Brytyjsko-polska rodzina z czwórką dzieci przeprowadziła się z hrabstwa Warwickshire do Gdańska. W Wielkiej Brytanii mieszkała w trzypokojowym bliźniaku, a w Polsce wynajęła trzypiętrowy dom z sześcioma sypialniami i widokiem na las.
Brittany Balinski, jej mąż oraz ich dzieci przenieśli się do Polski w lipcu. Decyzja dojrzewała przez kilka lat. Mąż Brittany, obywatel Polski, pracował w Wielkiej Brytanii na nocnych zmianach jako kierowca ciężarówki. Kobieta zauważyła, że taki tryb życia coraz mocniej odbija się na jego samopoczuciu.
– Po czwartym dziecku, przy całym chaosie związanym z wychowywaniem dzieci, mąż bardzo ciężko pracował. Zauważyłam, że nocne zmiany coraz bardziej odbijają się na jego samopoczuciu – powiedziała w rozmowie opublikowanej przez SWNS.
Brittany pracuje zdalnie i uznała, że może utrzymywać rodzinę niezależnie od miejsca zamieszkania. Do wyjazdu zachęciły ją również doświadczenia znajomych, którzy przeprowadzili się za granicę i dobrze sobie radzili.
Dzieci nie miały wątpliwości
Rodzina już wcześniej regularnie odwiedzała Polskę. Gdy Brittany zapytała dzieci, czy chciałyby się tam przeprowadzić, wszystkie odpowiedziały „tak”. W grudniu 2025 roku rodzina przyjechała na trzy dni do Gdańska, aby sprawdzić miasto, szkoły i codzienne warunki życia. Gdańsk wydał im się bezpieczny, wygodny i odpowiedni dla dzieci. Przeprowadzka była łatwiejsza dzięki polskiemu obywatelstwu męża i podwójnemu obywatelstwu dzieci. Brittany mogła ubiegać się o wizę krajową typu D, a później o prawo pobytu. – Ludzie pytają: „Dlaczego Polska?”. Odpowiedź jest prosta: ponieważ możemy – stwierdziła.
Dom sprzedali w 24 godziny
Małżeństwo sprzedało dom w północnej części Warwickshire za 275 tys. funtów. Kupiec znalazł się zaledwie dobę po wystawieniu nieruchomości na sprzedaż. Aby dzieci mogły dokończyć rok szkolny, rodzina przez 11 tygodni wynajmowała dom znajomych. Za transport mebli, kartonów, podróż samochodem i bilety lotnicze zapłacili łącznie mniej niż 3 tys. funtów.
W Wielkiej Brytanii rodzina mieszkała w trzypokojowym bliźniaku i spłacała kredyt hipoteczny w wysokości około 850 funtów miesięcznie. W Gdańsku wynajmują dom z sześcioma sypialniami za około 1400 funtów. Choć miesięczny koszt samej nieruchomości jest wyższy, Brittany uważa, że nowy dom znacznie lepiej odpowiada potrzebom sześcioosobowej rodziny. – Czuję się tutaj bardziej u siebie niż kiedykolwiek we własnym domu – przyznała. Najbardziej zachwyciły ją cisza i bliskość natury. Z okien rodzina widzi las, nie słyszy ruchu ulicznego, a na plażę może dojechać w około 20 minut. – Czujemy się, jakbyśmy byli na wakacjach, ale to nie są wakacje. Teraz tak wygląda nasze życie – powiedziała.
Sześć osób zjadło za 12,60 funta
Brittany zwraca uwagę, że część codziennych wydatków jest w Polsce niższa. W restauracji IKEA cała sześcioosobowa rodzina zjadła za 12,60 funta. Według niej podobny rachunek w Wielkiej Brytanii wyniósłby około 24 funtów. Z jej wyliczeń wynika, że tygodniowe zakupy spożywcze kosztują rodzinę około 170 funtów w Polsce, wobec 230 funtów w Wielkiej Brytanii. Typowy rodzinny posiłek poza domem ma kosztować 45–60 funtów zamiast 80–100 funtów. Tańsze są również niektóre produkty i usługi. Litr mleka kosztuje około 68 pensów, a wizyta u weterynarza z receptą około 30 funtów. W Wielkiej Brytanii rodzina płaciła odpowiednio 1,20 funta i około 80 funtów. Nie wszystko wypada jednak korzystniej. Brittany zaznacza, że polskie wynagrodzenia są niższe, a samochody bywają drogie.
„To była właściwa decyzja”
Brittany zapisała się na kurs języka polskiego, który będzie odbywał się trzy razy w tygodniu. Wyzwaniem pozostaje dla niej jazda po prawej stronie drogi oraz załatwianie formalności związanych z mieszkaniem i rachunkami. Swoją przeprowadzkę relacjonuje w mediach społecznościowych. Większość komentarzy jest pozytywna, choć część internautów próbowała dopatrywać się w decyzji rodziny motywów politycznych. Brytyjka podkreśla, że chodziło wyłącznie o dobro rodziny, jakość życia męża i możliwość zapewnienia dzieciom większej przestrzeni.
Rodzina wynajęła dom na rok i na razie nie ma sztywnego planu na kolejne lata. – Nic nie jest ustalone na stałe, ale już teraz czujemy, że podjęliśmy właściwą decyzję – powiedziała.


Komentarze 10
I co zwiazku z tym? Chcecie mnie przekonać że warto wrócić do Polski? Jak wszyscy którzy tam wracają to odbijają się od ściany a rodzina i przyjaciele mi odradzają powrotu bo małe zarobiki i drogie życie...
Sześć osób zjadło za 12,60 funta
Jak to dobrze, że IKEA jest w każdej wsi. Szkoda, że do tych wsi nie bardzo jest czym dojechać. No ale po co jeździć, skoro IKEA jest w każdej wsi.
A mogli zbierać punkty zamiast emigrować, wtedy żarliby w Ikei za 50 pensów.
Niesamowita historia, w głowie się nie mieści że można się przeprowadzić.
Mała podpowiedź, w uk można zmienić pracę....serio....
Kiedyś w Edim za £1
trójdaniowy obiad
wsuwałem.