Do góry

Jak Wam się żyje w Highland'zie?

Temat zamknięty
KazimierzW
57
07.01.2014, 19:50

Cześć. Mieszkałem w Inverness przez kilka lat, pięć lat temu wróciłem do Polski. Od tego czasu dłużej jestem bezrobotny niż pracowałem a w zasadzie w każdej podjętej pracy byłem wykorzystywany, okłamywany i kiepsko wynagradzany. 1300-1700zł, za dużo żeby zdechnąć, za mało żeby żyć. Jestem sfrustowany, bardzo żałuję że wróciłem. Myślę o powrocie do Inverness lub w inne miejsce do Szkocji, bo mam już tego dość, znalezienie dobrej pracy bez znajomości graniczy z cudem, a mieszkam obecnie już w drugim mieście i nie jest to zabita deskami dziura. Powiedzcie mi proszę, jak obecnie wygląda rynek pracy w Inverness? Jest ciężko ze znalezieniem jakiejkolwie pracy? Pozdrawiam, Kazek. PS. Nie oczekuję od Was żadnej pomocy, niczego nie chcę, nie mam postawy roszczeniowej, liczę po prostu na sympatyczną i szczerą dyskusję.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#6115.01.2014, 23:27

KazimierzW
07.01.14, 19:50
Powiedzcie mi proszę, jak obecnie wygląda rynek pracy w Inverness? Jest ciężko ze znalezieniem jakiejkolwie pracy?

KazimierzW
#34 | Wczoraj - 06:45
Mis.colargol, nie pytałem jakie są oferty pracy w Inverness, bo to można sprawdzić w kwadrans, zadałem pytanie w inny sposób i innych oczekiwałem odpowiedzi.
______________________________________________________________

"Wyguglanie ofert pracy w kwadrans" daje Ci pełną odpowiedź na pytania zadane w topicu. Jeżeli czegoś nie zrozumiałem z zacytowanych wpisów-popraw mnie. Jezeli zinterpretowałem poprawnie, to nie smędź, bo to nie jest jakaś grupa wsparcia. ;)

KazimierzW
57
#6216.01.2014, 07:03

Perthmen, bardzo dziękuję za info ale do Glasgow nie wybieram się. Twój post powinien być podwieszony w dziale tego miasta. Masz rację, powinno się jechać tam gdzie jest praca a Glasgow słynie z dużej ilości miejsc gdzie można szukać zaczepienia przy prostych pracach robotniczych. Słynie też z innych rzeczy, podobnie jak cały region Strathclyde. Znałem dwóch Szkotów urodzonych w tym mieście, co nieco mi opowiedzieli - co ciekawe przyjechali do Inverness za pracą. No ale to nie jest miejsce dla mnie, nie wyjeżdżam tylko za pieniędzmi.
Esha_, Ty też masz rację, powinienem przestać się mazać i zacząć działać. W sumie już do mnie dotarło, że w tym roku nie wyjadę, jest już za późno na przygotowanie się a na wariata drugi raz już nie pojadę - czasy i okoliczności zmieniły się. Dam sobie jeszcze rok na ułożenie życia w kraju, w międzyczasie zapiszę się na kurs językowy, spienięże co trzeba i opracuję plan wyjazdu. Nie kryję się z tym, że wolałbym żyć w Polsce a wyjazd był i jest przykrą koniecznością więc muszę spróbować jeszcze tutaj powalczyć, bo tym razem jak wyjadę to już do kraju nie wrócę.
Mam nadzieję, że tym wszystkim innym "Kazikom" którzy są w podobnej sytuacji i regularnie się tutaj pojawiają ułoży się życie po ich myśli.

takaja52
3
#6316.01.2014, 13:52

Witam,tak obserwowałam tą dyskusje i powiem Ci KazimierzW że tu nie ma co oczekiwać że temat zostanie dobrze zrozumiany,fakt że wiekszość wiadomo pędzi za pracą,sama byłam mocno rozgoryczona jakiś czas temu i tu wyjawiłam swoje żale odnośnie rodaków w obcym kraju ale uważałam że jest inaczej że można liczyć na czyjąs pomoc,niektórzy chcieli może pokazać co mogą a w sumie nic nie było w ich gestii..ale mniejsza o to,teraz wiem że liczyć mozna tylko i wyłacznie na siebie,odbiegłam troche od tematu ale w pewnym sensie Cię rozumię i wiem tak mnie się wydaje co chcesz przekazać i o co Ci chodzi w sumie jestem w podobnej sytuacji,tak byłam w tamtych stronach kilka razy nie w Inverness ale Fort William i okolice i bardzo oczarowało mnie to miejsce i chcę tam wrócić ale mam też wielkie ale bo pewne sprawy w kraju mnie zatrzymują a wyjazd wiąże się że powrotu nie będzie...nie wiem może masz te same dylematy co ja może troszke inne ale cel mam podobny,muszę przygotować się gruntownie jeśli zdecyduje się na wyjazd choć z kraju nie bardzo też mam chęc wyjechać to taka załamka niby mam wybór a jednocześnie odwlekam to.No nic rozpisałam się troche,nie sądzę aby ktoś z boku potrafił to zrozumieć ale nieraz człowiek ma tak w życiu i dylemat co z tym wszystkim począć.
pozdrawiam wszystkich

gerg
6 188
gerg 6 188
#6416.01.2014, 15:37

Pozdrawiamy Ciebie:)

KazimierzW
57
#6517.01.2014, 07:01

Fort William, piękna okolica ale chyba mało pracy w okolicy. Byłem tam tylko raz, pamiętam że było wyjątkowo pogodnie co pozwoliło długo cieszyć oczy ładnymi widokami.
Forumowicze już pewnie nie pamiętają jak to jest lub nie chcą pamiętać a może należą do tej nielicznej grupy osób które nie wyjechały z kraju bo sobie nie radziły i musiały, tylko z innych powodów - znałem takich. Niewielu tych pozytywnie zakręconych wariatów było ale dzięki nim nie można powiedzieć że "wyjechali sami nieudacznicy". Życie płata figle, już dawno liczę tylko na siebie a tutaj zarejestrowałem się tylko dla pogawędki i zdobycia informacji z pierwszej ręki. Pozdrawiam.

tuskowaty
212
tuskowaty 212
#6617.01.2014, 10:04

sam jestes nieudacznik :)

KazimierzW
57
#6717.01.2014, 10:24

No niestety, byłem i jestem - taka prawda, nie oszukuję się. Nie potrafię w swoim własnym kraju ułożyć sobie życia.

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#6818.01.2014, 09:31

a tutaj zarejestrowałem się tylko dla pogawędki i zdobycia informacji z pierwszej ręki.

wontku kontrwywiadowczym pojawiła się notka
na 24 godziny przed Twoim pierwszym logowaniem

Nasi specjaliści przygotowują odpowiednio
spreparowane informacje dla Twoich mocodawców

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#6918.01.2014, 09:32

wątku

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#7018.01.2014, 10:31
gerg
6 188
gerg 6 188
#7119.01.2014, 00:57

Edmund,stare dobre czsy:P

Red_Bull87
3 104
Red_Bull87 3 104
#7219.01.2014, 22:56

Siema Kaziu !
Powiem Ci jak to wyglądało z mojej strony a mieszkałem w INV całe 2 lata ! :)
Z robotą nie jest tak łatwo ale jak znajsz język to masz lepiej. Najpierw udało mi się załapać na zmywa do Oxford Hotels (jeszcze bez NIN dlatego zarabiałem dosłownie grosze).
Potem znając kilka słówek udałem się do Globala na High Street gdzie wypełniłem "aplikejszyn form" no i na drugi dzień telefon że mają robotę dla mnie w tartaku w Nairn - (połowa ludzi to Polacy) więc pojechałem i zaczałem pracowac. Przepracowałem tam 9 miesięcy. Fajnie się pracowało - 10 godzin dziennie od pon do pt. Atmosfera luźna, Szkocki spoko- nawet pogadali.
Dlatego najlepiej tu skorzystać z ofert biura pośrednictwa pracy w tym przypadku Global lub naprzeciwko Blue Arrow czy jakos tak - nie pamiętam bo mieszkałem tam w latach 2006-2008.
Teraz jak jest to nei wiem.
Za chatę 3 pokoje płaciliśmy 550 funtów i rachunki (na 2 pary było spoko).
Też mi się tęskni za tym miastem- cotygodniwą wypłatą oraz tymi niewyparzonymi mordami roadków, którzy zazroszczą Ci wszzystkiego co masz od nich lepsze- dlatego na nich uważaj.

A ja z tego miejsca pozdrawiam ludzi pracujących w Gordon Sawmill- było spoko.

KazimierzW
57
#7320.01.2014, 07:18

Red_Bull87, dzięki za komentarz. Znam realia z lat 06-08, bo wtedy też tam byłem. Znam miasto, znam agencje, znam większe zakłady pracy w okolicy (nie wiem czy wszystkie dalej działają). Znam też ceny z tamtych lat i teraźniejsze. Powiem Ci, że na rodaków złego słowa nie powiem, w zasadzie nigdy mnie żadna przykrość z ich strony nie spotkała. Ot na samym początku jakieś matoły wprowadziły mnie w błąd, czy celowo nie wiem, nie miało to znaczenia bo ja z tych nieufnych raczej jestem i osobiście sprawdziłem info. Szkoci też w większości byli ok, kilku nie lubiłem ale przecież wszyscy wszystkich kochać nigdzie nie będą. Miło wspominam. Myślę o wyjeździe do Inverness, bo tam szybko bym się odnalazł. Mała miejscowość to i na samym początu nawet auta nie trzeba. W sumie same plusy poza ograniczoną ilością ofert pracy ale uważam że jak ktoś chce pracować to pracę w UK zawsze znajdzie.

GP.Enzo
392 1
GP.Enzo 392 1
#7421.01.2014, 15:28

Red_Bull87
oraz tymi niewyparzonymi mordami roadków, którzy zazroszczą Ci wszzystkiego co masz od nich lepsze- dlatego na nich uważaj.

Zawsze w rzucasz wszystkich do tego samego garnka??

KazimierzW
57
#7523.01.2014, 11:05

No nic, do zobaczenia na przyszłoroczną wiosnę. :)

Red_Bull87
3 104
Red_Bull87 3 104
#7623.01.2014, 12:48

GP.Enzo:
Generalizuję bo akurat ja trafiłem na złych ludzi więc jakaś tam rysa na szkle u mnie została.

Najważniejsze nikomu nie ufać- tylko sobie.

Kazimierz, powodzenia życze :)
Pozdrawiam

Profil nieaktywny
mis.colargol
#7723.01.2014, 20:47

@Dam sobie jeszcze rok na ułożenie życia w kraju, w międzyczasie zapiszę się na kurs językowy,
.............
dzizas krajst...kilka lat w uk a koles bedzie w polsce zapisywal sie na kurs jezykowy

KazimierzW
57
#7823.01.2014, 21:16

A co w tym dziwnego? Od pięciu lat nie rozmawiałem w tym języku. Próbuję jeszcze powalczyć o życie w kraju, w międzyczasie mogę ten czas jakoś sensownie wykorzystać. Myślałem o różnych kursach ale nie oszukujmy się nic nie przebije językowego bo większość polskich papierków jest guzik warta. Na kurs już się zapisałem.
W UK są ludzie którzy mieszkają tam dekadę a niezbyt sobie radzą z językiem, nie mam zamiaru po przyjeździe kilka miesięcy wysławiać się jak matoł zanim mi pamięć wróci. To już nie te czasy, teraz nawet do prostych prac wymagają języka a nie zamierzam długo pracować za NMW. To tyle w kwesti wyjaśnienia.

Profil nieaktywny
mis.colargol
#7923.01.2014, 21:24

no tak,kto sie piz...a urodzil ten kanarkiem nie bedzie.amen

KazimierzW
57
#8023.01.2014, 21:26

No tak, kozak w necie, piz.a w rzeczywistym świecie. Pochwalony na wieki wieków.

timcol
1
timcol 1
#8123.01.2014, 22:59

masakra widać ze gorole

GP.Enzo
392 1
GP.Enzo 392 1
#8223.01.2014, 23:03

Tylko kłótnie ;((

KazimierzW
57
#8324.01.2014, 05:47

Przepraszam, dałem się sprowokować. Nie mam w zwyczaju kłócić się bez powodu a już na pewno nie na forach internetowych. Na Emito święty przestałby być świętym.

IPWD
52
IPWD 52
#8428.01.2014, 06:36

Kazek, nie dziwię się że nikt nie chciał z tobą rozmawiać. Swego czasu wysłaliśmy z żoną e-maile (numerami już nie dysponowaliśmy) do znajomych poznanych w Szkocji o których wiedzieliśmy że nie wrócili do kraju i wyobraź sobie że część w ogóle nie odpisała a ci którzy raczyli uraczyć nas odpowiedzią zwrotną gdy zapytaliśmy o to jak im się żyje, gdzie pracują, czy są zadowoleni - urywali kontakt. To nie byli żadni przyjaciele, ot zażyli koledzy z pracy, z którymi od czasu do czasu spędzało się wolny czas. Zaczeliśmy się zastanawiać dlaczego tak się stało. Czy mają gorzej niż mieli, stracili pracę i siedzą na benkach? Czy może wstydzą się że nie rozwijają się i cały czas pracują w tym samym miejscu? Dla mnie to żaden wstyd, ja jestem szczery chłopak i gdy pytali się co u mnie odpisywałem zgodnie z prawdą, szkoda że zaraz potem kontakt urywał się. Dlaczego nie potrafimy rozmawiać?

takaja52
3
#8528.01.2014, 10:05

Witam,widzę że dyskusja toczy się więc i ja jeszcze się właczę,IPWD to co Cię zastanawia dlaczego tak się stało mnie też to zastanawiało też gdy byłam potrzebna z racji wykonywanej pracy było dużo znajomych i codzienne kontakty, rozmowy ach same ochy i achy,teraz niestety nawet pies z kusym ogonem się nie odzywa a mam nadal nr tel (bo przyda się gdy wróce) tyle że marzę ciągle o powrocie w pierwsze strony Fort W. i okolice muszę poukładać swoje sprawy.Ja też jestem szczera,lubię rozmawiać z ludzmi i nie wywyższam się to co mam to mam a czego nie mam to też jest ok.nie wiem nie potrafię zrozumieć takiego postępowania,urywania kontaktów,tęsknie za tymi rozmówkami a teraz co tel milczy żeby chociaż ktoś z kim bardzo często pogadałam zapytał się co słychać,jak leci,jak się czuję..etc..nic z tego-PO CO.nie będę narzucać się w takich sytuacjach poznaje się prawdziwych przyjaciół.Okrótne to ale tak jest -jak jesteś komuś do czegoś potrzebny znajdzie się grono -stara prawda.Szkoda że tak jest.
pozdrawiam wszystkich szczerych i tych złośliwych

IPWD
52
IPWD 52
#8628.01.2014, 10:17

Najlepsze jest to, że ja od tych ludzi nic nie chciałem, nie narzucałem się w żaden sposób, ot napisałem takiego zwykłego e-maila jakie codziennie piszę do śniadania do znajomych. Choć o tyle dobrze, że nikt nie kłamał, woleli nic nie odpisać, zawsze to lepsze niż celowe wprowadzenie w błąd. Dziwne tylko, że dosłownie wszyscy tak postąpili, zarówno Ci poznani w Inverness jak i w Bournemouth. Generalnie żalu czy tym bardzie pretensji do nich żadnych nie mam ale przyznam, że smutno mi się zrobiło, najwyraźniej nie byłem lubiany tak jak mi się wydawało. Osobiście nigdy bym w ten sposób nie postąpił.

W zeszłym roku myślałem o wyjeździe, w sumie dalej myślę z tym że ja bardziej szukam przygody niż miejsca do życia. Nie potrafię usiedzieć na miejscu.

Takaja52, może z Kazikiem się dogadajcie i jedźcie razem, zawsze raźniej niż samemu.

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#8728.01.2014, 10:20

IPWD
#84 | Dziś - 06:36

Kazek, nie dziwię się że nikt nie chciał z tobą rozmawiać.
____________________________
Dlaczego piszesz, ze nikt nie chcial rozmawiac? przeczytales wpisy w temacie?

IPWD
52
IPWD 52
#8828.01.2014, 10:29

Tak. 80 postów w wątku a na temat napisali tylko GP.Enzo i Franz_1. Reszta to jakieś typowe dla emito bzdury napisane przez osoby które Inverness na mapie nie umiałyby znaleźć albo były tam ale nie potrafią czytać ze zrozumieniem. ;)

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#8928.01.2014, 10:41

hm, na trzy strony, 9 osob odnioslo sie do tematu i rozmawialo ewidentnie z Kazimierzem :)
ale juz tu nie zasmiecam :) powodzenia, Kazimierz, Inverness sliczne miasteczko, bylam, widzialam :)

GP.Enzo
392 1
GP.Enzo 392 1
#9028.01.2014, 10:56

Te cale zamieszanie to wina moderatora powinien usuwać posty osób które tylko przychodzą i szkodzą w temacie.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis