zdarzylo mi sie w 2009roku
ale ukradli mi roczna honde civic
13miechow czekanie na wyplacenie kasy od ubezpieczyciela
i kilka wizyt policji w domu i na komisariacie.
jesli nie masz Protected No Claims Bonus
to nie zglaszaj do ubezpieczyciela
bo moga odrazu podniesc stawke za ubezpieczenie.
i przez 5lat bedziesz musial podawac,ze wlamali sie tobie do auta
nie z twojej winy szkoda,ale ubezpieczenie podskoczy.
a jesli zapomnisz podac przy zakupie nowego ubezpieczenia a zdarzy sie wypadek tobie,to masz lipe
nie dostaniesz ani grosza i twoje ubezpieczenie zostaje anulowane i przy zakupie nowego trzeba podac,ze ubezpieczyciel anulowal tobie.a to znow kwota z kosmosu za ubezpieczenie.
a jesli masz Protected No Claims Bonus
to zglaszaj wszytsko nie zaszkodzi twojemu ubezpieczeniu
no chyba,ze musisz pierw zaplacic jakas sume,zeby ubezpieczyciel ruszyl dupa.
sprawdz lepiej swoje ubezpieczenie jakie masz.
To bylo ok rok temu... O ok 6 rano uslyszalam odglos tluczonej szyby i wyjrzalam prze okno. Jeden palant siedzial na czatach (czarny) a drugi (bialy) nurkowal w moim aucie. Natychmiast zadzwonilam na policje i przez telefon opisywalam im co widze. Przy otwarciu bagaznika wlaczyl sie alarm i ich wystraszyl, powiedzialam policji w ktora strone ucielki a policja ich dopladla. Nic nie znalezl,i bo nic mi nie ukradli, wiec wypuscili zlodziejaszkow. Pozniej tego samego dnia policja spisala raport, pojechalam po dwie nowe szyby. A po 2 tyg zadzwonili z policji czy chce zalozyc im sprawe.
Czy komus juz sie zdarzylo wlamanie do samochodu? co wtedy zrobiliscie?