Nie wiem, o ktore pokolenie ci chodzi. Ja anglistyke konczylem w latach 80. W 1990 wyjechalem na stale. Przekwalifikowalem sie na pielegniarza. W tamtych czasach bylo to jedyna dostepna mi mozliwoscia zostania w UK, dostania Work Permit po ukonczeniu studiow pielegniarskich (a moze byly inne tylko zlapalem perwsza jaka sie nadarzyla). Zupelnie nie zaluje. To nie prawda, ze bedac anglista umiesz robic tylko jedno. Zawsze mozesz sie przekwalifikowac tak jak ja a teraz mozliwosci bedziesz mial o wiele wiecej niz ja w 89/90. A czy warto bylo? No jasne! Fakt, troche to bylo deprymujace, ze mialem taki spozniony start w porownaniu z innymi i zaczynalem kariere, kiedy inni moi znajomi w UK (niekoniecznie z zawodu) byli juz rozkreceni. Ale teraz - z wieloma moimi znajomymi jestesmy rowni, niektorych przescignalem, inni wciaz sa wyzej ode mnie ale jak na moje wymagania nie moge narzekac. Przede wszytkim - nie bac sie! Do uczenia angielskiego zawsze mozesz wrocic. Pomysl, co moze cie ominac, jak nie sprobujesz czegos innego.
skonczylem filologie angielska a od przyjazdu tutaj bylem juz janitor'em, obecnie pracuje w M&S a wczoraj wlasnie bylem na interview w sprawie pracy w banku... powiem tak... zarabiam zdecydowanie wiecej niz w Polsce jako anglista, ale... kurde brakuje mi pracy w szkole, kontaktu z uczniami i wogole, wiec wlasnie mysle nad zarejestrowaniem sie z General Teachers Council.
hej.. ja uczylam tylko 3 lata.. ale wystarczajaca dlugo aby miec dosc i powiedziec sobie: nigdy wiecej! (choc przyznam ze tesknie za 'moimi' 'dzieciakami'). udalo mi sie juz na samym poczatku dostac prace 'za biurkiem'. na studia juz nie pojde bo juz brak mi na to czasu ale napewno dodatkowe kwalifikacje bede probowala zdobyc na jakis kursach bo musze robic cos bardziej ambitnego (i za lepsza kase - oczywiscie) a poki co uzbrajam sie w cierpliwosc bo przeciez nie wszystko moge miec od razu! wiem jedno, nie chce wiecej uczyc, nawet tutaj. pozdrawiam
a to jednak jest was troszku :) , karen_walker oczywiscie celuje wyzej,
ale powiedzmy sobie szczerze - brak referencji z uk, monotonne cv -
prawie 10 lat w zawodzie, ktory chce zmienic - czyli zerowe
doswiadczenie ( oj zemscilo sie na mnie, ze moglem sobie dorabiac na
okolo, oj zemscilo ) , czyli jednak zakladam kazdy rodzaj pracy, byle
miec te referencje z uk , dobrze mysle?? emdec - praca belfra jest ok ,
lubilem to, ale praca na 3 etaty zabilaby kazdego chyba ; loskowa - to
trzeba bylo sie bronic przed piekielkiem - w koncu jestes naukowcem :P
; putti- a jasne, ze mam obawy bo jednak jakby to nie patrzec to
zaczynanie od nowa nie? i oczywiscie mam swiadomosc, ze jest
wielu z angieskim comunikataywnym/ dobrym plus z konkretnym zawodem -
czyli moje szanse sa takie sobie nie? ale i tak i will try , najwyzej
beda to moje wyjatkowo drogie wakacje , pozdrawiam i dzieki za
wypowiedzi
Mam pytanie do karen_walker.Czy moglbys mi powiedziec jakie sa szanse podjęcia pracy jako pielęgniarka jesli skonczylam 5-letnie liceum medyczne w Polsce?Ile trwaja studia pielęgniarskie w Szkocji?Na dzien dzisiejszy sa to pytania czysto teoretyczne poniewaz swoja edukacje musze rozpocząć od jakiegos kursu językowego,ale bylabym bardzo wdzięczna za odpowiedzi.Pozdrawiam.
sa tu jacys anglisci, ktorzy nie pracuja w zawodzie? mysle , ze
pamietacie z Polski te klimaty - jedna fucha druga fucha piata fucha i
po kilku latach czlowiek jakby nie ten sam - mysle nad wyjazdem i nie
chce belferowac wiecej , tylko "k..a ja tylko to umiem" dlatego pytanie
do osob ktore byly w podobnej sytuacji i wyjechaly- warto bylo? ;
prosze o przedstawicieli polskiego piekielka na obczyznie o nie pisanie
,
pozdrawiam