Do góry

Kto chce poznac Fachurre ?

Temat zamknięty
joe
113
joe 113
29.01.2010, 17:45

Hallo ! Jestem Fachurra . Czy ktos z tu zagladajacych , mialby ochote poznac mnie blizej ? Jestem porzadnym chlopakiem , ktory po prostu ma niesamowitego pecha . Podrozuje juz od trzech miesiecy po Europie i nigdzie nie moge znalezc szczescia. Moze ktos chcialby zebym mu opowiedzial o tym wszystkim co mi sie do tej pory za granica przytrafilo ?

Ponizej dorzuce link do filmu , ktory ktos chyba bez naszej wiedzy nakrecil i opublikowal , a przedstawiajacego najprawdopodobniej mnie i moich kolegow podczas zakupow w Holandii .

http://www.youtube.com/watch?v=QkGe...

Na Razie czesc !

Fachurra

joe
113
joe 113
#9117.02.2010, 17:26

OBOZ PRACY 44 ( 17.01.2010 )

Myslalem ze ten chlopak jest juz bezpowrotnie stracony . Ale widocznie moja obecnosc tak pozytywnie na niego wplynela ze zrozumial jak trzeba pozbywac sie problemow . Topic je !
Gino placze .... Objalem go po bratersku . Dwa niedzwiedzie , trzy karpie . ( Co to sa niedzwiedzie i karpie ? To takie slowiansko-meskie przytulanki i pocalunki z czasow slynnych telewizyjnych duetow Gomulka-Chruszczow i Gierek-Brezniew .) Opowiedz jakie masz zmartwienie przyjacielu ? Gino ma problem sercowy. Marysia z drugiego pietra odrzucila jego szczere uczucia . Dzis po poludniu zebral cala swoja odwage i zapytal ja w windzie czy chcialaby zjesc z nim kolacje . Dostal w pysk . Czemu nie poprosil mnie o posrednictwo ? Wyswatal bym ich i powstalaby wirtualno-realna komorka spoleczna .Wirtualnie – sex , a realnie Marysia moglaby nam gotowac , prac i sprzatac . Ale przeciez takich Marys musi byc pelno na swiecie . Zastanowilem sie krotko i juz mialem pomysl rozwiazania problemu . Wstawie w imieniu Gino ogloszenie do polskiego internetu . Mniej wiecej taki tekst :
„Atrakcyjny , zamieszkujacy w Szwecji 35-latek polskiego pochodzenia , materialnie niezalezny i o ustabilizowanej pozycji spolecznej , domator , milosnik dzieci i zwierzat , teskni za partnerka z ktora bedzie mogl dzielic radosci i troski zycia w harmonijnej domowej atmosferze . Jesli jestes kobieta w odpowiednim wieku , dla ktorej milosc i wiernosc sa sensem zycia , a nie tylko slowami – napisz . Oczekuje z niecierpliwoscia Twojej wiadomosci , aby nasze dwie drogi zeszly sie w jedna , uslana platkami czerwonych roz .”
No , jesli na to nie zglosi sie minimum 100 kandydatek , to nie nazywam sie Fachurra .Wiekszosc tego co napisalem w tym ogloszeniu to bzdury , ale przeciez reklama dzwignia handlu .
Gdybym napisal prawde o Gino , to pewie ostatnia kulawa by nie odpisala . Mam juz nawet dalszy plan rozwojowy . Z nadwyzki tych dziewczat ktore sie zglosza zrobie katalog i zaoferuje go za drobna oplata, w szwedzkim internecie samotnym Szwedom , ktorzy tez nie chca byc samotni . A moze i dla mnie cos sie znajdzie na te dlugie mrozne wieczory ?
Po nocy spedzonej w lazience na calowaniu sie z porcelana , Gino zadzwonil do wuja i zglosil nas jako ciezko chorych . Chyba zjedlismy wczoraj cos nieswiezego - zatrucie . Wujo zyczy nam powrotu do zdrowia . C.d.n.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#9217.02.2010, 17:52

fahura jak napiszesz książkę to ją kupię, dawno mnie ktoś tak nie rozbawił, spisz to:) Świetne pióro:):)

joe
113
joe 113
#9318.02.2010, 07:10

Wpisów: 5315dorka ...łapy precz od srających mew
#92 | Wczoraj - 17:52 .fahura jak napiszesz książkę to ją kupię, dawno mnie ktoś tak nie rozbawił, spisz to:) Świetne pióro:):)

Jak napisze ksiazke , to dosaniesz ja za darmo, z dedykacja.
Ale gdybym jej nie napisal, to moge Ci to wszystko opowiedziec osobiscie, na uszko... Bo Cie lubie !

Fachurra

joe
113
joe 113
#9418.02.2010, 07:11

OBOZ PRACY 45 ( 18.01.2010 )

Gino chyba rzeczywiscie cos niestrawnego zjadl , bo w takcie 5-cio minutowym , biega miedzy lazienka , a kanapa . Mnie suszy , wiec pojde do sklepu zeby przyniesc pare flaszek piwka i czegos mocniejszego .. na klina . Kasy nie mam , wiec poprosilem Gino o pokrycie kosztow . Ten chyba nie bardzo jeszcze wie jak sie nazywa i gdzie mieszka i gdybym go poprosil o przepisanie calego majatku to tez by to zrobil . Dal mi swoja portmonetke . Zaraz za rogiem jest supermarket i juz chcialem wejsc , a tu patrze i oczom nie wierze .......zaraz obok sklepu „ Knut Krog” , moja polonijna knajpka w ktorej spedzilem tak wesolo wczorajszy wieczor . 5 minut od domu , a ja potrzebowalem trzech godzin i harcerzy..... Wiec musze oczywiscie wstapic . W srodku o tej porze pustawo . Tylko na jednym stoliku trzech gosci ucina sobie juz drzemke przy niedopitych szklankach . No , ci to zaczynaja jeszcze wczesniej ode mnie . Przy innym stoliku siedzi Kasko . Przed nim trzy telefony komorkowe , jakies ksiazki , pelno dokumentow . Poznal mnie ! Zaprosil do stolu i zamowil dwa duze piwa . Tu jest jego biuro , w ktorym sprawdza rodakom umowy o prace , ostrzezenia , nagany , wypowiedzenia z pracy i z mieszkan , po prostu to wszystko co sluzy Szwedom do oszukiwania zasobow ludzkich przybylych z zaprzyjaznionego kraju po drugiej stronie Baltyku . Kasko , jak juz wspomnialem zna sie swietnie na prawie pracy . Kupil sobie nawet taka specjalna ksiazke i slownik szwedzko-polski . Ci trzej rodacy, ktorzy spia na sasiednim stoliku to jego obecni klienci . Pracuja u jakiegos oszusta w piekarni .Kolejny OBOZ PRACY . Zarabiaja niezle , wiec maja z czego zaplacic za Kaskowe doradztwo , ale maja problemy z pracodawca . Pierwszy dostal przedwczoraj wypowiedzenie za plucie do ciasta . Po trzech miesiacach ciezkiej pracy. Ja go rozumiem . A jak ma sie chlopak inaczej zemscic na tych Szwedach , ktorzy oderwali go od rodziny i ojczyzny ? Dla Kasko sprawa jest jasna : niedopelnienie przez pracodawce obowiazku wyposazenia pracownika w odziez robocza . ( ??? ) . Kasko wyjasnia : kazdy piekarz powinien otrzymywac jednorazowe , papierowe maseczki na twarz . Nasz kolega piekarz otrzymuje wprawdzie codziennie taka maseczke , ale po pierwszej przerwie na papierosa juz jej nie zaklada ze wzgledow higienicznych ( jest to przeciez maseczka jednorazowa). Dlatego pracodawca musi cofnac wypowiedzenie i wyplacic odszkodowanie za narazenie pluc pracownika na skutki wdychania pylu macznego . Plucie do ciasta jest tylko skutkiem ubocznym braku odziezy roboczej . Boze , ten Kasko to powinien dostac nagrode Nobla .Moze cos bede mogl zrobic w tym kierunku , bo przeciez ta nagrode zalatwia sie podobno wlasnie tu , w Sztokholmie . C.d.n.

TomaszW
743
TomaszW 743
#9518.02.2010, 08:56

joe fachurra oby wiecej tak pozytywnie zwariowanych ludzi jak Ty...

Profil nieaktywny
Betty_Boop
#9618.02.2010, 16:14

Fachura? Moze Ty naprawde powinienes ksiazke wydac? :)

kaaskop
50
kaaskop 50
#9718.02.2010, 16:33

Nawet sie nie zastanawiaj stary.
Wyslij to do wydawnictwa jako opowiadanka ;)
masz pewniaka
ja napewno kupie

Profil nieaktywny
Betty_Boop
#9818.02.2010, 16:53

ja tez!!!

joe
113
joe 113
#9919.02.2010, 07:40

OBOZ PRACY 46 ( 20.01.2010 )

Drugi piekarz dostal juz po paru tygodniach niewolniczej pracy , ostrzezenie z zagrozeniem wypowiedzenia , za to ze nie przychodzil w poniedzialki. Przeciez to najnormalniejsza rzecz pod sloncem . Wlasciwie to poniedzialki powinny byc oficjalnie dniem wolnym od pracy,to by we wtorek wszyscy byli trzezwi i pracowali wydajniej . Jemu Kasko doradzil wizyte u psychologa . Poniewaz piekarnia znajduje sie w suterenie pod sklepem i nie ma panoramicznych okien z widokiem na zielone lasy i pola , wiec pracownicy juz po krotkim czasie wpadaja w depresje , ktore w niektorych przypadkach moga skonczyc sie wpadnieciem w niebezpieczne nalogi . Nasz kolega piekarz jest wlasnie takim przypadkiem i calkowita odpowiedzialnosc za jego zszarpane zdrowie ponosi pracodawca . Musi wyplacic chorobowe za wszystkie poniedzialki ( z procentami za zwloke) i odszkodowanie za powazny uszczerbek na zdrowiu , a moze i sfinansowac jakis pobyt w ladnym sanatorium . Kasko powinien naprawde dostac nagrode Nobla i jeszcze jakis polski krzyz zaslugi za pomoc rodakom na obczyznie .
Trzeci piekarz pracuje od trzech dni bez umowy !!!! NA CZARNO !!! Szef piekarni twierdzi ze musi sprawdzic najpierw jego fachowe umiejetnosci ... Ha, ha, ha . Pomieszac wode z maka , ulepic z tego chleb czy buleczki i wsadzic to do pieca , to umie kazdy , wiec po co jakis okres probny ? Nie... Ten szwedzki krwiopijca zmusza naszego kolege do pracy na czarno , nie placi za niego podatkow , ubezpieczen i napycha sobie kieszenie forsa . Kupuje pewnie nowe wille , jachty , telewizory a moze i helikoptery . Tych zbrodniarzy to ja juz poznalem i w innych krajach . I tu Kasko potrzebuje mojej pomocy . Mam sie przyjac do tej piekarni i byc jego wtyczka .Taki Hans Kloss 21-go stulecia , agent J-23 . Kiedys polskie dzieci beda sie uczyly o mnie w szkole , a moze nazwa moim imieniem jakas ulice ? Mam robic komorka zdjecia ( jako potwierdzenie niedopuszczalnych warunkow pracy ) , notowac podejrzane wypowiedzi kierownictwa albo jeszcze lepiej je nagrywac . Potem Kasko przegra to na computer , powycina , poskleja , beda dowody rzeczowe i zrobimy w piekarni zadyme . Najlepiej zebym ja sie przyjal tez na czarno , to bedzie jeszcze jeden wiarygodny swiadek . Za pare dni Kasko zrobi dla mnie „Dyplom czeladnika piekarskiego” , wydany przez Cech Rzemiosl Roznych w Wolominie z tlumaczeniem na jezyk szwedzki . Ma w swoim computerze takie rozne dokumenty , ktore mozna drukowac wg. zapotrzebowania . Poprowadzimy wojne przeciwko Szwedom . Skrupulow nie mam , bo to przeciez oni kilkaset lat temu zaczeli . C.d.n

joe
113
joe 113
#10019.02.2010, 15:20

OBOZ PRACY 47 ( 19.01.2010 )

Po drodze do domu , wczesnym popoludniem , wstapilem jeszcze do marketu na zakupy . I tu znowu szok . Chyba maja galopujaca inflacje jak u nas w latach 80-tych . Niesamowita drozyzna . Placi sie tez w Koronach , jak w Danii , ale wszystko jest jeszcze drozsze . Chyba lepiej pracowac w Uzbekistanie , bo tam pieniadz jest na pewno wiecej wart jak tu . Na szczescie Gino dal mi swoj porfel , wiec nie zostalem ta inflacja dotkniety osobiscie. Musza ci Szwedzi pic jak szewcy bo w calym sklepie nie znalazlem ani jednej butelki wodki . Ale mila kasjerka pokazala mi sklep specjalistyczny po drugiej stronie ulicy - monopolowy , tak jak u nas .Tam widocznie wiecej towaru rzucili i jeszcze cos moglem kupic .
Pod naszym domem stoi furgonetka i laduja meble i kartony . O , Marysia Krupa sie wyprowadza . Ciekawe dlaczego ? Moze znalazla lepsze mieszkanie , a moze kupila sobie dom ? Puscilem do niej oczko na pozegnanie , ale nie odmrugnela . Odwrocila sie do mnie /d.../ plecami . Wszystko przez tego durnego Gino . Po co ja molestowal . Gino czuje sie troszeczke lepiej i biega do lazienki juz tylko co 15 minut . Podalem mu piwko i nalalem szklaneczke , ten spojrzal i znowu do lazienki . 5 minut po ostatnim razie , czyli ze stan zdrowia znow sie pogorszyl . W sumie to dobrze , bo gdyby sie lepiej poczul to pewnie chcialby juz jutro isc do roboty , a tak to usprawiedliwi nas jeszcze u wuja na kilka dni .
Powiedzialem mu o wyprowadzce Marysi . A ten znowu w placz . Obiecalem mu zalatwic inna laske . Chyba sie nawet przez lzy usmiechnal a potem wyznal mi ze tak naprawde to on jeszcze nie byl nigdy tak calkiem blisko z zadna kobieta . Boze , ten chlop ma prawie 40-tke ! Gdzie on sie uchowal ? U nas to jak jakis chlopak konczyl 15 lat i jeszcze zadnej dziewuchy nie polozyl , to lapal koze albo owieczke dawal jej jakies ladne zenskie imie i juz mogl brac udzial w meskich rozmowach w gospodzie nie narazajac sie na gniew wszechmogacego za klamstwo . Poznym wieczorem Gino wyznal mi jeszcze cos : ze jego orientacja sexualna nie jest jeszcze ostatecznie sprecyzowana . Nie chodzilem wprawdzie na uniwersytet , ale to zrozumialem . Dzis musze nie tylko zamknac moje drzwi na klucz , ale jeszcze zastawic je szafa . Strzezonego Pan Bog strzeze . Chyba trzeba sie bedzie rozejrzec za nowym mieszkaniem . C.d.n.

joe
113
joe 113
#10122.02.2010, 07:32

OBOZ PRACY 48 ( 20.01.2010 )

Chorowalismy 3 dni . Probowalem zalapac sie na mieszkanie po Marysi , ale okazalo sie ze chca jakies dokumenty , ktorych jeszcze nie mam , czynsz za miesiac do przodu i jeszcze jakis depozyt . Skad ja to mam wziasc ? Wiec poki co , zastawiam co wieczor drzwi szafa . Zreszta tu u Gino mieszkam duzo taniej i jeszcze jest od kogo kase pozyczyc . Pierwszego dnia po chorobowym , kazali mi pojsc do szefa . Myslalem ze po umowe i podwyzke , a tu sie okazalo ze Bimbo na mnie naskarzyl : ze za malo pracowalem i ze nie wolno mi go wolac Bimbo , tylko pan Khadrim Bukhundanga i ze ja juz nie pracuje jako malarz . Szkoda , bo tak bardzo chcialem zobaczyc jak pan Bukhundanga wyglada po pomalowaniu sufitu biala farba . Za to dostalem kierownicze stanowisko , glownego odsniezacza firmowej posesji . To podobno w Szwecji bardzo pewne stanowisko , przynajmniej na pol roku . Mam nawet wlasne biuro pod schodami , gdzie stoja szufle , miotly i worki z piaskiem . Podwladnych nie mam , wiec nie bede sie musial denerwowac jakimis nierobami . Tylko umowy jak nie ma tak nie ma . Musze pogadac wieczorem z Kasko , co z tym fantem zrobic . Przeciez nie moge dac sie wykorzystywac . Postanowilem jutro powaznie porozmawiac z szefem i przy okazji upomniec sie o brakujace w moim biurze biurko , fotel , telefon i computer . Przeciez chce wykonywac swoja prace jak najlepiej , ale musze miec do tego odpowiedni sprzet . Poki co siedzialem sobie na workach z piaskiem i palac papieroski myslalem nad udoskonaleniem rytmu pracy . Nie minely nawet cztery godziny , a tu wpada szef i pyta czemu nie odsniezam ? Jak to czemu , bo pada snieg , wiec jaki sens ma odsniezanie ? Lepiej poczekac az przestanie padac , a jeszcze lepiej az przyjdzie odwilz i snieg stopnieje , to zaoszczedzimy piasku , a i szufle i miotly sie nie zuzyja . Zamiast mnie pochwalic za nowatorskie myslenie , wywalil mnie ten nitopolak nitoszwed z pracy . W sumie to i tak mi sie tu nie podobalo . Poszedlem od razu do „Knut Krog” zeby zasiegnac dobrej rady mojego nowego przyjaciela Kasko . W koncu pracowalem prawie dwa dni na czarno i bylem trzy dni chory tez na czarno . I za to wszystko dostalem tylko 4.000 koron zaliczki . Jawny OBOZ PRACY . Na pewno z Kasko ukrocimy te przestepcze praktyki Ginowego wujaszka . Licze na bardzo wysokie odszkodowanie . C.d.n.

joe
113
joe 113
#10222.02.2010, 15:23

OBOZ PRACY 49 ( 25.01.2010 )

Wchodze do lokalu , spokojnie , nie spodziewajac sie niczego zlego , a tu jakby grom walnal we mnie z jasnego nieba . Przy barze siedzi BIMBO i jak gdyby nigdy nic popija sobie piwko . Az sie we mnie zagotowalo !! Oooo – pomyslalem , poczekaj panie Bukhundanga , Black Painter przepigmentowany , kapusiu przypalony , przez ktorego stracilem prace i perspektywy zawodowego rozwoju ... Teraz wszedles do jaskini polskiego lwa i juz w tym samym kolorze z niej nie wyjdziesz !! Rozejrzalem sie najpierw czy jest wystarczajaco duzo znajomych , bo w jednosci sila i bojowym krokiem zblizylem sie od tylu do pana Bukhundanga , chcac mu kopnac w stolek , a tu nagle ten sie odwraca i usmiechniety od ucha do ucha ( ci to maja szeroki usmiech ) mowi do mnie :- siemanko ziomal ! Po polsku !!!!! ?????? Eeeeee????? Cos tu nie gra.. Przyjrzalem mu sie dokladnie . To chyba nie jest moj Bimbo . Chociaz z koloru to jak brat blizniak . Ale jednak troche inny , wyzszy , grubszy , nos ma inny , wlosy dluzsze i wasy . Wiec to nie jest pan Bukhundanga !! Mial szczescie , bo o malo co nie oberwal za krewniaka . Leszek jestem - mowi i wyciaga do mnie reke . Podac , nie podac ? Podalem . O co tu chodzi ? Leszek zamowil dwa piwka , dwa kielonki i zaczyna wypatywac , skad jestem , jak dlugo w Szwecji i co robie . I to wszystko w najpoprawniejszej polszczyznie ! Wiec tez go wypytalem . I okazalo sie ze Leszek Buwdzadze to najprawdziwszy Polak z warszawskiego Zoliborza . Jego mamusia pracowala w latach 70-tych jako kucharka w stolowce studenckiej . I chyba ktorys z tych angolanskich studentow rzucil na nia czar Woodoo , bo powila dzieciatko , juz od urodzenia bardzo mocno opalone . Ciezko mu bylo w przedszkolu i w szkole , bo w tamtych czasach latwiej bylo spotkac inteligentnego milicjanta ( a to juz byla rzadkosc ), jak czarnoskorego dzieciaka i wszyscy chcieli go myc w czynie spolecznym .W technikum gral w koszykowke i bryknal w Szwecji z jakiegos miedzynarodowego meczu . W pierwszych latach troche tu rozrabial , ale potem ustatkowal sie i teraz ma zone Szwedke i 8 dzieci ( tyle co ja i Leszek Walesa ! ) . Pracuje w Norwegii na platformie wiertniczej . To taka sztuczna wyspa z ktorej wierca dziury w dnie morza i pompuja z tych dziur rope naftowa . Miesiac pracuje , a 2 miesiace jest w domu i caly czas leci mu niesamowicie wysoka pensja . To musi byc super robota . Poprosze , zeby mi zalatwil . Najchetniej zaczne od tych 2 wolnych miesiecy , zeby sie tak pomalutku przyzwyczajac . Potrzebne jest na te platformy co najmniej wyksztalcenie srednie techniczne . Zaden problem . Kasko na pewno ma w swoim computerze jakis dyplom technika z tlumaczeniem , to mi wydrukuje. Dobrze ze mam jeszcze portfel Gino , to tez moge mojemu nowemu , wspanialemu przyjacielowi - Leszkowi cos postawic . C.d.n.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#10322.02.2010, 15:27

:):):)

joe
113
joe 113
#10423.02.2010, 07:14

OBOZ PRACY 50

Ta Norwegia , z platformami wiertniczymi to musi byc prawdziwe elDorado . Wspanialy , bogaty kraj , skoro moga placic takie pensje i dawac tyle urlopow . To i pewnie o poszukujacych zatrudnienia i ich rodziny dobrze dbaja . Tam chce zyc i kiedys juz jako milioner, chce byc pochowany w norweskiej ziemi . Chce zeby moje dzieci spiewaly norweskie piesni ludowe i w norweskich czapeczkach tanczyly norweskie tance ! Chce gotowac norweskie zupy w proszku i pic norweska wodke ! A nad moim domem bedzie zaraz pod sztandarem polskim i sztandarem Legii Warszawa powiewal sztandar norweski .
Kicham na Szwedow , ktorzy tez probuja nas tylko oszukiwac i wykozystywac . To na pewno ma historyczne przyczyny . Przeciez oni chcieli podbic nasz kraj tak samo jak Niemcy czy Turcy osmanscy . Lobuzy !!
Jade do Norwegii . Tylko nie wiem jeszcze za co . Gino nie chce mi juz pozyczyc , a jak dostanie rachunek ze swojej karty kredytowej , ktora byla w jego portfelu to mi juz raczej na pewno nie pozyczy . Leszek musi dzis wracac na swoja platforme ( dal mi numer telefonu ! ). Kasko chce 3.500 koron za dyplom technika mechanika i trzy swiadectwa pracy z kanadyjskich koncernow naftowych , ktore dla mnie wydrukowal ( z przetlumaczeniem na angielski i norweski ) . Co tu robic ? Najlepiej zaapeluje do rodakow ktorzy juz w Norwegii mieszkaja , o pomoc . Moze znajdzie sie znowu jakis, ktory mnie przygarnie ( a moze jakas ?!!!!) i wspomoze ? Moze znajde nawet kogos dobrodusznego (...) , ktory pozyczy na bilet ? Trzeba zredagowac ogloszenie , z akcentami patriotycznymi , takie , ktore ruszy nawet najbardziej zatwardziale polskie serce . A potem juz tylko czekac . Juz sie na tym troche znam .

Polska krew .

Drodzy , zamieszkali w Norwegii rodacy !

Kazdy z Was przybyl kiedys do tego pieknego kraju tysiaca fiordow i z pewnoscia do dzis zachowal w sercu ludzi , ktorzy w pierwszych chwilach na tej przepieknej , ale jednak jakze obcej ziemi sluzyli mu bezinteresownie rada , a moze i pomoca. Po prostu dlatego , ze w zylach nas wszystkich plynie polska krew . Dzis wielu z Was stalo sie juz pelnowartosciowymi czlonkami norweskiej spolecznosci i stworzylo sobie i swoim bliskim stabilne podstawy egzystencji . Czy nie byloby na czasie oddanie chocby tylko czesci tej serdecznosci z jaka zostaliscie kiedys przyjeci przez norweska Polonie tym , ktorzy dopiero teraz pragna postawic pierwsze kroki w tym goscinnym kraju ?
Oto stoje przed Wami , ja Polak , poszukujacy mozliwosci godnego zycia dla siebie i swoich najblizszych . Pracowity i uczciwy , pragnacy swoje umiejetnosci i zapal zainwestowac w dalszy rozwoj tego kraju . Kraju ktory i Wy wybraliscie jako swoj dom . Byc moze z Wasza pomoca unikne tego co spotkalo mnie do tej pory na emigracji : wyrachowania , materializmu , oszustwa , a czasem wrecz ponizenia .
Przyjme jakakolwiek uczciwa prace za godziwe wynagrodzenie i zamieszkam gdziekolwiek , byle tylko w warunkach nie uragajacych ludzkiej godnosci . Jestem niezwykle pracowity , wytrwaly i nie boje sie nowych wyzwan . Chcialbym znalezc takze posrod Was przyjaciol , ktorym moze kiedys bede rowniez mogl posluzyc pomoca . A w przyszlosci zapewne pomoge i tym ktorym bedzie potrzebna pomocna dlon w ciezkich poczatkach zycia na obczyznie.
Tylko dlatego ze w zylach nas wszystkich plynie polska krew .
Bede wdzieczny kazdemu z Was za najmniejsze , chocby tylko duchowe wsparcie .

Polski emigrant

Fachurra

Ps.

Dzis wieczorem beda do mnie dzwonic z naszej powiatowej rozglosni radiowej „ Nasza Rola 72,2 ” . Ktos opowiedzial im o imprezie jaka wydalem w naszej gospodzie i pokazal moje zdjecie jako lekarza ( to z dunskiej fabryki konserw rybnych , w bialym fartuchu i czapeczce ) i teraz chca robic ze mna telefoniczny wywiad o metamorfozie ( co to jest ?) Polaka na emigracji . C.d.n.

joe
113
joe 113
#10523.02.2010, 18:01

OBOZ PRACY 51

Ciekawy byl ten radiowy wywiad . Sprobuje przytoczyc tu pokrotce jego przebieg :

Redaktor Oblesniak : -Panie Fachurra , jest Pan jednym z kilkudziesieciu mieszkancow naszego

powiatu ktorzy zdecydowali sie w ostatnich latach na podjecie pracy w krajach Unii Europejskiej. Czy z perspektywy spedzonego za granica czasu , moglby Pan swoja owczesna decyzje o wyjezdzie okreslic jako sluszna ?

Pan Fachurra :-No ...

R.O.: -Z otrzymanych przez nas od Panskich sasiadow informacji wynika , ze wspina sie Pan w blyskawicznym tempie po szczeblach kariery zawodowej i osiagnal pozycje o jakiej w kraju nie moglby nawet marzyc .

P.F. : - No...

R.O.: - Sasiedzi wspominaja Pana jako czlowieka bioracego niezwykle czyny udzial w zyciu towarzyskim wsi , ale nie robiacego w przeszlosci wrazenia osoby szczegolnie przedsiebiorczej i pracowitej .W czym nalezy dopatrywac sie przyczyn tych zasadniczych zmian w Pana stylu zycia . Czy w odmiennosci sytemow socjalnych panstw w ktorych przebywal Pan do tej pory od naszego , czy tez moze sa to przyczyny czysto materialne – po prostu za granica mozliwosci osiagniecia finansowego sukcesu sa o duzo wieksze ?

P.F. : - No...

R.O. :- Wielu , szczegolnie mlodszych , mieszkancow naszego regionu rozwaza mozliwosc osiedlenia sie w jednym z panstw Unii Europejskiej . Co moze im Pan doradzic jako , ze tak powiem „emigracyjny specjalista” ?

P.F. :- Zebrac przed wyjazdem jak najwiecej wiarygodnych informacji o wszystkich nalezacych sie nam w poszczegolnych krajach ulgach , zapomogach ,dodatkach , zasilkach , becikowych ,ulatwieniach podatkowych i innych . Trzymac sie rodakow ktorzy mieszkaja juz miesiac lub dluzej w danym kraju , szczegolnie tych ktorzy maja za soba negatywne doswiadczenia i stosowac sie do ich ich porad . Bezpardonowo egzekwowac przestrzeganie prawa pracy przez pracodawcow , szczegolnie polskiego pochodzenia . Tych ostatnich w miare mozliwosci wykanczac ( po instrukcje zglaszac sie do dzialaczy na internetowych forach dyskusyjnych ) . I nigdy nie zapominac o tym ze wiekszosc pracodawcow , a moze nawet wszyscy - to oszusci budujacy swoje majatki na krzywdzie pracowitych emigrantow . Oczywiscie i ja posluze chetnie wszystkim przybyszom fachurrowa porada .

R.O. : - Dziekujemy za interesujaca rozmowe i zyczymy Panu , panie Fachurra osiagania dalszych sukcesow w tym przeciez nielatwym zyciu Polaka na emigracji . Z pewnoscia bedziemy mogli w przyszlosci poinformowac naszych sluchaczy o Panskich kolejnych osiagnieciach .

P.F. : -No .. Chcialem jeszcze pozdrowic wszystkich sasiadow z mojej wsi , Kasie z dziecmi , Lole i Angeline z Danii , tesciow ,Gniewko w Irlandii ,Rumcajsa i Leszka w Sztokholmie , Dorke- przyjaciolke mew z Anglii i wszystkich innych znajomych z Europy , a szczegolnie tych ktorych poznalem w internecie .

Koniec wywiadu .

Chyba dobrze wypadlem . Powiedzieli ze kiedys przyjada z ekipa Telewizji PrzeTrwam i zrobia o mnie reportaz do nowej serii "Europa czeka" . Musze zapytac Kasko czy zna sie na polskich prawach autorskich , bo za taki wywiad w radiu cos mi sie nalezy i to na pewno niemalo . Musze uwazac zeby ci mnie tez nie oszukali . C.d.n.

Profil nieaktywny
Użytkownik
#10623.02.2010, 20:06

Właściwie to mi trochę formą przypomina Franciszka Dolasa i jego epopeje "Jak rozpętałem drugą wojnę swiatową"...można sparafrazować ten tytuł "Jak podbijałem nowoczesną Europę";DDD

joe
113
joe 113
#10724.02.2010, 07:38

OBOZ PRACY 52

Zimno dzis , ze wcale sie nie chce z lozka wylazic . W sumie , to zal mi Gino i tych wszystkich , ktorzy w taka pogode musza co rano chodzic do pracy . Ale dobrze ze Gino nie siedzi w domu bo ostatnio zrobil sie jakis dziwny . Nie wita mnie juz tak serdecznie jak na poczatku naszego wspolmieszkania , pomrukuje cos pod nosem o pasozytach , obibokach , nierobach . Ja go rozumiem . Jesli uzera sie z takimi caly dzien w pracy , to nic dziwnego ze ma zly chumor . Jakies problemy finansowe tez chyba ma bo lodowka jest ciagle pusta . Gdybym przezornie nie zabezpieczyl troche gotowki z Ginowego portfela , to by nawet na papierosy i piwo juz nie bylo . Czyzby wlasny wujaszek nie wyplacal mu pieniedzy ? Wcale by mnie to nie zdziwilo , bo taki to i wlasna rodzine oszuka . Na szczescie w komorce stoja jeszcze puszki z gulaszem „Friskies” , wiec jakos sobie poradzimy .

Na pocieszenie dla Gino mam juz 78 kandydatek na zone , ktore zglosily sie na zamieszczone przezemnie w polskim internecie ogloszenie matrymonialne .Niektore przyslaly nawet zdjecia...... No , moze te , ktore zdjec nie przyslaly wygladaja lepiej ? Dozbieram do 100 i dam mu te juz wydrukowane listy w sobote , niech sobie cos wybierze . Jestem w sobote wieczorem zaproszony na polonijne spotkanie przy kreglach ( taka gra w kulki - to ja umiem ). Dobra znajoma Kasko – Cizia , ktora od 3 miesiecy jest na chorobowym ( bardzo powazne problemy z kregoslupem wywolane nieludzkimi warunkami pracy ) , dorabia sobie w tym czasie na czarno jako pomoc kuchenna i sprzataczka w tej kregielni . Poniewaz kryzys gospodarczy datknal rowniez kregielnie i maja za malo gosci , zaproponowala wloskiemu szefowi zorganizowanie spotkania rodakow i dostanie za to 5% od tego co oni zaplaca . Sprytna dziewczyna , ta musze koniecznie zapoznac ! Kasko zaklepal pare miejsc dla chlopakow z „Knut Krog” . Idziemy cala paka , wiec zapowiadaja sie dobre balety . Placic trzeba na koncu imprezy , to i tak sie nie polapia kto ile wypil i zjadl . A moze nawiaze jakies wartosciowe znajomosci ?

Musze zajrzec do computera czy ktos odpowiedzial juz na moj apel o pomoc w Norwegii .

Ooooo!! Cala masa serdecznych powitan ! Wiekszosc zyczy mi tylko wszystkiego dobrego , ale sa tez konkrety z praca , a jeden chce mnie nawet wspomoc finansowo i byc wspolnikiem w interesach . Poczekam jeszcze do niedzieli , zanim zdecyduje ostatecznie do kogo z tych milych rodakow zawitam zaraz po postawieniu pierwszych krokow na norweskiej ziemi . C.d.n.

Profil nieaktywny
T.K.34
#10824.02.2010, 10:31

Z niecierpliwością czekam na dasze kartki twojego pamiętnika:-)chyba jedna z ciekawszych rzeczy jakie znalazły się na forum.jak coś to z tą książką masz nowego nabywce rozbawia do łez.pozdrawiam.Tomasz

joe
113
joe 113
#10924.02.2010, 17:17

OBOZ PRACY 53 ...i 54

Cala noc nie zmruzylem oka . Wczoraj wieczorem dzwoni moja Kasia i oznajmia smutna nowine : moja mateczka wezwala ja i wszystkie wnuki aby pozegnac sie z nimi . Godzina jej nadeszla i lezac na lozu smierci zapragnela zobaczyc wszystkie dziatki swoje . Smutno bylo matuli , ze mnie przy niej nie ma i na ucho zdradzila Kasi tajemnice , ktora nosila z soba cale zycie : moj ojciec Maciej Fachurra , nie jest moim prawdziwym ojcem !! Ziemia sie pode mna rozstapila , jak to uslyszalem . Ten wspanialy czlowiek , ktory wychowal mnie i prowadzil przez zycie nie jest moim ojcem?? Ten ktory nauczyl mnie robic skrety , z ktorym majac 14 lat wypilem pierwsza butelke samogonu i ktory wprowadzil mnie w tajniki destylacji alkoholu , ktory zdemolowal gabinet kierownika naszej szkoly za to , ze ten nie chcial mi z powodu dwoch niedostatecznych podpisac swiadectwa ukonczenia ( w koncu podpisal ) , moj wzorzec i przyjaciel... nie jest moim ojcem ?? No ale spokojnie dalej . Matus opowiedziala Kasi jak to latem 1972 roku grupa jakichs przedziwnych , mlodych , dlugowlosych ludzi w kolorowych ubrankach , obwieszonych lancuszkami , wisiorkami i branzoletkami zawitala do naszej wsi grajac na gitarach , fujarkach i grzechotkach i spiewajac zagraniczne piesni . Oczywiscie sasiedzi zebrali sie i przegonili ich widlami bo mowili ze tacy to kury i kaczki kradna . Ale rozbili ci dziwacy namioty w pobliskim lasku brzozowym i mamus moja i jeszcze Zoska od sasiadow poszly popatrzec z ciekawosci , coz oni tam robia . U sasiadow mieli juz telewizor napedzany generatorem i Zosia powiedziala ze to sa hip piesi ( logiczne , bo kto wtedy mogl sobie pozwolic na samochod czy motorower , to musieli byc piesi ). Zaprosili ich ci kudlacze do swoich namiotow i poczestowali jakas dziwna herbata po ktorej mateczka moja widziala roznokolorowe skrzydlate prosieta fruwajace po niebie i brzozy wokol namiotow tanczace (???). Zaprzyjaznila sie z jednym z tych dziwolagow, ktory wygladal jak Jesus Chrystus z utlenionymi na blond wlosami , tak mocno , ze po kilku tygodniach stwierdziwszy ze jest przy nadzieji , zgodzila sie wyjsc za maz za Macieja Fachurre , ktory juz dawno o jej reke zabiegal . Aha.. Teraz zrozumialem dlaczego ojciec moj Maciej ( a wlasciwie to ojczym ) mowil do mnie zawsze jak sie zloscil : ty kaleko niedonoszona ( kaleko - bo urodzilem sie z jedna krotsza nozka , a wlasciwie to z dwoma krotszymi nozkami , a niedonoszony - bo od slubu i nocy poslubnej do moich urodzin minelo tylko 6 miesiecy ). Juz po moim wyjezdzie z Polski , przyjechalo do naszej wsi jakies wielkie czarne auto ( Hummer czy cos takiego ) i dwoch eleganckich facetow w ciemnych okularach zapukalo do mej chaty rodzicielskiej . Zapytali mamuske czy to ona byla ta dziewczyna ktora odwiedzila w 72 roku tych hip pieszych , czy hip piesow ( ??) w brzozowym lasku ? Matus sie wystraszyla i najpierw nie chciala sie przyznac , ale jak jej powiedzieli ze przysyla ich ten Chrystus utleniony , ktory na stare lata szuka po swiecie swoich mozliwych potomkow zeby im przepisac majatek , ktory zrobil w jakims egzotycznym kraju , to przytaknela . Zostawili jej koperte z dolarami , zapisali moj adres i pojechali . Matus zakopala te dolary w polu za stodola . Tylko teraz juz zapomniala w ktorym miejscu . Nie szkodzi . To tylko 3 hektary . Kazalem Kasi na wiosne jak tylko ziemia odtaje , przekopac i znalezc . Czyzby skonczyly sie nareszcie moje zmartwienia , czyzbym juz niebawem mial byc jednym z tych , ktorzy tylko licza rozmnazajace sie pieniadze ? Ale swoja droga to co za dran z tego mojego rodzonego ojca . Dopuscil do tego , ze jego syn przez lata cale zamiast pic Remmy Martin i Moet Chandon , musial zalewac pale czysciocha ? Wygarne mu to przy pierwszym spotkaniu .

Na razie ciesze sie na jutrzejsza impreze w kregielni . Zebralismy jeszcze wieksza pake chlopakow i na pewno bedzie wesolo , jak na zabawach w remizie .Opowiem w poniedzialek .

PS.Przed chwila dzwonla Kasia . Mateczka moja dostala jakiegos czopka , juz wstala z loza smierci i pojechala na rowerze do sklepu oddac butelki .
C.d.n.

joe
113
joe 113
#11025.02.2010, 07:31

OBOZ PRACY 55

Bogu dzieki , ze Kasko zaprosil mnie na ta polonijna gre w kulki . Wszedlem w najwyzsze kregi towarzyskie polskiej emigracji w Sztokcholmie . Ale od poczatku...

Spotkalismy sie w „Knut Krog” , wszyscy wypicowani ( pozyczylem sobie z szafy Gino smoking i muszke ), ogoleni , niektorzy chyba nawet napili sie wody po goleniu , bo tak od nich zalatywalo . Tak jak Kasko kazal . Ustalilismy , ze nie pojedziemy do kregielni wszyscy naraz , tylko w malych 2-3 osobowych grupkach , zeby nie podpadlo . Kilku przynioslo w kieszeniach po pare flaszek ze sklepu monopolowego na wypadek gdyby poznym wieczorem w kregielni mialo zabraknac – to my mamy . Ta Kaskowa kumpela , Cizia to rzeczywiscie fajna laska ,wiec od razu wzialem od niej numer telefonu . Zaklepala nam miejsca przy roznych stolikach , zeby sie towarzystwo troche pomieszalo , a poniewaz bylismy jednymi z pierwszych to zajalem najlepsze krzeslo – blisko bufetu i z widokiem na wejscie , zeby obserwowac kto przychodzi . No i zaczeli sie zlazic . W wiekszosci jakies sztywniaki z takim typowym przyklejonym do twarzy usmiechem . Patrzysz na niego –szczerzy zeby ( to oznacza: „o , jaki jestem zadowolony z zycia „ ) , mysli ze na niego nie patrzysz – opadaja mu kaciki ust do samej brody . Baby wystrojone jak na Boze Cialo ( jednej nawet dyndala jeszcze na tylku metka z cena , wiec chcialem jej to urwac i o malo nie dostalem w pysk juz na poczatek ). Inna paradowala po sali trzymajac torebke z napisem „Prada” , jakby to bylo jej swiezo urodzone niemowle , ktore trzeba wszystkim zaprezentowac . U facetow zauwazylem inny fenomen : niektorzy chyba gdzies sie spieszyli , bo co chwila spogladali na swoje wielkie zegarki , a potem tak umiejetnie opierali reke z zegarkiem o oparcie krzesla , albo o stol, zeby i wszyscy inni mogli zobaczyc , ktora jest godzina . No i oczywiscie telefony ! Co chwila gdzies tam brzeczy , albo spiewa ( jeden mial nawet melodie „Jeszcze Polska...” ) . Wtedy jego wlasciciel prowadzi krotka rozmowe , przewaznie w jakims zagranicznym jezyku ( jeden gadal nawet po chinsku albo japonsku ) , a potem nie wklada juz telefonu do kieszeni tylko kladzie go przed soba na stole , tam gdzie jest najlepsze swiatlo , zeby wszyscy widzieli ze nie ma guzikow , a tylko ekranik po ktorym puka sie paluszkami . I jeszcze kluczyki od aut.. Tych sie tez nie wklada do kieszeni zeby nie uszkodzily podszewki , tylko macha sie nimi jakis czas , a potem kladzie kolo telefonu bez guzikow w dobrze oswietlonym miejscu . Jednego z tych zmotoryzowanych widzialem jak parkowal zardzewialego Fiata Cinquecento w bocznej uliczce przed kregielnia , a przy jego kluczykach wisi taki srebrzysty jaguar . Hm , mozna sie nauczyc duzo dobrych manier na takim spotkaniu . C.d.n.

joe
113
joe 113
#11125.02.2010, 18:04

OBOZ PRACY 56

Na poczatku wszyscy gadali z soba na ucho , przyslaniajac usta dlonia i pokazujac rownoczesnie delikatnie palcem na innych , ale po pierwszych paru piwkach , winkach , szampankach i innych trunkach zaczela robic sie pomalu calkiem fajna atmosfera . Niektorzy grali w te drewniane kulki , a prawie wszyscy pozostali po prostu w kulki . W sumie to sa tu w wiekszosci ludzie tacy jak w „Knut Krog „ – sami ludzie sukcesu , tylko o wiele wiekszy kaliber . Elita , creme dela creme polskiej emigracji XXI wieku . Co jeden to ma lepszy biznes , albo lepsze kierownicze stanowisko , lepsze auto , lepszy dom albo apartament , lepszy telewizor , no i panowie oczywiscie lepsze sekretarki . Panie opowiadaja o podrozach po dalekich egzotycznych krajach , o szesciogwiazdkowych hotelach , salonach kosmetycznych , pierscionkach z brylantami , ktore dostaly od mezow pod choinke i o ogromnym niebezpieczenstwie kupienia sfalszowanych markowych sukienek ( no prosze , i tu trzeba uwazac na oszustow ). Dopasowalem sie oczywiscie i przedstawialem sie jako swietnie prosperujacy przedsiebiorca budowlany z Danii , ktory wlasnie zamierza zakupic wielki teren budowlany pod Sztokcholmem i wybudowac na niej „Chuik” (Centrum handlu , uslug i kultury ) . Kilku z moich nowych znajomych chce nawet porzucic swoje dotychczasowe niezwykle intratne stanowiska pracy i pracowac u mnie . Wymienilismy numery telefonow . Gdybym wiedzial ze poznam tu tylu waznych ludzi , to kupilbym sobie notes , a tak to mam w kieszeniach chyba z 50 podkladek od piwa z numerami moich nowych przyjaciol . Po graniu w kulki poszlismy jeszcze do innego baru na poprawiny . No i tam juz bylo calkiem normalnie , wszyscy byli na ty , panowie klepali sie po plecach , a panie klepalo sie po tylkach . Jedna chciala nawet robic na stole tabledance z kijem od miotly , ale ja zazdrosny maz sciagnal i zamknal do auta . Po prostu normalna fajna zabawa , jak w naszej remizie . Tylko bijatyki nie bylo , moze dlatego ze nigdzie w poblizu nie bylo drewnianego plotu z ktorego mozna wyrywac zerdki ? Wrocilem do domu rano , bogatszy o wiele doswiadczen i dwa telefony bez guzikow , ktore musial mi chyba ktos podarowac na pamiatke . C.d.n.

JKJK
389
JKJK 389
#11225.02.2010, 18:32

przepraszam ze sie osmielam, czy ktos moze mi powiedziec prosze co to za muzyczka jest jak ci chlopcy tak tancuja se, tytul poprosze ,zajebista muza chcialbym posluchac ale nie znam tytulu a oni tancza tylko 43 sekundy

Menelaios
2 068 23
Menelaios 2 068 23
#11326.02.2010, 00:20
JKJK
389
JKJK 389
#11426.02.2010, 00:51

Menelaios Inc. - dziekuje bardzo

Menelaios
2 068 23
Menelaios 2 068 23
#11526.02.2010, 01:17

hie hie uwazaj:)) ona uzaleznia:))

Profil nieaktywny
naa
#11626.02.2010, 02:10

... taaa (Eva's polka) muzyka fajna ale tresc i przeslanie to chyba ten niesmiertelny stereotyp polki- kurwy na emigracji...15 lat i nie zmienia sie nic tak jak to bylo w tej piosence...

Profil nieaktywny
naa
#11726.02.2010, 02:12

...a jezeli o alkoholu mowa... to leczylem dzis "kaca" *dobrymi* radami emitowymi czyli klinami i... wypilem cala butelke wina ... i dalej mnie glowa napier%....:)

joe
113
joe 113
#11826.02.2010, 07:09

OBOZ PRACY 57

Zabawa zabawa , a codzienna ciezka walka o byt musi toczyc sie dalej . Najpierw analiza zgloszen ludzi chetnych pomoc pracowitemu rodakowi ( czyli mnie ) w jego norweskim starcie . Z 35 ktorzy odpowiedzieli na moj patriotyczny apel , 28 zyczy mi wszystkiego najlepszego – noo... to mi duzo pomoze ... , 3 podaje linki do internetowych ogloszen z praca – te sobie i sam moglem wyszukac , jeden znalazl mi jakas robote na roli , ale trzeba umiec po angielsku ( tak jakby krowy tylko ten jezyk rozumialy ) , jakas baba chce zeby jej w zimie kosic trawnik ( ta to chyba ma nie po kolei ) , jeden chce zawrzec spolke i rozkrecac jakis interes ( pewnie czycha tylko na moje pieniadze ...tylko jakie ?) , paru pisze jakies bzdury i robi sobie zarty z powaznej sprawy , ale jest jedno zgloszenie bardzo , bardzo ciekawe . Pani Stanislawa Wahlstrom , wdowa po norweskim przedsiebiorcy , a sama rodem z Warszawy , poszukuje bardzo uczciwego i pracowitego pana ktory zaopiekuje sie jej posesja i parkiem pojazdowym (???). Mieszka gdzies nad morzem w poludniowej Norwegii i prosi o telefoniczna odpowiedz . W poludniowej Norwegii !! Nareszcie bez tej cholernej zimy i sniegu . Slonce , palmy , plaza i opalone laski w bikini albo nawet topless !! Tak , to cos dla mnie . Poprosilem Gino zeby jeszcze dzis zadzwonil w moim imieniu , bo moj glos po sobotnich baletach i przyspiewkach moglby nie wzbudzic zaufania tej pani Stanislawy . No i pozostaje jeszcze kwestia dojazdu . Czy pani Stanislawa zafunduje mi bilet ? Gino mowi ze taka prosbe moglaby odebrac jako dowod mojego braku zaradnosci . Co ? Ja i brak zaradnosci ? Wiec zapytalem Gino o jakis kredyt , ale ten zrobil sie ostatnio bardzo skapy i powiedzial ze nie ma kasy . Wpadlem wiec na pomysl zeby zadzwonic do Maniusia , kierowcy Tira ktory zawiozl mnie z Niemiec do Danii i zapytac czy ktorys z jego kolegow nie ma trasy przez Sztokcholm do poludniowej Norwegii . Ucieszyl sie , jak mnie uslyszal . Na poczatek zapytal czy nie wiem co ugryzlo jego kumpla Olka w Danii ( to ten u ktorego mieszkalem przez swieta i Sywestra ). Olek odklada sluchawke jak Manius do niego dzwoni i na SMS-y tez nie odpowiada . Podobno dunski wlasciciel wypowiedzial im umowe wynajmu domu . No prosze , jeszcze jeden kapitalista ktory bez powodu i bezlitosnie wyrzuca naszych rodakow na bruk . No ale az taki wspanialy to ten dom nie byl , wszystko sie przeciez rozsypywalo . Manius powiedzial ze popyta w firmie i przez krotkofalowke . Jak sie czegos dowie to zadzwoni . C.d.n.

joe
113
joe 113
#11926.02.2010, 16:45

OBOZ PRACY 58

I znow moj Aniol Stroz pokazal sie ze swojej najlepszej , pracowitej strony ( pasujemy do siebie ) . Manius zadzwonil jeszcze wczoraj wieczorem ze swietna nowina : jeden z kierowcow jadacego do Norwegii konwoju z rurami od naftociagow , posliznal sie wysiadajac z auta i zlamal noge ! Stoja teraz kolo Goetteborg i szukaja bardzo pilnie zastepstwa . Do Goeteborg jest od nas kawal drogi , ale Gino jak uslyszal ze mam wyjechac , od razu zaproponowal ze mnie tam zawiezie . Cos mi wyglada na to , ze chce sie mnie pozbyc . A wiec ta cala przyjazn to byl tylko teatr ? Rozczarowal mnie . Ale to nie pierwszy raz , ludzie ktorych spotykam pokazuja dopiero po jakims czasie swoje prawdziwe oblicze . Pomogl mi nawet spakowac walizke ( .. zebym sie nie rozmyslil ? ) . Nawet nie zauwazyl ze zapakowal mi swoj smoking i muszke , a moze jednak chce zebym mial cos od niego na pamiatke ? Ruszylismy niezwlocznie , zebym jak najpredzej mogl dopomoc polskiej firmie transportowej , ktora znalazla sie w tarapatach . Taki juz mam charakter , pomagam gdzie moge . Niestety , wielu wykozystuje perfidnie moja dobrodusznosc . W polowie drogi , zrobilo mi sie troche zal Szwecji i poznanych tu ludzi i nawet zaproponowalem Gino zebysmy sie wrocili . Gino utwierdzil mnie jednak w zamiarze przeprowadzki . Po prostu w Norwegii jest wszystko lepsze , ladniejsze , tansze , latwiejsze , pracuje sie mniej , zarabia wiecej . Hmm... To czemu on tam nie pojedzie ? Znalezlismy parking z polskimi ciezarowkami . Wyjasnili mi na szybko jak dziala taka ciezarowka ( normalnie - jak traktor ), jak obslugiwac krotkofalowke , no i najwazniejsze : na mojej ciezarowce jest bardzo wazny element w ktorym zaspawane sa towary wiezione nieoficjalnie , a ich sprzedaz w Norwegii rekompensuje niskie zarobki wyplacane przez polskiego spedytora . W razie kontroli musze robic wszystko , zeby celnicy nie wpadli na pomysl przeswietlania ladunku rentgenem , bo takie cos podobno maja . OK. Zrobie wszystko co w mojej mocy . W koncu kazda prace wykonuje dobrze i sumiennie .
Wyparkowujac , przesunalem niechcaco kilka zle zaparkowanych osobowych aut i ruszylismy w droge . C.d.n.

joe
113
joe 113
#12027.02.2010, 09:28

OBOZ PRACY 59

Jestem the king of the road . Wielki truck , za oknami snieg , w srodku cieplutko , w ekspresie gotuje sie swieza kawa , z glosnikow leci country music ; Dolly Parton , Johny Cash ….. On the road again . Wolnosc , wolnosc i wielki swiat przede mna . Super zycie ma taki trucker . Nikt ci nie daje glupich polecen , nikt nie patrzy na palce , siedzisz jak krol na tronie i caly swiat lezy u twoich stop . Czujesz swoja moc i wladze . Wystarczy podjechac na 2-3 metry od tylu do osobowego auta i juz widzisz kto tu rzadzi . Fajna zabawa ! Podjezdzasz do Nissana Micra z jakims dziadkiem za kierownica , majac na liczniku 120km/h i siedzac mu juz prawie na zderzaku , migasz dlugimi swiatlami i ciagniesz za linke ktora wlacza klakson o sile i dzwieku potrojnych trab jerychonskich !! Ale ubaw ! Dziadek podskakuje metr do gory , Nissan Micra zaczyna tanczyc po sliskiej drodze i zjezdza na pobocze, a ty zwijasz sie ze smiechu i szukasz nastepnego Nissana . Tak na zabawach towarzyskich minely pierwsze godziny podrozy . Przerwa na posilek . Ogromny parking , wielka restauracja . Bedzie smaczny obiadek . Wszyscy kierowcy ciezarowek z zachodnimi numerami wala rzeczywiscie do srodka , ale my i jeszcze paru Czechow i Ukraincow stoimy na tym 20 stopniowym mrozie i odgrzewamy na gazowych palnikach konserwy i gotujemy zupki w proszku . To ma byc unia europejska . Na szczescie do granicy Norweskiej juz blisko . Tam wszystko bedzie lepsze .
Dlugi ten truck . Znowu , wyjezdzajac zaczepilem o pare aut . Nie minelo pol godziny , a tu z krotkofalowki ostrzezenie : celnicy przed nastepnym parkingiem . Zawrocic sie nie da . Sciagneli nas wszystkich trzech . Kazali pokazac papiery i jeden pyta – cigarets , alkohol ? Ooo! Czyzby chcial mnie poczestowac na pozegnanie ze Szwecja ? Nie . On pyta czy mam . Niestety , nie mam . A nawet jakbym mial to bym mu i tak nie dal . Znam go czy co ?

Przegrzebali mi cala szoferke i otworzyli nawet walizke , ale jak wypadly moje skarpety i bielizna z poprzedniego tygodnia , ktorych Gino nie zdazyl mi juz wyprac , to szybciutko sie z szoferki wycofali . Teraz kazali stanac tylem na rozszerzonych nogach i oprzec rece o auto . I nagle jeden zaczyna mnie obmacywac !! Pedzio !!? Juz chcialem uciekac , ale Juras z trzeciej ciezarowki pokazal mi ze mam stac . Aaa , oni szukaja przemycanych towarow . Dojechal ten Szwed swoimi lapami do rejonu z ktorego wyrastaja nogi , maca po moim ...... i pyta glupio: alkohol ? Nie , idioto . To nie jest butelka ! No ale skad ty masz wiedziec ze dziewczyny w naszej wsi nazywaly mnie kiedys Rasputin !? Potem przyprowadzili psa . Juras mowi ze ten Burek umie wywachac papierosy i alkohol . O cholera. Juz zaczalem sie zastanawiac czy nie zasymulowac zawalu serca jako zmylki taktycznej . Celnik prowadzi Burka do ciezarowki , a ten sie odwraca i zaczyna szczekac przy mnie . Celnik ciagnie go znowu do ciezarowki , a Burek znow do mnie i szczeka ? Troche zglupieli ci Szwedzi . I znow zaczeli mnie obmacywac . Musialem w koncu pokazac im ze nic nie mam w kieszeniach i ze naprawde nie schowalem zadnej butelki . Bardzo sie zdziwili ... A pies szczekal i szczekal . Glupi pies . Przeciez mial szukac alkoholu . C.d.n.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis