ja się wkurzyłem na to. moj manago w pracy przystojniaczek i drag queen, powiedzial mi że jestem za stary i za brzydki na drag queen, a tu taki kotlet skacze i jest legendą!
poza tym byłem ciekaw kto jest inspiracja dla Fancy'ego. podobno pierwsze hity Fancy'ego to zerżnięcia od śpiewającego kotleta. historia Euro-Dance to fascynująca przygoda:P
Nie hity, a jeden hit. Zresztą Divine nie miał/-a/-o tam nic do powiedzenia, a jedynie użyczył głosu oraz tyłka do kręcenia. ;) Zawsze przeszkadza mi niedocenianie producentów, którzy przy tego typu hmm... muzyce są na ogół mózgami operacji. :)
Tu jest autor:
https://en.wikipedia.org/wiki/Bobby_Orlando
A tu porównanie oryginał vs. inspiracja:
"historia Euro-Dance to fascynująca przygoda"
Ciekawi mnie, w którą stronę potoczyłoby się to wszystko bez Kraftwerk (od "Trans Europa Express", poprzez nieco późniejsze "The Robots" i "Das Model"), Giorgio Morodera (album "E=mc2"), zmarłego ze dwa lata temu króla kaszanki Franka Fariana oraz bez... New Order.
Album "E=mc2" (1979) Morodera to zestaw gotowych sampli i bitów dla późniejszych gwiazd Eurodance oraz Italo Disco - poniżej cała płyta:
A New Order to wiadomo: "Blue Monday", z którym jest o tyle śmiesznie, chociaż promował "Power, Corruption & Lies", to nie znalazł się na winylowym albumie - poza singlem pojawia się tylko na edycji CD, oraz mało znane obecnie "5 8 6", z tego albumu, nagrane w 1982. Można słuchać od 1:50:
Zawsze przeszkadza mi niedocenianie producentów
to pretensje do pink floyd. alan parson i bob Ezrin zrobili im cale płyty ze strzepów gówna ktore przyniósł waters i nie potrafil tego nawet polączyc. tego pierwszego chyba nawet nie wymienili na okladce ciemnej strony księzyca i wkurwiony zalozyl alan parson project
#641:
"Artyści" raczej niż artyści. Wielu z nich nawet nie trafiało dziobem w playback, gdy pozostali członkowie ekipy walili radośnie w klawisze, bez ładu i składu, tudzież szarpali niepodłączone gitary.
Wiem, że demówki rządzą się swoimi prawami, ale większość z nich to straszne gówno, z takimi beztalenciami mogli poradzić sobie tylko genialni producenci.
Zapuść sobie "Photographic" (pierwsze z brzegu, od 0:00) - kawał brudnej, punkowej muzy. :p
Na końcu też jest "Photographic" (11:48), w innej wersji - brzmi jak popierdywania głośniczka w Commodore C-64.
Pierwsza wersja jeszcze bez Gahana, japę wydziera Vince Clarke.
'że odkąd się ożenił, zaczął mniej walic ludzi z banki na ulicy' zaczał walic 'z dyńki' w ścianę mieszkania. przynajmniej u mnie tak było.
ostatnio jadę ze szwagrem jego gruchotem, a tu leci moj ulubiony numer italo disco z koloni w jodłowniku. mega kolonie jeszcze Rambo pierwszy raz w zyciu wtedy mi puścili na wideo. beskid wyspowy polecam.
Stary, w tamtych czasach mogłem strawić toto (#656) jedynie jako część Italo Disco Boot Mix vol. któryś tam (była kiedyś taka seria włoskich winyli, wydawanych co parę miesięcy, na każdej stronie jeden dlugaśny mix tego, co szumiało we włoskich dyskotekach), no ale rozumiem, że wartość sentymentalna jest czymś, z czym się nie dyskutuje- zwłaszcza z twoim sentymentem do umięśnionych, kudłatych Włochów z opaskami na głowie (vide Rambo). ;p
Niewazne czy komp, iPOD, wieza, magnetofon Kasprzak, 'gramofon' Balbinka...
Wazne co kręci sie u Was właśnie TERAZ :D
i tak np. u mnie
płytka
dEUS - Pocket Revolution