Wlasnie Fucznik!
nic sie nie zmienia w Twoim otoczeniu, nie masz wiecej przyjaciol, nie ma wokol Ciebie rodziny w danym momencie, swiat wcale nie wiruje i nie jest rozowy, ani nawet nie wygrales w totolotka. To jedynie kokaina sprawia, ze wydaje Ci sie ze jest inaczej. Tak samo jest ze szczesciem (sztucznym) w swieta. Ja osobiscie nie uzywam okreslenia "sztuczne szczescie", bo jest ono wg mnie nieprecyzyjne samo w sobie. Ale podejrzewam, ze Mirel (jesli to ona o tym pisala) miala na mysli to, ze spotyka sie rodzina i udaja, ze jest cacy, podczas gdy brat pamieta siostrze, jak wyzywali sie tydzien wczesniej, a szwagier wciaz jest winien tesciowej kase, za co ta chetnie skopalaby go bolesnie itp. Po swietach wszystko wroci do "normy" i znow brat siostre nazwie dziwka, a tesciowa szwagra gnojem.
Irek pamietaj, ze w zyciu piekne sa chwile i nalezy cieszyc sie kazda z tych chwil, moze i masz racje ze po Swietach kazdy z nas wroci do rzeczywistosci, zajmie sie swoimi sprawami ale z niecierpliwoscia bedzie sie czekalo do nastepnego roku by znow spedzic chociaz te pare dni z ludzmi ktorych kochasz ale zycie tak sie ulozylo ze nie codziennie mozesz ich odwiedzic i spotkac sie.
jesli znajdujecie czas na spotkanie z tymi, ktorych kochacie tylko w swieta, to nie dziwie sie, ze ten czas jest radosny dla was.. ja znajduje czas dla bliskich czesciej niz raz do roku.. ale rozumiem- zapracowani, pochlonieci wlasnym zyciem..
sztuczne szczescie to takie, kiedy sobie wmawiasz, ze jestes happy, bo sytuacja tego wymaga, emitorybko..
Mirel jestes okropna! Nie potrafisz cieszyc sie szczesciem i tyle! Ciesze sie bardzo ze twoja cala rodzina spotyka sie razem czesciej niz raz do roku. Lucky you! ja nie mam takiego szczescia wiec moze dlatego Swieta sa dla mnie tak wyjatkowe. I jezeli zdarza Ci sie ze jestes szczesliwa, bo sytuacja tego wymaga to Ty jestes sztuczna a nie szczescie.
aha Mirel gdybys nie wiedziala co to jest szczescie to masz tu definicje :
kali74 Piotr
09:58, 18.12.2008
Bédá...bo po dwudziestupiéciu latach od rozwodu moi rodzice znowu zasiádá razem (z nami - dzieciakami ;) to wspólnego stolu wigilijnego - niezwykle ale sié zdarza...nie oznacza to oczywiscie, ze znowu sié zejdá...ta szansa juz bezpowrotnie minéla...ale chociaz ten jeden dzien w roku...ten jeden na kilka lat usiádziemy jak prawdziwa rodzina...bédá wszyscy których bardzo kocham...ale zabraknie tej najwazniejszej osoby...mojej córki...ech...nie ma sytuacji idealnych ale jakos to przezyjé :) - zaraz po swiétach wracam do Szkocji.
Zyczyl bym sobie jeszcze kiedys przezyc taká wigiljé w naprawdé rodzinnej, radosnej atmosferze...chcialbym zeby na takie chwile nie trzeba bylo czekac...cwierc wieku :(
Życzę Wszystkim wesołych świąt.
Tym wszystkim, którzy piszą o zafałszowanej atmosferze szczęsia i wzajemnej miłości w czasie świąt proponuję pomyśleć o świętach jako o doskonałej okazji do "naprawienia" relacji pomiędzy członkami rodziny.
Właśnie ta wyjątkowa atmosfera sprzyja reflekji nad błachością naszych sprzeczek i powodów wzajemnej niechęci.
W tym klimacie napewno łatwiej powiedzieć przepraszam i szczerze wybaczyć.
kali74 Piotr
Życzę Ci aby te święta nie były wyjątkowe. Niech będą takie same jak każde następne.
Jeszcze raz wszystkiego naj , naj, naj............................
kurcze...nie wiedziałem, że tak się temat rozbujał
chciałem tylko powiedzieć, że te święta będą dla mnie szczególnie radosne choć nie będzie ze mną mojej Córki, co nie zmienia faktu, że moja rodzina jest szczęsliwa i nie poddaje się trudom dnia codziennego (cokolwiek to ma znaczyć) ale święta tego roku będą dla mnie szczególnie szczególne...wiecie...tak się chciałem podzielić....eee...to znaczy...nie mam nikogo z kim mógłbym...a z resztą ...
Bédá...bo po dwudziestupiéciu latach od rozwodu moi rodzice znowu zasiádá razem (z nami - dzieciakami ;) to wspólnego stolu wigilijnego - niezwykle ale sié zdarza...nie oznacza to oczywiscie, ze znowu sié zejdá...ta szansa juz bezpowrotnie minéla...ale chociaz ten jeden dzien w roku...ten jeden na kilka lat usiádziemy jak prawdziwa rodzina...bédá wszyscy których bardzo kocham...ale zabraknie tej najwazniejszej osoby...mojej córki...ech...nie ma sytuacji idealnych ale jakos to przezyjé :) - zaraz po swiétach wracam do Szkocji.
Zyczyl bym sobie jeszcze kiedys przezyc taká wigiljé w naprawdé rodzinnej, radosnej atmosferze...chcialbym zeby na takie chwile nie trzeba bylo czekac...cwierc wieku :(