to walka do końca zycia...na twz *dupościsku* mozna wytrzymać rok nawet kilka lat.........bez picia..........a walczyć trzeba do końca........naszczęście duzo alkoholików zauwaza zycie w trzewości jako dar, i pielęgnuje to..........ale nie wszyscy........duzo zalezy od dobrego terapeuty...........Zyczę wytrwałości.......Powodzenia:)
Chcialam wam bardzo podziekowac za wsparcie, rady i opinie, chyba najbardziej za zainteresowanie, bylam z tym mniej sama. Moj facet na razie sie opamietal, przyznal w koncu, ze przegrywa walke z gorzala w samotnosci i ze kiedy zacznie tylko pic nie moze przestac..wraeszcie uznal, ze potrzebuje sie z tego leczyc. To dla mnie tak szczesliwa wiadomosc, wreszcie jakas iskierka nadziei, ze to wszystko sie ma szanse ulozyc szczesliwie. Zalezy mu na mnie, dzieciach, wspolnej przyszlosci, pracy, obiecal, ze zacznie od AA gdzies w okolicy a potem idzie na terapie. Chyba wroci do Polski na ten czas, dzwonil juz do tej kliniki w Polsce, o ktorej pisal MARCINW, dziekuje. I wam dziewczyny Psychopatka, Sarenka, Aniecka, Linusia, Wyimaginowana i wszystkim, ktorzy sie odezwali, bylo mi razniej. Wiem, ze na prawdziwy happy end za wczesnie, ale chociaz moj luby bedzie probowal..