tak Uncle - dzieci powinny rozkoszowac się życiem... karmienie ich przemocą, abstrakcyjną nienawiścią, krwawymi zdjęciami ( nawet czarno- białymi) do niczego dobrego nie prowadzi, a pomiedzy obrazkiem dzieci przybitych do drzewa a playstation jest cała masa innych rzeczy, które mogą robić z pożytkiem dla siebie... nie demonizuj po prostu
Kijevna - mysle, ze rozpoznalas ironie w moim wpisie - ale moim zdaniem elementy traumatyczne tez dzieciom nie zaszkodza - ludzie czesto nie doceniaja dzieci i ich zdolnosci w interpretowaniu swiata - moj osmioletni synek i dziewiecioletnia corka wiedza o Holocauscie i jakos nie zaszkodzilo to ich 'dzieciecosci' !!!
Temat mi bliski. Pochodzę z pogranicza powiatów hrubieszowkiego i tomaszowskiego, gdzie UPA też namordowała sporo ludzi w tym rodzinę siostry mego dziadka i moich dwu pradziadków (obaj wzięci jako woźnice do podwiezienia oddziału UPA do innej wsi, już nigdy nie wrócili żywi, nawet grobu nie mają tylko leżą gdzieś w lasach koło Hrubieszowa). Nie da się jednak tego porównać z piekłem Wołynia. Dziadek, od 1943 do 1945, ukrywając się najpierw przed Niemcami a potem kacapami, miał właśnie kenkartę człowieka zamordowanego na Wołyniu, dostarczoną mu przez AK. Mówił mi nazwisko i jest mi wstyd okropnie że go nie pamiętam a zapytać już się nie da.
Melchior wankowicz " Od Stolpcow po Kair", opisuje jak soltysi ukrainscy wyznaczali nagrody dla najbardziej wymyslnych sposobow mordowania Polakow. Jeden utkwil mi w pamiwci :
Zwiazywali rece i nogo czlowiekowi, rozcinali wnetrznosci nozem, potem sypali do otwartego brzucha otreby, i wypuszczali swinie zeby zywcem wyjadaly trzewia, z zyjacego czlowieka.
Sam niewiem czy powinnismy te rany rozdrapywac, ale czy powinnismy udawac, ze nic sie nie stalo?