na Leith było fajnie:uczyliśmy lokalnego pakistańskiego upijacza słów po polsku, sąsiad nad nami całymi dniami darł się "aaaaaaaaaaaa, aaaaaaaaa, aaaa, aaa, a, aaaaaaaaa", obok sąsiedzi 24/7 oglądali za głośno telewizję, a wszystkie okna były zasłonięte kocami. Rano przemykali się dziwni ludzie na ulicach bijąc się czasem o wystawione krzesło bez nogi, bez przerwy śpiewały mewy, w ogródku przydomowym warstwy psiej kupy sięgały okien drugiego piętra, w piwnicy nocowali bezdomni ale odkąd podpalili blok musieliśmy ich eksmitować do śmietnika, pokoje były mniejsze niż przedpokoje, przedpokoje większe od łazienki, kuchnia była ślepa, łazienka też, ktoś mądry położył wykładziny przy prysznicu, w umywalce mieściło się tylko jedno jajko lub ćwierć stopy, były piękne widoki na mur porośnięty krzakiem, po drugiej stronie sąsiedzi bili się przy każdej sobocie, w krzakach mieszkała wiewiórka, nocą po śmietnikach buszowały lisy
co do Leith, mieszkalem tam 1,5 roku i mialem 5 razy nieprzyjemne sytuacje.W okolicy Tesco z 4 polskimi ''macho'' :DNa Albert St. 2 polskich ''macho'' :DPirlig St 2 pakistanczykowAlber St 1 szkot urzadzil sobie bieg z przeszkodami po moim aucieEaster Rd. 3 szkotowEaster Rd. 2 polakowWszedzie znajdzie sie jakis dupek ktorego energia rozpiera, i dzielnica nie ma znaczenia.