Dwaj podróżujący aniołowie zatrzymali się, aby spędzić noc w domu bogatej rodziny. Rodzina odmówiła noclegu w gościnnym pokoju swojej rezydencji. Dano aniołom miejsce w zimnej piwnicy. Kiedy już przygotowali sobie posłanie na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i jązreperował. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział: „Rzeczy nie zawsze są takie jak się wydają”.
Następnej nocy aniołom przyszło nocować w bardzo biednym domu gościnnego farmera i jego żony. Po podzieleniu się niewielką ilościąjedzenia małżeństwo pozwoliło aniołom spać w ich łóżku, gdzie mogli wygodnie odpocząć. Kiedy wzeszło słońce następnego dnia aniołowie zobaczyli małżeństwo farmerów we łzach. Ich jedyna krowa, której mleko było jedynym źródłem utrzymania, leżała martwa na polu. Młodszy anioł był wzburzony i zapytał starszego anioła: „Jak mogłeś na to pozwolić!? Pierwszy mężczyzna miał wszystko, a ty mu pomogłeś” biadolił. „Ta druga rodzina miała mało, ale chętnie podzieliła się wszystkim, a ty pozwoliłeś ich krowie zdechnąć!”
„Rzeczy nie zawsze są takie jak się nam wydają” odpowiedział starszy anioł. „Kiedy byliśmy w piwnicy rezydencji zauważyłem, że w tej dziurze w ścianie schowane było złoto. Jego właściciel był tak obsesyjnie chciwy i niechętny by dzielić się swoją fortuną więc zreperowałem ścianę tak by nie mógł znaleźć schowka. Wtedy, kiedy spaliśmy w łóżku farmera, przyszedł anioł śmierci po jego żonę. Ja dałem mu w zamian krowę. Rzeczy nie zawsze są takie jak się wydają.”
Czasami dzieje się dokładnie tak, kiedy rzeczy nie idą po naszej myśli. Tak jest z losem, musisz zaufać, że wszystko co cię spotyka jest zawsze dla twojego najwyższego dobra. Często możesz się o tym przekonać dopiero po pewnym czasie.
nny lekarz
Pewien możny władca wezwał świętego męża - wszyscy mówili o nim, że potrafi uzdrawiać - aby pomógł mu w pozbyciu się bólu
pleców.
- Bóg nam pomoże - powiedział świątobliwy. - Lecz najpierw postarajmy się zrozumieć powód, przez który ból powstaje. Proponuję Waszej Wysokości spowiedź, gdyż pozwala ona spojrzeć na swoje problemy i uwolnić się od poczucia winy.
Trapiony przez wiele problemów władca powiedział:
-Nie chcę rozmawiać o tych sprawach. Potrzebuję kogoś, kto uzdrawia, bez zadawania pytań.
Kapłan odszedł, po czym wrócił pół godziny później z innym człowiekiem.
- Wierzę, że słowa mogą ukoić ból i pomóc mi w odkryciu prawdziwej ścieżki do uleczenia - powiedział. Lecz ty nie chcesz rozmawiać, więc nie mogę ci pomóc. Przyprowadziłem człowieka, którego potrzebujesz. Oto mój przyjaciel - weterynarz - zwykle nie rozmawia ze swoimi pacjentami.
Najkrótsza konstytucja na świecie
Grupa żydowskich mędrców spotkała się, aby spróbować stworzyć najkrótszą konstytucję na świecie. Jeśli ktokolwiek - na przestrzeni czasu kiedy człowiek chodzi po ziemi - mógłby zdefiniować prawa rządzące ludzkim zachowaniem, byłby uważany za najmądrzejszego człowieka na ziemi.
- Bóg karze przestępców - powiedział jeden. Inny stwierdził, że to nie prawo, a groźba; zwrot nie został przyjęty.
- Bóg jest miłością - zaproponował inny. Ponownie mędrzec nie zaakceptował frazy, stwierdzając, że niedokładnie wyjaśnia obowiązki ludzkości. Wtedy Rabbi Hillel wyszedł i stojąc powiedział:
- Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe; to jest prawo; wszystko inne jest wykładnią. Wtedy Rabbi Hillel został uznany największym mędrcem wszech czasów.
Okno i lustro
Bardzo bogaty, młody mężczyzna przybył do Rabbiego, aby zapytać, co powinien zrobić z własnym życiem.
Ten przyprowadził mężczyznę do okna i zapytał:
- Co widzisz przez okno?
- Widzę ludzi przychodzących i odchodzących, widzę też ślepego człowieka, który żebrze na ulicy.
Wtedy Rabbi pokazał mu wspaniałe lustro i ponownie spytał:
- Spójrz w lustro i teraz powiedz mi, co widzisz.
- Widzę samego siebie
- Więc teraz nie widzisz już innych! Zauważ, że zarówno okno, jak i lustro wykonane są z tego samego materiału - ze szkła. Jednak , z powodu cienkiej warstwy srebra na szkle, nie widzisz niczego więcej poza swoją własną postacią. Musisz porównać siebie z tymi dwoma rodzajami szkła. Jeśli jesteś biedny, zauważasz innych i odczuwasz współczucie dla nich. Obrzucony srebrem widzisz tylko siebie.
Twoje życie nabierze sensu dopiero wtedy, kiedy odnajdziesz w sobie odwagę by zedrzeć srebrną powłokę z własnych oczu i aby ponownie dostrzec i pokochać innych.
Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy
z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem:
"Jestem ślepy, proszę o pomoc"
Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego zauważył, ze jego
kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy...
Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę wziął
jego kartonik, odwrócił na druga stronę i napisał coś....
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego
samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen
monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go czy to on
odwrócił kartonik i co na nim napisał......
Mężczyzna odpowiedział: " nic, co nie byłoby prawdą.
Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej. Uśmiechnął się i oddalił....
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było
napisane:
*"dziś wszędzie dookoła jest wiosna. A ja nie mogę jej zobaczyć..."*
Zmień swoją strategię, jeśli coś nie jest tak jak być powinno.
A zobaczysz, że będzie lepiej...
Pozwolę sobie zacytować text utworu z postu nr.498
Don't say you want a better world
Don't say you want a better life
When all you do is watch tv
And listen to the promises
Don't say you want a better world
Don't say you want a better life
When all you do is just rely
on the progresses of science
Don't say another word, just let me dream
And look outside
where the wind blows and the flowers grow
Where the river goes
Taking my dreams away
Just let me go
Where the rain falls and the forest cries
Since there will be no more snow in Kilimandjaro
Don't say you want a better world
Don't say you want a breathe clean air
When all you do is drive around
In your brand new SUV
Don't say you want a better world
For all the children of mankind
When all you do is just rely
on the progresses of science
Don't say another word, just let me dream
And look outisde
where the wind blows and the flowers grow
Where the river goes
Taking my dreams away
Just let me go
Where the rain falls and the forest cries
Since there will be no more snow in Kilimandjaro
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.