem, jak nie Ty, to kto? Tylko Ty jesteś w stanie skrzywdzić samego siebie.
Pomagaj także bezinteresownie - i miej refleks, żeby zrobić to w odpowiedniej chwili.
Myśl - możesz to robić nawet myjąc zęby, jeżeli konkretne przemyślenia nie przyniosą konkretnych efektów, to na pewno pomogą Ci w przyszłości, nawet jeżeli nieznacznie.
Mów czego chcesz - tak sobie jak i innym. Da Ci to pewność siebie, przypomni Ci po co żyjesz, da innym możliwość pomocy Ci.
Nie oglądaj wiadomości - tylko Cię to rozproszy, zdemotywuje. Stracisz czas na coś, co Ci się na nic nie przyda.
Doceniaj innych - wiele rzeczy, do których doszedłeś są ich zasługą, pomyśl o tym przez chwile i zrewanżuj się.
mozliwe, ze ktos juz to tu wkleil....nie mam niestety czasu calego posta przesledzic...ale w razie gdyby nie, to desiderata moze tu byc w temacie:-)
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy
.O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i
nieświadomych,oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz
lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest
wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się
spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i
jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą
duszą.Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.Bądź
uważny. Dąż do szczęścia
Ilu ludzi, tyle definicji sukcesu. Dla każdego
będzie oznaczać to całkiem coś innego.
Dla mnie SUKCES to doskonałe zdrowie, wspaniałe
związki z bliskimi i innymi ludźmi,
satysfakcjonująca praca zawodowa i wreszcie
wolność finansowa. Doskonała równowaga pomiędzy
wszystkimi tymi obszarami daje radosne i
szczęśliwe życie.
Jeśli i Ty chcesz znaleźć się w 3 procent ludzi na
świecie, którzy mogą pochwalić się takim życiem,
zapoznaj się z Formułą Sukcesu : prostą receptą na
sukces w dowolnej dziedzinie życia.
FORMUŁA SUKCESU to 3 proste kroki:
1. Wyznacz cel.
2. Miej go zawsze przed oczami.
3. Działaj, aż osiągniesz sukces.
Krok 1. Wyznacz cel.
Wiesz, że tylko 3 procent ludzi wyznacza sobie
cele? Ciekawe, ze pokrywa się to ze statystyką,
która mówi, że 3 procent populacji zarabia 97
procent pieniędzy na rynku. Przypadek? Nie sądzę.
Aby osiągnąć sukces w dowolnej dziedzinie wyznacz
sobie cel, czyli określ czego dokładnie pragniesz
i co chcesz osiągnąć. Brzmi to bardzo trywialnie i
wiele osób o tym wie, jednak niewielu to robi.
Przekonałam się o tym osobiście na szkoleniu
motywacyjnym dla kierowników dużej firmy. Po
spotkaniu proszę o informacje zwrotne, co się
podobało, co zmienić, dodać lub ulepszyć.
Szkolenie wszystkim się podobało , a jedna pani
mówi: Po co tyle o tych celach było? Przecież
każdy to zna. A ja na to: Każdy to zna, tylko kto
to robi? Kto z Państwa wyznacza i zapisuje swoje
cele? I tu zaległa cisza...
Cel to podstawa każdego działania i motywacji.
Wyzwala potężną energię do działania i pozwala
przetrwać każdy kryzys. Pamiętaj, aby do każdego
celu wypisać co najmniej 20 korzyści z jego
osiągnięcia. Wtedy nic Cię już nie powstrzyma
przed działaniem.
Krok 2. Miej swój cel cały czas przed oczami.
Gdy wyznaczysz fascynujący i bardzo korzystny dla
siebie cel, pozwól aby obraz, dźwięk i odczucia
związane z jego osiągnięciem towarzyszyły Ci cały
czas. To ugruntuje Cię w działaniu oraz doda
potrzebnej energii i motywacji.
Jeśli wyobrażasz sobie już teraz osiągnięty
rezultat to przygotowujesz się mentalnie i
psychicznie na jego przyjęcie. W Twoim mózgu
powstają połączenia nerwowe, które odpowiadają za
realizację celu. Widząc i czując upragniony wynik
utwierdzasz się w przekonaniu, że tak będzie i nic
nie będzie w stanie odciągnąć Cię od podjęcia
działania.
Miej cel przed oczami cały czas, wyobrażaj sobie,
przeżywaj emocje związane z jego osiągnięciem i
dzięki temu przygotuj się na sukces. .
Krok 3. Działaj, aż osiągniesz cel.
Kiedy masz cel i czujesz całym sobą, że to jest
to, czego naprawdę chcesz : działaj. Podejmij
kroki prowadzące do sukcesu już teraz, zacznij
działać bez ociągania z energią rakiety.
Zacznij od razu działać, a dopiero potem
zastanawiaj się. Jeśli będziesz zwlekał z
podjęciem pierwszych kroków siła wymówek będzie
rosła. Dlatego działaj, działaj, działaj! Aż
dojdziesz do celu!
Mówi się, że to, co genialne jest proste. Zgadzam
się z tym w 100 procentach. Przedstawiona powyżej
Formuła Sukcesu taka właśnie jest. Zawiera
wszystko to, co potrzebne, abyś osiągnął dowolny
cel w każdej dziedzinie życia. Zatem działaj i
odnoś same spektakularne sukcesy!
Nie załamuj się
czasami są takie dni
a nawet miesiące
kiedy myśli bywają smutne
a serce wciąż płaczące
Ale los się uśmiechnie
wszystko się odwróci
bo wciąż w naszym sercu
uczyni cuda
Spójrz dookoła siebie
nie jesteś sam
ktoś jest tam w niebie
i tu na ziemi
Nie ma takiej rzeczy
która złamać Cię potrafi
nieważne co Cię trapi
ktoś zawsze w Ciebie wierzy..
Światło nadziei
Lepszym być
widzieć świat nawet przez łzy
a potem znowu rozdawać nadzieję
żeby spełniły się ludzkie sny
Nie ma ciemności
po której nie wychodziłoby światło
nawet jak ono na chwilę zgasło
nie trać uśmiechu na twarzy
Wiele trudnych chwil przed Tobą
życie nie będzie tylko osłodą
nawet jak pojawi się znowu noc
miej w sobie nadzieję i moc
Przeżyj życie jak najlepiej możesz
pomagaj innym ujrzeć światło nadziei
kiedyś sam możesz potrzebować pomocy
bo życie ludzkie zmiennie się toczy....
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.