@pozyczona
niespelnionym np. aktorka latwiej sie teraz podpiac pod w.w ruch by zaistniec.....
ciągle o tym piszesz, jakby to była jedyna rzecz, która definiuje cały movement. Nie wydaje Ci się, że mocno upraszczasz całe Metoo?
Czy jest możliwość, że problem jest bardziej złożony i potykasz się o swój „blind spot”?
@pozyczona - czytając #424 można się złapać za głowę :)
Nie wystepuje w przyrodzie sytuacja, ze dwoje osob, a tym bardziej plci przeciwnej sa na rownej pozycji....zawsze ta podlegla musi poniesc koszty
@pozyczona - przecież to o czym piszesz to związek patologiczny. W zdrowym związku żadna ze stron nie ponosi żadnych "kosztów". A jeśli jednej ze stron wydaje się, że jest nadrzędna (lub podrzędna) i w dodatku wiążą się z tym "koszty" to nad takim związkiem pali się duża wyjącą czerwona syrena.
wybicie sie [...] operuje na schematch meskich
Nie ma czegoś takiego jak "męskie schematy". @pozyczona - w tym zdaniu usprawiedliwiasz pewne zachowania (nadając im nawet wymyśloną neutralną nazwę). A w zasadzie to o czym piszesz to zwykły męski szowinizm.
po prostu wszedzie trza zaplacic tzw. frycowe
Nie wiem nawet od czego zacząć. Molestowanie utożsamiasz ze zwykłym wpisowym? Serio?
Srup ma podejscie katolsko-buraczane ktore przestalo obowiazywac w cywilizowanych ukladach juz 100 lat temu.
Nie zdajesz sobie sprawy chopie ze jestes ucielesnieniem takiego faceta, ktorego neofeministki potrzebuja do uzasadnienia swoich pogladow, postaw i rzadan.
Mowiac krotko - milcz wasc, wstydu oszczedz!
@Tomek_L:
dlaczego moje? ja nie chce miec z nimi nic wspolnego ;P
:) Twoje, Twoje, bo patrząc na wpisy @pozyczonego, to jedyne co potrafisz krzyknąć :) Jakby tym zwykłym feministom takie postrzeganie świata zupełnie nie przeszkadzało.
I jeszcze jedna myśl, nawet ważniejsza – czy taką postawą nie krzywdzisz czegoś większego i wartościowego?
Zobacz – czytają Cię takie pozyczone – które w tej kwestii jak widać nie maja pojęcia gdzie jest góra a gdzie dół, a gdzie większość rozmów jednak wymaga wyczucia jakiegoś niuansu – i utwierdzają się tylko w swoim przekonaniu, że „kobiety żyją w męskim świecie gdzie się płaci frycowe”.
Prosze nie manipulowac I nie wyrywac z kontekstu moich wypowiedzi.....odnosilam sie do sytuacji w pracy tzw. romansu a dokladniej chodzilo mi o "awans przez lozko"...gdzie jedna strona cos dostaje w zamian za cos.....
Nie mowie tu o zwiazkach partnerskich np. w malzenstwach, chociaz tu tez moznaby sie spierac, czy nie dochodzi do wzajemnej wymiany korzysci z takich ukladow...
@pozyczony - Ty serio teraz? :) Ja napisałem "romans (czy nawet flirt) w pracy są ok", a Ty dopisałeś sobie do tego "awans przez łóżko". Kto tu przeinacza? :)
Przecież sam napisałeś "Nie wystepuje w przyrodzie sytuacja, ze dwoje osob, a tym bardziej plci przeciwnej sa na rownej pozycji" -- w wątku gdzie tematem rozmowy jest Metoo. Gdzie tutaj widzisz "awans przez łóżko"? :)
No przeciez "romans w pracy", w wiekszosci przypadkow odbywa sie na zasadzie przelozony-podwladna...wezmy oklepany przyklad z filmow...uklad dyrektor-sekretarka....wiec, nie jest to wyssane z palca, ze "romans w pracy", ktory Ty uwazasz, ze jest OK (nie wiem dlaczego?), mozna uznac za wymiane korzysci, cos za cos, kariera za seks I dalej "awans przez lozko"....
takie emocjonalne potworki probuja wykreowac swiat w ktorym facet powinien czuc sie winny ze jest kim jest i na tej wlasnie winie chca budowac swoje roszczenia dotyczace handicapu. on oczywiscie juz istnieje, ale te kobity maja to do siebie, ze zawsze im bedzie malo.
to ze faceci nie sa potworami, to oczywiste. kijewna nie ma nawet odwagi zerknac w statystyki powaznych, niezaleznych instytucji ktorych badania nie pozostawiaja cienia watpliwosci co do tego ze faceci rownie czesto padaja ofiara przemocy domowej, ze w tak chetnie opluwanej przez nie Polsce sa traktowane na rowni i ze pod tym wzgledem nasza ojczyzna jest w czolowce rownosci, ilosci stanowisk kierowniczych piastowanych przez kobiety, najnizszej roznicy w placach miedzy plciami itd itp.
to w co wierza i co glosza nie jest oparte na niczym poza pusta propaganda i niekonczacym sie glodem kasy i przywilejow.
feministki dawno juz przyjely to do wiadomosci. te panie nie. dlatego upieram sie by nie nazywac ich feministkami. to bez znaczenia czy uzyje okreslenia neofeministka czy feminaziska, czy pseudofeministka, wiadomo ze chodzi o chora z nienawisci do facetow, roszczeniowa, pelna kompleksow i innych problemow biedaczke.
@pozyczona
wezmy oklepany przyklad z filmow...uklad dyrektor-sekretarka....wiec, nie jest to wyssane z palca,
No tak - argument „było w filmie wiec to musi być prawda” jest nie do zbicia. Ale tak z ciekawości @pożyczony - znajdź 10 takich filmów i sprawdź kto był ich reżyserem i kto pisał scenariusz – mężczyzna czy kobieta. Zobacz w czyich głowach rodzą się filmy, które definiują Twoją rzeczywistość.
Zycie pisze scenarjusze do filmow....to nie jest s-f, tylko sytuacje z zycia wziete...ja znam dwa przypadki w mojej firmie, ze tak sie kariera potoczyla....nic nie wymyslam I moja rzeczywistosc ma solidne podstawy....
Natomiast Ty bys wszystkim ciekawskim(w tym mnie), wyjasnil, dlaczego "romans w pracy jest Ok"...?
Widzialam kuedys gdzie indziej fajne badana zrobione nawet przez cbos, fajnie zmanipulowane. Tez wynikalo z nich, ze mezczyzni doznaja tak samo przemocy w zwiazku. A jak to bylo zrobione? Bardzo prosto. Pytanie bylo postawione tak, ze i osoba ktora byla bita wielokrotnie i ta, ktora raz sie obronila, albo odepchnela agresora tak samo musialy odpowiedziec, ze doznala przemocy w zwiazku. Bylo tylko wspomniane, ze kobiety przyznawaly czesciej, ze byly bite wielokrotnie. Ale na temat kto wszczyna przemoc i o co, to juz nie zapytali, przemocy ekonomicznej nie uwzglednioni w tabelce: inne. Jeszcze tam bylo cos takiego pominiete. W samej konkluzji bylo napisane, ze badanie nie wyjasnia wielu rzeczy i nie da sie wysnuc jasnych wnioskow.
Ale juz widzialam wielu wielbicieli faktow z demotow, ktorzy sie tym podpierali. No niestety i oni maja problemy i z czytaniwm i z analiza.
Ale pisz dalej chory czlowieku, pisz, przedstawiaj swoja racjonalnos, normalnosc, zrownowazenie oraz umilowanie blizniego:):) Goebbels ci klaszcze i klepie po plecach, cieszac sie, ze jego nauki nie poszly w las:)
@pozyczona - ja „romans w pracy” rozumiem dosłownie. 2 osoby, które razem pracują chodzą sobie na randki. Przecież nie ma nic w tym złego.
I już za pierwszym razem kiedy o tym wspomniałem wytłumaczyłem, że nie chodzi mi ani o skok w bok, ani nic o złych intencjach.
A jeśli według Ciebie każdy romans w pracy to nic innego jak zdrada lub łapowka za awans to równie dobrze mógłbyś napisać, że każdy samochód to pijany kierowca.
I jeszcze jedno - mój romans w pracy zaowocował najfajniejsza osobą pod słońcem :) Wyobrażasz sobie sytuacje, gdzie obojętnie przeszedłem obok miłości mojego życia bo przez jakąś tam chwile pracowaliśmy w jednym miejscu a w dodatku na jakimś forum ktoś napisał że tak się nie robi? :)
"2 osoby, które razem pracują chodzą sobie na randki. Przecież nie ma nic w tym złego."
Wiekszosc code of conduct, tego zabrania I uwaza, ze jest to niepozadane, pewnie na solidnych podstawach, ale rozumie, ze w Twojej firmie, Ty ustalales warunki w jakich pracujecie....
Tak, mowiac o "romans w pracy", nie mialam na mysli singli tylko raczej zdrade I tak to jest spolecznie odbierane....
Ciesze sie z Twojego szczescia, ja tez mowie na podstawie wlasnych doswiadczen, ktore sa krancowo odmienne, tzn. romans w pracy, zaowocowal rozbiciem wieloletniego, dobrego zwiazku....
Jeszcze cos znalezione w Internetach...:
http://ohme.pl/zwiazek/5-dowodow-na-to-ze-romans-w-pracy-nie-jest-dobrym...
437
...kijewna nie ma nawet odwagi zerknac w statystyki powaznych, niezaleznych instytucji ktorych badania nie pozostawiaja cienia watpliwosci [ciach]
masz tu, kijevna, nie boj sie (w sumie nie wiem, czy to instytucja dosc powazna... ale od 2012 w swoich statystykach ta instytucja eliminuje dane jeszcze mniej powaznych - ich zdaniem - instytucji) nie boj, zerknij sobie, strachliwa dziewucho :)
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/przemoc-w-rodzinie/50...
co do tych zgloszen, ciekawa rzecza jest, ze liczba sprawcow pci meskiej jest zblizona do liczby ofiar pci przeciwnej; natomiast liczba sprawcow pci zenskiej jest o polowe mniejsza od liczby ofiar pci przeciwnej; zawsze
romans w pracy, zaowocowal rozbiciem wieloletniego, dobrego zwiazku...
pozyczek, w powyzszym kontekscie (Twoim zreszta) powinues byl rzec, czy zaowocowal problemami w pracy romansowiczow ;)
btw. masz tu cos zamiast 'Oh!Me!poradyfreeprzyzakupiebrwi' ;)
@pozyczony – żeby nie było – poznaliśmy się z Karen kilka lat zanim otworzyłem biznes. Oboje byliśmy zatrudnieni w tym samym miejscu.
Odnośnie komentarza, że większość „codes of conduct” zabrania związków w pracy – to jest akurat średnio zgodne z prawdą. Podobnie z tymi „wszystkimi badaniami psychologicznymi” z #421. A jeśli czytając „romans” odruchowo myślisz „zdrada” - to nic oprócz słownika PWN Ci nie pomoże :)
@pozyczony – nawet jeśli usilnie chcesz, żeby coś było prawdą, i nawet jeśli wydaje Ci się, że coś powinno być prawdą – nie koniecznie tak jest.
Odnośnie reszty – mam czasem wrażenie, że na tym forum najczęściej rozmawiasz ze swoją interpretacją otaczającej Cię rzeczywistości a nie z innymi userami :P
Zakladam temat dla tych wszystkich walczacych, bo w prawie kazdej dyskusji skaczecie sobie do oczu, na poczatek prosze....:)
https://kobieta.wp.pl/potraktuj-mnie-jak-kawal-miecha-w-2018-nauczymy-si...