mozliwe ze cywilizacja trafila do Polski od poludnia
"Mamy więc do czynienia z jedną z najstarszych w tej części Europy warowni obronnych. Zamieszkiwaną przez ok 200 ludzi przez 500 lat, z nie znanej i nawet nie nazwanej cywilizacji, którzy przypuszczalnie dotarli tu z terenów dzisiejszych Węgier. "
https://www.google.co.uk/webhp?sour...
"Na Górze Zyndrama znajdujemy na przykład mnóstwo naczyń glinianych, których kształt i sposób dekorowania mogą wskazywać, iż mamy do czynienia z ludem przybyłym z południa, gdzieś z obszaru dzisiejszych Węgier, Rumunii, południowo-wschodniej Słowacji. "
"Jest to o tyle interesujące, że budowle równie wiekowe i jednocześnie stawiane z takim rozmachem nie są znane w naszej części Europy. Czy jest to sensacja? No cóż... W czasach Hammurabiego, kiedy rozkwita Babilon, czyli około roku 1750-1700 przed naszą erą, na ziemiach polskich powstaje budowla kamienna o zaawansowanej, jak na tamte osiągnięcia, architekturze. Trudno się nie zgodzić, że jest to ważne odkrycie
Cała Europa, poza oczywiście obszarem śródziemnomorskim, do czasów średniowiecza stawia budowle drewniano-ziehttp://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ciekawostki/artykuly/501336,gora-zyndrama-maszkowice-sensacja-archeologiczna-dr-marcin-przybyla-fortyfikacje-i-osada-z-epoki-brazu.htmlmne. Kamienia w charakterze budulca w zasadzie nie stosowano."
Angel Star Promotion Agency
Angel Star Promotion Agency W czwartek 4-tego lutego czyli w czwartkowy tlusty czwartek robimy total spontan odjazdowa impreze w garazu ... impra total gratis dla pozytywnie zakreconych pasjonatow motoryzacji i dobrej zabawy. Na imprezie bedzie gosc specjalny prosto z goracej Californi ... konkurs szybkiego jedzenia pon-czka , pokaz KAWASUTRY czyli pokaz roznych pozycji na Kawasaki np pozycja na Pon-czka ... bo motory to nie tylko przyjemnosc z samiej jazdy dla kierowcy ... pasazerka tez musi miec cos extra ... muza na zywo , jak na dyskotece bedzie dym ale z palonej gumy na motorze i z samochodu ... wybory najseksowniejszego kierowcy motocykla to ekstra atrakcja dla kobiet sesja foto na motocyklach i w czerwonym mustangu cabrio , konkurs tanca przy rurce ... od motocykla konkurencja da facetow i dziewczyn , muza tylko do tanca ! Nie ma parkietu wiec tanczymy gdzie popadnie ... ! Dodatkowe efakty dzwiekowe beda z silnika mustanga ... o wibracjach z odpalenia kilku motorow jednoczesnie nie wspomne ... beda tez przyjecia mowych czlonkow do clubu auto-moto faceci i kobiety!
A juz w ta niedziele zapraszamy wszystkich na piknik motoryzacyjny na plazy ... bez znaczenia jaka pogoda robimy kulig i jazde na nartach , sankach , i metalowej misce po piasku za motorem i jeepem ... !
To wlasnie tam juz bedzie czesc naszej ekipy ktora organizuje tlusty spontan crazy czwartek z pon-czkiem i super odjechana zabawa! Jezeli lubisz szalona jazde bez 3ymanki i umiesz sie bawic i kozystac z zycia na maxa przylacz sie do naszej ekipy gwarancja extra zabawy i adrenaliny zyciowej z poteznym powerem i kopem do zycia w naszej troche szarej SZKOCJI. impreza czwartkowa w Glasgow a niedzielna na plazy adresy i kontakt jutro tu i na priv dla wszystkich chetnych i pozytywnie nakreconych!
przybywajcie z moc-om ... do nas !!! Zycie jest jedno i 3a z niego kozystac na maxa!
A jest pozniej niz wam sie wydaje ...
Kim jesteśmy ?

Każdy czasem się zastanawia nad tym kim jest.
A w zasadzie kim jesteśmy jako ludzie, skąd pochodzimy, dlaczego jesteśmy tu gdzie jesteśmy itd.
Są dwie głowne teorie na ten temat:
pierwsza związana z religiami to teoria stworzenia (kreacjonizm)
natomiast druga to teoria ewolucji (ewolucjonizm, darwinizm)
Najpierw zastanówmy się nad ewolucjonizmem i jego genezą.
Karol Darwin (ur.1809r) opracował teorie ewolucji w 1838r. natomiast opublikował ją w książce
"O powstawaniu gatunków" w roku 1859 roku. Publikacja ta była alternatywą i pożywką dla środowisk naukowych będących jednocześnie w opozycji dla kościoła i na tamte czasy dawała naukowe wyjaśnienie pochodzenia zarówno nas ludzi jak i wszystkich zwierząt i roślin.
Nietrudno się dziwić łatwemu przyjęciu jego teori przez środowiska naukowe, biorąc pod uwagę wielowiekowe "panowanie" nad nauką przez kościół, skutecznie cenzurujący wszystko co było niezgodne z kościelnymi doktrynami lub choćby mogło zagrozić obecnemu porzadkowi i panowaniu nad umysłami mas. W indeksach ksiąg zakazanych znajdowały się dzieła między innymi Galileusza, Keplera czy Kopernika.

Warto zauważyć ze w chwili opracowania teori ewolucji, Karol Darwin miał zaledwie 29 lat. Wcześniej rzez 3 lata studiował medycyne ale jak sam stwierdził była nudna. Następnie udał się do Cambridge, gdzie miał studiować teologie ale zdecydowanie bardziej skupiał sie na naukach przyrodniczych i geologii. Po ukończeniu studiów w wieku 22 lat udał się w 5-cio letnią podróż na statku HMS Beagle mającym na celu zbadanie lini brzegowej Ameryki Południowej. W trakcie podróży 1831-1836 Darwin zebrał dużą ilość okazów zwierząt występujących w Ameryce Południowej. Pozwoliło mu to na badania nad różnicami w obrębie poszczególnych gatunków występujących w różnych środowiskach, co w rezultacie pomogło mu w opracowaniu tezy doboru naturalnego. W przyszłości był to najsilniejszy argument przemawiający do środowisk naukowych, który przyczynił się do zmiany myślenia o ludzkości na ponad 160 lat. Karol Darwin nie był pierwszą osobą, która była zwolennikiem ewolucji, natomiast jako pierwszy przedstawł i opisał mechanizm doboru naturalnego, który w sposób racjonalny i wiarygodny potwerdzał ewolucje.
Zastanowimy się jak to się stało że teoria, która od ponad 150 lat jest nieudowodniona, stała się nauką (ewolucjonizm). Jestem w stanie zrozumieć naukowców z XIX wieku, nawet tych z pierwszej połowy i początków drugiej XX wieku, którzy przyjeli idee Darwina bezkrytycznie i cała nauka podążyła w jego ślady w poszukiwaniu brakującego ogniwa. W dzisiejszych czasach natomiast nurtuje mnie podejście większości naukowców do ewolucjonizmu. Po ponad 150 latach bezskutecznych poszukiwań wiarygodnych dowodów ewolucjonizm jest nauką przy czym teoria nadal jest teorią. Dziwi mnie, że ta teoria do tej pory nie została zrewidowana i poddana gruntownej analizie i nadal jest wtłaczana do głów kolejnym pokoleniom młodych ludzi jak mantra.
Doskonale wiemy, że jeśli będziemy dziecku dostatecznie długo coś powtażać to w końcu w to uwierzy. I tak jest w tym przypadku, nie analizujemy, nie myślimy nad tym bo przcież każdy to wie, że pochodzimy od małpy a w zasadzie to wzieliśmy się z nikąd, z tzw perwotnej zupy. Pomimo przeprowadzenia wielu doświadczeń jeszcze nigdy z martwej materii nie powstało życie ! Dziwne ? Przecież zgodnie z teorją ewolucji tak właśnie powinno się stać. Woda, masa substancji nieożywionej czyli przeróżnych związków chemicznych i pierwiastków i "zaraz" wyewoluuje życie. Najpierw powstaną proste formy organiczne, białka potem bakterie, bez których dzisiejszy świat niemógł by funkcjonować.

Ale zaraz, czy te proste formy są takie proste jak myślimy? Czy najprosze bakterie są rzeczywiście proste ?
Doskonale wiemy, że tak nie jest. Wiemy, że to czego niewidzimy może być bardzo, naprawde bardzo złożone. Wiemy również, że niektóre elementy organizmów cechują się mechanizmem tzw. nieredukowalnej złożoności co w uproszczeniu polega na tym, że dany element może funkcjonować jedynie w takiej formie w jakiej występuje. Nie wchodzi w grę żadna modyfikacja ponieważ w każdym przypadku jakiejkolwiek ingerencji dany "mechanizm" przestanie funkcjonować. Najpopularniejszym przykładem takiego "mechanizmu" jest wić (silnik molekularny) bakterii, gdzie silnik funkcjonuje jedynie wtedy gdy wszystkie elementy są na swoim miejscu. Brak jakiegokolwiek elementu uniemożliwia jego działanie. Więc musiał zostać stworzony (zaprojektowany), ponieważ nie mógł wyewoluować z wału napędowego, stojana etc. ponieważ te elementy osobno bez siebie są bezużyteczne a zgodnie z doborem naturalnym powinny zostać odrzucone jako zbędne. Ale niewiedzieć czemu tak się nie stało.
Poniżej zacytuje słowa Karola Darwina z "O powstawaniu gatunków" :
"Jeśliby można było wykazać, że istnieje jakikolwiek narząd złożony, który nie mógłby być utworzony na drodze licznych, następujących po sobie, drobnych przekształceń – teoria moja musiałaby upaść."
No tak, na chwilę obecną wiemy również o innych narządach złożonych i nieredukowalnych, które nie mogły powstać drogą przemian ale o tym jakoś bardzo cicho, czasem mała wzmianka na temat w czasopismach naukowych. Oczywiście jeśli ktoś szuka, to dokopie się do informacji w internecie, najczęściej mających postać sporu pomiędzy kreacjonistami a ewolucjonistami.
W opozycji do ewolucjonizmu stoi kreacjonizm, oparty o wiarę, głoszący zgodnie z nauką Bibli stworzenie człowieka przez Boga na swoje (Boskie) podobieństwo. Mamy tu zasadniczą różnicę; w kreacjonizmie człowiek jest niemal istotą boską, stworzoną na Boskie podobieństwo w ewolucjonizmie jesteśmy hmmm ... potomkami małpy, a w dalszej lini pokrewieństwa naszym przodkiem musiał być pierwotny rosół choć pewnie bardziej przypominał zupe szczawiową. Ostatnimi laty coraz popularniejsza staje się teoria Inteligentnego Projektu, która jest jakby modyfikacją kreacjonizmu bez wskazania na konkretnego projektanta. Jest bardzo atrakcyjna dla środowisk naukowych (oczywiście nie wszystkich) oraz ateistycznych.
Teoria Inteligientnego Projektu to adaptacja kreacjonizmu przez nieprzekonanych do ewolucjonizmu naukowców, przy czym dla wielu bardzo atrakcyjna bo wyklucza się w niej udział Boga. Wskazuje się na bezosobową formę projektanta, co jak dla mnie jest nadal kreacjonizmem. Natomiast ewolucjonizm od ponad 150 lat jest teorią nie popartą dowodami z całą armią naukowców poszukujących brakujących ogniw i próbujących dopasować fakty do teorii, zamiast zrewidować teorie i ją dopasować do faktów i naukowych dowodów.
Jedno jest pewne, życie na Ziemi istnieje a żadne ze znanych naukowych założeń w sposób wiarygodny (jak dla mnie) nie wyjaśnia jak powstało.
Oczywiście zwolennicy kreacjonizmu powiedzą, że życie stwożył Bóg na swoje podobieństwo;
zwolennicy teori ewolucji powiedzą, że jesteśmy kuzynami szympansów i orangutanów a wnukami szczawiówki, tylko wciąż szukamy brakującego ogniwa.
![]()
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ewolucjonizm jest po drodze globalnej polityce, aby człowiek był postrzegany jako zwierzak, potomek szczawiowej a nie istota stworzona na podobieństwo Boskie.

Pozdrawiam !
Link do oryginalnego wpisu i dyskusji : http://blog-n-roll.pl/pl/kim-jeste%...
Teraz dotarliśmy do najciekawszego zagadnienia na które nikt nie zna odpowiedzi (chyba).
Choć ciekawe wyjaśnienie znajduje się w serii książek W.Megre "Dzwoniące Cedry Rosji" (polecam).
Książki dla ludzi z otwartym umysłem.
POCZĄTEK STWORZENIA
"Wyobraź sobie początek. Jeszcze nie było Ziemi. Jeszcze materia nie odbijała światła wszechświata. Jednak tak jak teraz wszechświat był wypełniony wielkim mnóstwem różnych energii. Żywe istoty energii w ciemności myślały i w ciemności tworzyły. I nie potrzebowały światła zewnętrznego. Wewnątrz siebie same sobie świeciły. W każdej było wszystko - i myśli, i uczucia, i energia dążenia. Jednakże różniły się między sobą.
W każdej istocie jedna nad wszystkimi innymi energiami dominowała. Tak samo jak dzisiaj, jest we Wszechświecie istota niszcząca i istota dająca życie. I wiele odcieni różnych uczuć, podobnych do ludzkich, było w tych istotach. Ze sobą, w żadnym wypadku, istoty Wszechświata kontaktować się nie mogły. Wewnątrz każdej istoty energetycznej siła albo gasła, albo wytwarzała błyskawiczny ruch. Wewnątrz siebie tworzyły i jednocześnie wewnątrz siebie niszczyły. Pulsacja ta nie zmieniała Kosmosu, dla nikogo nie była widoczna i każda z osobna uważała, że jest jedyna w przestrzeni. Sama! Nieświadoma swojego przeznaczenia nie pozwalała uczynić niezniszczalnym swojego tworzenia, które mogłoby wszystkim przynieść satysfakcję.
Właśnie dlatego w bezczasie i bezkresie istniała tylko pulsacja i nie było wspólnego ruchu. Nagle jak impulsem dotarła do każdego świadomość istnienia innej energii! Jednocześnie do wszystkich w bezkresie Wszechświata. Wśród kompleksu żywych energii jedna nagle oświetliła inne. Kompleks ten był stary lub bardzo młody, nie można tego określić zwykłymi słowami. Z próżni powstał lub z iskier wszystkiego, o czym tylko można pomyśleć, ale nie to jest ważne. Ten kompleks był bardzo podobny do człowieka!
Do człowieka, który dzisiaj żyje! Był podobny do jego drugiego "ja". Nie materialnego, lecz wiecznego, świętego. Jego dążenia energii i żywe marzenia po raz pierwszy zaczęły delikatnie muskać wszystkie istoty we W szechświecie. On sam był tak żarliwy, że wszystko wprawił w ruch uczuć. Po raz pierwszy zabrzmiały we Wszechświecie dźwięki obcowania. Gdyby te pierwsze dźwięki przetłumaczyć na nowoczesne słowa, to moglibyśmy poczuć sens pytań i odpowiedzi. Ze wszystkich stron nieobjętego Wszechświata jedno pytanie powtarzane przez wszystkich dążyło do Niego: Czego tak żarliwie pragniesz? - dopytywali się wszyscy. A on odpowiedział pewny swego marzenia:
- Wspólnego tworzenia i radości dla wszystkich z unaocznienia jego.
- A co może wszystkich obdarzyć radością?
- Rodzenie!
- Rodzenie czego? Każdy jest samowystarczalny już od dawna!
- Rodzenie, w którym będą istniały wszystkie cząsteczki!
- Jak można zjednoczyć wszystko, co niszczy, i wszystko, co tworzy?
- Trzeba wpierw zbilansować w sobie przeciwległe energie!
- Ale kto ma taką moc?
- Ja.
- Wszak istnieje jeszcze energia wątpliwości. Zwątpienie zwiedzie cię i zniszczy, na maleńkie cząsteczki rozerwie ciebie całego mnóstwo różnych energii. Nikt nie będzie mógł utrzymać razem przeciwności.
- Istnieje również energia pewności. Kiedy pewność i wątpliwość będą sobie równe, pomogą precyzyjności ipiękności w przyszłym stwarzaniu.
- Jak sam siebie możesz nazwać?
- Jam jest Bogiem. Do siebie cząsteczki wszystkich waszych energii będę mógł przyjąć. Ja się utrzymam! Ja stworzę! Dla całego Wszechświata radość przyniesie stworzenie!
Z całego Wszechświata wszystkie istoty jednocześnie wstrzeliły w Niego wiązki energii. I każda nad wszystkimi starała się dominować. W taki sposób rozpoczęła się wielka walka wszystkich energii wszechświata. Nie istnieje taki wymiar czasu ani wymiar przestrzeni, aby móc scharakteryzować skalę tej walki. Pokój nastąpił dopiero wtedy, gdy do wszystkich dotarła świadomość, że nic nie może być wyższego i mocniejszego od jednej energii Wszechświata - energii boskiego marzenia."
Onieznajomy, gdybyś miał wątpliwości czy zabrać się do czytania to zacytuję jedną recenzję w/w serji:
" Witam, od wielu lat interesowałem się takimi sprawami jak pochodzenie człowieka, religie ufo, teorie spiskowe, zjawiska paranormalne, zakazana archeologia i wiele innych aż kilka dni temu całkiem przypadkowo trafiłem na pewną książkę Władimira Megre "ANASTAZJA"(dziewczyna która posiadała nadludzie zdolności dostęp do wiedzy wszechświata a to wszystko wydarzyło sie naprawdę). I normalnie doznałem szoku, jest tam tam wytłumaczone dosłownie wszystko kim jesteśmy, skąd pochodzimy i kim byliśmy, można w niej znaleźć odpowiedzi na naprawdę wszystkie zagadki. Jestem tylko zdziwiony dlaczego o tym się u nas nie pisze i tak bardzo to ukrywa, zauważyłem ze nawet media alternatywne się boja prawdy i tego co w niej jest. Po przeczytaniu jej odrazy wiadomo dlaczego nasza cywilizacja toczy sie ku upadkowi i skąd wzięła się taka niesamowita technologi której do dziś nie możemy zrozumieć wiele tysięcy lat temu, odnajdujemy niewiarygodne przedmioty z dawnych epok,dziwimy się jak w Egipcie mogły powstać piramidy czy posagi wykonane z precyzja maszyn 21 wieku. Wiec jeśli naprawdę chcecie poznać prawdę to zapraszam do lektury."
Gdybyś szukał tych książek to są pdf'y na chomiku (szukaj książki "Anastazja" Władimir Megre)
A poniżej coś o nas ;-) :
" ...
Niewolnicy szli powoli jeden za drugim, a każdy niósł oszlifowany kamień. Czterech szeregów, każdy o długości półtora kilometra, z kamieniołomów do miejsca, gdzie zaczęto budować miasta-twierdzy, pilnowali strażnicy.
Na dziesięciu niewolników przypadał jeden uzbrojony wojownik-strażnik. Obok idących niewolników, na szczycie trzynastometrowej, zbudowanej z oszlifowanych kamieni ludzkimi rękami góry, siedział Kratos – jeden z naczelnych kapłanów; w ciągu czterech miesięcy w milczeniu obserwował¸ to, co się działo. Nikt go nie odciągał, nikt nawet spojrzeniem nie śmiał przerwać jego rozmyślań. Niewolnicy i straże traktowali sztuczną górę z tronem na szczycie jako nieodłączną część krajobrazu. A na człowieka
– to siedzącego nieruchomo na tronie, to przechadzającego się po placu na szczycie góry – już
nikt nie zwracał uwagi. Kratos postawił przed sobą zadanie: zreorganizować państwo, na tysiąclecie
umocnić władzę kapłanów, podporządkować im wszystkich ludzi na Ziemi, czyniąc z nich – łącznie
z władcami państw – kapłańskich niewolników.
* * *
Pewnego razu Kratos zszedł na dół, pozostawiwszy na tronie swojego sobowtóra. Kapłan zmienił
odzież, zdjął perukę. Nakazał naczelnikowi straży, aby go zakuć w łańcuch jak prostego niewolnika i postawić w szeregu za młodym i silnym niewolnikiem imieniem Nard.
Wpatrując się w twarze niewolników, Kratos zauważył, że ten młody człowiek ma spojrzenie dociekliwe
i krytyczne, a nie błędne lub obojętne jak wielu. Twarz Narda była to skupiona i zamyślona, to wzruszona.
..znaczy to, że nosi on w sobie jakiś swój plan – zrozumiał¸ kapłan, lecz chciał si´ przekonać, jak
dalece trafna była jego obserwacja.
Przez dwa dni Kratos Śledził Narda, w milczeniu taszczył kamienie, siedział przy nim w czasie posiłku i spał obok na pryczy. Trzeciej nocy, gdy tylko padła komenda “Spać!”, Kratos obrócił się do młodego
niewolnika i szeptem pełnym goryczy i rozpaczy wypowiedział nie wiadomo do kogo skierowane pytanie:
“Czy˝ tak już będzie przez całą resztę życia?”.
Kapłan zobaczył: młody niewolnik drgnął i natychmiast odwrócił się twarzą do niego, jego oczy
błyszczały. Migotały nawet przy mdłym świetle pochodni dużego baraku.
– To nie będzie trwać długo. Ja obmyślam plan. I ty, staruszku, też możesz w nim uczestniczyć –
wyszeptał młody niewolnik.
– Jaki plan? – obojętnie i z westchnieniem zapytał kapłan.
Nard gorąco i z przekonaniem zaczął objaśniać:
– I ty, staruszku i ja i my wszyscy wkrótce będziemy wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami. Policz,
staruszku: na każdych dziesięciu niewolników przypada jeden strażnik. A piętnastu niewolnic, które przygotowują
pożywienie, szyją odzież, też pilnuje jeden strażnik. Jeżeli o umówionej godzinie wszyscy rzucimy
się na straże, to pokonamy je. Niech strażnicy będą uzbrojeni, a my zakuci w ¸łańcuchy. Nas dziesięciu na każdego, a łańcuchy też można wykorzystywaç jak broń, podstawiając je pod uderzenie miecza.
Rozbroimy wszystkich strażników, zwiążemy ich i przejmiemy broń.
– Ach, młodzieńcze – znów westchnął Kratos i na pozór obojętnie powiedział: – Twój plan jest nieprzemyślany:
strażników, którzy nas obserwują, można rozbroić, lecz wkrótce władca przyśle nowych,
byç może nawet całą armię i zabije zbuntowanych niewolników.
– Ja i o tym pomyślałem, staruszku. Trzeba wybrać taki czas, kiedy nie będzie armii. I ten czas nadchodzi.
My widzimy, jak przygotowują armię do wymarszu. Szykują prowiant na trzy miesiące drogi, a to
znaczy, że za trzy miesiące armia dotrze w wyznaczone miejsce i podejmie walkę. W bitwie osłabnie,
lecz zwycięży, pojmie wielu nowych niewolników. Dla nich już buduje się nowe baraki. Powinniśmy zacząć rozbrajać straż, gdy tylko armia naszego władcy rozpocznie bitwę z inną armią. Gońcy będą potrzebować miesiąca, aby dostarczyć wiadomość o konieczności natychmiastowego powrotu. Osłabiona armia będzie wracać przez co najmniej trzy miesiące. W ciągu czterech miesięcy będziemy w stanie przygotować się do spotkania. Nas będzie nie mniej niż żołnierzy w armii. Pochwyceni niewolnicy zechcą być z nami, kiedy zobaczą, co się wydarzyło. Ja wszystko zaplanowałem jak należy, staruszku.
– Tak, młodzieńcze, ty ze swym planem i ze swoimi myślami możesz strażników rozbroić i odnieść
zwycięstwo nad armią – odpowiedział kapłan już nieco bardziej ożywiony i dodał: – Lecz co potem zaczną robić niewolnicy i co będzie z władcami, strażnikami i żołnierzami?
– O tym niewiele myślałem. I na razie przychodzi mi do głowy jedno: wszyscy, którzy byli niewolnikami,
staną się ludźmi wolnymi. Wszyscy zaś, którzy dzisiaj nie są niewolnikami, będą nimi – jakby głośno
myśląc, nie do końca pewien odpowiedział Nard.
– A kapłanów? Powiedz mi młodzieńcze, kapłanów zaliczysz do niewolników czy do ludzi wolnych,
kiedy zwyciężysz?
– Kapłanów? O tym też nie myślałem. Lecz teraz proponuję: niech kapłani zostaną, jak są. Słuchają
ich niewolnicy, władcy. Choć trudno ich niekiedy zrozumieć, to jednak myślę, że są nieszkodliwi. Niech
opowiadają o bogach, a my sami i tak wiemy, jak lepiej przeżyć swoje życie.
– Jak lepiej – to dobrze – odpowiedział kapłan i udał, że strasznie chce mu się spać.
Ale Kratos tej nocy nie spał. Rozmyślał. “Oczywiście – myślał, najprościej o spisku powiadomić
władcę i schwytać młodzieńca-niewolnika, on ewidentnie był głównym inspiratorem. Lecz to nie rozwiązanie problemu. Chęć oswobodzenia się zawsze w niewolnikach będzie tkwić. Pojawią się nowi przywódcy, będą opracowywać nowe plany, a skoro tak – główna groźba dla państwa zawsze będzie istnieć w jego wnętrzu”.
Przed Kratosem stało zadanie: opracować plan zniewolenia całego świata. On rozumiał: nie uda się
osiągnąć celu tylko za pomocą fizycznej przemocy. Niezbędne jest psychologiczne oddziaływanie na
każdego człowieka, na całe narody. Trzeba transformować ludzką myśl, wmówić każdemu, że niewolnictwo jest najwyższym dobrem. Trzeba uruchomić samorzutnie rozwijający się program, który będzie dezorientować całe narody w przestrzeni, czasie i pojęciach. A co najważniejsze – w adekwatnej percepcji rzeczywistości. Myśl Kratosa pracowała coraz szybciej, przestał odczuwać ciało, ciężkie kajdany na rękach i nogach. I nagle, jak przebłysk błyskawicy, powstał program. Jeszcze nie uszczegółowiony i nie do wytłumaczenia, lecz już odczuwalny i palący ogromną skalą swego zasięgu! Kratos poczuł się samowładczym panem świata.
Kapłan leżący na pryczy zakuty w kajdany i sam się sobą zachwycał: “Jutro rano, kiedy poprowadzą
wszystkich do pracy, dam umowny znak i naczelnik ochrony nakaże wyprowadzić mnie z szeregu niewolników,
zdjąć kajdany. Uszczegółowił swój program, powiem kilka słów i świat zacznie się zamieniać.
Niewiarygodne! Raptem kilka słów – i cały świat podporządkuje się mnie, mojej myśli. Bóg rzeczywiście
dał człowiekowi siłę, która nie ma sobie równej we Wszechświecie, ta siła – to ludzka myśl. Ona tworzy
słowa i zmienia bieg historii.
Sytuacja ułożyła się nadzwyczaj pomyślnie. Niewolnicy przygotowali plan powstania. Plan ten jest
racjonalny i najwyraźniej może doprowadzić do pozytywnego dla nich rezultatu przejściowego. Lecz ja za
pomocą zaledwie kilku zdań zmuszę nie tylko ich, lecz również potomków dzisiejszych niewolników,
a i władców ziemskich do bycia niewolnikami przez nadchodzące tysiąc lat”.
Rankiem na znak Kratosa naczelnik ochrony zdjął zeń kajdany. I już następnego dnia na jego plac
obserwacyjny zostało zaproszonych pozostałych pięciu kapłanów i faraon. Kratos zaczął swoją mową do
zebranych:
– To, co teraz usłyszycie, nie powinno być przez nikogo zapisane ani przekazane dalej. Wokoło nas
nie ma ścian i moich s¸ów nie usłyszy nikt poza wami. Wymyśliłem sposób zamienienia wszystkich ludzi
żyjących na Ziemi w niewolników naszego faraona. Nie można tego uczynić nawet przy pomocy niezliczonych wojsk i wyczerpujących wojen. Lecz ja to uczynię kilkoma zdaniami. Miną w sumie dwa dni od ich wypowiedzenia, a przekonacie się, jak świat zacznie się zmieniać. Patrzcie: na dole długie szeregi
zakutych w łańcuchy niewolników niosących po jednym kamieniu. Pilnuje ich mnóstwo żołnierzy. Im więcej niewolników, tym lepiej dla państwa – tak zawsze uważaliśmy. Ale im więcej niewolników, tym bardziej trzeba obawiać się ich buntu. Wzmacniamy straże. Musimy dobrze karmić swoich niewolników, bo inaczej nie będą mogli wykonywać ciężkiej fizycznej pracy. Lecz oni tak czy inaczej są leniwi i skłonni do buntu. Patrzcie, jak wolno się poruszają, a rozleniwiona straż nie popędza ich kańczugami i nie bije
nawet zdrowych i silnych niewolników. Ale oni zaczną się poruszać o wiele szybciej. I nie będzie im potrzebna straż. Strażnicy też staną się niewolnikami. Dokonać czegoś podobnego można w następujący
sposób. Niech dzisiaj przed zachodem heroldowie rozniosą dekret faraona, w którym będzie powiedziane:
“Z nastaniem świtu nowego dnia wszystkich niewolnikom darowana zostaje całkowita wolność. Za
każdy kamień dostarczony do miasta wolny człowiek będzie otrzymywać jedną monetę. Monety można
zamienić na jedzenie, odzież, mieszkanie, pałac w mieście czy samo miasto. Odtąd jesteście wolnymi
ludźmi”.
Kiedy kapłani uświadomili sobie, co mówi Kratos, jeden z nich, najstarszy wiekiem, powiedział:
– Jesteś demonem, Kratosie. To, co jest twoim zamysłem, spowije demonizmem mnóstwo ziemskich
narodów.
– Niech będę demonem, a to, co jest moim zamysłem, niech ludzie w przyszłości demokracją nazywają.
* * *
Dekret został niewolnikom ogłoszony o zachodzie, wprawiło ich to w zdumienie, a wielu nie spało
w nocy, obmyślając nowe, szczęśliwe życie.
Rankiem następnego dnia kapłani i faraon ponownie weszli na plac na szczycie sztucznej góry. Obraz,
który pojawi¸ się przed ich oczyma, porusza¸ wyobraźnię. Tysiące ludzi, byłych niewolników, na wyścigi
ciągnęły te same kamienie, co wcześniej. Zalewając się potem, wielu niosło po dwa kamienie. Inni,
którzy mieli po jednym, biegli, zostawiając za sobą unoszący się kurz. Niektórzy strażnicy też ciągnęli kamienie. Ludzie, którzy uważali siebie za wolnych – wszak zdjęto z nich kajdany – dążyli do zdobycia
jak największej ilości upragnionych monet, aby zbudować swoje szczęśliwe życie.
Kratos jeszcze kilka miesięcy spędzi¸ na swoim placu, z satysfakcją obserwując to, co się dzieje
na dole. A zmiany były kolosalne. Część niewolników połączyła się w niewielkie grupy, zbudowała wózki
i naładowawszy kamieniami do samej góry, pchała je, oblewając się potem.
“Oni wymyślą jeszcze wiele urządzeń – z satysfakcją myślał po cichu Kratos – ot i już usługi wewnętrzne się pojawiły: roznosiciele wody i pożywienia. Niektórzy niewolnicy jedli wprost w biegu, nie
chcąc tracić czasu na drogę do baraku, aby spożyć posiłek, i płacili przynoszącym otrzymywanymi monetami.
Wiadomo, że i lekarze pojawili się wśród nich: w biegu wręcz udzielając pomocy poszkodowanym.
I też za monety, wybrano też kierujących ruchem. Wkrótce wybiorą sobie naczelników, sędziów. Niech
wybierają: oni przecie˝ będą się uważać za wolnych, a istota rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej
targają kamienie… .
I pędzą tak przez tysiąclecia – w tumanach kurzu, oblewając się potem, taszcząc ciężkie kamienie.
Także i dzisiaj potomkowie tych niewolników wciąż tak gnają bez sensu. . . ..."
(Oryginał tekstu z książki “Anastazja” Władimira Megre.)
Angel Star Promotion Agency zaprasza na impreze MOTO-pon-czek ;)
W czwartek 4-tego lutego czyli w czwartkowy tlusty czwartek robimy total spontan odjazdowa impreze w garazu ... impra total gratis dla pozytywnie zakreconych pasjonatow motoryzacji i dobrej zabawy. Na imprezie bedzie gosc specjalny prosto z goracej Californi ... konkurs szybkiego jedzenia pon-czka , pokaz KAWASUTRY czyli pokaz roznych pozycji na Kawasaki np pozycja na Pon-czka ... bo motory to nie tylko przyjemnosc z samiej jazdy dla kierowcy ... pasazerka tez musi miec cos extra ... muza na zywo , jak na dyskotece bedzie dym ale z palonej gumy na motorze i z samochodu ... wybory najseksowniejszego kierowcy motocykla to ekstra atrakcja dla kobiet sesja foto na motocyklach i w czerwonym mustangu cabrio , konkurs tanca przy rurce ... od motocykla konkurencja da facetow i dziewczyn , muza tylko do tanca ! Nie ma parkietu wiec tanczymy gdzie popadnie ... ! Dodatkowe efakty dzwiekowe beda z silnika mustanga ... o wibracjach z odpalenia kilku motorow jednoczesnie nie wspomne ... beda tez przyjecia mowych czlonkow do clubu auto-moto faceci i kobiety!
A juz w ta niedziele zapraszamy wszystkich na piknik motoryzacyjny na plazy ... bez znaczenia jaka pogoda robimy kulig i jazde na nartach , sankach , i metalowej misce po piasku za motorem i jeepem ... !
To wlasnie tam juz bedzie czesc naszej ekipy ktora organizuje tlusty spontan crazy czwartek z pon-czkiem i super odjechana zabawa! Jezeli lubisz szalona jazde bez 3ymanki i umiesz sie bawic i kozystac z zycia na maxa przylacz sie do naszej ekipy gwarancja extra zabawy i adrenaliny zyciowej z poteznym powerem i kopem do zycia w naszej troche szarej SZKOCJI. impreza czwartkowa w Glasgow a niedzielna na plazy adresy i kontakt jutro tu i na priv dla wszystkich chetnych i pozytywnie nakreconych!
przybywajcie z moc-om ... do nas !!! Zycie jest jedno i 3a z niego kozystac na maxa!
A jest pozniej niz wam sie wydaje ...
CZWARTEK 4 luty START godzina 19.30 Glasgow G43-1NQ
( wjazd na parking i do samego konca pod sciane i wejscie w rogu po lewej stronie , samochody zostawiamy na parkingu ... motory wjezdzaja do srodka na impreze !!! )
niedziela przed impreza czwartkowa ...31 stycznia parking przy drodze obok hotelu Waterside inn
bezposrednie zejscie na plaze KA23-NG Irvin rd
( jedyna uwaga niedzielna impreza jedna delikatnie uzalezniona od pogody ... jak bedzie totalna masakra to przekladamy na inny termin ... ogolnie jak cos to spotykamy sie o 13 tej w samo poludnie ... he he wszystkie inne info na priv .)
#8680
"którzy uważali siebie za wolnych – wszak zdjęto z nich kajdany – dążyli do zdobycia
jak największej ilości upragnionych monet, aby zbudować swoje szczęśliwe życie"
"Wkrótce wybiorą sobie naczelników, sędziów. Niech
wybierają: oni przecie˝ będą się uważać za wolnych, a istota rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej
targają kamienie… .
I pędzą tak przez tysiąclecia – w tumanach kurzu, oblewając się potem, taszcząc ciężkie kamienie.
Także i dzisiaj potomkowie tych niewolników wciąż tak gnają bez sensu. . . ..."
pojecie - jest nam lepiej, czy gorzej to pojecie wzgledne
nieraz sie zastanawiam, czy nie powinnismy sie bezwolnie poddac temu calemu NWO?
czy nie jest to nastepny naturalny etap naszej ewolucji
czy nie jest to czas kiedy z ogromnej ilosci ludzi na swiecie wyewoluuje jakas niwielka scisla grupa, ktora bedzie rzadzic pozostalymi, a tym pozostalym to i tak wszystko jedno, przeciez w pogoni za dobrami materialnymi, nawet tego niezauwaza
niech by tak i bylo, ale chociaz dobrze zebysmy byli tego swiadomi, dobrze zebysmy przynajmniej zdawali sobie sprawe, ze to scisla "grupa trzymajaca wladze" : ) wszystkim kieruje, wcale nie dla naszego, ale dla ichniejszego dobra, i zebysmy przestali sie wyglupiac nazywajac to demokracja
Przecież coś takiego jak demokracja nie istnieje ;-) Gdyby istniało starożytna Grecja istniała by do dzisiaj ;-)
Historia zatacza koło nie pierwszy już raz i zapewne nie ostatni.
Dla nas pozostaje tylko wybór czy przeżywamy swoje życie świadomie podejmując decyzję, czy jesteśmy
tylko czyimś narzędziem w celu osiągania jego celów.
Nawet jeśli chodzi o pracę to albo wykonujemy ją bo "musimy" albo robimy z pasją to co kochamy.
Nie istnieje coś takiego jak "muszę", człowiek świadomy zawsze ma wybór i nie zostawia decyzji dotyczących jego życia innym.
Naukowcy odkryli tajemnice budowy piramid ?

Taki oto tytuł, pięknie widnieje w dzisiejszych wiadomościach na Onecie ( http://wiadomosci.onet.pl/swiat/nau... ).
Oczywiście poza donośnie brzmiącą wiadomością w tytule warto również zauważyć znak zapytania.
Wypadało by zatytułować ten odkrywczy materiał : " Naukowcom wydaje się, że chyba odkryli tajemnice budowy piramid".
Z artykułu dowiadujemy się że naukowcy stwierdzili, że do transportu kamiennych bloków używano wody a w zasadzie to polewano tą wodą piasek coby był twardszy i ułatwiał transport bloków.
No tak, i o to wyobraziłem sobie tysiące Ahmedów, Harunów, Saherów i Saidów biegających od Nilu aż po drogę gdzie te kamienie transportowano z wiadrami a może i konewkami polewających tąże wielokilometrową drogę w sposób ciągły no bo wiemy że w Egipcie to słoneczko praży mocno a woda paruje a i piasek wode "pije". A kamienie podobno transportowano dosyć szybko to i droga musiała być wilgotna. Mam wrażenie, że naukowcy niebardzo wiedzą czym się zająć i wymyślają bzdury za pieniądze podatników ( Holenderskich w tym wypadku ).
Szanowni naukowcy zapominają o podstawowych problemach takich jak czas.
Dla przykładu Piramida Heopsa zbudowana jest z 2.300000 kamiennych, precyzyjnie obrobionych bloków skalnych. Podobno (zdaniem naukowców) wybudowana została w okresie 20 lat.
No niby to dość długo ale warto by było policzyć jak to mogło wyglądać w praktyce.
20lat x 365 = 7300 dni
7300dni x 24 = 175200 godzin
175200godzin x 60 = 10512000 minut (może wystarczy)
Więc budowa piramidy Heopsa trwała około ( smiley ) 10512000 minut
Teraz podzielimy nasz czas pracy przez 2.300000 bloków,
bo piramida owa składa się z około 2.300000 bloków skalnych.
10512000minut / 2300000 bloków = 4.57 min.
Tak, wyprodukowanie (wydobycie i ociosanie), transport, precyzyjne ustawienie zajęło w przeszłości niespełna 5 minut !!!
A do tego ciągłe nawilżanie wodą drogi z kamieniołomu do piramidy. No a gdzie są te wszystkie wiadra i z czego je zrobiono ?
- Już wiem ! W starożytności wiadra robiono z drzewa.
Więc dawno dawno temu w Afryce były piękne bujne lasy. W okresie budowy piramid lasy te wycinano i wytwarzano z nich rolki, rusztowania, rampy przy budowie piramid no i przede wszystkim wiadra, setki tysięcy wiader, aż wycięto wszystkie drzewa i tak powstała pustynia zwana Saharą wink
A precyzyjna obróbka i ręczne ociosywanie kamienia ?
Rozumiem, że według historyków Egipcjanie przed kilkoma tysiącami lat robili to ręcznie za pomocą kamiennych narzędzi a do tego o wiele szybciej niż dzisiejsze piły z tarczami "diamentowymi". Każdy, kto próbował kamieniem obrabiać kameń wie o czym teraz myśle. Zapewne usłyszymy, że wiele ekip robiło to równocześnie etc. OK ale to też ma swoje granice (logistyka, transport, wyżywienie, zakwaterowanie) i obrobienie ręczne jednego bloku będzie trwało tygodniami a nie minutami . Poza tym ile ramp można było używać jednocześnie (pod warunkem,że były wykożystywane). Kilka.
I jeszcze jeden problem - noc, tak w nocy nie pracowali a już na pewno nie wszyscy.
Bo było ciemno laugh a szczególnie na górze piramidy.
Więc i czas pracy Ahmedów, Harunów, Saherów i Saidów zdecydowanie się skracał no chyba, że mieli po drodze ustawione lampy halogenowe lub inne no i oświetlali plac budowy (spory jak by nie patrzeć, nawet na dzisiejsze czasy)
Jakie wnioski można z tego wysnuć. Pierwszy jaki mi się nasuwa to technologia. Coś mi się wydaje, że niewiele wiemy na temat postępu i stopnia zaawansowania technologicznego prehistorycznych kultur (wykorzystywali narzędzia, być może maszyny? ).
Coś mi się wydaje, że zanim naukowcy odkryją tajemnicę budowy piramid jeszcze sporo czasu upłynie.
Pozdrawiam serdecznie !

AUTO-MOTO-VALE-TYNKI za totalna darmoche juz w ta sobote 13tego ! start godz 16 ...
nastepna odjechana impreza inna niz inne bo nie w zadnym lokalu tylko w garazu !
Pogladaj nasze filmiki z poprzedniej inprezy sa gdzies na stronie fejsa ANGEL STAR PROMOTION AGENCY ... ! Zapraszamy. I podaj info dalej! adres ten sam co ostatnio! Chlopaki i dziewczyny! Mamy sie na oku!
Dedykacja dla wszystkich!
https://www.youtube.com/watch?v=lqC...
P.s dzieci i rodzice od 16 do 18 a pozniej juz tylko dorosli .
Masz aparat ? kamere? Lubisz robic fotki ? krecic filmy? Masz odjechane pomysly co do sesji fotograficznych z pieknymi kobietami , modelami , samochdami , motorami , i nie tylko ... ;) ZAPRASZAMY DO WSPOLPRACY ! SZUKAMY LUDZI Z PAJA NAJCHETNIEJ AMATOROW KTORZY CHCA SIE SPRAWDZIC I SPROBOWAC SWOICH SIL W NOWYCH PROJEKTACH. kazdy profesjonalista byl kiedys amatorem. Wiec daj sobie szanse . Baw sie i zarabiaj przy tym ... to chyba najlepsze polaczenie czegos co chcesz robic w zyciu ... sprawdz sie juz teraz na imprezie AUTO - MOTO - VALE-TYNKI ktora jest za totalne friko , wstep wolny , bar CPN co £aska ...uf ... bo co laska dziwnie wygladalo ;) juz w ta sobote 13 tego od 16 do 18 rodzice z dziecmi a po 18 tej avter" party tylko dla doroslych!
podaj info dalej! A wiecej na stronie ANGEL STAR PROMOTION AGENCY na fejsie i telefonicznie!
ZAPRASZAMY DO ZABAWY I WSPOLPRACY ! i podaj info dalej!
tel 0 77 49 19 45 74
adres kierowac sie na stacje paliw SHELL 255 Nether Auldhouse Road i z wyjazdu bedzie uliczka na wprost wjazd na parking i do samego konca po lewej stronie w rogu ( z drugiej strony jest zamknieta ulica bo wybuzaja wiezowiec a GPS-y prowadza wlasnie tam i jest problem z trafieniem dlatego jak bedziecie na SHellu to z wyjazdu bedzie juz widac wjazd i zostawimy jakis znak info jakas maska z napisem impra bedzie napewno widac!
AUTO -MOTO- VALE-TYNKI sobota 13-tego od 16 tej ... ;)
jedziemy na maxa i grubo do samego rana !
ATRAKCJE NA IMPREZIE AUTO - MOTO - VALE -TYNKI w Sobote 13-tego od godz 16 tej ...
dla Dzieci :
- jazda z rodzicem na mini motorku slalom
- odkrecanie srubki z kola samochodu na czas rodzice pomagaja
- zwijanie linki holowniczej na czas
- POKZAZ RATOWNICTWA DROGOWEGO ...
DZIECI RATUJA ZYCIE ... UCZA SIE JAK SIE ROBI ,, MASAZ SERCA I ,, USTS USTA ,,
-KONKURS NA NAJFAJNIEJSZY RYSUNEK FORDA MUSTANGA I HARLEYA" ;)
( prosze zabrac dla dziecka kredke i papier moze bus z zeszytu )
- bar CPN ,, Co Panstwu Nalac ,, dla dzieci specjalnie Eko Diesel prosto z kanistra do sloika ;)
( prosimy zabrac ze soba sloiki po musztardzie , dzemie , pobofrutach , ogorkach , nutelli ... ;) )
- skakanie w gume ... z mama i tata gume beda 3ymaly dwa motory ;)
- konkurs na fajna fotke na mini motorkach , w mustangu , w porsche cabrio i wyslanie je z smiesznym komentarzem na strone tutaj i fejsa ;)
- balonowe szalenstwo czyli dmuchanie dentki na czas ;) rodzice pomagaja ...
- LICYTACJA SKORY DZIECIECEJ MOTOCYKLOWEJ ! zaczynamy od jednego funta a cala zbiorka idzie na hospicjum dla koni wyscigowych ktore ulegly wypadkowi i nie moga sie scigac.
tez bedzie tam impreza dla calych rodzin piknik z koniem ;) ale to jak zrobi sie cieplej!
i wiele innych atrakcji prosimy rodzicow o pomoc w konkurencjach i inspiracje podpowiedzi innych konkurencji piszcie nawet tu ;) ew dzwoncie lub e-mail [email protected]
SPONSORZY FIRMOWI I PRYWATNI MILE WIDZIANI SLODYCZE NAPOJE GADZETY MILE WIDZIANE W KAZDEJ ILOSCI KTORE MOZEMY ROZDAC ZA DARMO !!!
- I T P ... ;)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
DLA DOROSLYCH OD 18 TEJ ... ;)
- BAR CPN ,, Co Panstwu Nalac ,, ? diesla ? petrol v power ? borygo ? prosto z kanistrow do sloikow po ogorkach ... majonezie ... dzemie ... musztardzie ... tawocie ... ;) zabierz ze soba sloik ew inne trunki! uwaga nie przesadzamy !!! impra imprezowa taneczna nie hlej-onco-om!!!
- konkurencja ,, usts-usta ,, ratuje zycie ... ;)
- - masaz serca przy zawale serca z podniecenia po zobaczeniu swojej valentynki valentego ... ;)
- muza taneczna zadna ambitna stare dobrze znane przeboje do tanca i spiewania ;)
( nagrajcie cos tez na swoich pendrajwach ale nie za duzo max po 5 utworow ktore lubicie! ew piszcie tu tytuly i wykonawcow ktorych lubicie ;) )
- konkurs taniec przy rurce ... od motocykla ... na platformie 2 mertowej faceci i kobiety
- konkurs najbardziej odjechana kreacja imprezy i odjechana fota ... ;)
- lapanie parowki na motorach z kierowcami ... ;) ;) ;) !!!!
- KONKURS RECYTATORSKI NA NAJLADNIEJSZE WYZNANIE MILOSCI SWOJEJ vALENTYNCE LUB vALENTEMU ;)
-tanczymy gdzie popadnie! sluchamy sie tego co mowi przez mikrofon! bo jak nie to beda karne kutasy od pani Kryski ;)
- czekamy tez na propozycje co byscie chcieli na takich imprezach ...
IMPREZA TOTAL SPONTAN ! NIE KOMERCYJNA ! WJAZD GRATIS! ZA FRIKO! WARUNEK BAW SIE DOBRZE! ZAPOMNIJ O KLOPOTACH! NIE GADAMY O PRACY I PROBLEMACH! !!!
https://www.youtube.com/watch?v=sLu...
OK! PATRONAT MEDJALNY CHYBA NASZE YEMITO BO TO TEZ ODJECHANY ZESPOL ... ;) ALE INNI TEZ ZAPRASZAMY DO ZABAWY!
oki. PRZESYLAJCIE INFO DO ZNAJOMYCH Z KTORYMI DOBRZE SIE BAWICIE KTORZY MAJA POZYTYWNA ENERGIE!
ZAPRASZAMY!
- nastepne imprezy spontany gratisowe wjazdy ... to np
auto disco parking i auto disco opuszczony szpital psychiatryczny ... ale to tylko czesc wszystkiego co robimy ...
Przyzwyczajenia nie chcą umierać. Masz za sobą tyle lat życia z fałszywą osobowością, narzuconą ci przez ludzi, których kochasz, których szanujesz. Nie chcieli wyrządzić ci krzywdy. Mieli dobre intencje, lecz, niestety, ich świadomość była zerowa. Nie byli ludźmi świadomymi - twoi rodzice, nauczyciele, duchowni, politycy - sami żyli w nieświadomości. A nawet dobre intencje w rękach nieświadomej osoby zamieniają się w truciznę.
Więc zawsze gdy jesteś sam, pojawia się głęboki strach - bo nagle fałsz zaczyna znikać. Trochę to potrwa, zanim zjawi się prawda; straciłeś ją tak wiele lat temu. Nad tą wieloletnią przerwą musi zostać zbudowany most. Wydaje ci się, że oszalejesz od tego strachu. Powoduje on, że tracisz zmysły, zdrowie psychiczne, rozum, wszystko - ponieważ „ja", nadane ci przez innych, składa się z wszystkich tych rzeczy. Natychmiast zaczynasz robić coś, co odwróci twoją uwagę. Jeśli nie ma towarzystwa innych ludzi, jest przynajmniej jakieś działanie, tak że zaangażowany w nie fałsz nie znika.
Dlatego ludziom najtrudniej jest, gdy mają wolne. Pracują przez pięć dni, licząc na to, że w weekend się zrelaksują. Ale weekend to najgorszy okres - w weekendy zdarza się więcej wypadków, więcej ludzi popełnia samobójstwa, jest więcej morderstw, kradzieży i gwałtów. Dziwne... Ludzie byli przez pięć dni w coś zaangażowani i nie było problemu. Ale nagle weekend daje im do wyboru: albo zaangażować się w coś, albo się zrelaksować. I okazuje się, że odpoczynek jest przerażający; fałszywa osobowość znika. Rozpoczyna się wtedy picie alkoholu lub narkotyzowanie się różnymi wypełniaczami czasu. W myśl zasady; angażuj się, rób coś – cokolwiek, choćby coś głupiego. Ludzie jeżdżą na plażę, zderzak przy zderzaku, w kilometrowych korkach. Jeśli spytasz ich, dokąd jadą, okaże się, że chcą być „gdzieś z dala od tłumu". Ale cały tłum jedzie razem z nimi! Wszyscy jadą razem znaleźć odludne, ciche miejsce!
Gdyby zostali w domu, mieliby samotność i ciszę - ponieważ wszyscy idioci udali się w poszukiwaniu spokojnego miejsca. Śpieszą się jak szaleni, ponieważ dwa dni szybko się skończą; muszą dojechać - nie ważne dokąd! Plaże są tak zaludnione! Nawet na targach nie ma tylu ludzi. A co najdziwniejsze - ludzie czują się zadowoleni, wystawiwszy ciało na słońce. Dziesięć tysięcy ludzi na maleńkiej plaży opala się i „relaksuje". Ta sama osoba na tej samej plaży nie potrafiłaby relaksować się w pojedynkę. Ale wie, że tak należy robić, skoro tysiące ludzi dookoła tak właśnie się relaksuje. Ci sami ludzie byli w biurach, na ulicach, na targach, teraz - są na plaży.
Tłum jest niezbędny, aby istniała fałszywa osobowość.
W chwili gdy jesteś sam, wariujesz. W tym miejscu należałoby zrozumieć nieco medytację.
Nie martw się, ponieważ wszystko, co może zniknąć, jest warte zniknięcia.
Przywieranie do tego jest bezsensowne - to nie twoje, to nie ty.
Osho, Odwaga – Radość niebezpiecznego życia
Integracja znajduje się w najgłębszych zakamarkach twojego „ja". Twoje centrum jest zintegrowane, inaczej nie byłbyś w stanie istnieć. Jak można istnieć nie mając środka? Wózek porusza się, ponieważ koła opierają się na osiach, a te na nieruchomym środku - poruszają się dzięki oparciu w centrum. Jeśli wózek jedzie, to musi mieć osie i nieruchomą bazę. Możesz o tym wiedzieć, ale nie musisz.
Żyjesz, oddychasz, jesteś świadomy; życie jest w ruchu więc musi istnieć podstawa, która to podtrzymuje. Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale ona tam jest. Bez niej nie mógłbyś istnieć.
Więc pierwsza, podstawowa rzecz: nie chodzi o stawanie się. Jesteś. Musisz tylko zajrzeć w głąb siebie i to dostrzec. To ma być odkrycie, a nie osiągnięcie. Od zawsze to w sobie nosisz. Ale za bardzo przywiązałeś się do obrzeży i odwróciłeś się plecami do tego co jest w środku. Zbyt dużo przebywasz na zewnątrz i nie potrafisz spojrzeć do środka.
Postaraj się o odrobinę przenikliwości. Słowo „przenikliwość" jest piękne; oznacza że przyglądasz się, widzisz więcej. Oczy otwarte są na zewnątrz, ręce skierowane są na zewnątrz, nogi poruszają się z dala od ciebie. Usiądź w ciszy, zamknij oczy i po prostu wejdź do środka... bez wysiłku. Zrelaksuj się - poczuj się jaki osoba tonąca, która nie może nic zrobić. Ludzie zwykle starają się coś robić nawet wtedy gdy toną. Jeśli potrafisz pozwolić, aby działo się to po swojemu, wkrótce wydostanie się to na powierzchnię. Z mgły wyłoni się twoje centrum.
Osho, Dojrzałość, Odpowiedzialność bycia sobą
O kochających rękach
"Pewien filozof, patrząc, jak żona czyści różne przedmioty w domu, poprawia kwiaty w wazonie, naprawia bieliznę, myślał sobie: "To rzeczywiście prawda, że istnieją dwa typy ludzi: ci, co potrafią używać rąk, i ci, co umieją posługiwać się głową. Na szczęście ja należę do tych ostatnich".
Potem żona umarła i już nikt nie zajmował się więcej domem filozofa. Początkowo nawet mu to odpowiadało, ponieważ myślał sobie, że dzięki temu nikt z otoczenia nie może wpływać na jego myśli. Mylił się jednak w swym osądzie, ponieważ pajęczyny, kurz, nieporządek przyćmiły powoli jego inteligencję. Okazało się, że wcześniej harmonia, jaką otaczała go żona, była prawdziwą ostoją jego mądrości.
Filozof buntował się wobec tak głupiej hipotezy. Aż pewnego wieczora, kiedy już nie mógł powiązać myśli, podniósł z ziemi wazonik, który żona własnoręcznie ozdobiła. Patrząc na niego, pomyślał: "Ta kobieta miała zręczne ręce". A kiedy to mówił, ozdabiające wazon kwiaty zostały mu w rękach żywe i pachnące. I wtedy filozof, który - podobnie jak wszyscy filozofowie - miał wielkie myśli, ale mało uczuć, pojął, że praca jego partnerki, wyrażana rękami, tak naprawdę była dziełem jej serca. Może i było to drobne, w kółko powtarzające się i ograniczone zajęcie, ale stanowiło kolebkę jego inteligencji.
Bo tak naprawdę jego inteligencja zaczęła zamierać, kiedy przestało bić jej serce." P. D'Aubrigy
Wielu ludzi wydaje dużo pieniędzy, aby ładnie wyglądać.
Z tego pragnienia, by pokazać się innym,
atrakcyjniejszym niż się jest w istocie,
prosperuje cała gałąź przemysłu.
W dzisiejszych czasach pielgrzymuje się do instytutów piękności.
Tam zewnętrzna powłoka człowieka zostaje
przy pomocy wszelkich możliwych środków
wypolerowana na najwyższy połysk.
Drogie są te zabiegi, a ich efekty w rezultacie wcale nie trwają długo.
Spróbuj teraz nowej metody.
Ona nic nie kosztuje, a mimo to jest skuteczna:
uśmiech!
Ta metoda zaczyna się w sercu człowieka.
Nie chodzi tu bowiem o sztuczny uśmiech,
który nakładamy, by zyskać sobie klientelę czy przypodobać komuś. Ważny jest uśmiech, który wypływa z wewnętrznego pokoju,
z radości dobrego serca.
Taki uśmiech czyni pięknym każdego człowieka.
Staraj się okazywać innym swoje dobre serce.
Wtedy nie będzie ważne,
że twój nos jest zbyt krótki albo za długi,
spłaszczony lub zadarty.
Nikt nie będzie zwracał uwagi na to,
że masz zmarszczki albo piegi
i że twoja głowa jest już osiwiała.
Gdy uśmiech dobroci opromieni twoją twarz
dla wszystkich będziesz piękny i atrakcyjny.
- Phil Bosmans
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.