Ja sie tak czasami zastanawiam jak ci ludzie w ogole dali rade przyjechac do UK skoro nawet takis liwek nie potrafia kupic?
Opcja nr 1: wyszukujesz numer telefonu do popskiego sklepu, dzwonisz i pytasz się o suszone sliwki. Jesli sa idzoesz do sklepu ktory je ma.
Opcja 2: lapiesz za slownik polsko- angielski, wyszukujesz w slowniku jak nazywaja ske suszone sliwki. Idziesz do sklepu, Tesco, Asda itp i kupujesz.
Opcja 3: idziesz do sklepu Tesco, Asda itp i szukasz na odpowiednim dziale suszonych sliwek.
Takie proste a czasami mam wrazenie, ze nawet takie rzeczy ludzie traktuja jak by to hyla fizyka kwantowa...
wbrew pozorom, to nie takie proste... sam niedawno chcialem knedle ze sliwkami.
No to sru do lokalnego Tesco express po sliweczki. Ale sliwek niet. No to do Lidla w Livi po sliweczki. Nie ma, choc zawsze byly. No to kij tam, jade do Ediego do polskiego sklepu - Stokrotka nie ma - wyszly. To do Polskiej Chaty - a tam tez lipton. No to zrezygnowany do domu, ale po drodze jeszcze do Tesco na Hermiston Gait - i dopiero tu znalazlem.
Ile to sie czlowiek musi czasem najezdzic, zeby dobre knedle zjesc
Czesc.
Ktos wie gdzie sa (w polskim sklepie) sliwki suszone?
Glasgow i Greater Glasgow.
Dziekuje za sensowne odpowiedzi tylko.
Pozdrawiam.