Kobiety kontra mężczyźni: Dekalog dla żony
TEKSTU NIE NALEŻY BRAĆ NA SERIO. JEST ON TYLKO FIKCJĄ.
1. Jam jest Twój mąż, który Cię wywiódł z domu niewoli panieńskiej, zgryzot i cierpień.
2. Nie wymawiaj imienia swego Męża ordynarnie, lecz mów zawsze pieszczotliwie.
3. Czcij Ojca i Matkę Jego, albowiem oni obdarzyli Cię twym ukochanym mężem.
4. Nie zabijaj w mężu Twoim miłości do ciebie.
5. Nie żądaj szpilek, futer ani żadnych innych rzeczy, które obciążyłyby kieszeń Twego męża.
6. Nie uwodź mężów cudzych, choćby lepsi byli od Twego.
7. Nie kradnij pieniędzy z kieszeni męża swego, gdy w dobrym humorze wraca późną porą.
8. Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby Twój Mąż chodził po restauracjach, pił wódkę, grał w karty, choćby to prawda była.
9. Nie zdradzaj męża swego.
10. Nie żądaj więcej niż raz na dobę, gdyż są kobiety, które mężów jeszcze nie mają.
Amen
Kobiety kontra mężczyźni: Podania w małzeństwie :)
PODANIE O ZEZWOLENIE WYJSCIA WIECZORNEGO Z KUMPLAMI
Nazwisko meza:
Zabiegam o zezwolenie od kompetentnego autorytetu wyjscia z moimi kolegami podczas okresu ponizszego :
Data:
Godzina wyjscia:
Godzina LIMITOWANA powrotu:
W przypadku uzyskania zezwolenia, przysiegam na moj honor przebywac tylko w miejscach okreslonych ponizej i w godzinach wymienionych. Obiecuje nie podrywac zadnej kobiety. Obiecuje nie rozmawiac z zadna inna kobieta, niz wymienione ponizej. Nie wylacze mojej komorki pod zadnym pretekstem. Bede spozywac ilosci alkoholu zezwolonego, w przypadku przekroczenia ilosci przewidzianych, najpierw zadzwonie po taksowke, a zaraz po tym, do mojej zony z prosba o zezwolenie dodatkowe. Zgadzam sie ze, nawet gdy takie zezwolenie otrzymam, moja zona rezerwuje sobie prawo do nieodzywania sie i mi zrobienia piekla z zycia przez nastepny tydzien.
Alkohol zezwolony(jednostki)
Piwo :
Wino :
Inne :
Ogolem:
Miejsca autoryzowane:
Gdzie: Od: __h__ Do: __h__
Gdzie: Od: __h__ Do: __h__
Gdzie: Od: __h__ Do: __h__
Kobiety z ktorymi mozna rozmawiac (np. kelnerki):
WAZNE – WOLNA KLAUZULA TOPLES :
Niezaleznie od osob plci zenskiej wymienionych w powyzszym zezwoleniu, zabrania sie imperatywnie kontaktow z kobietami golymi lub toples . Zlamanie warunkow tej klauzuli pociaga za soba natychmiastowe i bez okresu wymowienia zerwanie naszego zwiazku. Deklaruje byc swiadomym tego, kto rzadzi w domu. Jestem swiadomy, ze to nocne wyjscie z moimi kolegami bedzie mnie kosztowalo fortune w kwiatach i prezentach. Moja zona rezerwuje sobie prawo uzywania mojej karty kredytowej jako rekompensaty. Oprocz tego obiecuje zabrac ja na koncert/sztuke jaka ona sobie wybierze, jesli moje spoznienie bedzie wieksze niz jedna minuta po limitowanej godzinie powrotu.
Po moim powrocie obiecuje robic siku tylko do toalety. Obiecuje uwazac, by nie obudzic mojej zony i by jej nie wdmuchiwac moich alkoholicznych wyziewow w szyje. Obiecuje nie zachowywac sie jak pijak.
Deklaruje, ze przy mojej nedznej opinii (nic porownywalnego z opinia mojej zony), wszystkie informacje zawarte w powyzszym podaniu sa zgodne z prawda.
Podpis – Maz:
Podanie: Zezwolono/Odrzucono (*niepotrzebne skreślić)
Powyzsza decyzja jest ostateczna. Jezeli podanie zostalo rozpatrzone pozytywnie, odciac wzdłuż poniższej linii kupon i nosic przy sobie na stale.
-
Pozwolenie na nocne wyjscie mojego meza na okres :
Data:
Godz. wyjscia :
Godz. powrotu:
Podpis – Zona:
-
Podanie o zezwolenie wyjscia nocnego z kolezankami:
Nazwisko zony :
WYCHODZE Z KOLEZANKAMI
PODPIS (wlasny)……………………
Męski manifest
Prosze Pani, Panienke, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto, Zono i wszystkie inne kobiety
1. Jezeli sadzisz, ze jestes gruba, to najprawdopodobniej jestes gruba. Nie zadawaj mi takich pytan, odmawiam odpowiedzi
2. Jezeli czegos chcesz, to wystarczy o to poprosic. Postawmy sprawe jasno: jestesmy prosci. Nie rozumiemy zadnych subtelnych, posrednich prosb. Posrednie bezposrednie prosby nie dzialaja. Te posrednie postawione bezposrednio przed naszym nosem tez nie dzialaja. Po prostu powiedz czego chcesz
3. Jezeli zadajesz pytanie, na ktore nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw sie, ze otrzymasz odpowiedz, ktorej raczej nie chcialas uslyszec
4. My jestesmy PROSCI.Jezeli prosze o podanie mi chleba, to nie mam namysli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, ze nie ma na stole chleba. Nie ma tu zadnych niedomowien czy zalu. My jestesmy naprawde prosci.
5. My jestesmy PROSCI. Nie ma sensu pytac mnie o czym mysle,bo przez 96.5% czasu mysle o seksie. I nie, nie jestesmy opetani. To po prostu nam sie najbardziej podoba. Jestesmy PROSCI.
6. Czasem nie mysle o tobie. Nie szkodzi. Prosze przywyknij do tego. Nie pytaj o czym mysle, jezeli nie jestes przygotowana do rozmowy na temat polityki, ekonomii, filozofii, pilki noznej, picia, piersi, nog czy fajnych samochodow
7. Piatek/ sobota/ niedziela =zarcie =kumple =pilka nozna w telewizji i piwo=tragiczne maniery. To cos takiego jak ksiezyc w pelni. Nie do unikniecia
8. Zakupy nam sie nie podobaja, i ja nigdy nie bede ich lubic
9. Gdy gdzies idziemy, cokolwiek zalozysz, bedziesz w tym wygladac doskonale. Przysiegam
10. Masz wystarczajaco duzo ciuchow. Masz wystarczajaco duzo butow. Placz to szantaz. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony 11. Wiekszosc mezczyzn posiada 3 pary butow. Powtarzam raz jeszcze, jestesmy prosci. Skad ci przychodzi do glowy pomysl, ze pomoge ci wybrac z twoich 30 par, te ktora najlepiej pasuje
12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE sa doskonale akceptowane, bez znaczenia na jakie pytanie
13. Jezeli masz jakis problem, przychodz do mnie tylko po pomoc w jego rozwiazaniu. Nie przychodz sie uzalac jakbym byl jakas twoja przyjaciolka
14. Bol glowy, ktory trwa 17 miesiecy, to nie bol glowy. Idz do lekarza
15. Jezeli powiem cos, co moze byc zrozumiane w dwojaki sposob i jeden z nich spowoduje, ze bedziesz nieszczesliwa czy zmartwiona, wiedz ze mam na mysli to drugie
16. Wszyscy mezczyzni znaja tylko 16 kolorow. Sliwka to owoc a nie kolor
17. I co to za pieprzony kolor ta fuksja? I poza tym jak sie to pisze?
18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my rowniez
19. Jezeli cie pytam co sie stalo a ty odpowiadasz "Nic" , wtedy ci wierze i jestem przekonany ze wszystko jest w porzadku
20. Nie pytaj mnie "Kochasz mnie?"Mozesz byc pewna, ze gdybym cie nie kochal, nie bylbym z toba
21. Regula podstawowa w przypadku najmniejszej watpliwosci dotyczacej czegokolwiek : Wez to co najprostsze
MY JESTESMY NAPRAWDE PROSCI !!!
PROSZE ROZESLAC TEN MANIFEST DO JAK NAJWIEKSZEJ ILOSCI KOBIET, ZEBY W KONCU ZROZUMIALY MEZCZYZN RAZ NA ZAWSZE PROSZE ROWNIEZ ROZESLAC GO DO JAK NAJWIEKSZEJ ILOSCI MEZCZYZN TAK ZEBY WIEDZIELI ZE NIE SO SAMOTNI W ICH WALCE.
Imionnik erotyczny: część 1
1
Choć pieszczochy są WIESŁAWY,
W dzień się wstydzą seks-zabawy.
Z Wiesią szybko się uporasz,
Gdy wytrzymasz do wieczora;
Jak się ciemno zrobi wszędzie -
Wiesia pupą... świecić będzie!
2
To nieprawda, że GRAŻYNKI,
Można ściskać, jak sprężynki!
Chcesz spodobać się Grażynce?
W tańcu - ściskaj ją za ręce!
Potem sama ci podpowie,
Jak masz ściskać ją... w alkowie
3
Powiem krótko - u JOLANTY
Skrzą się oczy, jak brylanty!
Jeśli wpadniesz w oko Joli,
Tul ją czule - pieść dowoli.
Jak spowolnisz tempo nieco,
Jolce oczy znów(!) zaświecą.
4
Mają za złe chłopcy GOSI,
Że wełniane majty nosi.
Na nic prośby (twe!) - intrygi
NIE ZAMIENI MAJT NA FIGI!!!.
Musisz jej obiecać... pyska;
Niech ją - w pupę gumka ściska!
5
Żadnych wad nie mają ANIE;
Są kochliwe n-i-e-s-ł-y-ch-a-n-i-e!
Nawet gdy się Ania wzbrania,
Bierz się śmiało do kochania;
Ile możesz - z Anią grzesz...
Pieść ją w poprzek, wzdłuż i wszerz!
JAK JAŚ MAŁGOSI WIANUSZEK ZAKOSIŁ
Powiedz Jasiu mi do uszka,
Co tak dynda ci u brzuszka?
Oj! Małgosiu – spytaj mamy!
My to... „ptaszkiem” nazywamy;
To „kogucik” (co nie lata),
Ma „go” dziadziuś – brat twój – tata.
Powiedz Jasiu – czy źle zrobię,
Jak „go” złapię w rączki obie?
Oj! Małgosiu – zuch jest z ciebie!
Będzie dobrze „mu” jak w niebie;
Równie bosko będzie tobie,
Jak majteczki ściągniesz sobie.
Powiedz Jasiu – co się dzieje,
Czemu „toto” (tak!!!) p ę c z n i e j e ?
Oj! Małgosiu – tak już jest,
Że i „ptaszek” miewa gest;
Gdy się czule „doń” zagada –
Kurczyć się „mu” nie wypada.
Powiedz Jasiu – ale szczerze,
Jak się karmi takie „zwierzę”?
Oj! Małgosiu – to „żyjątko”
Ma apetyt jak prosiątko.
Co zajada...? Czym...?I jak...?
Dowiesz – kładąc się na wznak..
Powiedz Jasiu – bom głupiutka,
Gdzieżeś wetknął mi „kogutka”?
Oj! Małgosiu – pomyśl troszkę;
Ten „drań” wziął cię za „kokoszkę”,
A „kokoszka” winnaś wiedzieć,
Na jajeczkach musi(!) siedzieć.
Powiedz Jasiu – bo się boję,
Czy „on” skala „gniazdko” moje?
Oj! Małgosiu – mówiąc szczerze,
W twą „niewinność” – ja... nie wierzę;
Sam widziałem (miałaś roczek!),
Jak „przysiadłaś” sobie smoczek.
Powiedz Jasiu – czy ty czasem,
Nie chcesz w pupę dostać pasem!?
Oj! Małgosiu – jeszcze jak!!!
Wprost – uwielbiam „tortur” smak;
Ściskaj – duś mnie – szczyp po plecach...
Bo to strasznie mnie podnieca!
Powiedz Jasiu – czy mnie lubisz,
Czemu (TAK!) się ze mną czubisz?
Oj! Małgosiu – TOŻ TAK SAMO –
Tatuś droczy się z twą mamą;
Też... zabawia ją „kogutkiem”!,
A ty jesteś... TEGO SKUTKIEM..
Mój Jasieńku – SKRÓĆ MI MĘKĘ,
Poproś ślicznie mnie o rękę!?
Oj! Małgosiu – w tym tkwi sęk,
Że mój „ptaszek” nagle(!) zmiękł...
Lecz nie marudź! Bo wieczorem,
BĘDĘ BAWIĆ SIĘ TRAKTOREM.
Słownik wyrażeń męskich (dla kobiet)
0. To mówi mężczyzna = A o to mu chodziło...
1. Jestem glodny = Jestem glodny
2. Chce mi sie spac = Chce mi sie spac
3. Jestem zmeczony = Jestem zmeczony
4. Moze bys do mnie wpadla? = Kiedy pójdziemy do łóżka?
5. Moze bysmy poszli razem do restauracji? = Kiedy pójdziemy do łóżka?
6. Mogę do ciebie zadzwonic? = Kiedy pójdziemy do łóżka?
7. Zatanczymy? = Kiedy pójdziemy do łóżka?
8. Nudzi mi sie = A moze poszlibyśmy do łóżka?
9. Kocham cie = A moze poszlibyśmy do łóżka juz teraz?
10. Ja tez cie kocham = No, skoro już to powiedziałem, to może wreszcie poszlibyśmy do łóżka?
11. Taak, niezła fryzura = Przedtem było lepiej
12. Taak, niezła fryzura = I za to zaplacilas 150PLN?!?
13. (W czasie zakupów) Ta jest niezła = Weź wreszcie którąś z tych kiecek i wracajmy do domu.
0. To mówi kobieta = To prawdziwy sens wypowiedzianego zdania...
1. Tak = Nie
2. Nie = Tak
3. Być może = Nie
4. Żałuję = Pożałujesz
5. Potrzebujemy = Chcę mieć
6. Rób jak chcesz = Kiedyś mi za to zapłacisz
7. Musimy porozmawiać = Mam kilka uwag co do twojego zachowania
8. Jest mi wszystko jedno = Oczywiście że mi to przeszkadza idioto!
9. Jaki ty jesteś męski = Lepiej żebyś się ogolił,umył i popsikał dezodorantem
10. Ach, jakie piekne kwiaty = Czy ty myslisz wylacznie o seksie
11. Badz romantyczny i wylacz swiatlo = Oczko mi poszlo w ponczosze
12. Ta kuchnia jest niepraktyczna = Chce sie przeprowadzic
13. Chcialabym kupic jakis drobiazg do domu = Nowe meble, tapety, boazerie. . .
14. Kochasz mnie = Zaraz cie poprosze o coś drogiego
15. Naprawde mnie kochasz = Dzis zrobilam coś co ci sie na pewno nie spodoba
16. Za minutke bede gotowa = Mozesz zalozyc kapcie, napic sie piwa i poszukac ciekawego programu w tv
17. Musisz sie nauczyc komunikowania = Masz sie po prostu ze mna zgadzac
18. Nic = Wszystko
Ogłoszenia parafialne
Cała wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres wakacji zaprzestał swojej działalności.
Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.
W każdą środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które pragną do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem.
Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego.
W niedzielę ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał hymn "Klaskajmy wszyscy w dłonie".
Na wspólnej wieczerzy było jak w niebie - brakowało wielu z tych, których się spodziewaliśmy.
Z tablicy ogłoszeń: "Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle? Przyjdź i posłuchaj naszego organisty".
Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron.
W czwartek o 16.00 wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść wcześniej.
W środę spotkanie żeńskiego kręgu literackiego. Pani Johnson zaśpiewa "Połóż mnie do łóżeczka" razem z pastorem.
W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je oglądać w każdy piątek po południu.
BALLADA O VIAGRZE
TEKST PRZEZNACZONY TYLKO DLA DOROSŁYCH ODBIORCÓW!
Słuchajcie ludziska
Zaśpiewam Wam balladę.
Kupił wiagrę dziadek
Taki był przypadek.
Przybiega z apteki
Lachą drzwi otwiera
Babka przerażona
Na niego spoziera.
Coś ty stary zrobił,
Że ci stoi kuśka.
Nie ma czasu gadać
Chodź babo do łóżka.
Jęczy dziadek, stęka,
Dymać już nie może,
A tu kuśka stoi
Mój ty Panie Boże.
Babka rozpalona
Jęków nie chce słuchać,
Biednemu dziadkowi
Dalej każe ruchać.
Mówi dziadek babce
Rady mej posłuchaj,
Ja się wznak położę
Ty się sama ruchaj!
Tak se używała,
Że gorączka spadła.
Babka wykończona
Koło dziadka padła.
Dziadek wstał z tapczanu
Złapał w biegu gatki
I pędem poleciał
Dymać do sąsiadki.
Siadła na tapczanie
Załamana babka,
Przez tę całą wiagrę
Wnet pochowam dziadka.
Patrzy w okno babka
Pies to czy niedźwiadek,
A to od sąsiadki
wlecze się jej dziadek.
Stanęła w drzwiach babka
Wiagrę mu zabrała,
Dymał będziesz wtedy
Gdy ja będę chciała.
Clinton z Ameryki
Wiagrę tę nam przysłał
Aby o swej biedzie
W Polsce nikt nie mylał.
Cwaniak z tego Billa
Cygaro ma zdrowe,
Gdyby chciał to mógłby
Wydymać i krowę.
Z tej ballady morał
Wnet wynika taki,
Będzie w Polsce biednie,
Lecz będą dzieciaki.
Przyszłość to narodu,
Lecz żyć nie ma za co,
Nasi pracodawcy
Nam chujowo płac±.
Wielebny z ambony
Już zaciera ręce,
Chrztów w Polsce przybędzie
Poza tym nic więcej.
Wpierw z aborcją walkę
W Polsce prowadzili,
Teraz wiagrę dali
Byśmy się mnożyli.
Biedny Polak, biedny
Z biedą się boryka,
Wpierw go dymał ruski
Teraz Ameryka.
Kiedy przyjdą przeszukać dom,
Ten, w który mieszkasz chłopie,
Kiedy sprawdzą twój CD-ROM,
I na płytach nagrane kopie,
Gdy pod drzwiami staną, i nocą
Nakazem w dłoni w drzwi załomocą -
Wiesz o jaką im chodzi zbrodnię?
Ściągałeś pliki
Przez dwa tygodnie.
Już przed twym domem setki są glin,
Dokąd uciekać? Chyba do Chin.
A wszystko przez to, że owe dane,
Wprost z Ameryki były pobrane
Co czyni z ciebie kogoś gorszego,
Niźli mordercę wielokrotnego...
Kiedyś przyjdą napewno pogrzebać ci w kompie
może się zlitują, w co szczerze wątpie,
jak GROM w nocy przez dach się wkują,
płyty połamią, save'y skasują,
pójdzie się "kąpać" w Fifie kariera,
znów w nfs'a startujesz od zera,
choć w call of duty wojne wygrałeś,
choć wiele nocy przez to zarwałeś,
brak u nich skrupułów, litości nie mają,
za dyskutowanie zarobisz pałą,
nie pomogą płacze ,ani lamenty
cały twój hardware w foli zapięty,
już biurko puste, już wiatrak mie chuczy
może mnie w końcu to coś nauczy,
mijają godziny, mijają dni,
chyba oszaleje, wciąż komp mi sie śni,
dzwonie na pały, moze cos da sie załatwic,
jakis glina mówi: musze pana zmartwic,
tutaj jest Polska, tu cuda się dzieją,
kompa pan oddał przebranym złodziejom.
jaki jest morał mojej definicji?
profilaktycznie nie wpuszczaj policji
PAMIĘTNIK CNOTLIWEGO MŁODZIEŃCA
TEKST PRZEZNACZONY TYLKO DLA DOROSŁYCH ODBIORCÓW!
Był młodzieniec raz cnotliwy
Cichy skromny urodziwy
Nawet jego własna matka
Nie wiedziała co ma w gatkach
Czuł że tam mu cos sterczało
Wiedział że się tym sikało
Lecz tej części jego ciała
żadna z dziewczyn nie widziała
Kiedy sikać mu się chciało
że wytrzymać się nie dało
Kiedy to wyciągnąć musiał
Zamknął oczy i tak siusiał
Czasem mu to miękkie ciało
W spodniach rosło i sztywniało
Podnosiło się do góry
Wyłaziło wprost ze skóry
Wtedy modlił się do rana
By wypędzić stąd szatana
Który wszedł mu między nogi
I wystawiał swoje rogi
Ten młodzieniec ten cnotliwy
Był nad zwyczaj urodziwy
On budowę miał atlety
Pożądały go kobiety
Nie jedna by pokazała
Wdzięk i urok swego ciała
Jedna biustem druga zadkiem
Lub kolankiem, udem gładkim
Uśmiechały się do niego
Lecz nie wiedział on dlaczego
I dogodzić im nie umiał
Bo się na tym nie rozumiał
Aż znalazła się "Żaneta"
Młoda piękna to kobieta
Powiedziała : w moje sieci
Szybko ten aniołek wleci
Najpierw dam mu trochę czasu
Potem wezmę go do lasu
I udała jej się sztuka
Razem z chłopcem lasu szuka
Jej na miłość już się zbiera
Nogę w nogę już zaciera
Idą sobie pod drzewami
Ona trze już kolanami
Patrzy chłopiec co się dzieje
Panna się na nogach chwieje
On nie czuły na urodę
Chciał polecieć gdzieś po wodę
Panna widząc co się święci
Nagle się zaczęła kręcić
A on przyznał się w rozpaczy
że on nie wie co to znaczy
Pofrunęły majtki w krzaki
Zabłysnęły czarne kłaki
Jaka śmieszna jej figurka
Zamiast członka jakąś dziurka
Lecz na próżno się wyrywa
Panna siłą go porywa
Kolanami go przyciska
Dziura staje się już śliska
Chłopiec nie miał woli Bożej
Więc wyrywa się jak może
Młodzieniec w rozpaczy cały
Wpadł na pomysł doskonały
By w brutalny sposób dziki
Wykorzystać swoje siki
Szarpnął mocno za rozporek
żeby zrobić w nim otworek
Chciał się zabrać do sikania
A tu potwór się wyłania
Cos długiego jak sprężyna
I podnosić się zaczyna
Nad jej gęstym czarnym puchem
Porusza się dzikim ruchem
Miota się jak w obłąkaniu
Ani myśli o sikaniu
Tylko według praw natury
łeb swój wpycha wprost do dziury
Między rozłożone uda
Patrzy chłopiec co za cuda
Wszak to jego własne ciało
Tak się strasznie rozbrykało
A że był to wzór czystości
Nic nie wiedział o miłości
Zaczął ruszać się do góry
By wyciągnąć członka z dziury
Wtedy panna szybkim ruchem
Rozpoczęła ruszać brzuchem
I tak według praw natury
Gdy on w dół ona do góry
Tak mu dobrze się zrobiło
Tak rozkosznie i tak miło
Tak mu słodko dziewczę szepcze
Tak mi rób kochanie jeszcze
Chciałby jeszcze to powtórzyć
Ale przestał mu już służyć
I młodzieniec urodziwy
Nagle przestał być cnotliwy
Z pamiętnika policjanta cz.1
Poniedziałek
Dzisiaj dostaliśmy nową broń służbową z centrali. Pułkownik Żelazny nakazał nam jej natychmiastowe wyczyszczenie. "Żeby mi lśniła jak..." nie dokończył i wyszedł do toalety. Próbowałem wielu papierów ściernych ale rdza z mojej nowej finki nie schodzi.
Wtorek
Dziś zgłosił się jakiś nieogolony młodzian z gitara mówiąc, że przybył tu na przesłuchanie. Dokonałem rutynowej roboty i całkiem przepisowo go przesłuchałem. Przyznał się do wszystkiego. Zdziwił się tylko, że nie kazaliśmy mu grać i śpiewać, bo według niego to właśnie się robi na przesłuchaniach w studiach nagrań. Wyprowadziliśmy go z błędu mówiąc mu, ze trafił na komisariat. Młodzian zemdlał. Kiedy leżał powalony niemocą, cała komenda wykonała brawurowo utwór "Besame Mucho". Kapral Klucha grał na grzebieniu.
Środa
Gramy w rosyjską ruletkę. Cudem przeżyłem. Posterunkowy Paproch, zamiast zostawić jedną kule, wyjął tylko jedną z magazynka. Wyszły nasze braki w wyszkoleniu. Nikt nie został nawet draśnięty. Jedynie Klucha przytrzasnął sobie palec. Cynglem.
Czwartek
Wyruszyliśmy w pościg za skradzioną furgonetką bankową. Tego jeszcze nie było. Wszystkie rowery w akcji.
Piątek
Dziś zawody strzeleckie. Byłem drugi. Tuż, tuż za pułkownikiem Żelaznym. Na następne zawody będę musiał przygotować nową tarczę, bo od trzech lat mam cały czas ten sam wynik i obecna tarcza już mi mocno wyblakła.
Sobota
Nareszcie weekend. Gram z posterunkowym Paprochem w szachy. Nawet nam szybko idzie , bo mamy tylko połowe pionków i to w tym samym kolorze.
Niedziela
Dzisiaj mam wolne. Nie mogę jednak zapomnieć o pracy. Wróg zawsze czuwa. Przeglądam interesującą książkę dotyczącą kryminalistyki. Ciekawie się zaczyna, cytuje "...nazywam się Żbik a na imię mam kapitan
Poniedziałek
Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.
Wtorek
Nadal siedzimy nad krzyżówką.
Środa
Przyszedł pułk. Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo leży do góry nogami.
Czwartek
Odwróciliśmy. Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
Piątek
Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
Sobota
Ponieważ zabrakło krzyżówki z nudów zabraliśmy się do łapania bandytów. Ja złapałem jednego a kapral Klucha 38.
Niedziela
Pułkownik Żelazny, osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić kierowcę. Pech.
Poniedziałek
Kieruję ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał pułk. Żelazny. Pomachałem mu ręką. Mam teraz niezły karambol.
Wtorek
Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną Toyotą. Musimy go jednak przerwać bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch a kapralowi Klusze, pęd powietrza oderwał dzwonek.
Środa
Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się cholera przyznałem.
Czwartek
Dostaliśmy wiadomość, że przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr. 7 niejaka babcia Pelasia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie potwierdziła. Babcia Pelasia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.
Piątek
Gram z kapralem Kluchą w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę jokerów.
Sobota
Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego tuż pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w kartotece. To mój "maluch". Chyba wezmę urlop.
Niedziela
Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to angina?
Poniedziałek
Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na sygnale. Tuż pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał. Sprawdzam co to było. Już nie szukamy kotka.
Wtorek
W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety. Wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
Środa
Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.
Czwartek
W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znal. Ale skąd?
Piątek
Dzisiaj pułk. Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która nie wiadomo czemu, zaplątała się między listy gończe. Teraz już wiem skąd znałem tego gościa!
Sobota
Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.
Niedziela
Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. "Psy 2". Nawet się zgadza.
Pamiętnik pracownika
PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy komputery. To takie telewizorki z pudełkiem i kawałkiem harmonii. Fajne są.
WTOREK - Cały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.
ŚRODA - Przyszedł nasz kierownik i włączył komputer do gniazdka.
CZWARTEK - Dzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10 level. Ale Złotówa był lepszy. Padł na 12-tym.
PIĄTEK - Nie mogę przejść 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.
SOBOTA - Rano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginiecie. Na razie zamieszkam u Złotówy.
NIEDZIELA - Bank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.
--------------------------------------------------------------------------------
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj szkolenie. Razem ze mną idzie Złotówa i Bromba. Wykładowca załamał się już po 10 minutach. Coś jednak wynieśliśmy z tego szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.
WTOREK - Nareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa naświetlił sobie oczy. Później Bromba postanowiła odbić sobie słownik. Teraz czekamy na nową kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.
ŚRODA - Alarm bombowy. Ewakuacja budynku. Ktoś zostawił podejrzaną reklamówkę w toalecie. Saperzy ją zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.
CZWARTEK - Wypłata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet niedrogo, choć na drugą musiałem pożyczyć.
PIĄTEK - Razem z Ziutkiem jedziemy w delegację. Niestety, mój rower ma przebite koło, więc Ziutek bierze mnie na ramę. Po drodze zatrzymujemy się na nocleg. Spanie na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony.
SOBOTA - Delegacja bardzo się udała. Wszyscyśmy się fajnie bawili. Najgorzej będą wspominać Izbę Wytrzeźwień.
NIEDZIELA - Rano okazało się, że ukradli nam służbowy rower. Do domu wracaliśmy więc na piechotę.
--------------------------------------------------------------------------------
PONIEDZIAŁEK - Mamy nową pracownicę. Postanowiliśmy wymyślić jej jakąś ksywkę. Po 3 godzinach intensywnego myślenia już ją mieliśmy. Nazwaliśmy ją: Nowa.
WTOREK - Nowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina Złotówy. Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot 10 złotowy.
ŚRODA - Bromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym złamaniem kości śródręcza. Upadła mu jakaś kartka i poprosił Brombe, żeby się odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.
CZWARTEK - Z okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał nam pisać na komputerach. Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim też już brakuje miejsca.
PIĄTEK - Czyścimy komputery. Okazało się, że kierownikowi chodziło o coś innego. Za to teraz komputery w ogóle już nie działają. Może woda była za gorąca?
SOBOTA - Nareszcie łykent. Zbieramy ze Złotówą grzyby. Odchodzą razem z tynkiem. Na niedzielę zostanie nam już tylko przedpokój.
NIEDZIELA - Rano wpadł do nas sąsiad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu będziemy mieszkać we trzech.
--------------------------------------------------------------------------------
PONIEDZIAŁEK - Spóźniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakieś inne buty (Ale drugi raz już nie kupię sandałów. W zimie).
WTOREK - Zostałem właścicielem komórki. Ze Zlotową już nie dało się mieszkać.
ŚRODA - Zginął mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznał. Ale ja podejrzewam Brombę. Ma nową sukienkę.
CZWARTEK - Pogodziłem się z żoną. Ziutka. Moja żąda rozwodu. Rozprawa jutro.
PIĄTEK - Siedzimy z żoną przed salą rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy do woźnego: powódkę! Idziemy do domu. Nie będzie nas sądzić jakiś pijak.
SOBOTA - Byliśmy na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła. Wyglądała jak pisanka. Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, że ugotuje mu jajka. Złotówa jakoś dziwnie zbladł. Jajek w każdym bądź razie nie było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.
NIEDZIELA - Jakoś dziwnie się czuję. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera. Pewnie pojechał na ryby.
--------------------------------------------------------------------------------
PONIEDZIAŁEK - Cięgle kiepsko się czuję. Lekarz powiedział, że to zatrucie, więc dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem pooglądać sobie telewizję. Niestety, wieczorem już nie mogłem nic oglądać. Sąsiedzi zasunęli zasłony.
WTOREK - Jestem w pracy. Wszyscy już wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.
ŚRODA - Zainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Colą. Albo mamy straszne szczęście albo ten automat jest popsuty. Wszyscy wrzucający monety zawsze coś wygrywają.
CZWARTEK - Ząb mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do dentysty. Na fotelu po mojej odwadze już nie było śladu. Wyskoczyłem z fotela jak z procy. Dopiero po pokonaniu jakichś 5 km wyjąłem z zęba wiertło. Po jakimś czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem. Znalazł mnie po szlaczku z części jego aparatury, jaki za sobą zostawiłem. Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia. Moich dzieci i wnuków. Za to ząb już mnie nie boli.
PIĄTEK - Dla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakieś zielsko w doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył. Powiedział mi, że to marihuana i zaczął robić skręty. Fajny miał odlot. Po tym jak to Bromba zobaczyła. Zresztą, to nie była wcale marihuana, tylko jakieś paprotki.
SOBOTA - Poszedłem z Brombę i Złotówą do kina. Bromba przyniosła wiadro popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była komedia), a Bromba dostała zeza rozbieżnego.
NIEDZIELA - Pojechaliśmy ze Złotówą na ryby. Ale smażalnia była zamknięta. Pojechaliśmy więc do mieszkania Złotówy. Skończyło się jak zwykle: na śledzikach i wyborowej.
--------------------------------------------------------------------------------
PONIEDZIAŁEK - Bromba powiedziała, że napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja też. Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.
WTOREK - Dzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jakaś dziwna, jakby ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie mają już liści. Przecież to jeszcze nie jesień .
ŚRODA - Po pracy poszliśmy z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze początkowo grali niemrawo, ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po boisku. Za nimi zaś gromada kibiców. Padły też bramki. Obie. W ogóle atmosfera była bardzo gorąca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki. Mam z tego meczu dużo pamiątek: policyjny kask, pałki, tarcza z napisem POLICJA, skrawki munduru, siniak od ławki na plecach, wybite dwa przednie zęby, jakieś szaliki.
CZWARTEK - Nudy. Gdyby Złotówa niechcący nie podpalił biurka kierownika, dzień byłby na straty. Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta z gaśnicy.
PIĄTEK - Ziutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda nie minęło jeszcze 48 godzin, ale go już wypuścili. Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek obiecał, że mi coś przywiezie.
SOBOTA - Dzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potrącił mnie samochód. Ciężarowy. Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zaczął mocno trząść drzewem na którym wylądowałem. Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie jak by to się skończyło.
NIEDZIELA - Nareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super goście. Zabrali mnie na akcję. Nie wiem, dlaczego się śmiali. Przecież ten kot którego zdjęli z drzewa nie był wcale do mnie podobny.
Tekścior od ziomala
Żebyśmy wszyscy na czasie byli... ;)
Yo ziomale! Tracham sobie dzis bryką jak wporzo umcyk, z ziomalem pingpongiem. Nagle lookam, a tu śmiga dojara, szmaty ma cool, aż widać jej majtki z uzdą, na gałach matriksy, normalnie zajebaszczo. Koleś szybko zlepil balwana i pyta - sciemniamy? Nie chciałem, bo z niego przygas i zawsze trzodę robi. No i widać że to blachara, a moja bryka to trabant po tuningu. Mi to tito, ziomal, mówię, palimy trampki, jutro tejknę od zgreda fure i pościemniamy, zresztą dziś nie mam genów nawet na ciurlanie dropsa. Poza tym jutro pogrzeb oralny a ja czeski jestem i nie chcę rano schizować. Ziomal walnął karpia i looka na mnie jakbym miał errora, ale gada MTV brachu - sobie możesz nawet bić Niemca po kasku jak lubisz. Uderzyliśmy jeszcze do Maca i wrzuciliśmy po wieśmaku a potem na chawire.
Yo! Spox! Pozdro!
TŁUMACZENIE:
umcyk - mężczyzna, który jezdzi samochodem, słuchając muzyki techno;
dojara - kobieta z dużymi piersiami
majtki z uzdą - stringi
matriksy - okulary przeciwsłoneczne
bałwany - zażywać amfetaminę
przygas - mało rozgarnięty chłopak
robić trzodę - zachowywać się niestosownie
blachara - dziewczyna, której podobają się chłopcy mający dobre auta
mi to tito - nic mnie to nie obchodzi
palić trampki - uciekać z lekcji
tejknąć - wziąć, często bez pozwolenia
ciurlać dropsa - uprawiać seks
oralny pogrzeb - praca klasowa
czeski jestem - nic nie umiem
schizować - panikować
walnąć karpia - zdziwić się
mieć error - mieć trudności ze zrozumieniem czegoś
MTV - skrót od: mnie to wali
bić Niemca po kasku - onanizować się
bez trzody chlewnej - spokojnie, bez zbędnego pośpiechu
dzień zagłady - wywiadówka
K3 - określenie randki: kino, kolacja, kopulacja
kanarinios - kontrolerzy biletów
kaszlaki - papierosy
Klubowe karmić łabędzie - wymiotować
na Irak - na pewno nie
mieć genów - być zniechęconym do wszystkiego
paćkarnia - plastyka
pinpong - o kimś niewielkiego wzrostu
pizza - trądzik
RWD - skrót od: ratuj własną dupę - uciekamy
sorka - ogólnie o nauczycielce, siostra, przepraszam
szczansko - radość, śmiech
szmalarny - człowiek bogaty
wiesław - człowiek ubierający się niegustownie, niemodnie
wygib - osoba uważana za dziwną
zajebaszczo/zajebiaszczo/zajebiście - doskonale, dobrze, świetnie
zarzucić - zjeść
zdzisiu? - czy coś cię dziwi?
zapalić znicza - zapalić papierosa
Raporty policyjne
Obywatel mial rane glowy w okolicy za lewym uchem, gleboka, mocno krwawiaca, przypuszczalnie zadana tepym narzedziem. Zapytalem, co sie stalo, gdzie jest sprawca ? "Nic sie nie stalo, wyjebalem sie" - odparl. Oswiadczylem, ze jestem z policji, choc to bylo widac po mundurze, ale ofiara kazala spierdalac.
* * *
Rano denat pojechał do pracy w hucie. Po pracy wrócił pijany, pobił żonę taboretem zaraz poszedł spać. Nazajutrz żona denata zgłosiła na posterunku, że denat nie żyje.
* * *
Artysta oswiadczyl, ze przez okno wyskoczyl sam. Otóz bedac w swojej pracowni uslyszal kroki na korytarzu. Zapytal, kto tam chodzi ? Odpowiedziano: "Krasnoludki". Malarz bedac w strachu, nie namyslajac sie dlugo wyskoczyl z polozonego na pierwszym pietrze balkonu i doznal obrazen ciala
* * *
Elżbieta T.powiedziała mi ustnie, że mąż czesto ją bije, lecz gdyby nawet ją zabił, to i tak nie pójdzie na niego ze skargą na policję.
* * *
W tym momencie poszkodowany X zazadal, aby w protokole umiescic wpis, ze zostal zabity, a nie pobity przez syna. Mimo tego oswiadczenia nie moze byc mowy o przestepstwie morderstwa, bo X dalej siedzi w tym czasie na krzesle.
* * *
Na miejscu wypadku ustaliłem, że ofiarą potrącenia przez samochód jest Agnieszka D. c. Stanisława, lat 9, zamieszkała w Lutczy, panna, bez zawodu i bez przynależnosci partyjnej(...). Sprawcy wypadku oraz ofierze - Agnieszce D, lat 9 pobrano krew do badan na zawartość alkoholu.
* * *
Scisly zwiazek mial z ta tragedia alkohol, który na skutek upojenia i zasniecia mógl spasc ze schodów na kraweznik, doznajac zle skutkujacych obrazen. Bez udzialu osób trzecich mezczyzna tracil wielokrotnie równowage i upadal. Przypadkowi przechodnie próbowali pomóc w podniesieniu z ziemi, ale nie dawalo to oczekiwanych efektów, gdyz wspomniany mezczyzna nie angazowal sie do osiagniecia tego celu. Dalszy przebieg zdarzen z jego udzialem jest nieznany az do momentu znalezienia go w stanie nieprzytomnosci w pozycji horyzontalnej na pograniczu chodnika i jezdni. Uszkodzenia ciala mial w okolicach potylicznych glowy, powstaly na skutek dzialania tepego, twardego narzedzia. Mogly powstac w wyniku upadku z wysokosci wlasnego wzrostu."
* * *
Z opinii sołtysa wsi, wystawionej notorycznemu chuliganowi: "W miejscu swego zamieszkania Kazimierz C.cieszy się bardzo dobrą opinią. Wprawdzie czasami upija się do nieprzytomności, ale leży wtedy spokojnie na drodze i nikogo nie zaczepia. Dlatego chuliganem w naszej wsi nie jest i cieszy się u nas dobrą opinią(...).
* * *
Podczas ogledzin drogi asfaltowej ujawniono slady gwaltownego hamowania kopyt konskich i zmiany biegu z prawej strony jezdni na lewa. W wyniku ostrego hamowania konia denat wyrywajac garsc wlosia z grzywy uderzyl glowa o podloze asfaltowe, w wyniku czego doznal zlamania podstawy czaszki i rozerwania mózgu. Mimo starannie prowadzonego dochodzenia nie stwierdzono przestepczego dzialania osób trzecich.
* * *
Na trawniku w Rynku leżał jak zwykle obok ławki znany mi Zygmunt J. Wymienionego obywatela nie legitymowałem, gdyż znam go osobiście, a i tak wymieniony nie nosi przy sobie dowodu osobistego, więc legitymowanie nie miałoby najmniejszego celu. Podany mu probierz trzeźwości nie zmienił koloru warstwy wskaźnikowej, ponieważ Zygmunt J. nie był w stanie nadmuchać w probierz.
* * *
Z notatki slużbowej plutonowego MO: "Na miejscu zdarzenia stwierdziłem, że u Grzegorza P. w wyniku porażenia prądem elektrycznym nastąpił śmiertelny zgon.
* * *
Podejrzany Witold W. dokonał czynu lubieżnego w ten sposób, że podczas imienin bedąc pod wpływem alkoholu uchwycił Mariolę F. za jej przyrządy płciowe. Pokrzywdzona nie będzie składać wniosku o ściganie.
* * *
W czasie kontroli meliny u obywatelki Joanny H. zastałem siedzącą na krześle sąsiadkę, lecz innych rzeczy pochodzących z kradzieży nie ujawniłem.
* * *
Fragment notatki slużbowej z 1967 roku: "W dniu dzisiejszym wymierzyłem mandat karny w wysokości 100 (słownie sto złotych) obywatelowi Janowi R. za to, ze wjechał do miasta koniem osranym jak krowa".
* * *
Fragment protokołu oględzin miejsca włamania: "Na miejscu zdarzenia ujawniono na posadzce ślady błota pochodzące najprawdopodobniej od czubków butów ludzkich".
* * *
(...)Nadto wyrażam uzasadnioną obawę, że ściaganie dalszych rat alimentacyjnych z osoby Wacława D. może natrafić na pewne trudności, ponieważ do naszego Posterunku MO nadeszła wiadomość ze Stargardu Szczecińskiego, że Wacław D. aktualnie się powiesił(...).
* * *
Z notatki służbowej członka ORMO: "(...) Za odstąpienie od czynności służbowych podejrzana o nielegalny wyrób spirytusu Genowefa T. zaproponowała mi do wyboru: pełne wiadro wysoko procentowego bimbru albo stosunek z jej osobą, przy czym ja w tym dniu na stosunek z jej osobą nie miałem większej ochoty(...)".
* * *
Izabella J. zgłosiła dziś w tut. Komendzie, że niejaki Seweryn G. wracając po pijanemu z dyskoteki w restauracji Carpatia dopuścił się wybryku nieobyczajnego wobec nieletnich dziewcząt, gdyż okazywał im publicznie swe dewocjonalia(...).
* * *
Władysław B. bedąc w stanie głębokiego upojenia alkoholowego dostał ataku białej gorączki, gdyż pociął się po rękach nożem rzeźnickim i wygrażal nim wszystkim domownikom. Poza tym nie był agresywny(...).
* * *
Około dwóch tygodni temu denat Dariusz J. pobił się w restauracji Wierchy kategorii III z Zenonem G., po czym zbiegł. Przez następne kilka dni denat był widziany na melinie u Antoniny F., gdzie wyczyniał różne figle, aż w dniu wczorajszym denat zmarł, gdyż zatruł się śmiertelnie denaturatem(...).
* * *
(...)Do Pawla G. przyszedł w nocy jego kolega z pracy i przewrócił telewizor kolorowy, który był spity jak świnia(...).
* * *
Zapytany przeze mnie Maciej K. dlaczego wraca dziś do domu rowem melioracyjnym, a nie drogą publiczną, jak normalni ludzie, ten odpowiedział mi, że robi tak zawsze, gdy nieco wypije. Szanuje bowiem przepisy kodeksu drogowego i nie chciałby komplikować ruchu pojazdów na drodze publicznej. (...)Wydaje mi się, że Maciej K. postępuje słusznie , bo gdyby wszyscy pijani tak robili, nie byłoby tylu pieszych rozjechanych przez samochody(...)".
* * *
Ze skargi obywatela Marka W. skierowanej do komendanta MO w H.: "Mam pretensje do st.sierż. Bolesława W. za to, że wypałował mnie wczoraj, kiedy wracałem nocą z dyskoteki w H., a biała pałka, którą mnie wypałował była brudna(...)".
* * *
Marcin G. trzymał w ręku trzepaczkę, którą na oczach mieszkańców i dzieci oraz wychodzącej ze szkoły młodzieży wyprawiał niesamowite orgie(...).
* * *
W ostatnia niedzielę wracający z kościoła ludzie powiadomili tutejszy Posterunek MO, że na trawniku obok kościoła leży spity do nieprzytomności Eugeniusz J. i ksiądz proboszcz bardzo prosi, aby go stamtąd uprzątnąć. Natychmiast udałem się na wskazane miejsce i stanowczym tonem wydałem spitemu do nieprzytomności polecenie, aby natychmiast zmienił miejsce wylegiwania się. On odpowiedział mi bełkotliwie, że nie zna przykazania, które by nakazywało mu stać na baczność pod kościołem i bezczelnie leżał dalej.
* * *
Fragment protokołu przesłuchania Krzysztofa R., podejrzanego o zgwałcenie Violetty K.: "(...)Zeznaję, że nigdy w życiu nie miałem zamiaru zgwałcic Violetty K., lecz ta kurwa dobrowolnie mi się podłożyła, więc sama sobie zawiniła. Wyjaśniam również, że ta cała afera ze zgwałceniem to wredna robota jej matki -Karoliny K. (również stara kurwa), która od pewnego czasu usilnie i osobiście chce się ze mną przespać, lecz ja nie tknąłbym tej maszkary bez zębów bez wypicia przynajmniej jednego litra wódki(...)".
* * *
W dniu 17 kwietnia 1980 roku z polecenia oficera dyżurnego udałem się na ulicę Partyzantów, gdzie nietrzeźwy Jarosław R. oddawał prywatnie mocz i inne ekstramenty fizjologiczne, co czynił w biały dzień publicznie pod oknami budynku Komitetu Miejskiego PZPR. Wezwałem go, by natychmiast zaprzestał tych czynności, lecz na moje wezwanie Jaroslaw R., zareagował negatywnie(...).
* * *
Z akt sądowych sprawy rozwodowej w Sądzie Rejonowym w S.: "Moja żona Danuta P. od dłuższego czasu całkowicie uniemożliwia nasze współżycie seksualne poprzez grę na flecie, zwłaszcza w godzinach nocnych, co w moim przypadku jest niedopuszczalne i szkodliwe. Moje prośby, by zaprzestała gry na flecie, w czasie kiedy powinna ze mna współżyć, nie przyniosły pożądanego skutku. Dlatego nie widzę dalszych szans na współżycie z tą fleciarą(...).
he he ale zakrecone towarzycho... :) niezle teksty! troche duzo czytania tego wszystkiego od poczatku ale juz lapie o co chodzi! tez nie lubie smutasow! a kawalki macie tu zajefajne! no chyba wpadne na to spotkanko do was! jak cos sobie przypomne w swojej muzgownicy to napisze tu cos smiesznego! siemka ludki!
he he he dostalem w emanuelu linki ... od rowera... :) tez... :)
juz wiem gdzie moje perpetum dojazdowe zniklo... :)
Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie.
Ordynator odpowiedział:
- Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę.
- Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
- Nie - powiedział ordynator- normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?
Przez park przynależący do domu wariatów idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzącego na ławce i walącego się kamieniem w głowę...
- Co robisz???
- Narkotyzuję się!!!
Idzie wiec dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tłucze w swoja głowę dwoma kamieniami...
- Co robisz???
- Biorę podwójna dawkę dzisiejszej działki...
Poszedł ordynator dalej wzruszając ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozgląda się wokół...
- A Ty co robisz????
- Sprzedaję narkotyki....
od pisania i gadania do dzialania! ja proponuje spotkanie...
np w niedziele po poludniu... glasgow... dla osob ktore chce poznac ta druga polowke...
ale nie pub! a inne miejsce w ktorym bedziemy mogli sie spotkac...
zobaczyc...porozmawiac... milo spedzic czas... i wypic kawe...
proponuje spotkanie w kinie... ale innym niz wszystkie... a po kinie ... przeniesc sie na chwile w czasie...
przejsc sie ulica z lat 30-tych ... pozniej wejsc w lata 50-te... pozniej...
zatrzymac sie na chwile we wspanialych czasach ,, ludzi kwiatow,, i ,,wolnej milosci,, ...
pozniej... przejsc do wczesnych lat 80-tych i 90-tych...
i zakonczyc w terazniejszosci... przy kawie.... obserwujac te wszystkie wspaniale lata ktore minely...
co wy na to?
jezeli tak! to spotykamy sie wszyscy w niedziele ,GLASGOW, o godzinie 13-tej w kinie muzeum transportu...
napewno zmiesci sie nas tam kilkanascie osob...!
napewno bedzie wyswietlany jakis wpanialy film z lat 50-tych... a moze zestaw bajek...?
a po kinie wspolnie odwiedzimy te wspaniale lata i zakonczymy przy kawie w kawiarence...
lub moze jeszcze pozniej gdzies w jakim milym lokaliku ... juz sami... we dwoje...
lub w gronie nowych znajomych...
ja napewno bede... zapraszam! m