Do góry

moje drogie mamy-mam doła:((

Temat zamknięty
Agnieszka
173
Agnieszka 173
30.01.2007, 17:05

smutno mi bo sama siedze w domu z 2-miesieczną córeczką,nie cały czas bo mąz pracuje w systemie 4days on,4 days off,ale te 4 dni kiedy praktycznie go nie ma w domu sama musze ze "wszystkim"radzić tylko nie bardzo mi to wychodzi,praktycznie nic mi nie  wychodzi,nawet nie mam czasu zjeśc sobie,jedna łychą jem druga trzymam córcie,bo wierci się i marudzi i niemam jak jej zostawic,czasami da się,ale czasami cały dzień jest przyklejona do mnie,dzisiaj połozylam ja na chwile w lezaczku bo kichy mi juz solidnego marsza grały więc zaczelam robic kanapkę,a na buzi najpierw zaczęly pojawiac się grymasy w stylu podkówki,załośnie wydęte usteczka i za chwile struzki łez pociekły jak u dorosłego człowieka bez zadnedo głośnego darcia,widac ze jej było smutno,wcale nie miała zadnego kaprysu...poświęcam jej cały mój czas a takie czynnosci jak gotowanie czy sprzatanie to dla mnie stracony czas bo jakby mała nawet chciała sama polezec to mi jej szkoda,zreszta rzadko kiedy chce a jak cos to ma bardzo smutna minke..


wiem ze niektóre mamy tez macie pewnie podobne sytuacje,chciałabym wszystko jakos pogodzić,bo musze kiedys załatwiąc potrzeby fizjologiczne jak jedzenie i toaleta,ale tez mnie juz wkurza balagan wszędzie,mnóstwo spraw niezałatwionych,brak mozliwości poggadania z kimś przez cały dzień,


moja siostra urodziła 4 miesiące przede mna w Polsce,w domu jest ich 5 w sumie,zawsze tam wesoło i gwarno,zawsze ktoś z mała siedzi i zabawia,a moje biedne maleństwo nie moze nato liczyc,uwazam ze powinna miec poświęcona większa uwaga a nawet ja sama nie moge jej zapewnic bo tez mnie meczy całodzienne zabawianie i rozmowa,brak mozliwości oderwania się..


opiszcie prosze swoje sytuacje i jak sobie radzicie to moze mnie to wesprze na duchu jakoś,z góry dziękuje..

Czerwony Kapturek
692
#130.01.2007, 17:19

ja  mysle ze jestes troszke przewrazliwiona na punkcie swojej niouni!!! :) i mysle ze jak sobie toszke poplacze jak bedzie sama to jeszcze jej wyjdzie na dobre ;) pozdrawiam serdecznie ;) i nie lam sie ;)

zgadnij!:)
3 278
zgadnij!:) 3 278
#230.01.2007, 17:22

dobrze,ze mam juz to za soba...
moze cierpisz na baby blues?
 

babaruda
68
#330.01.2007, 17:29

Droga Ines! Nie moesz być wiecznie smutna- dziecko doskonale wyczuwa nastrój mamy. Zdana jestes na siebie, ale niepotrzebnie uczysz małą, ze na kade jej zawołanie jesteś z rękami gotowymi nosić ją bez przerwy. Dziecko jest cudownym światem, ale nie częścią Ciebie. Kada z Was musi mieć czas dla siebie. Naucz ją zasypiać samodzielnie, bedzie to rtudne, ale warto. Jeśli dziecko płacze, to musisz nauczyć sie rozrozniac, dlaczego to robi. 1. jesli jest głodne- nakarm. 2.jesli jest spragnione- napoj. 3 jesli ma mokro- przewiń. Przytulaj, caluj, scoskaj i kochaj jak najwiecej. Ale kazdy czlowiek misi czasem pobyc sam. Jesli po spelnieniu wszystkich jej podstawowych potrzeb dalej bedzie plakac- to po prostu nauczylas ją, ze jestes na kazde jej zawolanie i stale ją zabawiasz. Widzisz jakie są tego efekty. Teraz stopniowo powinnas ją tego oduczac. Nie bedzie to latwe, ale do zrobienia, bo mała ma dopiero 2 miesiące. Pozwol jej czasem poplakac, Ty tez nie zawsze masz dobry humor, prawda? Twoje dobre samopoczucie jest na tyle wazne, ze rzutuje na samopoczucie coreczki. Jesli bedziesz szczesliwa i radosna, mala bedzie odczuwac to samo. Moze pomysl o lepszej organizacji dnia, pomocy meza na co dzien w dni kiedy jest z wami. Razem robcie wiecej rzeczy, troche cie to odciązy.Chyba bardzo przezywasz rozstanie z rodziną, co odbija sie na dziecku. To chyba naturalne, ale byl to pewnie Wasz wybor. Nie bede gledzic o ponoszeniu konsekwencji, bo nie o to chodzi, zeby Cie jeszcze bardziej zdolowac. Wyjdz na spacer z mała, pozwol jej poplakac, w koncu inne kobiety daja sobie z tym radę, Ty na pewno tez potrafisz. A Ty najedz sie spokojnie, wykorzystujac czas, kiedy Ona spi. Ale pewnie Ty takze w tym czasie odsypiasz nocne zaleglosci... Nie przejmuj sie balaganem, wyręcz sie męzem, On takze jest Ojcem i  zacznij się czesciej usmiechac, bo swiat jest piekny i pokazesz go malej, jak podrosnie.   Trzymam kciuki za Was i zycze poprawienia sytuacji, a na pewno dzisiejszego humoru! Pozdrawiam Cie serdecznie z Polski, choc za oknem chlapa, to miej w sercu slonce.

Fiszka
2 060
Fiszka 2 060
#430.01.2007, 17:32

babruda w 100% racja

Fiszka
2 060
Fiszka 2 060
#530.01.2007, 17:32

babaruda, przepraszam;)

Patriota
141
Patriota 141
#630.01.2007, 17:37

Witaj ines124Masz swiete prawo czuc sie tak jak to opisalas... i wierz mi doskonale Cie rozumiem. Podobne odczucia mialam po urodzeniu kazdego z moich trojga dzieci, choc musze przyznac, ze przy pierwszym bylam niemalze zdruzgotana, a przy trzecim to zwyczajnie nie mialam czasu zbytnio sie nad tym wszystkim zastanawiac, bo starsza dwojka upominala sie o swoje prawa :)To co teraz napisze moze wydac sie nieco ostre, ale jesli chcesz cos zjesc, czy zwyczajnie skorzystac z toalety, to poprostu ZROB TO, malenstwo chwile pokwili, ale tak naprawde nic mu sie nie stanie. Pisze to jako mama syna (6) i dwoch corek (3 lata i 8 mies.)Gdy urodzil sie moj syn, nie pozwalalam mu zaplakac..., a jesli plakal to wydawalo mi sie, ze jestem zla matka, bo nie potrafie sie nim zajac, albo ze jest chory, albo inne podobne bzdury... ines124, wierz mi JESTES NAJWSPANIALSZA OSOBA JAKA ZNA TWOJA CORECZKA (TWOJ MAZ OCZYWISCIE TEZ), JESTES(cie) DLA NIEJ WSZYSTKIM i Malutka bedzie jeszcze bardziej szczesliwa, jesli i Ty bedziesz sie czula DOBRZE, tym bardziej jesli karmisz ja piersia.Nie wiem ines gdzie mieszkasz (zaraz zajrze do profilu), ale moze masz jakas znajoma z malym dzieckiem, z ktora mozesz porozmawiac swobodnie o Waszych (podobnych) problemach. Jesli chcialabys pogadac wirtualnie np ze mna to moj nick na skype to patriotamotherwell, gg 9843064. Nazywam sie Basia i mam 28 lat.Pozdrawiam i osobiscie uwazam, ze Malenka ma wspaniala mame, ktora dla niej gotowa jest zrobic wszystko :)

Daria
362
Daria 362
#730.01.2007, 17:45

Witaj. djkorn ma sporo racji chociarz napisal to troche zbyt doslownie. Mam 2,5 letnia córeczke i jestem w ciazy. Ciezko jest mi udzielac ci rad bo kazde dziecko jest inne i inaczej sie zachowuje. Powiem tylko to co przed urodzeniem pierwszej córeczki przeczytalam w jakiejsc madrej ksiazce o dzieciach i wypróbowalam na sobie i malej. Malutkie dziecko potrzebuje opieki i czulosci ale nie mozna dawac mu tego w nadmiarze bo z czasem moze sie to niekorzystnie odbic zarówno na tobie, twoim mezu (bedzie sie czul zaniedbywany mimo ze tego nie bedzie okazywal) i na dziecku równiez, gdyz jezeli od malenkoscie bedziesz poswiecac mu kazda chwile to przywyknie do tego. Chcialabym zebys mnie dobrze zrozumiala, nie chodzi o to ze masz zaniedbywac dziecko, tylko o to zebys zawsze potrafila znalezc czas na domowe obowiazki, dla siebie i dla meza a wasza rodzina tylko dobrze na tym wyjdzie. Niemowleta mimo to ze sa takie malutkie potrafia dostkonale wyczuc sytuacje. Jezeli "pozwolisz sobie wejsc na glowe" tak wczesnie to bedziesz miec problemy przez najblizsze lata. W moim przypadku staralam sie unikac zbyt czestego noszenia dziecka na rekach. Karmilam ja piersia dosyc dlugo bo do roku czasu i nosilam na rekach po karmieniu i czasami w ciagu dnia ale nie caly czas. Gdy korcilo mnie by nosic mala na rekach dla swojej przyjemosci przed oczasmi stawal mi przypadek mojej kolezanki która robila w ten sam sposób i teraz musi nosic 2 letniego brzdaca!!! bo inaczej jest awantura na calego. Pamietalam tez z opowiadan ze ten sam blad zrobili moi rodzice. Na pewno nie noszac caly czas malej na rekach nie zrobisz jej tym krzywdy a wrecz przeciwnie ty bedziesz miec wiecej czasu. W naszym przypadku, gdy mialam np ugotowac obiad lub umyc naczynia wkladalam moja córcie do lezaczka i bralam ze soba do kuchni, czesto do niej mówilam. Siedziala grzecznie i patrzyla co ja robie, czesto przy tym usypiala. Ma to swoja druga dobra strone bo do tej pory potrafi usnac przy normalnych domowych odglosach i nie trzba robic ciszy w domu gdy nadchodzi pora spania. Gdy mialam czas wolny, a mala mi marudzila to siadalam w poblizu luzeczka i czytalam lub ogladalam telewizje. Ona mnie widziala lub czula moja obecnosc i byla grzeczna. Wydaje mi sie ze przynajmniej przy pierwszym dziecku znalazlam ten zloty srodek okresu niemowlectwa, zobaczymy jak bedzie przy drugim. Nie chce tutaj nikogo pouczac ale prawda jest taka ze dzieki temu ze nie "zglupialam" na punkcie dziecka i nie rozpiescilam go skorzystalismy wszyscy. Moja córeczka teraz jest malym lobuziakiem ale usypia sama w swoim lózeczku (teraz juz lózku), nigdy nie marudzi przed snem lub poludniowa drzemka. No i nie kaze sie nosic caly czas na rekach.  Pozdrawiam i mam nadzieje ze chociarz troszke ci pomoglam.

Agnieszka
173
Agnieszka 173
#830.01.2007, 18:14

oczywiście zgadzam się z wami wszystkimi,dzięki za rady:)(czasem tylko gorzej słowo wprowadzic w czyn hehe)
babaruda,co do ponoszenia konsekwencji za rozłąke z rodzine to nie jest dokładnie tak jak myślisz:bo po 1-wsze:
1.był to nasz wybór ale praktycznie to rzadnego wyboru nie mielismy(chyba zebysmy chcieli zyc w nędzy i niebyłoby nas stac na załoenie rodziny,po drugie
2.mielismy stworzyć domowe ognisko razem z siostra męza,która właśnie po to ściągnęłam tu w zeszłym roku,załątwilam jej lepsze zycie ,wyszła z biedy i miała mi się odwdzięczyc w pomocy nad baby,wszystko szło świetnie,duzo naszych znajomych mieszka z rodzinami więc myślałm ze i nam się ułozy ale chyba nic nato nie rokuje.Mieszka nawet z nami ale ja ja mało co widze ostatnio,najchetniej to by się wogóle do nas nie odzywała jakby mogła,kombinuje chyba si.ę ulotnić.Dla mnie toby nawet mogła ale wtedy sami musielibyśmy płacic za chate i nie starczyłoby nam na zycie.Zasiłki nam się mało co naleza,tylko CTB na razie.Co do zmiany lokatorów to nikt się nie wprowadzi do domu w którym jest małe dziecko.Mozna powiedziec ze teraz jestesmy na jej łasce,bo jak się wyniesie to jestesmy na lodzie.W dodatku landlord zapowiedziała nam ze w kazdej chwili moze dac nam 1-miesięczne wypowiedzenie.Druga strona medalu ze jak dalej będzie z nami mieszkac to nieprzyjemna atmosfera w domu nigdy się nie skończy.Mam juz dosyc jej ciągłych humorów,mogłaby nawet przeczytac tego posta.Tak więc zamierzenia pierwotnie były inne,konsekwencje wyszły inne..ehh

Agnieszka
173
Agnieszka 173
#930.01.2007, 18:28

jeszcze raz wam wszystkim wielkie dzieki,
basia,zaraz cie dopisze do mojedo gg,mam na imie Aga 26 lat,pewnie niedługo sie odezwe papa

ann
291
ann 291
#1030.01.2007, 18:40

hej ines124 ! Trzymaj się! i nie przejmuj się bałaganem w domu. Taka jest chyba po prostu kolej rzeczy. Teraz dzidzia potrzebuje mieć Cię prawie cały czas przy sobie, bo je bardzo często i nie ma tez w tym nic dziwnego, ze nie masz czasu spokojnie podumac "na tronie". Z czasem dziecko będzie się szybciej najadać i przerwy między posiłkami będą dłuzsze., ale... tez krócej będzie sypiać. Porządki porobisz jak juz...e tam sama zobaczysz. Na pewno jest Ci cięzko samej przez całe dnie... Cięzko Ci tez podołać obowiązkom domowym-ale to nie jest wazne, bo przeciez najwazniejsze jest to, ze masz Ją przy sobie a to jest największy skarb. Chociaz trudno jest Ci przygotowywać posiłki pamiętaj odzywiaj się dobrze, zebys miała siłę zajmować się niunią. Tul ją jak najwięcej i spędzaj z nią tyle czasu na ile chcesz. Dzieci pozostawiane samym sobie (popłakujące w łózeczkach) wyrastają w atmosferze niedoboru zaufania i od małego się uczą, ze nie mogą liczyć na rodziców-to gdzieś wyczytałam. Zobaczysz zresztą jak szybko urośnie. Niestety czasem i mi burczało w brzuchu, no a toaleta to odległy kosmos - w tym wypadku przydatny jest lezaczek. W koncu dzidzius przestanie "marudzic" i zacznie baczniej obserwować świat i wtedy będziesz robić wycieczki z lezaczkiem-kuchnia, łazienka, WC, pokój itd. a on będzie spokojnie zerkał...Płacz dziecka to oddzielna księga. Podobno nie płacze bez przyczyny - i czasem ręce bolą od szukania przyczyn- przewijanie, karmienie etc. Jeśli wszystko jest ok (sucho, nie głodno, nic nie uwiera, nie boli) to moze trochę usmiechu, dodania otuchy i mała tez przestanie kwilić. Dziecko rzeczywiście wyczuwa nastroje rodziców...  więc uwazajmy by go nie martwić. Wychowywanie malucha to cięzki kawałek chleba, ale jakze piękny okres w zyciu!!!Jeśli będziesz miała jakieś pytanka bardziej szczegółowe to mail w profilu (ew podam gg or skype). Na ten temat mozna pisać i pisać a tu maluch kwili-7miesięczny (ząbki i tysiąc innych przyczyn pewnie).Acha - ale zawsze za zasłonką płaczu moze kryć się coś powazniejszego, więc gdy juz nic nie pomaga to trzeba poradzić się specjalisty.Gdy mąz jest z Tobą angazuj Go do dzidzi a sama zrób to na co nie masz czasu podczas jego nieobecności... poowoodzeeniaa.Nalezy Ci dyplom uznania za samotną (prawie) wędrówkę przez świat pieluch. Jest dzielna, silna, wspaniała... i najukochańsza dla swojego skarbeczka. Jeśli nie ma w poblizu rodziny  to  przyda  się nawiązanie  kontaktu  z innymi mamami. Czasem trzeba sobie pogadać... czasem trzeba na to poczekać i pół roku... ale będzie dobrze!Pozdrawiammama "2ki" (6lat, 7 miesięcy)

ann
291
ann 291
#1130.01.2007, 18:52

nie ma się co smucić bo masz kogoś, kto Cię "naprawdę" KOCHA a co najwazniejsze NIGDY NIE PRZESTANIE :-)

szamanka27
63
#1230.01.2007, 19:01

Ines124 mam pytanie do Ciebie, piszesz ze nie masz czasu na jedzenie i toalete a jak znalazlas czas na siedzenie i wyzalanie sie na forum?

Agnieszka
892
Agnieszka 892
#1330.01.2007, 19:10

low a to co?? musze sledzic teraz Twoje wpisy bo moga nas mylic :-)
ale mysle ze brak czasu na toalete i jedzenie to przenosnia, kazda mama wie o co chodzi.... ja tez czasami mam dosyc - pomimo ze moja corcia naprawde jest kochana, przesypia cala noc, nie placze, potrafi sama sie bawic, nawet przy zabkowaniu nie marudzila, ciagle sie usmiecha itd a i tak czesto brakuje kolezanek (ile mozna prac, sprzatac, gotowac) - wiec gdyby ktores mamy mialy ochote na spacerki to mozemy calymi gromadkami wyjsc wszystkie razem :-) bedzie wesolo

Agnieszka
173
Agnieszka 173
#1430.01.2007, 19:58

droga szamanko27,odpowiedzi w połowie udzieliła ci kolezanka w poście powyzej a ja tylko dodam ze trzymam moja niunie cały czas przy sobie,i tak czasami trudno mi cos napisac bo skutecznie przeszkadza:)

szamanka27
63
#1530.01.2007, 21:29

Ines124 ja tez mam 1,5 miesieczna corke i sama w domu jestem bo moj maz pracuje i jakos mam czas zeby cos zjesc, przy kompie posiedziec itp uwazam ze troche przesadzasz!pozdrawiam i wiecej optymizmu!!!

lala
116
lala 116
#1630.01.2007, 21:52

a ja nie mam dzieci...i mysle ze jeszcze dlugo za nim bede je miala... mimo ze wiek odpowiedni czas niestety nie :(
wiec nie bede dawala rad....
natomiast ines124 - chcialam Ci tylko powiedziec ze jestes niesamowita- radzac sobie tak czy inaczej- tak samo jak pozostale mamy.
zycze powodzenia!!! napewno wszytsko dobrze sie ulozy :)

Adrenalina
21
#1730.01.2007, 21:53

Kazde maleństwo jest inne i wymaga innej troski w pełni cie rozumiem i z doswiadczenia pamietam co przezywasz....byłam z daleka od bliskich ktorzy mogliby choc na chwile zajac sie maluszkiem....( dołaczam sie do tych rad powyzej... wyzej wyzej..)To wszystko powli bedzie sie zmieniac z kazdym dniem...Poszukaj kilka mam.. ktore tak jak ty maja maleństwa i sa  w domu. zaprzyjaznij sie,  bedzie ci duzo łatwiej, czas bedzie płynąc szybciej i całkiem inaczej. Coraz piekniejsze dni na dworze ... czas spacerówGłowa do gory!!!Mama "2ki" (6 i 4)

Agnieszka
173
Agnieszka 173
#1831.01.2007, 00:31

szamanka27,nie bierz az tak dosłownie wszystko co czytasz,róznie to bywa w byciu mamą,bywa ze czasem trudno cos zrobic ale ogólnie to jakoś jadam czasami nawet coś ugotuje to zalezy od samopoczucia mojej córci,dzisiaj wyjątkowo mi marudziła i wogóle miałam gorszy dzień,więc postanowiłam sie wyzalić bo to często pomaga,
a czy ty nigdy nie miałaś złego dnia?nie wierze ze z ciebie taka wieczna optymistka,i zawsze ci wszystko wychodzi,poza tym kazde dziecko jest inne więc nie mozesz oceniach innych miara swojego,wierz mi jeśli twoje dziecko miałoby kolkę to to nie poradziłabys sobie z nim nawet będąc ciągle z męzem,
moja znajoma ma synka w tym samym wieku ale jest to dziecko bardzo spokojne,o wiele mniej absorbujace ni moja córcia,(chociaz moja i tak nie nalezy do najgorszych)kiedys mi powiedziała ze strzeliła by sobie w łeb jakby jej synek był taki sam jak moja,po prostu nie dałaby sobie z nim rady:)

Roza
237
Roza 237
#1931.01.2007, 12:23

czesc!
kazde dziecko jest (ale prawde strzelilam co? :)))],wiadomo. jedni rodzice maja dzieci smiejace sie co chwila, samodzielne od poczatku , nie wymagjace 24/7 uwagi...za to inni maja dzieci ktore placza o byle co, ciagle domagaja sie poswiecania im uwagi,ciagle czegos chca...
moja rada: 1.zaakceptowac dzieciaka takim, jaki jest,  2. od samego poczatku uczyc go, ze jest wazny, kochany,rozmawiac z nim (choc on jeszcze nie umie),smiac sie do niego,tulic,calowac 3.uczyc go tego, ze inni (szczegolnie mama) maja swoje potrzeby: i np.zostaw malutka na lezaczku,i wyjdz do innego pokoju,czy do kuchni i zajmij sie swoimi sprawami; kiedy uslyszysz ze zaczyna plakac wychyl sie,pokaz dziecku ze caly czas jestes bllisko,pobaw sie chwile z malenstwem i znowu wyjdz,i tak w kolko.
gwarantuje Ci, ze po jakims czasie maluszek bedzie potrafil zajac sie jakis czas soba, przestanie plakac (choc na chwile), a Ty bedziesz miala wreszcie troche czasu na swoje sprawy.
sama mam 8,5-miesieczna coreczke, przetestowalam to na niej i teraz np.zostawiam ja w living roomie,zajeta zabawkami,a sama np.ide do kuchni ugotowac obiadek. Najlepsze jest to, ze jak malej nudzi sie siedzenie samej,to juz nie placze, tylko po prostu sama przychodzi "po mnie" (oczywiscie mam na mysli raczkuje) do kuchni,zebym sie z nia pobawila.
takze zycze Ci wytrwalosci,cierpliwosci i powodzenia.
a poza tym musisz wiedziec,ze jestes SUPER CUDOWNA MAMA i na pewno dasz sobie rade (kiedy jestes zmeczona,juz tak totalnie, to zostaw mala ze swoim facetem i po prostu wyjdz z domu, chociazby po to zeby sie przejsc-wrocisz odmieniona)
pozdrawiam

Roza
237
Roza 237
#2031.01.2007, 12:23

chcialam napisac: kazde dziecko jest inne

Aglae
300
Aglae 300
#2106.02.2007, 18:08

Cześć
Jestem tu po raz pierwszy, a tak właściwie, szukałam inngo tematu - skaza białkowa. Ale skoro znalazłam się juz tutaj, to i dodam parę słów. Ja równiez mam małego chłopca. Niedawno skończył pół roku i dobrze wiem o czym piszesz Ines. Och jak ryczałam, kiedy miał około dwóchtrzech miesięcy -  ze świat się dla mnie skończył, ze juz więcej nigdzie nie wyjdę z domu, ze to juz koniec itd. Rozpacz mnie ogarniała, kiedy za oknem słyszałam śmiechy rozbawionych ludzi - pech trafił, ze było lato.  A dla mnie wszystko sie ucięło. Nie ządałam wiele - wystarczyło bym tylko , mogła SAMA wyjść z domu. Z dala od dziecka i pieluch. Zdala od tysięcy porad i wiecznie obserwujących mnie oczu rodziny, przy której czułam się jak najgorsza matka na świecie. Mały zapłakał? Od razu pytania - co ty mu robisz. Nie bede sie jednak nad tym rozwodzić.  Brak czasu doskonale znam - choć mieszkam z moimi bliskimi, to jednak i tak byłam samotna, bo wszyscy pracują. Mąz uciekał jeszcze na budowe - naszą. A ja siedziałam z małym i dołowałam sie tak samo jak ty. Bywałam tak potwornie zmęczona i niewyspana, bo wiadomo - zwłaszcza w pierwszych tygodniach nie da się spać, ze kiedy obudziła mnie mama, zapytałam kim jest i gdzie ja jestem. Człowiek jest bardzo przewrazliwiony - a nie daj Bóg maleństwo jeszcze ulewa i się tym krztusi zwłaszcza na  śnie - koszmar. Przyznaję, ze wcześniej nie miałam zadnego doświadczenia z dziećmi, a tym bardziej z takimi maluchami, dlatego Sebastian był dla mnie "skokiem na głęboką wodę". Czasem wręcz się go bałam. Nie chciałam zostawać z nim sama. Ale cóz :)
Teraz jednak juz dawno wyzbyłam się lęków Seba rośnie jak szalony, tylko teraz krócej śpi i wymaga więcej uwagi, bo pomału chce się uczyć raczkować. Dopiero teraz zaczyna się polka, w dodatku ma skazę białkową i nawet nie wiem co mu dawać jeść. Co nie wolno to ju wiem - prawie wszystkiego. Ale to juz inna bajka. Trzymaj się Ines, nie poddawaj się złym nastrojom. Czytając o Tobie, to jakbym o sobie samej czytała. Odnośnie płaczu dziecka - musisz się dowiedzieć dlaczego płacze. Dziecko mojej krewnej równie ciągle płacze, ale widziałabyś, jak ona tę swoją córkę ubiera!!!! Mała ma na sobie podkoszulek, bluzeczkę, śpioszki, spodnie sztruksowe, sweterek i jeszcze pod spodniami trzy pieluchy. Jest sztywna i unieruchomiona - w dodatku parzy się zywcem, bo u niej w mieszkaniu jest gorco jak w piekle. Oto powód. A droga mamusia nie da sobie nic powiedzieć. Mała ma problem z bioderkami, więc mamusia upycha jeszcze więcej pieluszek - dla jej dobra oczywiście, ale o czym mamusia zapomniała, to fakt, ze w tym całym usztywnieniu dziecko ma nogi prosto a nie szeroko na boki.
Alez się rozgadałam kończę, i zyczę powodzenia - głowa do góry. Minęły dwda miesiące, miną i następne, a z kazdym dniem będzie lepiej zobaczysz.

lisy
333
lisy 333
#2206.02.2007, 18:28

hej Aglae przeczytalam twoja wypowiedz i moglabym sie pod nia praktycznie podpisac,pierwsze miesiace to byl dla mnie horror,wiecznie sama wiecznie z dzieckiem ,wyjscie do sklepu bylo dla mnie nie lada rozrywka,chodzilam w brudnych dresach nieumalowana, wiecznie zla...czulam czasami ze spotyka mnie jakas kara...teraz moj maly ma juz prawie 7 miesiecy i nauczylam sie go, wiem o co mu chodzi, kiedy jest spiacy kiedy glodny....teraz jest zdecydowanie lepiej...chociaz bywam zmeczona....powodzenia mamuski bedzie lepiej:)

Aglae
300
Aglae 300
#2306.02.2007, 19:41

Hej Lisy
...i wiesz co? Najśmieszniejsze jest to, ze przed ciążą rzuciłam palenie, kosztowało mnie to 10 kg. A tak się strasznie odchudzałam na moje weselisko. I tu cóż - falstart już przed ciążą. A w ciąży - następne 20!!! pocieszające?!
Nasłuchałam się głupot typu - będziesz karmić - schudniesz, a tu nic. Teraz muszę schudnąć, bo chcę jeszcze jednego dziecka. i nie wyobrazam sobie kolejnych 20 kg.
Widzisz jakie to proste Ines? Jak tylko mała trochę podrośnie zapomnisz, jak się namęczyłaś i ile przepłakałaś nocy i dni. Ja krótko po porodzie nawet nie chciałam słyszeć o następnym, ale teraz juz trochę czasu minęło, a ja chcę dla Seby siostrzyczki, ale cokolwiek będzie, będzie mile widziane. Mam juz 31 lat i jeśli chcę mieć prawdziwą rodzinę, muszę się spręzać. Pocieszające jest to, ze moja teściowa miała ósemkę dzieci, w tym dwie dziewczynki i sześciu chłopców.  Trzech pierwszych rok za rokiem. {Mój mąz jest najstarszy} A na dodatek miała na głowie całą gospodarę i jeszcze niedorozwiniętego brata.
Co do dresów - do dzisiaj je noszę, a przed ślubem byłam taka elegancka! Do niedawna makijaz nakładałam jedynie na niedzielę i święta.
Czasem wstyd mi za siebie, ale przyznaję, ze teraz nawet mi się nie chce uczesać. Nieraz muszę się do tego porzadnie zmuszać. I do dziś wyjście do sklepu nazywam wycieczką krajoznawczą. Obecnie mamy zimę, więc tez nie bardzo chce mi się ubierać małego i gonić po sklepach, dlatego mięso kupuję na cały miesiąc i juz po sprawie. Na szczęście mam jeden pod nosem, i nawet klucze do niego, więc kupować mogę nawet w nocy kiedy mały śpi. 
Papapa 

  • Strona
  • 1

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis