wedlug mnie czlowiek musi miec jakis cel w zyciu inaczej staje sie ono bezbarwne, spelnilo sie jedno marzenie znajdujesz sobie kolejne :-) zreszta czlowiek to taka istota co ciagle jej malo... i chce wiecej i wiecej
Oczywiscie np w temacie rodzina: masz meza/zone dziecko/ci i czujesz sie spelnionym, zadowolonym i szczesliwym wlasciwie nic wiecej nie jest Ci potrzebne - ale nasze zycie to nie tylko rodzina wiec wspinasz sie po szczebelkach w innej dziedzinie - i w taki oto sposob zawsze znajdujesz nowy cel lub marzenie :-))
Wiesz, taki juz jestem, ze patrzę na wszystko bardzo analitycznie, na sprawy natury egzystencjonalnej przede wszystkim... Czasem tak sobie myślę, ze tym, którzy zyją sobie z dnia na dzień jest łatwiej w tym zyciu. Dotyczy to ludzi nieskomplikowanych, w pewnym sensie prostym. Nie doszukują się zbyt głębokiego sensu czegokolwiek, nie wybiegają w przyszłość. Chyba wszystko jest dla nich proste- tu i teraz. Ja układam plany, a potem je realizuję, jednakze nie za wszelką cenę. Mam swoją skalę wartości, powiedzmy wiem kim jestem i dokąd zmierzam. Mam marzenia, które realizuję. Jednakze nauczyłem się tez, ze warto cieszyć się takze z błahych spraw, czasem bardzo przyziemnych. To pomaga i daje pozytywną energię do działania.
Zawsze jak mam wątpliości takie jak Ty obecnie to mówię sobię, ze nigdy nie jest az tak źle, zeby nie mogło być gorzej. Wyciągnij wnioski ze swoich "pomyłek", porazek. Poznaj siebie i odpowiedz sobie na pytanie: co tak naprawdę jest dla Ciebie wazne, czego Ty chcesz /Ty a nie kto inny/...
No i z tematu egzystencjonalnego zrobiłeś Filmowiec egzystencjalny :)
A że temat został bardzo dobrze opracowany odsyłam do Kierkegaarda, Nitchego, a przede wszystkim Karla Jaspersa (prace filozoficzne, nie psychopatologia)
Mnie pomagają dwie maksymy;
Nitchego - "Co cię nie zabije to cię wzmocni"
I T. Parnickiego "Nie jest w pełni człowiekiem, kto potrafił żyć tylko jednym życiem"
Ta druga oznacza dla mnie, że zawsze można zacząć życie od nowa, inaczej. Tyle że wymaga to wysiłku, wyrwania się ze starych torów, uczenia się całkiem nowych rzeczy. A czasem trzeba po prostu rzucić się głową w dół w całkiem nie znaną nową przestrzeń. Ale z doświadczenia wiem że warto.
pozdrawiam
multigad chyba za długo zyłem w złotej klatce, gdzie wszystko było proste, lezało na swoim miejscu. Klatka sie rozpadła a ja nie wiem gdzie mam lecieć, gdzie schować się przed nocą, przed deszczem i zimnem. Przysiadłem na gałęzi ale nie wiem co dalej. Nie moge rzucić się głową w dół bo trzymają mnie więzy przeszłości które musze spłacić. Nitchego daje wiele odpowiedzi ale zycie toczy się swoim paskudnym rytmem, wplątuje cię w układy i zaleności, które nie pozwalają ci się uwolnić.
Jezeli nie masz na tyle odwagi, zeby popelnic samobójstwo, to jeszcze nie przegrales. Nie ma co ogladac sie na jakies systemy i filozofie ukute przez wielkich ludzi. Zostan sobie wielkim dla samego siebie. Olej caly swiat, zamknij sie w sobie, bo nikt Cie lepiej nie zrozumie niz Ty sam. Spróbuj ucieszyc sie z malych rzeczy. Stan na dachu wierzowca i ciesz sie, ze nie mozesz skoczyc, bo kachasz zycie. I siebie. Mimo wszystko.
filmowiec nie lam sie jutro bedzie gorzej, a pozniej juz tylko lepiej ;] co cie nie zabije.... 3m sie chlopie jakbys uslyszal przez co ja przeszedlem, ale nie chce mi sie o tym gadac bo to juz historia ;] co z tego ze codziennie mam przed oczami chwile o ktorych kazdego dnia staram sie zapomniec, przyzwyczailem sie juz i zyje z tym i nawet mi to chyba wychodzi ;] pozdro i nie lam sie ;]
BoondockSaints: no wlasnie tu jest problem... bo sama sie na swiat nie prosilam i nie podoba mi sie tu, ale wierze w spiskowa teorie dziejów i wiem, ze Ktos mnie tu na cos poslal. Tzn.chodzi mi o szeroko pojetego Boga. I dlatego zanim sobie pójde, to musze poznac dlaczego, po co i za jakie grzechy musze tu byc
wklim1 ja to wogóle ciebie podziwiam. Myśle ze na kanwie twojego zycia mozna by niezły film nakręcić. Czytałem kiedyś twój post o noclegowni Caritasu. Napisz kiedyś na forum jak trafiłeś do Szkocji? Skąd miałeś tyle odwagi, siły i determinacji. Jak sobie radzisz tu i jakie są twoje plany. Naprawde chętnie bym o tobie przeczytał. Samo to, ze jesteś tu na tym forum rozmawiasz odnajdujesz się wśród ludzi, e nie jesteś gorszy nie poddałeś się jest godne podziwu.
Rogata: mi tez sie ten swiat nie podoba, moze inaczej: swiat mi sie podoba, ale zachowania ludzi nie, spytam tak: wolalabys sie nie urodzic i nie istniec? zakladajac ze twoja dusza nie zyla sobie wczesniej w jakims innym wymiarze, rozne sa teorie.. ja codziennie widze jak ludzie sie zdradzaja, zatracaja swoje wartosci, ktore kiedys byly dla nich wazne, gonia za pieniedzmi, przyjemnosciami i zatracaja sie w tym wszystkim, rezygnuja z czegos co bylo dla nich wazne, nie potrafia ocenic dobra od zla, robia to co wszyscy, nie maja swojego zdania, na szczescie ja sie nie zmienie w swoich pogladach nie jestem jak choragiewka na wietrze
Nie istniec???? Fizycznie tak, bo dla mnie to kara wcielac sie za kazdym razem... A niestety tak sobie nagrabilam w poprzednich wcieleniach, ze musze to wszystko tym razem odpokutowac, ale zrobie wszystko, zeby to bylo moje ostatnie wcielenie. Chce, zeby istniala tylko moja dusza i mój duch. Taki mam system wierzen... Niestety...
filmowiec, przeciez marzenia ma kazdy, a czy one sie zrealizują zaley tylko od nas. Jedno jest pewne, jesli sie człowiek podda, to napewno ich nie zrealizuje. Trzeba odrzucić nasze troszke narodowe wady: zawiść, zazdrość i brak wiary w siebie, a wtedy wszystko się uda, niezalenie czy to tyczy spraw materialnych, czy uczuciowych :)
Czy mozna zyć z dnia na dzień nie mając marzeń? Nie oczekiwać na nic, nie czekać, ze coś się zmieni. Czuć jak upływa czas i wiedziać, ze moze być tylko gozej. Czy wasze marzenia się spełniły, jesteście zadowoleni z tego co macie, szczęśliwi? Temat banalny bo większość tu to młodzi ludzie ale moze ktoś zadaje sobie podobne pytania? Zastanawia się czy juz przegrał zycie? Ja chyba właśnie przegrałem.