IPWD, myślę że ta niechęć do rozmowy czy korespondencji wynika w wielu przypadkach z tego, że osoby te są nieszczęśliwe, czy może inaczej; nie są szczęśliwe. Siedzą uparcie w Inverness bo wiedzą, że prawdopodobnie w Polsce miałyby jeszcze ciężej. Zresztą ja też gdy tam mieszkałem nie byłem do końca zadowolony, więc nie ma się co im dziwić. Jedyna osoba która mi odpisała na e-maila czuje się samospełniona i pewnie dla tego nie ma nic przeciwko wymianie korespondencji. Pozdrowienia dla Michała.
Kaziu , jedyna marudzaca osoba jestes Ty. Moja robota mnie tu trzyma i koniec. Nie bede Ci sie tlumaczyl co robie itd ale... skoro kazdy sie tu wypowiada ,to i ja to zrobilem i przedstawilem swoj punkt widzenia. Zyjemy w wolnym kraju i kazdy ma prawo miec swoje zdanie. Tak ten swiat jest skonstruowany. Jak Ci sie nie podoba to co napisalem to zamilcz . Siedz w tej Polsce albo jedz gdzie chcesz. Uzalasz sie nad soba jak jakas"ciotka" miekkim fiutem robiona.
KazimierzW
#91 | Dziś - 09:17
Jestem juz na wyspach 8 lat, dziewiaty idzie. Od tego czasu az tu przyjechalem duzo sie pozmienialo w moim zyciu, i duzo poznalem ludzi.
Szczegolnie na poczatku 2005. Zawiazaly sie pierwsze przyjaznie, czasami ludzie ze soba przestawali rozmawiac, albo wychodzilo z nich chamstwo.
Czesc osob wrocila do Polski. Kilka razy nawet staralem sie zagadac na facebooku i nie odczulem ze bylem osoba mile widziana.
Czesc osob tak jak ty Kazku po kilku miesiacach albo latach chciala powrocic na wyspy, i na nowo szukala kontaktu i chciala porad, albo ze zatrzymia sie na pare nocy, czy jakas tam inna korzysc. Jak odmowilem to uslyszalem obelgi pod swoim adresem... Czy ja jestem pomoc spoleczna hostel, czy jak?
Jak mnie nie potrzebowali to bylem zaden przyjaciel, ot znajomy a pozniej to jak najbardziej...
A ty masz pretensje ze znajomi nie odpowiadaja na twoje maila, i chec kontaktu. A co zrobiles zeby ta znajomosc podtrzymywac przez lata...
Psa nie masz a kumpli szukasz.
PapIa, nie mam pretensji. I nic od nikogo nie chciałem, nie prosiłem o żadną przysługę. Od 19tego roku życia sam jestem sobie panem i liczę tylko na siebie. Ale masz rację w zdecydowanej większości przypadków nie podtrzymywałem kontaktu. Skoro już zajrzałeś tutaj, napisz proszę jak Ci się żyje w Inverness i co sądzisz o tej mieścinie.
Vincent_Vega, masz pełne prawo do swojego zdania, nie chciałem urazić.
@#91
Myślę, że trafiłeś w sedno co potwierdzają komentarze. Zastanawia mnie dlaczego osoby które narzekają na to, że jest to mała mieścina po środku niczego nie poświęciły przed wyazdem z kraju 10 minut na przeczytanie opisu Inverness w Wikipedii i na obejrzenie okolicy na mapie Google. :/ Po co jechać na koniec świata skoro to nie jest to co lubimy najbardziej? ;)
103
Kazdy czlowiek jest inny, i kazdy czegos innego szuka. Jeden rozrywek wielkiego miasta, dyskotek i polowania na laski...
A drugi lubi ciesze, spokoj, piekna przyrode i ognisko.
Nie moge sie wypowiadac za wszystkich. Slysze ze Polacy pracuja w hotelach w sklepach tartaku czy w rybach. Pewnie tak. Taka praca nie pozwala na pewien luksus zycia w uk. Ot zyjesz sobie i od czasu do czasu stac cie na samolot na swieta do rodziny.
Ja mieszkalem w Glasgow nie podobalo mi sie... Teraz mieszkam na wsi pod Inverness i sobie bardzo chwale...
Mam cisze potrzebna do medytacji, i moge rozkoszowac sie chwila tak czystej zadumy nad niepojetym fenomenem melancholijnego niespelnienia ze wole bezkresne jego pragnienie nizli jego nasycone spelnienie...
Cześć. Mieszkałem w Inverness przez kilka lat, pięć lat temu wróciłem do Polski. Od tego czasu dłużej jestem bezrobotny niż pracowałem a w zasadzie w każdej podjętej pracy byłem wykorzystywany, okłamywany i kiepsko wynagradzany. 1300-1700zł, za dużo żeby zdechnąć, za mało żeby żyć. Jestem sfrustowany, bardzo żałuję że wróciłem. Myślę o powrocie do Inverness lub w inne miejsce do Szkocji, bo mam już tego dość, znalezienie dobrej pracy bez znajomości graniczy z cudem, a mieszkam obecnie już w drugim mieście i nie jest to zabita deskami dziura. Powiedzcie mi proszę, jak obecnie wygląda rynek pracy w Inverness? Jest ciężko ze znalezieniem jakiejkolwie pracy? Pozdrawiam, Kazek. PS. Nie oczekuję od Was żadnej pomocy, niczego nie chcę, nie mam postawy roszczeniowej, liczę po prostu na sympatyczną i szczerą dyskusję.