polacy do biur! opanujmy szkockie instytucje, bo mamy na to kwalifikacje. u mnie w (bylym!:) hotelu smialismy sie, ze emigranci z europy wschadniej sa lepiej wyksztalceni od managerow nawet (90% wyzsze wyksztalcenie), bo z nich tylko jeden ma studia a reszta conajwyzej po kolezdzach 'zaocznie' sie blaka..a tej lasce zamaluj jak trzeba, wylecisz najwyzej z wiekszym hukiem.i na dobre ci to wyjdzie. a co to, juz nie ma innej pracy w glasgow?
powiem wam szczerze, ze nawet G. Lucas nie powstydzilby sie sfilmowac mojego dzisiejszego dnia... totalne SF!jeszcze mi brakuje rowera coby jak E.T. teraz z biblioteki do domu doleciec, no tak... troszke sie rozmarzylam;)napisalam IM rezygnacje z pracy w trybie natychmiastowym i wyszczegolnilam w liscie co jest beeee itd, nie skapiac ostrego, ale formalnego jezyka (Luciu ciekawe czy to nie OVER-academic...heheheheheheheheheeeeeee:)moj manager, (ktory nie ma Radku studiow - jedyny manager ktory ma cos wspolnego ze studiami to jedna kobita ktora robi teraz under z ekonomii) przeczytal ten list (myslalam ze go wrylo) ale on rozejrzal sie w kolo, dal to przeczytac koledze, spojrzeli na siebie i w smiech. mysle se niezle jaja... jak arbuzy!potargal to:( [ale mam wlasna kopie:)] i zaczal sie smiac!powiedzieli ze oni mnie nigdzie nie puszcza, powiedzialm ze lepiej bede sie pewnie czula w pracy w zakladzie pogrzebowym niz tu (to taki zart, bo mi przyniesli aplikacje koledzy zartownisie:) ja twardo powiedzialam, ze nie bede pracowac z ta, prawie mi sie wyrwalo 'slug' ale polskie maniery mnie powstrzymaly i chcialm powiedziec cos inkszego, ale moj manager dokonczyl za mnie 'bitch' i nie za tyle pieniedzy ile i daja. nabral wody jak rybka zwana wanda w usta.przyjeli jakas nowa holote do pracy, i powiedzial mi ze ja. no naprawde ja... [wstrzas elektryczny] mam ich dzis wyszkolic coby robote mieli zaczac, oprowadzic, pokazac co sie jak robi, i wydedukowac kto w czym najlepszy. zaczelam jak na polska tradycje w szkockim wydaniu przystalo musztra - kazalam im jak wycieczce dzieci stanac w szeregu, 4 ich byla. potem chodzili za mna koledzy z pracy i sie natrzasali 'Lieutenant'. no i hmmm podwyrzke mam dostac. a do tego to teraz mamy zabawki z 'star wars' i ze jako ja chodze wiecznie na czarno to jestem Lordowa Vader 'shake' z komanczem wojownikow Jedi 'fries' (cholera dostali wszyscy - ta 4 - jak jeden maz - zielone koszulki!)aha no i na zakonczenie to znalezli se glupiego zeby im pisma urzedowe pisac itd. no i powiedzieli mi ze niestety zrezygnowac rowniez nie moge bo plakietka 'service expert' nie jest na codzien wyrabiana i sie zmarnowac nie moze. co do tej 'kradziejki' [sorry na sentyment mnie wzielo bo takk mawialam moja siostrzyczka gdy bytla 3-latka-oj dawno temu to bylo...] to nie bylo jej dzis ale ma byc jutro... cdn.koszmar... z ulicy wierzbowej...
Queen jak bnaprawde chcesz z tamtad odejsc, to nie przejmuj sie ich sztucznymi powodami ze "nie mozesz" sie zwolnic z powodu jakiejs plakietki, czy przeszkolania nastepcow itp - to jest jedynie problem firmy!Jedyne czym moga Cie trzymac to okresem wypowiedzenia, jezeli masz taki w kontracie, no i moga cie przez ten czas prosic o uczenie nastepcy...Cos nie rozumiem - tu awantura a tu podwyzka ? niezly burdelik na kolkach - NIE DAJ SIE :-)
jeszcze chyba to do mnie nie dotarlo odpowiednio, aleoddalam dzis ponowna rezygnacje - nie chcieli tego przyjac ze wzgledu na to, ze nie chca zebym zrezygnowala - dali mi pare dni platnych na dojscie do siebie [kto tu powinien dojsc do siebie?], no ale ja wykorzystam to na szukanie nowej pracy, choc czasu mam na to niewiele, ale juz tam nie wracam...tak to jest zycie...zderzenie ideologi egzystencjalnej ze scian zbyt realnej rzeczywistosci paradoxu istnienia...
praca jest aktualna dla service expert. borykaja sie ze zbyt duza iloscia tych co zbyt malo umieja i nie maja czasu szkolic, bo kazdego dnia maja problem z tym zeby wszystko zrobic jak nalezy - oj nawet biedni managerowie musza podwijac obecnie mankiety.ale jak bedzie wywieszka na drzwiach, ze szukaja to mozesz wziac aplikacje. powodzenia, choc powiem szczerze duzo go potrzebowac bedziesz jak tam trafisz.
bo juz mnie gorzej niz cholera bierze!albo i ...!no ale moze znalazlby sie ktos na moje miejsce!
dzis bylam pierwszy dzien po zwolnieniu lekarskim i ...
no moze troszke cofne czas...
pewnego cudnego dzionka
a bylo to
pod koniec zeszlego miesiaczka,
w poniedzialek niewinny
gdy juz prawie zmierzchalo
moi kochani
moj mobile i money
ukradl ktos porabany
do tego klucze z mieszkania
zapasowe zupelnie
zupelnie bezmyslnie
policja przybyla...
wojan na slowa,
przeszukiwania i zlodziej
prawie zlapany
moi kochani!
bezczelne typy
jednak zniknely
i zagadka mimo ze rozwiazana
to bez zakonczenia zostala
zlodziej wolno puszczony
nadal zatrudniony...
wtedy popadlam w stan
niewazkosci
i nie widzialm przez2 tygodnie
ich bezczynnosci
dzis gdy wrocilam,
powiadam wam szczerze
PARANOJA!!!
dwoje gowniarzy
po 10 wiosen majac
wtargneli do budynku
i ukradli kilka sprzetow!
tak na powaznie to musze sie [cholera]-[sic!] wyrzalic, bo juz mi strasznie z tym zle!
bylam happy jak mialam wolne,
musze zmienic ta prace bo zle sie to skonczy. o ile nie wylece z niej sama, bo dziewcze ktore mnie okradlo bedzie w pracy w czwartek, a juz mnie reka swierzbi!
wieje z tego miejsca, ale jakby na powaznie ktos chcial to jak w najblizszym czasie zwolnie miejsce to moge tam kogos podstawic.
co ktos na to?
praca, no nie extra, ale zawsze cos, to Burger King w Glasgow, na Sauchiehall street - flexible hrs/caly week.
oferta jest powazna!