Mam byc szczery to powiem tak...
Przemyslcie to jeszcze 37216387 razy nim sie zdecydujecie i nie jestem tutaj zlosliwy czy cos w tym kierunku mam na mysli conieco swojego doswiadczenia (mieszkam tutaj ponad 5 lat) Generalnie z praca obecnie jest cienko w zwiazku z czym sami sobie odpowiedzcie jak wygladaja wasze szanse gdzie "nie mowice po angielsku prawie wcale" i prosze zwrócic uwage ze mnóstwo rodaków z niezlym angielskim nie moze znalesc zatrudnienia to raz.
Dwa nie licz na znajomych absolutnie...bo kiedy bedzie moze i fajnie przez 1 miesiac wszystko oplacone etc to kiedy nie znajdziecie pracy zaczna sie schody+dlugi+brak jezyka...przynajmniej prosze sie zabezpieczyc otwartym biletem powrotnym.
Generalnie propomuje spróbowac w Polsce...bedzie wam znacznie latwiej, badz przynajmniej kuc kuc i jeszcze raz kuc angielski...co pomoze wam w zderzeniu z Szkocka odmiana.
Powodzenia...
Nazwalbym to operacja "z deszczu pod rynne"
Nie chcialbym Was zniechecac do przyjazdu tutaj, ale wezmy pod uwage, jakie macie doswiadczenie w pracy w UK? Wiekszosc firm nawet nie umowi Was na interview, jesli nie macie Homoffica, brak NIN to dodatkowe utrudnienie, ilosc kasy, ktora tutaj ze soba przywozicie starczy Wam na miesiac, do tego czasu prawdopodobnie nie bedziecie mieli wyrobionego ani Homoffica, ani NIN, brak znajomosci angielskiego - samo to mowi za siebie, jak mozna szukac sobie pracy, majac w zasobie swojego slownictwa zaledwie dziesiec slow? Dodajmy do tego, ze angielski pewnie znacie z filmow, piosenek badz BBC. Hej, przyjedziecie do Szkocji, pierwszy lepszy Szkot zajedzie Wam dialektem Fife i nie bedziecie mieli pojecia, co on do Was mowi. Nawet gdyby udalo sie Wamjakims cudem znalezc tutaj prace, zapewniam, ze utrzymac ja jest tutaj tak samo trudno bez znajomosci jezyka. A kazdy dzien pobytu tutaj bez pracy i pieniedzy to koszt utrzymania conajmniej dwa razy wiekszy niz w Polsce i mowie tu o oszczednym zyciu.
Pomysl spontaniczny, wiec dlatego, ze lubie spontany, nie bede tego krytykowal. Ale zapewniam, nie jestescie w ogole przygotowani na realia jakie moga Was tutaj spotkac. Jedyne co moge Wam zaproponowac, to przeszukiwanie ogloszen kiedy jeszcze jestescie tutaj w PL, jesli nagracie sobie prace na 100%, wtedy sprobujcie. Ja przyjechalem tutaj do pracy, ktora sam nagralem sobie w Pl. Radosny, szczesliwy, ze stowka funciakow w kieszeni.
Zwolnili mnie po 9 dniach:) I siedze juz tutaj trzeci rok, ale poradzilem sobie, bo wiedzialem co i jak, obchodzilem wszystkie firmy i pytalem o prace. Powaznie, jesli nie potraficie sie dogadac, ta bariera moze byc dla Was zbyt ciezka do przebicia. Zycze jednak powodzenia i licze, ze Wam sie uda, moze pomoc znajomych sprawi, ze sie Wam odmieni!
ale jak juz zdecydujecie sie przyjechac to radze udac sie do kettle produce ltd.maja dwie fabryki,jedna we freuchie za glenrothes a druga w balmalcom.jedna z nielicznych firm ktora przyjmie bez papierow i angielskiego i nawet pomoze je zalatwic.im zaczyna sie sezon juz niedlugo tak ze beda potrzebowac ludzi.jest to praca przy warzywach.
Podbijam, nasłuchaliście sie w PL jak to dobrze w tym rAJU, za pewne od mgr-ów płukania czereśni.Mówili ,że mają 15f na godzine ,a poważnie to 6 brutto, miejsce pod grzejnikiem w mieszkaniu ,o standardzie niższym niz polski garaż gdzie stoi wóz z silnikem TDI... Pożyjecie zobaczycie:)
#17 | Dziś - 22:01
ale jak juz zdecydujecie sie przyjechac to radze udac sie do kettle produce ltd.maja dwie fabryki,jedna we freuchie za glenrothes a druga w balmalcom.jedna z nielicznych firm ktora przyjmie bez papierow i angielskiego i nawet pomoze je zalatwic.im zaczyna sie sezon juz niedlugo tak ze beda potrzebowac ludzi.jest to praca przy warzywach.
Mala aktualizacja....jedna z tych fabryk poszla z dymem pare miesiecy temu i pewnie setka Polakow stracila prace.
Siemiks kolego pisze bo sam jestem optymista i masz racje jesli jest sie dobrej mysli mozna osiagnac sukces z niczego , czytalem wszystkie posty ktore dotycza twojego tematu wszyscy ci co mieli cos do napisania napisali prawde bez jezyka jest kibel ale jak to mowia nie ma rzeczy niemozliwych jesli nie sprobujesz to sie nie przekonasz zlecam kupienie biletu w obie strony tak na wszeliki wypadek zostawiasz sobie furtke otwarta jak by co z tego co mi wiadomo troche sie poprawilo z praca ale podkreslam troche , jesli sie zdecydujesz to mam nadzieje ze wiesz czym naprawde jest slowo OPTYMISTA
Tak na marginesie na bruk cie nie wyrzuca nie ma takiego prawa w Polsce POZDRO KOLO
Hejka wszystkim:)
Jesteśmy....ale nie w Kirkcaldy, mieszkamy pod Edynburgiem w Mayfield. Trochę nam się w poślizg wpadlo i dotarliśmy tydzień temu.Stawiamy pierwsze kroki..hmm kroczki...hmmm chwiejne tiptopki...hahah.Język .......och.....ech....ach...Ale zapytać już umiemy :).Tylko,że jak nam babka tłumaczyła,to ucieszyliśmy się,że pytaliśmy o drogę,bo mogła pokazać rękami hahahahaha.Ale co tam,świadomość o brakach w edukacji mamy,staramy się te braki zapełniać stosowną wiedzą,więc najważniejsze trzymać fason!Facet od chałupy nas nie wystawił,pod grzejnikiem nie koczujemy,z robalami nie mamy nic wspólnego.Jemy normalne artykuły żywnościowe,a bez kawioru możemy się jakiś czas obyć:).Nawet zajęcie mamy płatne,aczkolwiek na razie na poniedziałki i piątki.Oczywiście,że żadne to menagerskie stanowisko,ale od czegoś trzeba zacząć.A my się rwiemy do pracy! Do znajomych nie wydzwaniamy,mamy słowniki,internet za darmo i zdrowie.To cały nasz majątek,bo funciaków też już niewiele zostało.Jednak optymizm nas nie opuszcza i WIEMY,ŻE DLA CHCĄCEGO ...!!!!!!! Pozdro dla wszystkich :)
Dzień dobry wszystkim:).Przyszła pora na nas.Nie dajemy rady tu w Polsce,musimy przenieść się gdzieś,gdzie za ten sam trud i znój dostaniemy większe (choć trochę) pieniądze.Mamy kontakt z kumplem,ale to taka delikatna nić,że boimy się,że pozostaniemy zdani sami na siebie,a pierwszy raz,nasz pierwszy raz nie powinien nas zniechęcić,prawda? Nasza sytuacja jest drastyczna i w sumie niewiadomo czy śmiać się ,czy płakać.Żeby nie popadać w skrajność staramy się być dobrej myśli tudzież nawet zażartować:):):).
Po pierwsze nasza znajomość języka angielskiego równa się prawie zeru,bo nie sztuka zrozumieć co oznacza i love you i fuck you :),a także słowa typu fruit,passion,pepper,repair....:).Mimo to.......damy radę!!Nasze zasoby finansowe to dwie pożyczki w kwocie ,która musi starczyć na przylot,wynajem pokoju i choć przez miesiąc nie korzystanie z darmowych jadłodajni o ile takowe w ogóle w okolicy istnieją:).Mimo to .......damy radę!!
Mamy nadzieję,że znajdzie się ktoś kto doda trochę otuchy...a jak będziemy mieć szczęście absolutne to pomoże stawiać pierwsze kroki:).Pozdrawiamy z małżonką gorąco ...i do zobaczenia 3 sierpnia:):)