anecka - oczywiście, można sobie poradzić. Wielu z nas tak robi, choć niezbędna jest stała praca.Kursy uniwersyteckie zajmują zaskakująco mało czasu (wykłady+zajęcia) - jeśli chodzi o kierunki humanistyczne - np na psychologii mieliśmy na 3cim roku jakieś 10 godzin tygodniowo max. Jeśli masz szczęście, masz 2 dni w tygodniu całkiem wolne + sobota i niedziela, sporo czasu na pracę. Oczywiście odłożyć trochę czasu na zadania domowe (assignementy) i projekty grupowe, ale wystarczy odrobinę time management wprowadzić do tygodniowego grafiku :)Zakładając że dostaniesz pracę za 'minimum krajowe' które teraz wynosi bodajże 5 Funtów z hakiem, i pracę 'studencką' czyli 15-20 godzin tygodniowo, wyjdziesz prawie na zero - oczywiście rodzice też się 'przydają' tutaj, ale tak jak powiedzieli i moi - nieważne czy studiuje się tu czy w Polsce, większość studentów dostaje jakieś wsparcie z domu - także z odrobiną pomocy od rodziny i z 2-3 shiftami na tydzień powinnaś bez problemu dać radę.
Tak jak napisal oldsock, zalezne jest wszystko od kierunku i uniwerku.Jednak nie daj sie zmylic, kursy ktore moga wymagac np tylko obecnosci na zajeciach 10h / tydzien moga byc bardziej wymagajace (czasowo) w porownaniu z 30-godzinnym kursem - np. dzieki duzej ilosci assignmentow do domu. Jak chcesz miec dyplom 1-szej klasy i tak bedziesz siedziala z nosem w ksiazkach przez 4 lata, niezaleznie od kierunku :] Jesli chodzi o 4ty rok, kiedy robisz dissertation, praktycznie nie masz zajec i nie musisz byc na uniwerku ale sporo wlasnego czasu trzeba poswiecic na pisanie pracy licencjackiej.Najlepiej pytac oczywiscie ludzi z danego kursu :)
Czy studiując na dobrym uniwersytecie w Szkocji mozna pogodzic prace i nauke? Ile godzin wystarcza zeby sie utrzymac? Pokoje w duzych miastach sa ok 250 - 300 funtow. Czy ktos z was radzi sobie w ten sposob?