i mi wiatr porwał jak suszyłem pranie za oknem: bluzę, koszulkę i skarpetkę. Bluzę ktoś zajebał, koszulka zawisła na pobliskim drzewie, a skarpetka nadal leży w rynsztoku
i żeby Ci było weselej to jeszcze dodam, że jak jechałem tramwajem wieczorem to ktoś rzucił kamieniem w tramwaj i wybił pół szyby akurat tam gdzie siedziałem i kuźwa znowu dzisiaj rano lunatykowałem
z tym netem!!!