Dag7 smutne jest to co powiedziałeś. Nawet jak bym juz z dachu skoczył to po takich słowach bym zawrócił. Nie mów, e on ciebie nie kochał nie wiesz tego, ojcowie kochają swoje dzieci. Nie znam przyczyny ale być moze czymś się załamał z czymś sobie nie poradził. Wierze, e patrzy teraz na ciebie z nieba i jest dumny. Pokazuje palcem i mówi to jest mój syn. Wierze e tak jest.
jestem dziewczyna :) Nie wierze, ze jest w niebie. Nie wierze w te rzeczy. Ogolnie moje zycie i po jego smierci bylo smutne i wlasnie tak od 3 lat cos sie zaczyna zmieniac, bo nigdy nic nie czulam, balam sie, a teraz tak wiele chce poznac i nawet widok kwiatka, zapach zgnilych jablek, deszcz, cieszy mnie, bo czuje i dlatego to wyjatkowe.
Czy mozna zyć z dnia na dzień nie mając marzeń? Nie oczekiwać na nic, nie czekać, ze coś się zmieni. Czuć jak upływa czas i wiedziać, ze moze być tylko gozej. Czy wasze marzenia się spełniły, jesteście zadowoleni z tego co macie, szczęśliwi? Temat banalny bo większość tu to młodzi ludzie ale moze ktoś zadaje sobie podobne pytania? Zastanawia się czy juz przegrał zycie? Ja chyba właśnie przegrałem.