Poznaniakowi warszawiakowi i murzynowi urodzily sie dzieciNiestety ale gdzies zaginely karteczki swiadczace o przynaleznosci dziecka do matki no i ojcowie mieli wybierac.Pierwszy wybiera poznaniak:patrzy patrzy a po chwili mowi:biore tego czarnego.Na co sie odzywa pielegniarka:Prosze pana ale to na pewno nie jest pana dziecko.A on na to:Pierdole nie bede warszawiaka ryzykowal!!!
Maz wraca do domu z pracy pózniej niz zwykle. Po cichu otwiera drzwi i wchodzi do sypialni. Spod koldry wystaja cztery nogi zamiast dwóch. Zdenerwowany bierze "pale" zza drzwi i wali nia w koldre. Po tak wyczerpujacym zadaniu idzie do kuchni, zeby sie czegos napic. Wchodzi patrzy a tam siedzi jego zona i czyta pismo i mówi:Czesc kochanie, przyjechali dzis Twoi rodzice i polozylam ich w naszej sypialni. Mam nadzieje ze juz sie przywitales.
W parku na lawce siedzi mloda atrakcyjna dziewczyna i czyta ksiazke. Dosiada sie do niej mlody chlopak. Chce ja poderwac.- Jaka ksiazke pani czyta?- "Geografie seksu".- I jaka jest glówna mysl tej ksiazki?- Ze najlepszymi kochankami sa Zydzi i Indianie.- Pani pozwoli ze sie przedstawie: Nazywam sie Mojzesz Winnetou.
Uciekaja partyzanci, gonia ich Niemcy. Wpadli do obory, patrza skóra z krowy lezy na slomie. No to bach, Franek poszedl na przód, Józek do tylu i udaja krowe.Niemcy wpadli do obory, zobaczyli wychudzone zwierze, a ze to gospodarny naród, to postanowili cos z tym zrobic.Franek (ten z przodu) z przerazeniem szepce do Józka:- Jezus Maria, oni kubel siana niosa, co robic?- Jedz Franiu jedz, bo sie wyda!Wsciekly Franiu zzarl co mu dali i widzi, ze ida z dokladka!- Jezus Maria, oni drugi kubel siana niosa, co robic?- Jedz Franiu jedz, bo sie wyda!Zzarl, a za chwile:- Rany Boskie oni z wiadrem wody ida, co robic?- Pij Franiu pij, bo sie wyda!Wypil, i jak glupi rechocze. Pyta sie Józek- Ty, Franek z czego tak rechoczesz?- Trzymaj sie mocno Józiu! Oni byka prowadza!
Funkcjonariusz policji wodnej na brzegu jeziora dobrze znanego z doskonalych warunków wedkarskich zatrzymal faceta z dwoma wiadrami ryb:- Czy ma pan pozwolenie na lowienie ryb w tym miejscu?- Alez prosze pana, to sa udomowione rybki!- Udomowione?!- Tak, co wieczór wyprowadzam te wlasnie ryby na spacer w tym jeziorku, zeby sobie poplywaly. Pózniej gwizdze i na ten gwizd one same wplywaja do mojego wiadra.- Co mi pan kit wciskasz! Zadna ryba tego nie potrafi.Facet popatrzyl chwile na funkcjonariusza, po czym powiedzial:- Wobec tego zademonstruje panu. Udowodnie, ze to prawda!- Dobra, pokazuj pan, ale bez zadnych numerów.Facet wlal wiec zawartosc wiader do jeziora, postawil je na ziemi i stoi. Policjant stoi obok zaciekawiony:- No i co?- Jak to co?- Zawola je pan czy nie?- Zawola kogo?!- No, ryby!- Ale jakie ryby, panie wladzo...
Do banku w Szwajcarii przychodzi klient. Podchodzi do okienka bankowego i kladzie obok niego olbrzymia walizke, po czym ogladajac sie na boki, oznajmia szeptem kasjerowi:- Prosze pana, ta walizka jest pelna pieniedzy. Chcialbym je wplacic na lokate do panstwa banku. To razem cale 3 miliony euro.Na to kasjer, usmiechajac sie:- Prosze Pana, nie ma co tak sciszac glosu, przeciez bieda to zaden wstyd...
Sultan wydal swojemu staremu sludze polecenie:- Natychmiast sprowadz do mnie moja pierwsza zone!Stary sluga dostojnym truchtem podazyl do haremu, gdzie przekazal polecenie wladcy. Minela godzina i sultan znów wydaje polecenie:- Sprowadz do mnie moja a zone!Sluga jeknal, lecz poslusznie udal sie w dluga podróz po korytarzach palacu, az dotarl do haremu gdzie przekazal straznikom polecenie. Po nastepnej godzinie, sultan znów oglasza swoja wole:- Sprowadz do mnie moja trzecia zone!Sluga ledwo powlóczac nogami, znów udal sie do haremu. Na wielkich schodach, miedzy trzecim a czwartym pietrem palacu, dopadl go zawal i sluga zmarl.- Jaki z tego moral?- To nie milosc zabija, lecz bieganie za kobietami.
Wraca zolnierz z wojska. Zachodzi do domu, a tam na lózku pod sciana siedzi trójka dzieci.- Czyje to dzieci? - pyta zone.- Wszystkie nasze. Pamietasz, jak cie brali do wojska? Ja wtedy brzemienna bylam, tak i Kola sie urodzil. A potem pamietasz, jak cie odwiedzalam? Tak i Wania przyszedl na swiat.- A trzeci?! - pyta zdenerwowany maz.- A cos ty sie tak tego trzeciego uczepil? Siedzi sobie, to niech siedzi..
Szedł facet ulicą i zobaczyl nowy sklep. Mysli sobie - wpadne. Wita go mily, usmiechniety sprzedawca: - Dzien dobry, w czym mozemy panu pomóc, co chcialby pan kupic? Facet sie zastanowil i mówi: - Rekawiczki. - To prosze podejsc do tamtego dzialu. Facet idzie do wskazanego dzialu i mówi: - Potrzebuje rekawiczki. - Zimowe czy letnie? - Zimowe. - To prosze przejsc do nastepnego dzialu. Facet poszedl: - Dzien dobry, potrzebuje zimowe rekawiczki. - Skórzane czy nie? - Skórzane. - To prosze podejsc do dzialu nastepnego. Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska: - Chce kupic zimowe, skórzane rekawiczki. - Z klamerka czy bez? - Z klamerka. - Prosze podejsc do nastepnego stoiska. Facet juz wkurzony, ale idzie nic nie mówiac: - Potrzebuje rekawiczki, zimowe, skórzane, z klamerka. - Klamerka na zatrzask czy na rzepy? - Na rzepy. - Zapraszam do dzialu naprzeciwko. Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy: - Prosze przestac nade mna sie znecac, dajcie mi rekawiczki i pójde sobie! - Prosze pana, prosze nabrac cierpliwosci, chcemy panu sprzedac dokladnie takie, jakie pan potrzebuje. Facet idzie dalej: - Prosze o rekawiczki zimowe, skórzane, z klamerka na rzepy. - A jaki kolor? Az tu nagle otwieraja sie drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem swiezo wyrwanym z podlogi, od którego odstaja kawalki glazury, niesie go na wyciagnietych rekach, podchodzi do lady i krzyczy: - Taki mam sedes, taka glazure, dupe wam wczoraj pokazalem, dajcie mi papier toaletowy!