Co nam pozostaje poza złością? Oczywiście, że jest potrzeba by tępić takie zakłamywanie historii... tylko dlaczego każdy rząd reaguje tak łagodnie? Ano. Naiwny ja - 'poprawność po(kusiło mnie by napisać z wielkich liter hehe) lityczna'. Szkoda, że obejmuje w głównej mierze... no kogo?
Chciałbym by kiedyś w Polsce ktoś miał jaja zrobić tak ale w drugą stronę.
Oj drażliwy temat - jeszcze bardziej wulgarny się robię przy nim [wdech-wydech-wdech] :/
Takie tam drobne liźnięcie tematu.
Na przykład przez pewien czas po wojnie w krajach dotkniętych wojną nikt nie chciał kupować niemieckich towarów.
Gehlen i jego ludzie zastanawiali się jakie działania propagandowe podjąć, aby temu zaradzić. Opracowanie planu (dziś użylibyśmy sformułowania kampanii reklamowej) Gehlena polecił swoim najbardziej zaufanym ludziom, pracownikom Agencji 114. To oni pod kierownictwem Benzingera, „Grubasa” opracowali koncepcję, aby posłużyć się semantyczną manipulacją i wprowadzić do obiegu medialnego termin polskie obozy zagłady. Zarzuty o manipulację postanowiono odpierać tłumaczeniem, że taki właśnie termin jest skrótem odnoszącym się do hitlerowskich obozów zagłady w Polsce. W rzeczywistości jednak termin „polski obóz koncentracyjny” subtelnie zmieniał ofiary, w tym wypadku Polaków, w sprawców.
Początkowo terminem tym zaczęły posługiwać się opiniotwórcze niemieckie media: głównie gazety i stacje telewizyjne (w tym celo szeroko wykorzystywano agenturę w tych środowiskach). Dość szybko termin ten został przeniesiony do USA. Władze komunistycznego PRL nie przywiązywały do tej sprawy żadnej wagi. Uznały, że jest to jedynie przejaw imperialistycznej propagandy. Unormowanie stosunków polsko-niemieckich w 1970 r. zepchnęło problem semantycznego kłamstwa ludzi Gehlena na dalszy plan. Tymczasem operacja odniosła niebywały sukces, a kłamstwo rzucone przez byłych esesmanów było coraz częściej powtarzane.
Pożyteczne kłamstwo
Sprawa polskich obozów koncentracyjnych wróciła z nową siłą, gdy w 1989 r. Polska odzyskała niepodległość. Miało to w znacznej mierze związek z problemem restytucji zrabowanego przez komunistów mienia, które w dużej części dotyczyło Żydów zamieszkałych kiedyś w Polsce (lub ich krewnych). Relacjonując problem amerykańskie media zaczęły „przy okazji” ponownie operować terminem stworzonym przez ludzi Gehlena. Od tej pory wszedł on na trwałe w obieg informacyjny. W ostatnich latach według polskiego MSZ termin polskich obozów koncentracyjnych został użyty kilkaset razy w zagranicznych mediach i stacjach telewizyjnych. Szczególnie często termin ten był stosowany w odniesieniu do nazistowskiego obozu Auschwitz – Birkenau. Jednostkowe interwencje polskich placówek dyplomatycznych nie odnoszą pożądanego skutku. Ich skuteczność można porównać do zwalczania komarów przy pomocy kapcia: można liczyć na pojedyncze sukcesy, ale wojny w ten sposób się nie wygra. Największym polskim sukcesem w tej sprawie był fakt, że w 2007 r. kwestią tą zajęła się ONZ i zmieniono nazwę obozu Auschwitz na "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940 – 45)".
Propagandowego sukcesu pozazdrościli Niemcom najlepsi spece od dezinformacji na świecie – Rosjanie. 24 maja 2011 r. rosyjska telewizja publiczna ORT w głównym wydaniu wiadomości pokazała reportaż na temat „polskich obozów koncentracyjnych”, w których zgładzono rzekomo 30 tys. jeńców sowieckich z wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Cel akcji Rosjan jest jasny. Tak często powtarzać termin „polskie obozy koncentracyjne”, aż uzyska się międzynarodowy rezonans. Opinia międzynarodowa, a zwłaszcza operujące terminem polskich obozów koncentracyjnych media światowe, nie zauważą różnicy pomiędzy obozami jeńców sowieckich z lat 20. (których nikt nie mordował) i niemieckimi obozami koncentracyjnymi w Polsce w czasie II wojny światowej. Wszystkie staną się „polskimi obozami koncentracyjnymi”, albo „polskimi obozami śmierci”, a to skutecznie popsuje wizerunek Polski w świecie. Zwłaszcza, że dla młodych ludzi na całym świecie cała prawda o II wojnie światowej ogranicza się do kilku zdań z Twittera i Internetu, a te najczęściej mówią o polskich obozach koncentracyjnych.
Na Terenie Obecnej Polski instnialy Polskie obozy koncentracyjne, oraz Polskie obozy pracy.
Po drugiej wojnie światowej Polska przejęła kilka z nich jako działające, ale pod kierunkiem Polski.
Co teraz nagle chcecie zmieniać Historie bo jest niewygodna dla was goroli???
A może sie wstydzicie Pana Morela????
W Swietochlowicach po 2ww działał pełna mocą Polski obóz koncentracyjny, przejety od nazistow. Dzialal pod kierownictwem Morela.
Mordowano w nich tak samo jak za czasów nazistów tylko tym razem Slazakow oraz Niemców.
Ten sam proceder miał miejsce w Aushwitz.
Dziś tuszuje sie to jak tylko sie da. bo niewygodne dla Histori polski.
Powoli ta prawda wychodzi na jaw, gdyż są tacy co maja fotografie, dokumenty, więc co Polska robi?? Zmienia nazwę obozu koncentracyjnego na obóz pracy..... Żałosne.
"...durniejszy ty niż tona śląskiego wegla, ba!, niż cały wagon antracytu..."
Jak wegiel może być durny Gorolu???
Węgiel to mineral nie osoba Gorolu!
Poza tym jesteś kolejnym Polskim oszolomem, nie akceptujących prawdy. Typowy Gorol taki jak na wiejskiej, zero różnicy pomiędzy Tobą, a Tuskiem czy reszta wiejskiego chlewika
(...) ukazała się w Niemczech broszura sygnowana przez Federalną Centralę Szkolenia Politycznego (...) , która trafiła już do niemieckich szkół jako materiał dydaktyczny i zawiera na stronie 59 stwierdzenie o … „polskich obozach koncentracyjnych”!!!
W nakładzie 800 tys. ukazała się w Niemczech broszura sygnowana przezBundeszentralle für politische Bildung (Federalną Centralę Szkolenia Politycznego) broszura zatytułowana „Jüdisches Leben in Deutschland” („Żydowskie życie w Niemczech”). Rzecz w tym, że owa broszura, która trafiła już do niemieckich szkół jako materiał dydaktyczny zawiera na stronie 59 stwierdzenie o… „polskich obozach koncentracyjnych”!!! O całej sprawie został powiadomiony ambasador RP w RFN - Marek
Prawda. Jestem ciekaw, czy – a jeśli – to w jaki sposób zareagował?To skandaliczne stwierdzenie jest bardzo często używane, zwłaszcza w USA i Kanadzie, czasem również w niektórych krajach europejskich. Rzadko natomiast w samych Niemczech: ze zrozumiałych powodów byłaby to bowiem hucpa nad hucpami. Tym razem jednak miało to miejsce u naszego zachodniego sąsiada. Co więcej, to oszczerstwo nie pojawiło się w jakiejś prywatnej
gazecie – co oczywiście też byłoby godne napiętnowania – ale zostało w olbrzymim nakładzie wydane przez państwowo-niemiecką instytucję, oczywiście za pieniądze
niemieckiego podatnika. Zgroza. Takie rzeczy należy nagłaśniać
i to niniejszym czynię.