ja rodzilam synka w czerwcu w nhs aberdeen na porodowce okazalo sie ze mam bardzo wysokie cisnienie , doszlo do rzucawki , zajeli sie mna znakomicie ciecie cesarskie bylo bardzo szybko przeprowadzone , wczesniej duzo rozmow z lekarzem ktory operowal i polozna polka, mazs byl caly czas ze mna i byl podczas ciecia syn urodzil sie zdrowy , potem rozmowa z anestezjolog i juz moglam nakarmic synka.. jakbym miala rodzic jeszcze raz to tylko tu. jest swietna opieka zyczliwych poloznych i lekarzy czujesz sie jak kobieta a nie jak przedmiot pozdrawiam i uwierz napewno sobie poradza z toba szczesliwego porodu
@majusia, btw. w Polsce to sie zlapiesz za glowe jak sie dowiesz za jak wiele rzeczy trzeba bedzie doplacac bo NFZ pokrywa tylko najbardziej bazowe zabiegi i wsyztsko na totalnie minimalnym poziomie, a szpitale nie maja pieniedzy na nic extra, nawet znieczulenie przy ciazy to wydatek 700zl, mimo iz podobno wedlug przepisow powinno byc za darmo.
zastanawiać to ty się możesz jeżeli posiadasz sporo kasy, bo jeżeli nie to trzymaj się od Polski z porodem z daleka, wiadomo że czasami mogą być niekompetentni ale różnica między opieką w czasie porodu tu a w Polsce jest kolosalna, ja rodziłam pierwsze dziecko tu i drugie już wkrótce też tu i jestem max zadowolona, a doświadczenia moich koleżanek z porodów w Polsce to po prostu koszmar z porównaniem z brytyjskim, życzę powodzenia
#3 - i mam wrazenie, ze na tym etapie sie zatrzymali!
No moze niekoniecznie w kwestii porodow, ale medycy ogolnie.
A co do porodow, to ja rodzilam na znieczuleniu, zewnatrzoponowym, darmowym. W Warszawie. Tak wiec, to zalezy najwyrazniej od miejsca. To, co mnie zastanawia w kwestii rodzenia tutaj, to cesarki. Mam wrazenie, ze sa zbyt "popularne". Mam kilka kolezanek, ktore tu rodzily. Wszystkie przez cesarke. A to przeciez nie jest zabieg typu usuniecie polipow.
rodzilam tutaj tzn w royal infirmary hospital w edynburgu "silami natury" i jestem w 100%zadowolona -w samych superlatywach moge okreslic opieke poloznych lekarzy zarowno w trakcie jak i po porodzie.Z tego co sie nasluchalam opowiadan na temat opordow w POlsce to jestem wsdzieczna losowi ze ja tutaj moglam urodzic.
#16 - wiesz, mam wrazenie, ze w ich przypadku cesarka nie byla koniecznoscia, a bardziej wyborem, lekarzy oczywiscie.
Porod zawsze jest ryzykiem, jak cale zycie zreszta, ale cesarka jest koniecznoscia. O ryzyku jakie za soba niesie nie wspomne.
Dlatego uwazam, ze w ich przypadku, to byl pech.
One same tez tak twierdza, zeby nie bylo, ze to tylko moje zdanie.
KaeSKa Glasgow
#14 | Dziś - 11:20
Rodzil ktos tutaj? Silami natury?
-----------------------------------------------
Rodziłam tutaj. Siłami natury. Wszystkie moje koleżanki również.
Mamy całkiem odwrotne doświadczenia, KaeSKa.
W Polsce wszystkie znajome mialy cesarki. Jedna właśnie sobie takową zaplanowała :|
To chore. Takie jest moje zdanie.
Aha, rodziłam w Aberdeen. Majusia nie masz się nad czyn zastanawiać.
Btw, ludzie chcą panować nad tym, co nienamacalne, co powinno pozostać w sferze pewnego rodzaju tajemnicy. Obawiam się, że niebawem z powodu rozstępów, kobiety przestaną rodzić dzieci i zaczniemy je sobie hodować.
Powodem do cesarki dla wielu jest strach (ale w końcu żadna z nas się nie boi, przecież :/) (sic!)...Albo wywiad z Agniszką Chylińską, która opowiada o "rozklapciosze" :|
Uuuu scary :/
witam. ja dwa razy rodzimam tutaj. ostatnio 3 tygodnie temu :)
Obydwa porody odbyly sie naturalnie. pierwszy na masce z tlenem, a drugi bez zadnych znieczulaczy:) znaczy basen to byl jedyny srodek usmiezajacy nieco bol.
jestem bardzo zadowolona z tutejszej sluzby zdrowia( jak dotychczas nie mam zastrzazen)
choc nie mam porownania do porodu w polsce to gdybym miala jeszcze raz rodzic to tez tu.
pozdrawiam
#20 | Dziś - 12:37
Rodziłam tutaj. Siłami natury. Wszystkie moje koleżanki również.
Mamy całkiem odwrotne doświadczenia, KaeSKa.
No to swietnie, bo prawde mowiac, zaczynalam podejrzewac, ze tu tylko cesarki sie uskutecznia.
Oj, jak ja marzylam o cesarce wtedy...
Ale to zupelnie inna kwestia :)
Pewnie wiele pan w tych momentach marzy o tym, zeby zasnac i obudzic sie po wszystkim. Tyle, ze to nie powod, zeby do cesarki dochodzilo oczywiscie :)
To w Polsce właśnie panuje ta chora moda.
Tutaj czterokilogramowe dzieci rodzą się naturalnie, w Polsce taka waga jest wskazaniem do cięcia.
Co mnie przeraża to ta cała otoczka.
Niezrozumiałym zjawiskiem jest chęć nieznania płci dziecka do momentu jego urodzenia (tak jak w przypadku moim i kilku znajomych mi osób). Ludzie musza przecież wybrać: niebieskie albo różowe :/ Innych kolorów nie ma!
Dwa tygodnie przed planowanym terminem (bo tak wykonuje się te zabiegi), o wcześniej umówionej godzinie, zgodnie z "planem"...Jak w filmie science-fiction :|
#27 | Dziś - 14:35
To w Polsce właśnie panuje ta chora moda.
Tutaj czterokilogramowe dzieci rodzą się naturalnie, w Polsce taka waga jest wskazaniem do cięcia.
To chyba odwrotnie wlasnie? Moje wazylo ponad 4, a ja o cesarce moglam sobie tylko pomarzyc!
Co do checi poznania dziecka i mozliwosci, to mi w Polsce nikt nie odmowil. Moim kolezankom tytaj tez. Inna sprawa, ze u mnie sie sprawdzilo, a w przypadku moich kolezanek tu niekoniecznie... :)
Mnie dopiero poród czeka - za około 3 miesiące ;-) Podczas ostatniego pobytu w PL kupiłam sobie kilka polskich gazet dla przyszłych mam z artykułami na temat porodu i... włos mi się zjeżył na głowie! Sala kilkuosobowa, rodzące panie oddzielone parawanami, na przebywanie męża podczas porodu wszystkie muszą wyrazić zgodę - opcja jest oczywiście płatna. Osobna sala również. Jak i znieczulenie. Prysznic na korytarzu. Na porodówkę musisz przynieść ze sobą 2 jednorazowe prześcieradła(!). Pozycję porodu często na Tobie wymuszają. Poród w wodzie płatny. Jak dla mnie - jedna wielka dzicz. Nie chwalę tutejszych porodów, gdyż sama jeszcze tego nie przeżyłam (jedyne, co mnie troszkę napawa obawami, to tylko 2 skany podczas ciąży i badanie pozycji dziecka przed porodem "namacalnie"), ale mi wystarczy to, że nie muszę płacić majątku, by rodzić godnie...
Witam, ja jestem swiezo po porodzie - 3 tyg . Rodzilam w Szkocji i mozna powiedziec ze porod byl naprade ciezki. Mala byla ulozona plecami do moich plecow wiec skurcze tez odczuwalam mocniej. Po przyjeciu na porodowke, polozna proponowala mi kapiel w wanniie dla rozluznienia i podala diamorfine. Niestety mialam zbyt silne skurcze wiec poprosilamo epidural. zmienili mi sale na inna bo musialam byc podlaczona po monitor dla sprawdzenia tetna dziecka. Na anastezjologa czekala jakies 20 min moze krocej, caly czas polozne byly przy mnie. Z uwagi na to ze mala byla w tzw "stresie" - zrobila kupke jeszcze w brzuszku miala podlaczona sonde do glowki moniturujaca tetno. Przez ponad 12 godzin kiedy znajdowalam sie na porodowce polozna caly czas w pokoju siedziala, lekarz przychodzil mniej wiecej co godz. Porod zakonczyl sie cesarka ale opiekie mialam naprawde super. Nawet mojemu mezowi zorganizowali cos na rodzaj prowizorycznego poslania aby mogl sie zdrzemnac w nocy bo fotel byl malo wygodny. W Polsce masz super i masz polozna caly czas przy sobie ale musisz za to niestety zaplacic. Coraz wiecej szpitali ma dosc dobre warunki ale wciaz nie sa one dostepne dla wszystkich. Sporo tutaj w Szkocji mowi sie o niekompetencji lekarzy itd, w polsce jest podobnie. Tu daja za malo lekarstw a u nas faszeruja maluszki antybiotykami.
Agnes T - owszem badaja pozycje dziecka namacalnie ale jak tylko istnieje porawdopodobienstwo polozenia posladkowego posylaja ciebie na kolejny scan. Zreszta maluszki maja to do siebie ze lubia platac figle jak moja i przekrecac sie tuz na sam koniec.
Dziewczyny wiele sie naczytalam o niekompetencjach Nhs.Teraz jestem w ciazy i zastanawiam sie gdzie rodzic?Czy jechac do Polski czy zostac tutaj w Szkocji?Prosze napiszcie swoje doswiadczenia z porodu w Szkocji.Boje sie ze jak pojawia sie jakies komplikacje to oni sobie nie poradza.