OBOZ PRACY 34 ( 06.01.2010 )
I juz zglosil sie ktos na moje ogloszenie . Mieszka w Szwecji od przeszlo roku , ma dwupokojowe mieszkanie i prace . Nazywa sie ten koles - Giniewiusz . Jak pijany musial byc jego ojciec wymyslajac mu to imie ? Bede do niego mowil Gino . To ladnie brzmi i kojarzy sie z 40%-wym napojem . Napisal ze moze zalatwic mi robote w firmie w ktorej on pracuje i ze moge z nim na poczatek zamieszkac bo czuje sie samotny i nie ma do kogo geby otworzyc jak przychodzi z pracy . Jedyni jego przyjaciele to computer i dwa czarne koty - Mruk i Maruda . W porzadku Gino , zal mi ciebie i chetnie dotrzymam ci towarzystwa . Podal numer telefonu i prosil zeby do niego zadzwonic i omowic szczegoly . Zadzwonilem . Straaasznieeeee pooowoooliii teen faaaceeet gaaaaada . Ale jesli tak powoli pracuje jak gada i mimo to ktos trzyma go w swojej firmie to musi to byc firma jakby stworzona dla mnie . Przedstawilem mu sie z jak najlepszej strony , opowiedzialem troche o moim dotychczasowym pechu i ustalilismy ze przyjade w jutro wieczorem , samolotem do Sztokholmu , a Gino odbierze mnie z lotniska . Zapytalem jeszcze niesmialo czy nie moglby mi zarezerwowac lou i za niego zaplacic ( przeciez bym oddal ) , ale powiedzial ze to za duze ryzyko . Inni jeszcze wiecej ryzykuja i zyja . No , ale jak nie chce to nie , jakos sobie poradze . Teraz musze jeszcze zorganizowac przekazanie domu jego glownym lokatorom , ktorzy wracaja w sobote . Lola i Angelina wyprowadzily sie wczoraj . Poznaly na sylwestrowym balu managera ze swojej branzy i ten zaproponowal im prace na okres probny w jakims wiekszym dunskim miescie . Zegnalismy sie chyba z dwie godziny . To byly naprawde dobre sublokatorki , bede je zawsze milo wspominal . Szczena i Dymol jada do Polski po towar , bo im sie skonczyl . Tylko Bolo z kumplami mieszkaja dalej . Przeciez ich na bruk nie wyrzuce . Najlepiej to ja przekaze dom Bolowi , a on jakos wytlumaczy wszystko Olkowi . Bolo ma 190 cm wzrostu i wazy chyba ze 150 kilo , wiec go Olek na pewno zrozumie . Moze sie nawet dogadaja i zamieszkaja razem na dluzej , to beda mieli nizszy czynsz . Trzeba zorganizowac jakis prezent powitalny dla Gino . Kupie trucizne na myszy , bo skoro Gino trzyma dwa koty to pewnie mieszka w starym budownictwie gdzie trzeba walczyc z tymi gryzoniami . U nas w domu tez to sie panoszylo , to wiem . Zalatwimy myszy trucizna , Gino bedzie mogl pozbyc sie kotow i bedzie mial wobec mnie dlug wdziecznosci . Wodke kupie na lotnisku , bo tam podobno jest tansza . W koncu nie moge przyjechac w goscine z pustymi rekami . C.d.n.
"Wpisów: 5269dorka ...łapy precz od srających mew
#62 | Dziś - 08:39 .Fahura mam dla ciebie robotę w Paryżu:):):): http://www.iwoman.pl/na-serio/karie..."
Dzieki serdeczne za podrzucenie adresu . Wlasnie wyslalem CV , list motywacyjny i kilka moich najladniejszych zdjec . Kto wie , czy nie zamieszkam kiedys w Paryzu . Gdybym dostal ta prace to odwdziecze Ci sie oczywiscie jedna spedzona ze mna noca ( dluga noca , najlepiej w grudniu ).
Bardzo wdzieczny - Fachurra
OBOZ PRACY 35 ( 07.01.2010 )
Zaczyna sie nowy etap mojego zycia . Zebralem juz tyle doswiadczen w pracy za granica , ze teraz juz tylko moze byc lepiej . Dom zdalem Bolowi i jego kumplom . Prosilem ich jeszcze zeby troche posprzatali przed sobota , bo przed swietami nie bylo takiego balaganu . Mysle ze posprzataja . Pod lozkiem znalazlem butelke Asolut Vodka , widocznie sie zawieruszyla . Ta wezme do kieszeni . Jest bardzo mrozno , wiec moze sie przydac w podrozy . Po drodze na lotnisko wstapilem jeszcze do Mc Donald ( to taka zagraniczna klopsiarnia ) zeby cos zjesc . I nagle przyszedl mi do glowy pomysl zalozenia biznesu w branzy gastronomicznej ! Moze wlasnie w Szwecji ? Przeciez tam tez pracuje na pewno wielu rodakow teskniacych za typowo polska kuchnia . Jesli nazwe ta siec gastronomiczna McFachurra , to nikt nie bedzie wiedzial ze to polska kuchnia . A wiec moze McFachurrski ? Albo McPolack , zeby nikt nie mial watpliwosci ze chodzi o tradycyjne polskie potrawy i napoje . Ta ostatnia nazwa wydaje mi sie najlepsza . Mozna by zaczac juz od 6 rano zestawem sniadaniowym pod nazwa "The day after" , a skladajacym sie z dwoch marynowanych sledzikow , dwoch kiszonych ogorkow , dwoch tabletek aspiryny i 0.5 litra dobrego polskiego piwka w papierowym kubku ze slomka . Wersja " The big day after" , jak wyzej , ale z 2 kubkami po 0,5 litra np. Zywieckiego . W poludnie "Worker lunch" - schabowy w duzej bulce , a do tego 2 razy po 0,5 litra piwka i 0,1 litra wyborowej tez w papierowych kubeczkach . Od 3 po poludniu do 6 rano " Afternoon flatrate drink and food " : kazdy je tyle marynowanych sledzikow i ogorkow ile chce i pije tez ile chce , a placi wg spedzonego w lokalu czasu np. 100 euro za godzine ( czy w Szwecji maja juz Euro ?) . Tak przemyslajac moj nowy biznes dotarlem do lotniska . Na bilet wydalem prawie wszystko co mialem . Moze bylo lepiej jechac autostopem ? Ale najgorsze spotkalo mnie przy sprawdzaniu recznego bagazu. Dunski celnik zobaczyl moja butelke Absolut Vodka i chcial mi ja zabrac . Z pewnoscia alkoholik , ktory i w pracy musi wypic . Gdyby chcial wypic dwa , trzy lyki z gwinta to przeciez bym mu dal . Ale ten chcial wszystko !!! Wprawdzie flacha nie byla juz pelna bo jest bardzo mrozno , a i po jedzeniu w tym McDonald musialem napic sie na dobre trawienie , ale z jakiej racji mam temu Dunowi dac to co prawnie jest moja wlasnoscia ? Wyrwalem mu ta butelke z reki i ani sie obejrzal jak juz cala zawartosc wyladowala w moim gardelku. Wybaluszyl oczy , inni ktorzy stali obok tez , bo pewnie jeszcze nie mieli duzo do czynienia nadwislanskimi ludami . Za ostatnie pieniadze kupilem jeszcze 3 butelki w Duty Free na przywitanie z moim nowym przyjacielem Gino . W samolcie chcialem troche pogadac z sasiadem , ale ten od razu wstal i usiadl na innym miejscu . Pewnie nie umie jeszcze po polsku . Ci , ktorzy siedzieli przede mna tez zmienili miejsca , a przeciez wcale ich nie zagadywalem . Czyzby jacys rasisci , majacy cos przeciwko Polakom ? Mam nadzieje ze rozpoznam tego Gino na lotnisku w Sztokholmie . Powiedzial ze mam szukac tego najmniejszego , w okularach wiec chyba go rozpoznam . C.d.n.
OBOZ PRACY 36
Zimno w tej Szwecji . Minus 10 stopni . A ja nie mam ani czapki uszanki ani nawet walonek . Daj Boze , zeby Gino mial czym palic bo jak nie to zamarzniemy . Moj nowy kolega czekal juz na lotnisku , tak jak sie umowilismy . Nietrudno bylo go poznac . Maly i w okularach . Taka typowa ofiara losu , ktora w szkole dostaje w leb juz na przywitanie i musi dla innych odrabiac zadania . Gino ma wlasny samochod !! Super , to nareszcie nie bede musial targac piwa w torbie . Po drodze do domu powiedzial jak bardzo sie cieszy ze nareszcie zdobyl przyjaciela i ze widzi dla mnie dobre perspektywy . O Boze , zeby tylko nie byl jakims pedziem . Wyzalil sie troche , ze mial ciezko jako dzieciak bo go inne dzieci szturchaly ( a co , nie mowilem ? ) i jak to ciezko zyc samemu na obczyznie , bez przyjaciol i bez kobitki ( a wiec chyba nie pedzio ) i ze w pracy nikt go nie lubi bo jest bratankiem szefa . Teraz mam problem : czy go nie lubiec bo jest spowinowacony z moim przyszlym pracodawca , czy tez go lubiec bo moge przez niego miec chody w dyrekcji . Zdecydowalem sie na to drugie . Mieszkamy na osiedlu - takie blokowisko z lat 70-tych jak w Polsce w wiekszych miastach , no moze nie tak bardzo brudne . Dom z winda . Gino pomogl mi nawet zaniesc walizke . Porzadny chlopak . Reklamowke z butelkami nioslem przezornie sam , bo taka fajtlapa jeszcze by mogla porozbijac . W klatce schodowej spotkalismy jakas sasiadke ( laska, brunetka ; calkiem, calkiem ), ktora pozdrowila nas po polsku . O , jacy wyksztalceni ci Szwedzi . Ale Gino powiedzial ze to Polka - Marysia Krupa , ktora mieszka dwa pietra nizej , i szeptem jeszcze , ze pozniej mi cos o niej opowie . Ciekawe co ? Mieszkanie Gino ma fajne . Z centralnym ogrzewaniem , wiec Gino nie bedzie musial rabac drewna ani targac wegla . W saloniku na kanapie leza te jego dwa koty . NA KANAPIE !!! Wiec otworzylem drzwi na korytarz i chcialem je przegonic . Gino rzucil sie przerazony do tych drzwi , zatrzasnal je i mowi ze musze uwazac zeby koty nie uciekly . Hee ????? Nie bardzo wiem o co tu chodzi , ale pomalu podejrzewam ze z nim cos jest nie tak , z tym Gino . Zdecydowalem ze skoro toleruje koty na kanapie to bedzie z nimi spal , a ja biore sypialnie . Bo ja bardzo mocno chrapie .... to by sie kotki pobudzily . Zrozumial .W czasie kiedy rozpakowywalem walizke , Gino przygotowal kolacje . Lubie go coraz bardziej pomimo ze chyba nie ma calkiem po kolei . Do kolacji postawilem na stol pierwsza flaszke , a Gino mowi ze jest abstynentem . Myslalem ze to jakas religia i ze zacznie przed jedzeniem sie modlic , ale wytlumaczyl mi ze abstynent to taki ktory nie pije wodki i nawet piwa . Teraz juz mialem pewnosc ze ten facet jest stukniety . Nie dalem po sobie poznac ze juz go rozgryzlem . W kazdym razie musze w nocy przekrecic klucz w zamku do sypialni bo podobno tacy moga byc niebezpieczni . Ale jak nie chce sie napic to dobrze , bedzie wiecej dla mnie . Tej trucizny na myszy mu nie podarowalem . Wiadomo to na jaki pomysl moze przyjsc taki szaleniec ? Prace pojdziemy zalatwiac w poniedzialek . Mam nadzieje ze moj przyszly szef da przyjacielowi bratanka troche zaliczki . C.d.n.
OBOZ PRACY 37 ( 09.01.2010 )
Sobota , przed 8.oo rano , ktos tlucze sie do drzwi mojego pokoju . Gino . Juz ubrany i z glupkowatym usmiechem na twarzy ( ten usmiech to pasuje do niego jak ulal ) . Mowi zebym sie pospieszyl bo chce pokazac mi zabytki Sztokcholmu . Zabytki Sztokcholmu ??!!!
Sobota , ciemno , zimno , a ten chce mi pokazywac zabytki ?? Chyba ten brak alkoholu we krwi calkiem mu sie juz na mozg rzucil . Najchetniej to dalbym mu w czape i polozyl sie spac , ale kiedys slyszalem ze takim nie nalezy sie przeciwstawiac bo moga stac sie agresywni . Wiec zgodzilem sie pod warunkiem ze najpierw gdzies na piwko , bo przeciez w tej jego lodowce to nic nie ma . Cala moja nadzieja , ze maja tu jakis zabytkowy browar albo sredniowieczna gorzelnie . Nasz soltys Wojciech Grzebidlo ,byl w 91 roku z delegacja ZSL-u w Ameryce . Zwiedzali Jack Daniels Destillery w Tennessee , z degustacja . Podobno od czasu ich wizyty , trzeba tam pokazywac paszport zanim wpuszcza do srodka . Dla gosci z Polski nie ma juz degustacji . Wojtek opowiada o tym zwiedzaniu do dzis , na kazdym posiedzeniu Rady Gminnej . Celem wycieczki bylo wprowadzenie w naszej gospodarce rolnej mechanizmow systemu kapitalistycznego . Troche ich Wojtek wprowadzil . Np lapowek nie daje sie juz u nas w kopercie , ale przelewem na konto corki Wojtka mieszkajacej w Anglii . Chcial tez jeszcze zbudowac u nas Wojt Trade Center – takie dwa jednakowe wiezowce z przeroznymi biurami . Jego siostrzeniec , ktory jest architektem w Warszawie , dostal nawet zlecenie na wykonanie projektu . Zrobili wykop na podziemny parking , ale po 11.wrzesnia 2001 , Wojtek zaniechal budowy bo niedaleko stamtad byla jego nowa chlewnia ktora wybudowal z dotacji na rozwoj wsi i bal sie ze jak jakis terrorysta nie trafi w biurowiec to moze wytluc jego maciory . Chcial tez z naszej kolejki waskotorowej ktora wywozi z lasu drzewo , zrobic Subway , i nawet byla u nas delegacja z Warszawy , ktora miala przyznac fundusze ( gospoda byla trzy dni zamkinieta , bo sie tam naradzali ) , ale z tego tez nic nie wyszlo .
Gino zawiozl mnie do zamku krolewskiego , do parlamentu ( to taki szwedzki sejm ) i jeszcze do jakiegos starego kosciola . 6 godzin ! Cala sobota stracona . Z jakims normalnym czlowiekiem to bym w tym czasie trzy razy sie upil i dwa razy wytrzezwial , a z tym....... ogladalem zabytki.. Jutro niedziela .Oby tylko Gino nie chcial isc na 6.oo do kosciola . C.d.n.
OBOZ PRACY 38 ( 10.01.2010 )
Niedziela byla o wiele ciekawsza . Wysluchalismy w skupieniu mszy z Radia Maryja , a potem Gino opowiedzial mi o tej sasiadce z trzeciego pietra – Marysi . Pochodzi to dziewcze z jakiejs zapadlej bialostockiej wsi . Zrobila w Polsce mature i przyjechala do Szwecji , zeby zarobic troche grosza na studia . Pracuje jako sprzataczka w hotelu i Gino jest w niej zakochany . Jak on to powiedzial ? Aha – platonicznie . Nie wiem co to jest , ale nie chce wnikac w jakies intymne szczegoly . Potem Gino zapytal mnie czy umiem dochowac tajemnicy . Jasne !! U mnie to jak grob ! Wiec powiedzial mi ze uprawia z ta Marysia sex wirtualny .Tej pozycji to ja jeszcze nie znam . No popatrz , taka niedojda ten moj Gino , a rozlozyl na plecy atrakcyjna sasiadke . Ale potem pokazal mi co to jest ten wirtualny sex .To nie jest tak jak to robia normalni ludzie . Wlaczyl computer i strone www.polishhotgirls.usa , potem wjechal strzalka na zdjecie z podpisem -webcam Marys Chilton- i nagle z ekranu kiwa do nas Marysia Krupa z trzeciego pietra ... na zywo i nagusienka , jak ja Pan Bog stworzyl !!! Gino opowiedzial mi jak to kiedys przypadkowo znalazl ta amerykanska strone i na niej Marysie ktora dorabia sobie w ten sposob do pensji sprzataczki . Ona oczywiscie o tym nie wie , bo mysli ze tylko amerykanie ja ogladaja . Ale ta ma cyce !!! Czy ona tez nas widzi ? Nie , tylko my ja . Ale to jeszcze nie wszystko . Gino powiedzial ze to co on jej napisze to ona zrobi . Wpisal najpierw swoj Nick ( to taka internetowa ksywa ) : Romeo22cm ( hihi, 22cm? wczoraj widzialem jak wyszedl z wanny ) , i haslo Supermann , a potem po angielsku , zeby zrobila ten numer ktory robi dla niego zawsze . Buooooooo!!! Teraz juz wiem dlaczego na jego biurku lezy rolka papieru toaletowego . Fajny ten wirtualny sex ! Czy trzeba za to placic? Gino ma abonament z karty kredytowej . Poprosilem zeby pozyczyl mi computer do jutra , bo musze sprawdzic poczte ..Haslo znam . C.d.n.
OBOZ PRACY 39 ( 11.01.2010 )
Dzis poniedzialek , pierwszy dzien mojej pracy . Krotko spalem i prawa reka mi zdretwiala . Wszystko przez ta Marys Chilton . Gino powiedzial ze mam sie wypucowac , zebym zrobil dobre wrazenie na jego wujaszku .
Winda staje na 2 pietrze i kto wsiada ?! Marysia Krupa ! Tez niewyspana . Juz chcialem ja zapytac czy bylem dobry , ale przeciez obiecalem dochowac tajemnicy . Wiec mrugnalem do niej tylko porozumiewawczo i nacisnalem jezykiem kilka razy na wewnetrzna powierzchnie mojego policzka . Spuscila skromnie oczy i zaczerwienila sie . Pewnie sie domysla ze Romeo22cm to ja .
W aucie Gino rusza nosem jak krolik i pyta czy wzialem prysznic . Nie Gino , slowo honoru , mozesz sprawdzic w mojej walizce . Przeciez jestem uczciwym czlowiekiem . Uwierzyl i na przeprosiny za bezpodstawne podejrzenie , podarowal mi dezodorant .
Po drodze opowiedzial mi troche o swoim wuju . Ten jest tu juz 30 lat . Zaczynal jako pomocnik na stacji benzynowej i ciezka praca postawil na nogi firme uslugowa , ktora zatrudnia dzis przeszlo 50 ludzi . Przeroznych fachowcow , ktorzy naprawiaja , remontuja , restauruja w calym Sztokholmie . Bla, bla , bla , ciezka praca !! . Ci co przyjechali przed 30 laty to mieli dobrze . Socjalistyczna Polska dawala im darmowe , swietne wyksztalcenie , potem pryskali na zachod , a co niektorzy jeszcze przedtem w kraju narozrabiali , porobili jakies nielegalne organizacje i zniszczyli gospodarke . Na zachodzie posprzedawali za ciezkie pieniadze obcym wywiadom ( np.CIA albo Wermachtowi ) wazne tajemnice panstwowe , pokasowali odszkodowania za antysocjalistyczna dzialalnosc , podostawali za darmo eleganckie auta , luksusowe mieszkania , wysokie zapomogi i zyli jak paczki w masle . Niektorzy mowia nawet w obcych jezykach lepiej jak ja po polsku . Czy to sa jeszcze Polacy ? Stali sie kapitalistami i nie musza robic nic , tylko liczyc forse .Wlasciwie to powinni sie z nami ta kasa podzielic bo przeciez dzisiejszy emigrant musi wyszarpywac sobie zyly zeby zarobic na chleb i zasuwac caly rok zeby dostac zasilek dla bezrobotnych .
Na pewno sie wujo ucieszy jak mu powiem jakim jestem dobrym fachowcem i nie poskapi zaliczki . C.d.n.
OBOZ PRACY 40 ( 12.01.2010 )
Dostalem zaliczke !! 4.000,- koron ! A wiec Euro tu tez jeszcze nie maja . Pewnie tak samo slaba gospodarka jak w Polsce , ze im jeszcze nie dali . I placic mi beda na godziny ! Zaden akord czy jakas inna niesprawiedliwosc ! Od razu zapytalem czy moge robic w nadgodzinach , bo az mnie rozpiera chec do pracy , no i oczywiscie czy jest dodatek za nadgodziny . Dodatek jest , a wiec moze bede pracowal tylko w nadgodzinach ? Chyba zapuszcze korzenie w tym kraju . Wujaszek zapytal , czy umiem malowac sciany , drzwi i okna ? Oczywiscie !! To moja pasja i niemalze wyuczony zawod . Juz wspominalem na poczatku mojego pamietnika o tej stodole ktora kiedys wybielilem . W niektorych miejscach farba do dzis trzyma , a to juz prawie dwa lata ! Pojade z jakims kolega na drugi koniec miasta pomalowac czteropokojowe mieszkanie .
Gino jest magazynierem . Poszedlem z nim po material , a po drodze przedstawil mi tego „kolege” z ktorym mam pracowac . Uwaga ! Trzymajcie sie mocno .... MURZYN !! Chyba musialem zrobic na szefie niesamowicie dobre wrazenie , skoro od razu dostalem wlasnego murzyna !
Gino wydal nam farby , pedzle i jeszcze jakies inne rzeczy ( nie wiem wlasciwie po co te inne rzeczy , skoro mamy tylko pomalowac mieszkanie ) . Moj pomocnik nazywa sie Khadrim . Tego sie nie da wypowiedziec , wiec bede go po prostu wolal Bimbo . Poklepalem go po plecach jak juz wszystko zaniosl do auta i zastanawialem sie nawet czy mu nie dac papierosa . Cos tam po afrykansku pomrukiwal i rzucal mi dziwne spojrzenia , ale najwazniejsze ze zrobil co do niego nalezy . Siadl za kierownica ( w telewizji tez czasem maja takich czarnych kierowcow ) i pojechalismy do pracy . Bimbo nie rozumie ani slowa po polsku , wiec probowalem mu na migi wytlumaczyc ze musimy po drodze gdzies kupic pare flaszek piwa . Chyba mnie zle zrozumial , bo wyciagnal ze swojej torby termos z herbata i mi go dal .Nie napilem sie . Czy ja wiem czego oni w Afryce do herbaty dodaja ? Oj , nie bedzie latwo z tym Bimbo . Musze jutro zapytac czy nie maja bardziej kumatych . Moze mi go wymienia ? C.d.n.
Kto mnie zakapowal ????
Teraz juz wszyscy wiedza ze istnieje odcinek 63.... , a to miala byc niespodzianka !!!!!
Ale porzadek musi byc !! Wiec poki co , ponizej nr. 41 :
OBOZ PRACY 41 ( 13.01.2010 )
Leniwy ten Bimbo . Ciagle probuje zwalac na mnie swoje obowiazki . To wtyka mi do reki wiadro z farba , to pedzel to jeszcze cos . Nie , nie moj drogi . Nie ze mna te numery . Szef daje ci na pewno tez cos za ta prace , wiec ja wykonuj !! . Na szczescie mialem w kieszeni dlugopis i zaczalem zapisywac w punktach wszystkie niedopelnienia obowiazkow tego cwaniaczka . Na pewno szef sie ucieszy jak mu dzis popoludniu pokaze czarno na bialym jak go ten probuje wykozystywac . Moze dostane podwyzke za lojalnosc ? W czasie przerwy obiadowej probowalem nauczyc go kilku podstawowych polskich slow . Jedno juz umial - k.... ( bo w firmie pracuje tez kilku poskich kolegow ). W sumie to ten Bimbo nie moze nic za to ze jest taki jaki jest . Jest przeciez obciazony historyczno-genetycznie . Bo to bylo tak :
Moj praprapra..........pradziadek jeszcze w epoce kamienia lupanego przez caly dzien gonil po lesie zeby ubic mamuta , albo zlapac niedzwiedzia , ktorego mieso bylo potrzebne do zrobienia kielbasy na zime , a skora na zimowe kurtki . Praprapra..........prababcia caly dzien schylona i w pocie czola zbierala jagody i borowki zeby bylo z czego napedzic samogonu na chlodniejsze pory roku . Stad wziela sie nasza wrodzona pracowitosc - z koniecznosci przezycia . W tym samym czasie przodkowie Bimbo lezeli sobie na lezaku pod palma bananowa , popijali pinacolada i czekali az im banan z tej palmy wpadnie do buzi , i to przez 365 dni w roku , bo przeciez w Afryce jest zawsze cieplo . Skad wiec mieli nauczyc sie pracowac ? Jednak mimo calego zrozumienia dla tych genetycznych obciazen nie moge tolerowac lenistwa .
Czekaj , czekaj Bimbo !. Moze jest to juz twoj ostatni dzien w naszej firmie .
Po powrocie do bazy , zaraz pobieglem do Gino , zeby mu to wszystko opowiedziec i tu doznalem takiego szoku , ze chyba jutro pojde do lekarza po kilka dni chorobowego . Bimbo jest moim przelozonym !!! Jest mistrzem w fachu malarskim i ma mnie nauczyc stosowanych w Szwecji technik !! Ludzie !!!!! Swiat sie wali . To ja , przedstawiciel najszlachetniejszej srodkowoeuropejskowschodniopolskiej rasy ludzkiej mam byc slugusem tego prymitywa ktory nawet naszego jezyka sie nie nauczyl ? Musze poszukac tych polskich kolegow , ktorzy tu pracuja , napic sie z nimi i omowic taktyke obrony . Na Gino , tego mieczaka nie mam co liczyc . Zaliczke mam , wiec zaprosze tych nowych kumpli do jakiejs knajpki gdzie spotykaja sie normalni Polacy . Musze szukac nowych kontaktow bo cos mi sie zdaje ze dlugo u tego wujaszka nie wytrzymam .C.d.n.
Wpisów: 8Czarek
#82 | Wczoraj - 21:01 .Gdzie pojedzie Fachurra po pobycie w Norwegii?
Trzy razy wolno Ci zgadywac . Dla ulatwienia podpowiem , ze jest to kraj otoczony woda , czasem zamglony , a jego glowa jest krolewna w nieco juz podeszlym wieku .
Poki co przygotowuje grunt i szukam przyjaciol u ktorych zamieszkam przez pierwszych kilka miesiecy ..
....... Czarek ...Czy masz duze mieszkanie ?
Fachurra ( bardzo tajemniczy )
Nie jest duze dwa bedroom'y, tylko czy to nie beda dla Fachurry warunki porownywalne z warunkami w Obozie pracy? Trzebaby bylo zorganizowac jakis materac z wystawki, i jesli Joe by chcial to moglby zamieszkac w pokoju razem z Mietkiem, Bronkiem, Zdzichem i Marianem. To dobre chlopaki i pewnie by sie dogadali. Chlopaki pracuja w byznesie miesnym to i moze by pomogli znalezc cos dla Fachurry.
Nie jest duze dwa bedroom'y, tylko czy to nie beda dla Fachurry warunki porownywalne z warunkami w Obozie pracy? Trzebaby bylo zorganizowac jakis materac z wystawki, i jesli Joe by chcial to moglby zamieszkac w pokoju razem z Mietkiem, Bronkiem, Zdzichem i Marianem. To dobre chlopaki i pewnie by sie dogadali. Chlopaki pracuja w byznesie miesnym to i moze by pomogli znalezc cos dla Fachurry.
OBOZ PRACY 42 ( 14.01.2010 )
Zaczekalem przy wyjsciu z zakladu az wyjda rodacy . Juz po chwili bylo dwoch , wiec przedstawilem sie uprzejmie i zaprosilem wedlug staropolskiego zwyczaju na zapoznawczego kielicha . A ci zamiast sie ucieszyc to mowia ze im sie spieszy bo maja jeszcze fuche do zrobienia . Moze innym razem . Innym razem ? Kto odmawia wypicia ze mna , ten moze sobie sam kupic innym razem . Dziwolagi jakies , juz zapomnieli o starych tradycjach . Na szczescie po chwili wyszla nastepna grupka . Tu juz po glosnosci rozmowy i barwie slow wyczulem ze to swoi . Mialem dobre przeczucie . Ucieszyly sie chlopaki z zaproszenia . Wiedza tez gdzie spotyka sie Polonia . Fajno jest . Zapowiada sie mily wieczor . Po drodze wstapilismy jeszcze do Western Union bo przeciez musze wyslac troche kasy mojej Kasi do domu . Wysle jej 500 koron , a co tam wysle jej 1.000 , zeby nie miala finansowych problemow !! Niech sobie cos ladnego do ubrania kupi i dzieciakom tez , to sasiedzi zobacza ze dbam o rodzine . Poza tym jak jej wiecej wysle to da mi jakis czas spokoj . Dotarlismy do celu . " Knut Krog "- tak sie ta knajpa nazywa i sprzedaja tu öl . W niemczech to öl na stacjach benzynowych sprzedaja , a tu w knajpie . Zaraz po otwarciu drzwi poczulem sie jak w ojczyznie .Powietrze ze siekiere mozna powiesic . Swojski zapach piwka pomieszany z zapachem papierosow , toalety i czegos smazonego i gwar taki ze trzeba sie przekrzykiwac nawzajem .... jak w domu . I tylko polska mowa ! Albo przychodza tu inteligentni Szwedzi ktorzy posluguja sie naszym jezykiem , albo ziomkowie . Paru juz pewnie jest troche dluzej bo ucinaja sobie wytrzezwiencza drzemke na stolikach . Czy tu tez nalewaja wodke tez do takich ciupenkich naparsteczkow ? Nie !! Ci juz sie nauczyli - po 50tce na poczatek , a potem juz po 100tce . Na zagryche klopsy . Porzadny lokal .Bede z pewnoscia czesciej zagladal . Mozna tu poznac ciekawych ludzi . Wszyscy z ktorymi rozmawialem maja cholerne szczescie , zarabiaja mase pieniedzy , maja zamiar kupic sobie auta a niektorzy nawet chca kupowac domy ! Tu nie ma biednych ! Powypytywalem troche co trzeba robic zeby tez odnosic tylko sukcesy . Najzyczliwszy jest Kasko . Ten to sie zna na rzeczy . Jest absolwentem Zasadniczej Szkoly Zawodowej w Wolominie , a wiec ma dobre wyksztalcenie i swietne pochodzenie . Ten zna sie na wszystkich przepisach szwedzkiego prawa pracy . Jest tu juz od trzech lat z ktorych przepracowal 3 miesiace , a 33 miesiace zyje z zasilkow , zapomog , dodatkow , odszkodowan no i z chorobowego . Madry chlopak ten Kasko , musze sie go trzymac to razem duzo zdzialamy . Wyjasnil mi ze mam mojego szefa w rece , bo pracowalem dzis bez oficjalnej umowy o prace . To jest przestepstwo i jesli zagroze mu jutro zgloszeniem tego na policje to narobi w portki ze strachu da mi umowe i podwyzke . Ale zanim ja podpisze to Kasko chce sprawdzic , czy przypadkiem nie ma w niej jakiejs lewizny . I tak kieliszek po kieliszku zostalem uswiadomiony co do moich praw pracowniczych . Teraz juz wiem dlaczego wszystkim ktorych poznalem w "Knut Krog" tak swietnie sie powodzi . Szwecja ma swietne prawo pracy , a Kasko jest genialnym doradca . Na koniec imprezy o malo nie dostalem zawalu jak mi pokazali rachunek . Zaliczki nie starczy !! Albo moi nowi koledzy mieli takie pragnienie , albo trafilem do najbardziej ekskluzywnego pubu w miescie . Musialem troche pozyczyc . Oddam z pierwszej wyplaty . C.d.n.
OBOZ PRACY 43 ( 15.01.2010 )
Czy ktos z was probowal kiedys , po ostrej imprezie , noca , w obcym miescie , w adidasach z przetartymi podeszwami , przy 20 stopniowym mrozie i po oblodzonych ulicach szukac domu w ktorym mieszka od trzech dni ? Ja probowalem ! U nas to szedlem z gospody do domu wzdluz torow kolejowych , trzymajac sie szyny rekami , potem wzdluz plotu Staszka Kisielaka , a jak sie plot konczyl to przewracalem sie w prawa strone i musialem juz tylko czekac az mnie Kasia znajdzie i pozbiera . A tu ? Pelno ulic , domow , aut . Niewiadomo czego sie trzymac . Chyba z 3 godziny tak wedrowalem robiac co kilka krokow Jana Pawla drugiego ( to takie symboliczne calowanie ziemi ) . W porownaniu z tymi trzema godzinami wydaly mi sie ostatnie trzy miesiace poniewierki po Europie pobytem w sanatorium . Dowod na to , ze wszystko zalezy od punktu widzenia . W momencie , kiedy moj punkt widzenia byl po raz setny na wysokosci 25 centymetrow nad poziomem chodnika , zatrzymuje sie ladny , zagraniczny samochod z migajacymi swiatelkami i dwoch szoferow w eleganckich uniformach wyciaga do mnie pomocne dlonie . Ja to musze miec pracowitego aniola stroza.. - jaki pan taki kram . Pomogli wsiasc do auta . Nie zrozumialem wprawdzie co do mnie mowia , ale znalazlem w kieszeni paszport i kartke z adresem mojego kolegi Gino . Zawiezli pod sam dom i jeszcze podprowadzili do windy . Moze to harcerze ktorzy robia dobre uczynki ? Chcialem z wdziecznosci podarowac im dwa ostatnie papierosy , ale honorowo nie przyjeli , a wiec to harcerze .Cale szczescie bo gdyby przyjeli to nie mialbym co palic . Wszedlem cichutko , na paluszkach do mieszkania , przewracajac po drodze kilka drobnych mebli , zeby nie obudzic Gino i oczom nie wierze !! Gino siedzi przy stole , naprzeciw niego siedza na stole Mruk i Maruda (no te jego koty), a posrodku stolu ostatnia butelka mojej dunskiej wodki....... DO POLOWY PUSTA !!!!! Koty wychlaly moja wodke !! Juz chcialem dac im po kolei w leb , ale popatrzylem na Gino i serce podskoczylo mi 5 metrow w gore! Powieki naprezone w polowie galek ocznych ,dolna szczeka wisi bezwladnie, zrenice skierowane w rozne strony swiata.... Boze ! Gino sie nawrocil ! Nadymany w trupa ! Normalny czlowiek !! Potoczylem sie do kuchni po druga szklanke zeby dotrzymac mu towarzystwa . Reszte opowidm waym jutro bo dzis nie trafiam jiz palcami na wlasciwe litery . C.........................d................................n................
Hallo ! Jestem Fachurra . Czy ktos z tu zagladajacych , mialby ochote poznac mnie blizej ? Jestem porzadnym chlopakiem , ktory po prostu ma niesamowitego pecha . Podrozuje juz od trzech miesiecy po Europie i nigdzie nie moge znalezc szczescia. Moze ktos chcialby zebym mu opowiedzial o tym wszystkim co mi sie do tej pory za granica przytrafilo ?
Ponizej dorzuce link do filmu , ktory ktos chyba bez naszej wiedzy nakrecil i opublikowal , a przedstawiajacego najprawdopodobniej mnie i moich kolegow podczas zakupow w Holandii .
http://www.youtube.com/watch?v=QkGe...
Na Razie czesc !
Fachurra