Gość restauracji zamawia bigos, żurek i dwie bułki.
- Przepraszam bardzo!– woła do kelnera – przecież te bułki są mokre!
- Ja niestety nic na to nie poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupę, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami nie dziwne, że się trochę spoci!
W restauracji siedzi Francuz z pewną kobietą. Z powodu nieznajomości języka ona prosi go, żeby wybrał dla niej jakieś danie. Ten patrzy szybko w menu i zamawia danie o egzotycznej i długiej nazwie „Argadon de markiz alojet”. Po dłuższej chwili kelner przynosi danie do stołu. Madame zaczyna jeść i pyta:
- Znakomite, ale można wiedzieć z czego jest to danie?
- Jakby to wytłumaczyć... Wie pani co to jest krowa?
- Oczywiście, że wiem!
- I pewnie wie pani co to jest byk?
- No tak tak, wiem.
- To pani teraz właśnie je tę różnicę.
Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy i mówi:
- Jasiu, kupisz chleb, masło i kawałek sera na śniadanie.
Jasio poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misio w sklepie z zabawkami. Za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do chaty. Matka na to:
- Jasiu, co żeś zrobił ty baranie, natychmiast idź sprzedaj tego misia.
Jasio bez namysłu poszedł sprzedać misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy, Jasio zagaduje:
Kup pan misia!
- Spadaj chłopcze...
- Bo będę krzyczał!
- Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij!
- Oddaj misia!
- Nie oddam...
- Oddaj bo będę krzyczał!
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy, aż Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z mega zakupami. Matka do Jasia:
- Jasiu skąd ty miałeś tyle pieniędzy- ukradłeś? Natychmiast do księdza idź się wyspowiadać!
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia...
- Daj mi spokój! Już nie mam pieniędzy!
Pod bramą do raju stoją: ksiądz i kierowca autobusu.
Oboje pukają do bramy raju.
Otwiera im Piotr i pyta:
-co żeście robili w życiu oraz zrobili, że chcecie wejść do nieba? Na to kierowca autobusu:
-no ja jeździłem autobusem i rozwoziłem ludzi.
Potem ksiądz:
-ja byłem księdzem i odprawiałem msze ku chwale niebu.
Święty Piotr pomyślał chwilę i odpowiada:
-ty kierowco witaj w niebie bo twoje czyny zostały zważone a były dobre, a ty księże idź do czyśćca na kilka lat.
Na to ksiądz zaczął się rzucać i burzyć mówiąc:
=jak to ja dla chwały wiary służyłem a ten tylko se jeździł i dostaje się zamiast mnie do nieba?
Święty Piotr odpowiada:
-tak właśnie on. Jak ty dawałeś kazania to wszyscy spali w kościele a jak on prowadził autobus to wszyscy zaczynali się modlić!
Wiezie taksówkarz kobietę.
Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie ma kasy.
Więc taksówkarz zawraca, jedzie za miasto na piękną, zieloną łączkę.
Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładzie na trawę.
- Ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic mi nie robić, mam dzieci i męża... - mówi prawie płacząc kobieta.
- A ja 40 królików, rwij trawę! - odpowiada taksówkarz.
Rozmowa dwóch informatyków:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną laskę!
- Orzesz ty!
- Poszliśmy do mnie i widzę, że jest chętna. Więc zacząłem się przystawiać na całego.
- I co? I co?
- Ona mówi "To może rozbierz mnie!"
- Nie gadaj! Ale czad!
- Normalnie ściągnąłem z niej spódniczkę i inne fatałaszki. Położyłem na stole, tuż obok nowego laptopa.
- Nie p******! Kupiłeś nowego laptopa? A procesor jaki?
"tato, moge skoczyć na bungee?-synu,twoje życie zaczeło sie od pękniętej gumy i nie chce, aby tak sie tak sie skończyło..."