Oj nieladnie Panie Admin przekrecac nicki userow....;)
Tutaj nawet w wiki cos na temat...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Romans_w_miejscu_pracy
Natomiast odnosnie tzw."reszty"...nie bede sie wypowiadac, lepiej mowia o tym lajki jako slowa poparcia tego co tu drukuje....:)
Wklejasz linki chyba ich nie czytając :) Praktycznie każdy akapit zaprzecza Twoim poprzednim komentarzom :)
w jednej piątej wszystkich przedsiębiorstw w USA obowiązywał wewnętrzny regulamin zakazujący romansów pomiędzy pracownikami
Czyli w 4/5 było to ok.
Polskie prawo pracy nie definiuje zjawiska romansu w miejscu pracy.
Czyli róbcie co chcecie.
Jednak badania psychologów sugerują, że osoby zaangażowane w romans w miejscu pracy chętniej przychodzą do pracy i są bardziej wydajne
To odnośnie tych „wszystkich badań”, o których pisałeś wcześniej.
"Z punktu widzenia pracodawcy zawiązanie tak bliskich relacji, jak romans między pracownikami ma więcej negatywnych aspektów niż pozytywnych. Oczywiście w pierwszym okresie emocje związane z romansem mogą działać motywująco: zwiększa się zapał do pracy, pozytywne nastawienie, chęć pokazania się z jak najlepszej strony. W końcu zakochana osoba dostaje skrzydeł! Jednak takie historie nie zawsze kończą się „happy endem”. Wtedy zmniejsza się efektywność pracownika, a wszelkie próby zwiększenia motywacji do pracy przez działania wewnętrzne firmy spełzną na niczym – mówi Agnieszka Pizon, koordynator ds. rekrutacji i rozwoju z Antal International."
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/zwolnienie-za-romans-w-pracy/dlglg
Chyba nikt rozsądny nie twierdzi, że wszystkie romanse kończą się szczęśliwie. A to, że niektórym pracodawcom jest nie na rękę „bo jakiś tam procent produktywności” to też żadna nowość. W podobny sposób przeanalizowany jest każdy możliwy aspekt pracownika – od miejsca zamieszkania, przez wiek, podejście do sportu, po procentowe szanse zostania rodzicem.
I ostatnia uwaga – jeśli jako pracodawca czujesz, że musisz w kontraktach zamieszczać takie rzeczy – to warto pogodzić z faktem, że zatrudniasz średnich pracowników. David Thorne fajnie to kiedyś podsumował:
Without a concise set of rules to follow we would probably all have to resort to common sense.
Wyobrażasz to sobie? :)
No, ale jak widac ludzie nie zachowuja sie ze zdrowym rozsadkiem w miejscu pracy I popelniaja te romanse, wiec te zasady powinny byc jakos uscislone....
Zachodnie spoleczenstwo jest w takich kwestiach dosyc glupawe I jak, nie ma czegos napisanego to wobec kiepskiego wychowania, popelnia takie lapsusy....
@pozyczony:
No, ale jak widac ludzie nie zachowuja sie ze zdrowym rozsadkiem w miejscu pracy I popelniaja te romanse, wiec te zasady powinny byc jakos uscislone....
Ale uściślone nie są więc pewnie nie jest to żaden problem.
Zachodnie spoleczenstwo jest w takich kwestiach dosyc glupawe I jak, nie ma czegos napisanego to wobec kiepskiego wychowania, popelnia takie lapsusy....
Bosz... głupawe? Kiepskie wychowanie? Serio? :)
Od 14 lat jak jestem na tym forum sporadycznie ktoś wyskoczy z takim komentarzem... i wiesz co? Jedyny sposób na zrozumienie dlaczego ktoś może tak myśleć to to, że przez lata ocierał się o najniższe warstwy społeczne. Wiesz o czym mówię? Dlugie lata w głębokiej fabryce, małe ambicje – zerowy kontakt z dobrze wykształcona i oczytaną tutejszą inteligencją etc.
Poza tym cytowałeś specjalistkę z PL, która z pewnością tylko i wyłącznie naprawia ten głupi zachód. Bo wiadomo – Polacy, naród wybrany :) Nic naprawiać nie trzeba :)
@pozyczona - zobacz jaka ciekawostka.
Rok 1897. Missouri. Populistyczny legislator stanu Prichard B. Hood chce wprowadzić ustawę ograniczającą flirtowanie w pociągach.

W innym stanie ktoś chciał zabronić flirtowania w szkole. Dla pełnego obrazka – ta sama osoba chciała też zabronić gry w piłkę. Wszystko się zgadza.

- Teraz dużo mówi się o przemocy wobec aktorek, przypadkach molestowania. Dziwi mnie trochę i wzbudza moje podejrzenia, gdy aktorka po 20 latach przypomina sobie, że producent położył jej rękę na kolanie, że ktoś proponował jej, żeby wpadła do niego do pokoju hotelowego - stwierdziła w wywiadzie dla "Twojego Stylu". Mnie także składano takie propozycje. I jeśli chciałam w tych pokojach zostawać, zostawałam. A jeśli nie - wychodziłam. Byłam dorosła. Biorę za to odpowiedzialność - dodała.
Między słowami Cielecka przyznała się do tego, że korzystała z seksualnych propozycji reżyserów.
https://gwiazdy.wp.pl/cielecka-kontrowersyjnie-o-metoo-jesli-chcialam-w-...
Good for her, jesli czytałes linki z relacji ofiar Wiensteina - gdzies kiedyś wklejałam, to tam tez były relacje bardzo mlodych osób, dla których takie zachowanie nie było chlebem powszednim.
Ale zapewne wszystkie kobiety są takie same i wszystkie to dziwki, coż - tylko wam wspólczuc.
P.s: kolejny raz przypomne: metoo zaczelo sie od aktorek, ale nie było tylko o nich. A jesli dziewczyny w przemysle rozrywkowym były stawiane w takiej sytuacji i nie podobało im sie to, to dobrze, że się poskarzyły, nawet i po 30 latach, bo takiego wykorzystywania nie powinno byc na całym świecie, a na pewno w cywilizowanym.
@pozyczona – zakładam, że w gruncie rzeczy jesteś dobrą osobą, a to, że postrzegasz Metoo w taki a nie inny sposób nie jest wynikiem Twojej nietolerancji czy niechęci, ale tym, że poprostu miałeś małą styczność z ideami i problemami zza miedzy. I proszę tylko nie obraź się jak to mówię – bo nie chcę Ci w żaden sposób dopiec – ale po prostu widać to po Twoich wpisach.
Jak dotąd przeczytałeś kilka artykułów i obrałeś punkt widzenia. Teraz tylko szukasz głosów, które Cię utwierdzą w tym jak postrzegasz całą sytuację.
Jeśli masz szczerą ochotę zrewidować czy to co wiesz jest rzeczywiście tym jak wyglada świat to mam dla Ciebie propozycję. Mówię tu o ogólnej chęci dowiedzenia się o co chodzi i chęci zrozumienia problemu. Bez celu obrania punktu widzenia.
Taka moja praktyczna rada: dodaj sobie kilka feministycznych głosów do swojego medialnego mixu (FB, Twitter, Tumblr, e-mail, czy cokolwiek innego gdzie codziennie zaglądasz). I słuchaj. Najzwyczajniej słuchaj. Nie odpowiadaj, nie komentuj, a słuchaj. Usłyszysz rzeczy, które być może Cię zirytują, usłyszysz rzeczy, które pewnie Cię wkurzą, ale nie rób nic - tylko słuchaj.
I ustaw sobie takie dzienne co-nieco na 6 miesięcy, może nawet rok.
Przy takim biernym słuchaniu dowiesz się o tych małych sytuacjach - co się komu stało, kto jak zareagował, jak wyglada taka zwykla codzienność. Jedynym sposobem na zrozumienie drugiej strony jest zwykła otwartość na idee, i chęć przyjrzenia się jak wyglada świat po tej drugiej stronie.
Szukając głosów, z którymi już się zgadzasz daleko nie zajdziesz.
ja tak sobie probuje to wyobrazic. sa dwie mlode aktorki. obie dostaja propozycje. super rola za seks. jedna odrzuca i musi odejsc. kariera zlamana, wiaze koniec z koncem, nikt nawet o niej nie pamieta. druga przyjmuje propozycje. super rola, super gaza, zycie w luksusach w blasku fleszy. niestety starzeje sie. slawa i blask umyka. w swej bezsilnosci wyjawia prawde z przed 30lat. znow flesze, wszyscy w szoku, lituja sie nad nia, jaka to ona pokrzywdzona itd...
tak se mysle w konfrontacji z ta druga to fair? nie zebym zrzucal wine na nia, ale gdyby 30lat wczesniej to ta druga by miala rowne szanse.
Zakladam temat dla tych wszystkich walczacych, bo w prawie kazdej dyskusji skaczecie sobie do oczu, na poczatek prosze....:)
https://kobieta.wp.pl/potraktuj-mnie-jak-kawal-miecha-w-2018-nauczymy-si...