Pracuję w firmie, w której bezpośrednia przełożona okazała się szkocką rasistką i powtarza, że nienawidzi Polaków, nienawidzi Polskich pracowników, głupi Polacy itd... jest przełożoną 10 osób ... z Polski.
Oczywiście non stop wyszukuje "dziury w całym" i nawet gdy wszystko jest ok to i tak musi coś znaleźć i "poznęcać" się psychicznie.
Znalazłem procedury skargi na przełożonego w różnych kwestiach a zwłaszcza na dyskryminację narodowościową. Nazwane jest to "whistleblowing policy", która mówi, że jeżeli coś złego dzieje się w firmie to pracownik/pracownicy, którzy powiadamiają głownego szefa objęci są ochroną prawną i szczegółowo sprawa jest analizowana.
I teraz pytanie moje - czy już spotkaliście się z tym i może ktoś skorzystał już tych procedur? Jak to przebiega w praktyce?
Pracuję w firmie, w której bezpośrednia przełożona okazała się szkocką rasistką i powtarza, że nienawidzi Polaków, nienawidzi Polskich pracowników, głupi Polacy itd...
jest przełożoną 10 osób ... z Polski.
Oczywiście non stop wyszukuje "dziury w całym" i nawet gdy wszystko jest ok to i tak musi coś znaleźć i "poznęcać" się psychicznie.
Znalazłem procedury skargi na przełożonego w różnych kwestiach a zwłaszcza na dyskryminację narodowościową. Nazwane jest to "whistleblowing policy", która mówi, że jeżeli coś złego dzieje się w firmie to pracownik/pracownicy, którzy powiadamiają głownego szefa objęci są ochroną prawną i szczegółowo sprawa jest analizowana.
I teraz pytanie moje - czy już spotkaliście się z tym i może ktoś skorzystał już tych procedur? Jak to przebiega w praktyce?
Pozdrawiam,