Rozumiem Cie putti - w moim nie za dlugim ale pelnym przygod zyciu rowniez mialem pare okazji zeby komus pomoc co tez zrobilem i rowniez wyszedlem -znajomi stali sie wrogami! Narobili nieprzyjemnosci tylko! Przykre ale prawdziwe, no ale coz dobrze to ujales na koncu twojego postu - badz dobry dla innych...!
Powiem tak! Czlowiek wartosciowy sobie sam poradzi,bez takich pomocnikow! :-/Dzis bedzie 1 dzien od 365 jak sie nie napierdole! Postanowilem zobaczyc jak to jest!Dlatego moze mnie nie byc na tym szanownym forum! Wybaczcie,a jak sie pojawie to oznacza ze jednak naruszylem moje 7 Debowych w lodowce! Tez wybaczcie!
putti, niestety nie jestes odosobnionym przypadkiem, ale olej to, dobrze Ci radze, masz chec komus pomagac, to pomoz, nie licz na zadna wdziecznosc, a raczej wrecz przeciwnie, nastaw sie na to, ze zostanie to niedocenione, a nawet, ze koniec koncow, okaze sie, ze zrobiles komus kuku, bo przewaznie jest tak, ze zrobisz 10 razy dobrze i nikt tego nie zauwazy, za 11 (z roznych przyczyn) nie podasz komus szklanki wodu w koniecznie (!) tym momencie i bedzie o tym pamietal do konca zycia. Tez, jesli moge pomagam ludziom, ale juz dawno doszlam do wniosku, ze pomagam, bo chce, nie licze, ze ktos to doceni. Napisales natomiast, ze "pomozesz komus to ten ktos pomoze Tobie!" - nie uwazasz, ze to takie troche - pozyczane za oddane?, jesli jestes tak wychowany, aby byc dobrym czlowiekiem, jak piszesz (i wierze, ze tak jest), to po prostu badz i nie zwracaj uwagi na to, jak ktos to odbierze, wazne abys byl soba!
dorocina widzisz czlowiek wyciaga pomocna dlon, podaje wszystko na tacy bo mysli, ze tak jest dobrze, ze tak powinno byc po czym okazuje sie, ze wyzadzasz takim osobom okrutna krzywde! nie sa sobie w stanie te osoby teraz poradzic! nie znaja miasta, ludzi! tak sie dzieje z ludzmi mieszkajacymi cale zycie "pod kloszem"! dzieki temu jaki jestem poznalem bardzo wiele osob! jestem zadowolony z tego co robilem, robie!
dorocina "pomzesz komus to ten ktos pomoze Tobie" nie chodzi mi tutaj o odwzajemnienie, ale o to ze gdzies kiedys bedziesz w sytuacji, w ktorej naprawde bedziesz potrzebowac pomocy i wtedy wlasnie "pojawi" sie TA osoba zupelnie znikad! bo dobroc przyciaga dobro!
jesli juz piszesz o "pozyczane za oddane" to tez cos w tym jest! ale dzieki temu ja teraz moge podrozowac przez Europe, od miasta do miasta i nocowac u tych osob, ktore nocowaly u mnie! to taka drobna wymiana, ale ja nigdy tego nikomu nie proponowalem! z tym wychodzili do mnie zawsze ludzi, to byly ich oferty nie moje! wiec to jest chyba dobre?
badz dobry dla innych, inni beda dobrzy dla Ciebie! dobro czyn caly rok :)
radekone Ci sami ludzie, ktorzy sie tak ucieszyli wlasnie Oni sa dobrzy :) nie do nich mam tu pretensje bo nie ma o co miec :) ja im tylko uzyczylem swojego lozka by mogli za zupelna darmoche przenocowac jedna noc w Edin zanim przeprowadza sie do swojego mieszkania! poznalem milych ludzi :)
szkoda putti, ze zalatwiasz tak sprawe :( nei chodzi o to ze pomogles, chodzi o to ze nic nam nie owiedziales, budze sie a po mieszkaniu chodza obc mi osoby, baa Tobie rowniez obce!!!! Ok, sa fajni, ale co by bylo gdyby ni byli??? masz wspolokatrow to zobowiazuje, nie musiales sie pytac o zgode, ale o nasze zdanie, my sie staramy tak robic.....najgorsze jest to, ze nie porafisz o tym pogadac tylko rzucasz sluchawka.....wystarczylo powiedziec :( to przeciz byla tylko jedna noc...
jak mamy Ci ufac, przyklad: za tydzien wyjezdzamy do Polski, wracamy i okazuje sie ze w naszym pokoju ktos obcy spal, a moze jeszcze spi, no zastanow sie!!!!
no to i ja dorzuce swoje 3 grosze... taka niby smieszna sprawa. mialem na zbyciu lodowke, dalem ogloszenie http://www.szkocja.net/ogloszenia/ad.aspx?id=14676 dzwonilo do mnie kilka osob dziennie, umowilem sie z ludzmi, ktorym podobno bardzo na niej zalezalo... i jak tylko zalatwia transport to ja odbiora. w tym wypadku ta flaszka whisky byla bardziej symboliczna niz wartosciowa zaplata. owszem odebrali, zapakowali do vana, powiedzieli ze wroca sie tylko po flaszeczke do auta, po czym odjechali. ;))) kurde nie chodzi mi o ta flaszke, tylko o podejscie ludzi, ktorym cos dajesz praktycznie za darmo... hehe i jeszcze dostalem smsa z podziekowaniami ;)))) a na moje esy brak odpowiedzi a dzwonic mi sie juz nie chce. aha a nastepnym razem po prostu wystawie taki sprzet na smietnik...
tak nic nie powiedzialem bo wiedzialem jaka bedzie Wasza reakcja! pomijajac ten fakt nie opisalem na publicznym forum calej sytuacji jak Ty to zrobilas! tego niestety nie czytaja ludzie z Edin czy zkocji, ale z calego swiata!
Zwierzak "my sie staramy tak robic"...no dobre...to ze Plaza zaprosila swojego chlopaka do mieszkania, mojego, to uwazasz za "staramy"? to nie tak moje drogie Panie! przyjechalyscie tutaj na "gotowe", nie wiecie co znaczy szukac mieszkanie, chodzic od potencjalnego pracodawcy do nastepnego przez miesiac! nie! Wy tego nie znacie! nie jestescie docenic tego co otrzymalyscie!!!
poza tym ludzie, ktorych przenocowalem wczoraj masz racje byli mi nie znani jak i Wam! i co z tego? mogli mi wyniesc komputer mimo, ze przyjechali ze swoim? za kazdym razem gdy przyjmujesz obca osobe ryzykujesz, ze wyniesie recznik, mydlo, komputer! ale to sa zeczy nabyte, ktore mozna sobie odkupic! ale zawsze jest wdziecznosc czlowieka, ktorej w zaden inny sposob nie kupisz! pamietaj o tym piszac, robiac co kolwiek! pomozesz czlowiekowi, nie on musi sie odwdzieczyc, ale pojawi sie inny, ktory pomoze Tobie! na tym sie ten swiat obraca...to tyle ile mam do dodania!
A ja też zaczynałem od zera, pomoglem tez kilku osobom i jednego sie nauczylem - nie rób komuś dobrze, nie będzie Ci źle. Jedyne co mnie fascynuje to obserwowanie tych osób i zmian zachodzących w nich po kilku miesiacach przebywania w UK. Ściągasz najlepszego kolegę, a gdy zaczynasz z nim mieszkać i poznajesz go takim jakim jest na codzień, uświadamiasz sobie że tak naprwadę jest dla ciebie obcą osobą(nie koniecznie wrogiem). A i tak dalej pomagam znajomym, olewam to jacy są lub będą, proszą to trzeba pomóc. Trzymaj sie putti
I to o czym piszesz Bień to sa właśnie objawy funcicy, a nie kupowanie w Lidlu.
I zadanie dla psychologa;
Załatw komuś pracę za 5 razy więcej niż w Polsce i zrób mu test na człowieczeństwo, ujmie się za tobą jak cię będa chcieli wykręcić, czy będzie dbał o własną dupę?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich bezinteresownych pomagaczy! Wszystko co dobre kiedyś do nas wraca, a nawet jakby nie, to i tak jesteśmy do przodu.
Bo to jest nasz test na człowieczeństwo :)))
ja tez niemile sie rozczarowalem gdy chcialem pomoc znajomemu mojej mamy,mial u mnie mieszkanie za darmo przez 2 miesiace i tak sie zlozylo ze pracowal z moimi kumplami z polski,wyrobil mi tak zla opinie wsrod nich ze nie moglem uwierzyc w to wszystko jak mi opowiadali.dostal kopa w dupe jeszcze w tym samym dniu.nadal pomagam ludziom jak tylko moge bo mi tez ktos kiedys pomogl,nie licze na jakies odwdzieczanie sie,ale chociaz szacunek to chyba mi sie nalezy??
Ja Was wszystkich rozumiem. Zciagnalem tutaj kuzynke z mezem. Pomoglem im bardziej niz niejednemu. To na koniec nie dosc ze mnie oszukali, to jeszcze cos musieli w rodzinie nagadac, ze sie do mnie czesc przestala odzywac :), ale patrze na to tak: Ciesze sie, ze tak sie stalo - przynajmniej sie poznalem i wiem z kim mam do czynienia. Wiec? Same plusy! Bede pomagal dalej! Jesli czytaja to nijacy Przedzikowscy - to POZDRAWIAM! :P
znam to doskonale aczkolwiek udalo mi sie pomoc 2 osoba...nic wielkiego udalo mi sie pchnac ich do pracy...i na szczescie sie na tym nie przejechalem ale wiecie jak to jest sa ludzie i ludziska...to nie oto chodzi by pod siebie wszystko zgarniac...na zasadzie nie zjem a sie nie podziele (a znalem takie osoby i miszkalem z nimi gdzie potrafili mnie podliczyc (4p-4pi-4 pensy) roznicy za plyn do mycia garow...potrafili pokazywac w zasadzie machac przed nosem(kiedy nie mogelm znalesc pracy na poczatku) kwotami smiejac sie ze tez nie mamy pieniedzy...sa ludzie i ludziska i gorsze kategorie coz...generalnie mysle ze wczesniej czy pozniej poslizg nastapi...i wowczas byc moze siegnie pamieca jak to bylo...najprostsza zasada nie badz dla kogos tym czym bys nie chcial by ktos byl dla ciebie...i koniec biadolenia ;o) bedzie Oke!! bananowy usmiech...posladki razem...!
i cholerka kaban zaczol mnie bolec :o/
pozdrf
putti - z niechecia przeyznam racje twoim wspolokatorom - zachowales sie wobec nich nie fair - wiesz zycie nie jest czarneo biale i musisz pamietac ze cos co dla ciebie jest 'dobre' dla innych wcale takie byc nie musi. Do tego jest cos takiego jak lojalnosc. Widzisz - ludzie traktuja swoj 'dom' jako schronienie, jako miejsce gdzie czuja sie bezpieczni jako miejsce gdzie moga sie schronic przed zewnetrznym swiatem,. gdzie moga uciec i sie wyciszyc gdzie moga czuc sie spokojne i i czuc sie soba gdzie ich nic niezaskoczy. Wstanie rano i natkniecie sie na grupe obcych osob, niewazne jacy oni sa i jak bardzo potrzebowali pomocy jest poprostu niemile i burzy ten stan, wprowadza niepokuj, nawet lek. Nagle czujesz sie nie swojo w miejscu ktore uwazasz za najbezpieczniejsze shcronienie - to nie jest mile uczucie. Starajac sie zrobic dobzre dla obcych - zapomianesl zupelnie o lojalnosci do swoich wspolokatorow - czyli zrobiles cos moze nie zlego ale napewno niemilego.
putti - dodatkowo - wpadasz w egocentryzm i probujesz narzucac innym swoje zasady i swoj styl zycia - to tez nie jest fair. Twoi wspolokatorzy niemaja obowiazku wyznawac twoich wartosci - a ty ich - tutaj trzeba dialogu i kompromisu - twoje zachowanie bylo pokazem mowiacym 'jestem jaki jestem i zrobie co mi sie podoba a wasze zdanie mam gdzies'. Mowisz o tolerancji i akceptacji samemu majac gdzies co ludzi z ktorymi dzielisz mieszkanie? Czy tylko ja tu widze ziarno hipokryzji? ;]
poli tak! przyznaje calkowita racje moim wspollokatorkom i Tobie rowniez, ze postapilem troche nieodpowiedzialnie! postapilem tak pierwszy raz w zyciu, stawiajac kogos przed faktem dokonanym! cala ta draka wyniknela o jedno male slowo, ktore mnie totalnie zabilo i wydaje mi sie, ze i Ciebie by to ruszylo jak i innych! sprawa zostala zamknieta, moze nie do konca bo jeszcze nie udalo nam sie usiasc i pogadac! jak wracam do domu dziewczyny spia, a jak sie budze to jest juz tylko jedna z nich...moze dzisiaj uda nam sie wkoncu pogadac o tym co zaszlo!
poli jak widzisz potrafie sie przyznac do bledu, czy zaluje swojego postepowania? i tak i nie! osoby wtjemniczone wcala sytuacje domysla sie o co mi chodzi :)
pozdro!
poli btw nie narzucam nikomu swojego stylu zycia, swoich zasad! ja robie to co lubie i nikomu nie kaze robic tego samego! czasem sie zdaza, ze decydue za innych, mam tu namysli zmiane kanjpy gdy zamykaja jedna i czas przemiescic sie do innej! jesli ludzie nie wiedza co, gdzie i jak, nie maja wlasnego zdania to tak mozna stac do rana! jesli spotykam sie z dziewczyna to nie decyduje gdzie mamy isc, nie narzucam niczego! to ja jestem osoba, ktora poddaje sie wszystkiemu, ale czasem naprawde trzeba wziasc sprawy w swoje rece!
btw pytanie brzmi czy zawsze warto ludziom pomagac?czy to nie jest niedzwiedzia przysluga i chodowanie zmij na wlasnej klatce?to jest generalizacja - wyjasniam do nikog nie pije.tylko gdy tak sie wszystko komus zalatwi(mieszkanie,prace, itp.itd) to ludzie czasami traca poczucie rzeczywistosci.mysla ze im sie wszystko nalezy i nie potrafia docenic tego co maja.
...postawa co niektorych naszych rodakow...wyciagnalem pomocna dlon do ludzi, ktorych nie znam. postanowilem ich przenocowac jedna noc i to okazalo sie zgubne! okazalo sie, ze JA to ten zly, niedobry, ktory sprowadza wszystko na zla droge! dlaczego ludie sa tacy zawistni? dlaczego nie moga byc dobrzy, pomagac sobie? ja wyznaje zasade...wszystko dziala w dwie strony...pomozesz komus to ten ktos pomoze Tobie! nie ma znaczenia jak i kiedy to nastapi, ale wazne jest to, ze Ty pomogles komus! tylko, ze ludzie nie doceniaja tego, dobroci jaka sie im okazuje! odwracaja sie do Ciebie plecami, albo co gorsza, ze sobie nie zycza takiego postepowania! trudno postapilem tak, a nie inaczej i nadal bede tak postepowal bo mnie mama wychowala na dobrego czlowieka...poprostu badz dobry dla innych...