richard66-dobrze ze masz "duzo poczucia humoru." z rodakami za granicą będziesz go bardzo potrzebowal.Radzę Ci skontaktować ze Zrzeszeniem Polaków w Inverness,moze znajdziesz tam zyczliwych ludzi,nie mona przeciez wszystkich wkładac do jednej szufladki.A wiem,ze sa i zyczliwi.lecz i oni sprzyli sie wiele razy na swoich ziomkach ,więc sa bardzo ostrozni.Lecz na pewnie nie wszyscy odpowiedza Ci tak jak na FORUM.Powodzenia,bedziesz go bardzo potrzebowal.A wody w Loch Ness sa bardzo zimne.L:-)))
moim zdaniem totalna nieodpowiedzialnosc, ale to twoje zycie i najwieksza glupota jest wybieranie sie do obcego kraju, ciekawe jak tam ten twoj angielski, liczac na cud ze 100 funtami w kieszeni, w rtazie w padki ciebie nawet nie stac na bilet powrotny, naprawde nie wiem na co ty liczysz,
sory nie moglam sie powstrzymac, stajesz sie potencjalnym kandydatem dla oszustow sam jeszcze o tym nie wiedzac, jak bedziesz szukal pracy to co adres wpiszesz w namiocie za co z katem w banku i nin sorki cuda sie nie zdarzaja, dlaczego ktos mialby cie pomagac jest naprawde wielu nieodpowiedzialnych tak jak ty, i niektorzy z nich laduja zebrajac na ulicy, smutna prawda ale prawdziwa
Witaj Mufka - dzieki za rade, tylko powiedz gdzie miesci sie to Zrzeszenie?
Mozesz podac jakies namiary?
Kapalas sie w Loch Ness?:))
A apropos ludzi - sam wiele razy sie sparzylem i po czesci dlatego laduje w
kraju moich marzen z ... plotnem w kieszeni:((
Ale moze i ja trafie na po prostu ... dobrych ludzi.
Pozdrawiam
kazdemu sie wydaje ze jest wlasnie tym 1% niestety, poza tym wiem ze moje gadanie nic nie zmieni i i tak przyjedziesz moim zdaniem glupota i nieodpowiedzialnosc, poza tym nie masz juz 20 lat, a zachowujesz sie jakbys mial...
mam nadzieje ze ci sie uda niestety patrzac na to realistycznie marne sa twoje szanse...
Udaj sie do katolickiego kościoła St.Mary's (nad rzeką)Ostatnio bylo tam spotkanie Stowarzyszenia. Mozesz tez popytac w restauracjii Zioziel u Pat.Nie wiem czy Stowarzyszenie ma juz swój lokal,jak sie dowiem dam Ci zna.c a moze ktoś z FORUM , jednak mimo wszystko cos podpowie,Odnosnie kapieli mam nadzieje,ze będę sie kiedys kapac.
nie powinienem sie tutaj wtracac ale ja zielona kitko przyjechalem tutaj wlasnie ze 100 dolarow i prace znalazlem rewelacyjnie szybko wszystkie papiery juz mam w ciagu 1 miesaca od kiey pracuje dla ciebie richard mam pewna pomoc podaje tobie meila napisz do mnie a postaram sie tobie pomoc [email protected] jestem bardzo zadowolony a moj angielski szczerze nie byl rewelacyjny i mam podobne poczucie jak ty riczard tak wiec zapraszm do kontaktu
Zielona Kitko - ja sie bardzo ciesze, ze chociaz czasami (czesto) czuje sie jak 20-latek i naprawde jest z tym mi dobrze:))
Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu, a mniej cytryny slonko:)))
Lubisz taniec? Wiecej latynoamerykanskich - to jest super crazy!!!:))
A tak na moment na powaznie - troche sie boje:((
Witam z Inverness,
I na miejscu (dojechalem dzisiaj:(((() postanawiam zostac zebrakiem (brawa dla przepowiedni Zielonej Kitki!!!!) lub bandyta:(((.
Do Edynburga dotarlem zgodnie z planem, a potem zaczely sie szopki, a raczej tragedia:(( Na dworcu przy przepakowywaniu zgubilem lub mi ukradziono 200 funtow - byly w pakiecie ze zlozonymi cv po angielsku i zeby bylo dowcipniej - zostaly mi drobne 20 funtow, ktore trzymalem z dokumentami na drobne wydatki.
Do Inverness dojechalem dzisiaj po 3 dniach jazdy autostopem (chyba 6 pojazdow + 2 autobusy na krotkich trasach) i wielu przygodach. Jestem niewyspany i zrozpaczony. Po oplaceniu tego internetu w Centrum Informacji Turystycznej - 1 funt - 20 min. oraz podrozy zostal mi 1 funt (hahahaha) i 23 pensy. Bylem tak nieprzytomny ze skorzystalem z rady mufki i plecak zostawilem w kosciele St. Mary, ale naszego ksiedza nie bylo. Ale gdzie spac? Co dalej? Jedzenia malo:((
Wiecie widzialem optymistycznie, ale to jest koszmar:((
Jezeli ktos ma jakis pomysl i chcialby pomoc niech wpadnie pod kosciol dzis o 20.00
bede czekal i obiecuje sie hmm.. odwdzieczyc.
Ostrzegam optymistow!!!!!!!
WitamJestem pierwszy raz na tym forum i jak wszyscy potrzebuję pomocy. Mój chłopak mieszka i pracuje w 30 km od Inverness. Problem polega na tym, że nie wie jak tam uruchomic internet. Ma tam laptopa i ponoć łącze ze stacjonarnego telefonu. Jjednak nie wie jak to wszystko uruchomić. czy ktos miał podobny problem? Czy ktos może mi wskazac jakieś rady? Z góry dzieki.
Richard66 prawdopodobnie z funtem w kieszeni ciezko bedzie z dostepem do internetu, ale na wszelki wypadek napisze.
Na lotnisku nalezalo sie zglosic do ochrony lub w przypadku jej braku do Informacji. Wezwano by Policje, sprawdzono zapis z monitoringu. Moze byla szansa na znalezienie przyczyny zgubienia oszczednosci/lub samego kieszonkowca. Policja spisala by jakies oswiadczenie...
Ale do czego zmierzam, zawsze mozesz powrocic na koszt Ambasady (z takim papierkiem bylo by latwiej).
riczi/ pisales na poczatku, ze masz tylko 100 funia ;) a pozniej, ze ukradli Ci 200...poszukaj dobrze, moze jeszcze masz gdzies wiecej ;PBTW: jesli prawda jest, ze trzymasz swoje wszystkie oszczednosci w jakichs papierach i jeszcze je sobie beztrosko przekladasz, to jestem zdziwiony, ze umiesz trafic palcem w literke na klawiaturze ;) ale w sumie to spoko...be brave ;P
Witam ponownie,
No coz zyje i dalej jestem w Inverness. Pracy niestety dalej nie mam, moj stan konta na dzis 44pensow, ale nie jest najgorzej. Mam nocleg do srody i troche zarelka. Teraz pisze z biblioteki w Inverness, gdzie mam wyrobiona stala karte i dostep di netu gratis. Ogolnie b. duzo zawdzieczam pewnemu Michalowi z Wasilkowa, ktory przed powrotem do PL, zostawil mi 30 funtow oraz pewnej milej Angielce Kate z Londynu ktora poznalem dzieki wlasnie Michalowi.
A Michala poznalem przez polskiego ksiedza w Mary's Church. Wprawdzie pierwsza noc przespalem na lawce na wyspie jak z bajki, ale kolejne juz na campie McDonaldsa. Tam tez mieszkam i dzis. Pracy szukam non-stop. Bylem w agencjach, codziennie jestem w Job Centre, szukalem pracy w marketach, roznioslem troche samorobek wizytowek po roznych B&B i wiele wiele innych. Wczoraj wreszcie zrobilem ang CV w bibliotece (tamte z PL skradziono razem z kasa:)))
Obecnie jestem trzezwy, ale nie zalamany jak wczesniej. Mam telefon i ciagle czekam na jakis telefon.
Jednoczesnie obiecalem sobie, ze jezeli spotkam w Inverness kogos w mojej dawnej sytuacji to chocbym nie mial kasy - to chociaz poradze i pomoge na maksa aby nie czul sie tak samotny jak ja wczesniej. Nikt nawet nie wpadl aby cos doradzic - ja bede inny.
Czesto chodze na wyspe i moja pierwsza laweczke nad woda (tam gdzie spalem:))). Zreszta dzis byc moze wpadnie tam paru Polakow, aby po prostu sobie pogadac:)) Ostatnio byly tam bebenki:)))
Niestety edi_1977 - na moja prosbe nie odpowiedzial mi nikt z tego portalu i bylo mi bardzo, bardzo smutno i samotnie.
A propos Lifter - Planowalem wziasc 100, ale ostatecznie wzialem 220 - przy czym 20 mialem luzem razem z dokumentami.
To tyle Pozdrawiam Wszyastkich - zlych i dobrych.
A Inverness jest cudownie boskie - miasto jak z bajki!!!
Oto wrocil moj optymizm - a prace znajde:)))
Witam,
We wtorek rano wyjezdzam z Warszawy do Inverness i mam pare na pewno
dla tubylcow glupich pytanek - ale moze ktos jeszcze nie stracil
cierpliwosci:)))
Czy jest jakas scianka z ogloszeniami o pracy?
Gdzie poza hostelami szukac taniego noclegu? I hmm.... jak?
Gdzie najblizej mozna rozbic namiot - centrum:)))?
Co byscie zrobili gdybyscie mieli 39 lat, sto funtow, doswiadczenie i duzo checi do pracy (poza rzuceniem sie do Loch Ness:)))
Jezeli ktos ma cos lekkiego (poza LSD) do przewiezienia to moge wziasc
- mam tylko 120 kilo do dzwigania, aaaa i duzo poczucia humoru:)))
Pozdrawiam