Pół lew, pół małpa
Stara legenda chińska opowiada, skąd wziął się na świecie pekińczyk: któregoś dnia wspaniały lew zakochał się w małej małpce. Jego uczucie było odwzajemnione i tak wielkie, że zakochani błagali samego boga Hai Ho, by ten dał mu zgodę na ślub młodej parze. Hai Ho po długim zastanawianiu się wyraził zgodę, stawiając wszakże jeden warunek: lew musi pożegnać się ze swą siła i wielkością. Zakochany lew nie wahał
się ani chwili i wkrótce młoda para dochowała się potomstwa. Syn nie był wprawdzie tak piękny jak ojciec, ale połączył w sobie najlepsze cechy obojga rodziców; po ojcu dziedzicząc odwagę i dumę, a po matce biorąc
inteligencję i łagodność usposobienia. Psy te przedstawiano w niezliczonych figurkach z porcelany, jadeitu i brązu, wiele z nich portretowano na płótnach cesarskich malarzy. Dumna postawa, żywy charakter
i niewiarygodna w tak małym ciele siła pekińczyka fascynowała Chińczyków na tyle, że w astrologii chińskiej pekińczyk stał się symbolem wszechmocnego i opiekuńczego smoka! Gdy w drugim wieku naszej ery do
Chin trafił buddyzm, pies natychmiast znalazł swe miejsce jako zwierzę oddane Buddzie i zasłynął jako czujny stróż klasztorów. Wkrótce potem został zastrzeżony jako zwierzę cesarskie i przez kolejne szesnaście wieków był hodowany jedynie w Zakazanym Mieście, na dworze kolejnych cesarzy.
Może ktoś zna inne opowieści i legendy,wzbogacą one intelekt i wrażliwosc nasza.:-)
A tu bardzo ciekawe opowiesci Baśnie Szkockie-to jedna z nich.stronke do innych podaje niżej warto poczytać :-)
Szkocja miała wielu sławnych bohaterów, ale żaden z niech ne może równać się wojownikowi o prastarej sławie, opiewanej przez bardów przez wieki... Mowa o Fionnie Mac Chumailu.
Był on wodzem dziewięciu tysięcy rycherzy, zwanych hufcem fianów. Fianowie pochodzili zarówno z Erynu jak i Alby[1], gdzie ich dzielne czyny nie przebrzmiały do dziś. Początki fianów giną w mrokach przeszłości, kiedy to spoój tych ziem zakłocały zbrojne napady ludu Lochlannaich[2]. Król Erynu zasięgnął wówczas rady u największych mędrców. Ci zaś poradzili mu, aby wybrał sto najsilniejszych niewiast ze swojego ludu i poślubił je stu najsilniejszym mężom, wówczas ich dzieci utworzą niezwyciężoną armię. I tak narodziło się pokolenie fionów, wojowników o nadludzkiej sile. Już samo ich tchnienie było tchnieniem walki. Obrawszy Fiona za wodza przepędzili najeźdźców z kraju. Odtąd strzegli go, wypełniając czas między kolejnymi potyczkami uczestnictwem w łowach.
Fian nie był najsilniejszym sposród nich, al ebył mężem o największej mądrości. Wspomagał go w tym czarodziejski proroczy ząb, , który dawał mu nadprzyrodzoną wiedzę. Dzięki temu, cały hufiec wojowników ufał mu bezgranicznie. Istniało porzekadło: ,,Fion niegdy nie opuszcza przyjaciela”.
Skad wzial sie pies w naszym zyciu...
Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola.
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu.
Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM. Odchodząc zostawia ból i pustkę, ale także nadzieję na to, że znowu go spotkamy..
~Aaaalicjaaaaaa , 09.12.2008 12:43 kopia z dyskusji na onecie