tutaj jest calkiem inny system niz w Polsce, i nawet gdyby byl polski ginekolog- ale raczej takiego nie ma, to jest potrzebne skierowanie przez GP. A skierowania moze nie byc jesli chodzi o ciaze. Ginekolodzy tutaj lecza choroby kobiece. Sprawami ciazy w Szkocji zajmuja sie 'obstetricians, midwives i anti- natal clinics. Szkoda ze twoja dziewczyna nie ufam tutejszym lekarzom, bo naprawde nie jest tak zle tylko po prostu inaczej niz w Polsce. Ale czy wiesz ze mozesz sobie zamowic tlumacza przy wizycie?Kobieta ktora mysli ze jest w ciazy idzie do GP, on bada mocz i wtedy ja wysyla na dalsze badania do szpitala (anti-natal clinic). Tam sa lekarze i polozne.
nysle, ze jacys ginekolodzy pewnie juz sa. zaraz po maju 2004 na samej polnocy w Wick, gdzie nie mogli znalezc ginekologow do pracy, zatrudnili 2 Polakow.po kilku miesiacach ich wyrzucili i sprawa sie ciagnie nawet w sadzie. (jest aspekt, ze nie dano im odpowiedniego wprowadzenia i pomocy a adaptacji). to moglo zniechecic nastepnych.obstetrician to po polsku poloznik, a podobnie jak w Polsce jest to ta sama specjalnosc: ginekolog-poloznik.nie wiem skad biora sie obawy. do niedawna poziom fachowy medycyny brytyjskiej byl jednym z najwyzszych na swiecie, troche sie popsulo, ale wciaz porownanie z medycyna polska to troche jak porownanie polskiej z ... czy ja wiem? wietnamska albo mongolska.w niektorych specjalnosciach medycznych sporo najwybitniejszych polskich fachowcow medycznych zawdziecza swoja pozycje temu, ze kiedys odbyli szkolenie w UK.inna sprawa jest to, ze jesli chodzi o zrecznosc i szybkosc w specjalnosciach zabiegowych - tu zdarza sie znacznie wiecej podwojnie-leworecznych.wierze, ze sie w Polsce sporo zmienilo w poloznictwie (np. dzieki np akcji "rodzic po ludzku") i jakosc rodzenia przeskoczyla z 50 letniego opoznienia do okolo 5-10 lat w stosunku do UK.jesli chodzi o prowadzenie ciazy: w przychodni (GP) z reguly jest polozna (midwife) jako pierwszy kontakt od GP. dalej sa regularne wizyty u midwives, na pewnym etapie bedzie rozmowa z lekarzem poloznikiem, ale jesli wszystko nadal jest w porzadku - midwives prowadza ciaze i porod. na ogol sa one nadmiernie ostrozne i z pewnoscia zaangazuja lekarza, gdy sa watpliwosci. "antenatal" clinic - to przychodnia przedporodowa. obawiam sie, ze "antinatal" znaczylo by raczej: "przeciwporodowa"
generalnie wszystkie te informacje sa nam juz znane, dziewczyna jest juz prowadzona przez midwife z angielskim tez nie mamy problemu. Po prostu chcielismy sie skonsultowac z polskim lekarzem. A co do tej medycyny brytyjskiej. Nasza znajoma wlasnie stracila dziecko, chodzila od 8 tyg z martwym plodem. Tutaj nikt tego nie zauwazyl, wykryto to dopiero podczas wizyty u lekarza w Polsce. Stad moze te nasze obawy. W kazdym razie bardzo dziekuje za informacje.
lepszyto przykre, ze Wasza znajoma stracila dziecko, ale zaden lekarz nic by na to nie poradzil- nawet w Polsce. W pierwszym trymestrze mozna stwierdzic obumarcie plodu na podstawie usg, a tu robia je dopiero w 12 tyg. lub mozna stwierdzic brak powiekszenia macicy pod koniec pierwszego trymestru badajac ginekologicznie, ale tu nie badaja kobiet w ciazy palpacyjnie, bo uwazaja, ze takie badanie moze wywolac skurcze macicy i poronienie. Takie standardy i trudno sie z nimi nie zgodzic, bo mozna zrobic usg w 7 tyg., stwierdzic akcje serca, a za kilka dni tej akcji moze nie byc... Ruchow na tym etapie jeszcze nie czuc, a inne objawy ciazowe lub ich brak moga byc mylace... Wiem, bo ja tez chodzilam przez kilka tygodni z ciaza obumarla w... Polsce, a dowiedzialam sie dopiero po usg. A naprawde nie da sie robic usg codziennie...Nie szukajcie polskiego ginekologa, bo nie warto... Chyba, ze chcecie przechodzic ciaze w stresie i z nastawieniem, ze na kazdym kroku czyha niebezpieczenstwo...Tu ciaza jest traktowana bardziej jako fizjologia, ale gdy cos sie dzieje- na pewno odpowiednio zajmuja sie pacjentka.Wszystkiego dobrego!
tak sobie mysle, ze tigger i mj2007 nie zetkneli się bezpośrednio z lekarzami w UK, stad ich pozytywne nastawienie do tutejszych lekarzy. To ja postaram się wyprowadzić Was z z tak optymistycznej wizji leczenia w Szkocji. Otoz tak sie sklada ze jestem w ciazy, w 28 tygodniu. Lekarza nie widzialam jeszcze na oczy i mysle, ze nie zobacze.W 16 tygodniu ciazy bylam na pierwszym usg. Przekazano mi, ze z dzidziusiem wszystko w porzadku, natomiast na lewym jajniku mam cyste i to na tyle. Poinformowalam pania konsultantke, bo tylko z nia mielismy wyznaczane wizyty, ze od dluzszego czasu uskarzam sie na bardzo mocne bole w tymze miejscu. Pani konsultantka stwierdzila, ze jak bedzie bardzo bolalo, to zeby wtedy przyjechac do szpitala. A w razie co brac niesmiertelny paracetamol. Szczesliwym trafem pojechalismy w odwiedziny do Polski. Tam tez udalam sie na usg. Zaznacze, ze tydzien po usg robionym w Szkocji. Chcielismy poznac z mezem plec. Tutaj nie udzielaja takich informacji. Lekarz przeprowadzajacy badanie potwierdzil, ze z dzieckiem wszystko w porzadku, po czym zapytal, wiedzac, ze bylam badana regularnie w Szkocji (oczywiscie nie ginekologiczne, tylko przez usg), czy wiem, ze mam cyste na jajniku. Ja oczywiscie bez zadnych obaw odpowiedzialam, ze tak, w koncu "lekarze" w Szkocji zapewnili mnie, ze to nic strasznego. Dalej pamietam juz jak przez mgle, bo poczulam sie jakby ktos uderzyl mnie obuchem w glowe, ze lekarz powiedzial mi, ze cysta jest wymiarow 12 cm na 7 cm i zaleca szybka operacje, jezeli ja i moj synek mamy przezyc. Dzieki znjomosci dobrego lekarza operacje mialam przeprowadzona 36 h pozniej. Lekarz w szpitalu nie mogl sie nadziwic, dlaczego brytyjscy lekarze nic z tym nie zrobili. Zacytuje go "co za szkockie konowaly, gdyby pani pojechala do szpitala, tak jak radzili ,z silnymi bolami, mogłoby dojsc do pekniecia (rozlania) cysty i ogolnego zakazenia organizmu. Nie przezyla by pani ani dziecko" Bardzo pocieszajaca wizja, prawda ? Oczywiscie ja pelna nadziei postanowiłam mimo wszystko, ze tutaj urodze i dalej bede prowadzic badania w Szkocji. W końcu postanowiliśmy z mezem tutaj mieszkac, pracowac, wychowywac dzieci, wypadalo by tez sie leczyc. Jednym slowem normalnie funkcjonowac. Trzy tygodnie po operacji byłam na wyspach, a tydzien pozniej na kontroli w szpitalu. Powiem, krótko pani konsultantka (przeciez nie lekarz), powiedziala mi, ze bardzo sie cieszy, ze nadal jestem wsrod zywych i przezylam tak ciezka operacje, a do tego z zachowana ciaza. Poprostu miod - malina. Oczywiscie zero zalecen w strone badan nawet zwyklego usg, aby sprawdzic czy wszystko dobrze sie zagoilo. Dodam, ze na poczatku bylam rownie pozytywnie nastawiona szkockiej sluzby zdrowia co wy i tak samo odbieralam ataki moich znajomych, ktorzy twierdzili, ze nie jest to najlepszy pomysl, aby tu rodzic.Mysle tigger, ze twoja znajomosc szkockiej sluzby zdrowia jest taka sama jak to, ze w 8 tygodniu ciazy, kobieta powinna odczuwac ruchy dziecka. A brak badan ginekologicznych, napewno nie przyniesie nic dobrego. Lekarz nie jest w stanie patrzac na pacjentke stwierdzic czy nie ma nieporzadanego rozwarcia szyjki macicy i tym samym nie dojdzie do przedwczesnego porodu (i śmierci dziecka, tfu tfu). A z pewnych zrodel wiem, ze jezeli nawet wpadnie na tak "genialny" pomysl to nie bedzie potrafil temu zaradzic. Bardzo to przykre co tu napisalam, ale niestety prawdziwe.No ale tak samo jak w Polsce są lepsi i gorsi lekarze zycze wam tego "lepszego". A jesli ciaza jest bez komplikacji to tu porody sa mile wspominane chyba nawet lepiej niz u nas w kraju. Byc moze my zle trafilismy. W Polsce tez rozne przypadki mialy miejsce. Zycze Wam powodzenia i nie warto sie zamartwiac ani generalizowac.
gaja,a gdzie Ty sie dopatrzylas tych ruchow dziecka w 8 tygodniu?w poscie do ktorego sie odnosilem mowa byla, ze ciaza byla obumarla od 8 tygodni, ale nie wiemy jak daleko byla zaawansowana. na ogol wczesna ciaza, jesli obumiera to wystepuje krwawienie i poronienie, wiec zalozylem, ze byla to ciaza co najmniej w 2 trimestrze.nie bardzo rozumiem, czy w sprawie tej cysty (jak rowniez ogolnie) bylas widziana przez konsultanta poloznika? czy tez nie doszlo do takiej konsultacji i porad udzielala polozna. tak czy owak dobrze byloby napisac skarge (complaint), gdyz z tego co opisujesz to narazono Cie na ryzykowna sytuacje i to wymaga zbadania.Konsultant to lekarz na najwyzszym szczeblu tzn z pelna odpowiedzialnoscia, z co najmniej 10 letnim doswiadczeniem w specjalnosci. natomiast bardzo prawdopodobne, ze moglas spotkac kogos w trakcie szkolenia specjalizacyjnego - registrara. I moze sie zdarzyc, ze registrar zrobil blad. jesli sie tego nie wychwyci to bedzie robil dalsze bledy. jesli byla to tylko madwife, to takze powinno byc zbadane, dlaczego nie skierowala Cie do lekarza.goraco polecam zlozenie skargi z opisem sytuacji i z opinia lekarza z Polski. w kazdym NHS Trust jest specjalna jednostka do przyjmowania complaints, ale mozna tez zaadresowac do Medical Director danego trustu. a tak z ciekawosci w jakim rejonie Szkocji to bylo?
Nie orientuje sie ktos czy w Glasgow praktykuje jakis polski ginekolog?