"Przeznaczeniem Polaków była rola nawozu historii, na którego pożywce miało rozwijać się przyszłe imperium germańskie od Atlantyku po Ural. Polacy mieli zatem posiąść umiejętność rachowania do 500, czytania – żeby potrafili zapoznać się z obwieszczeniami i instrukcjami oraz czytywać niemieckie gazety dla Polaków, narysowania swojego podpisu, no i oczywiście – że powinni we wszystkim słuchać Niemców – swoich panów – ale poza tym mogli pozostawać sobą."
I ty w to wierzysz?
Hitlerowcy mieli w dupie inne narody poza swoim własnym.
Polak dla nich nie istniał.
Rozumiem, ze ten tekst jest proba wytlumaczenia wczorajszych, kolejnych z dupy wzietych, slow prezesuncia:
"Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeśli chodzi o polskie życie publiczne. Tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa, na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o losie Polaków. To jesteście wy"
(oczywiscie skierowanych do Tuska ;)
Chciałam jeszcze coś dodać odnośnie samego Führera:
"Litości nie znał ani wobec obcych państw, ani własnych podwładnych. Gdy widmo klęski zaglądało coraz bardziej w oczy, nakazał zniszczenie infrastruktury, podstawowych środków niezbędnych dla ludności cywilnej, twierdząc że skoro naród niemiecki okazał się słabszy, nie należy mu się egzystencja. Rozkazu tego nie wykonano. Bezlitośnie rozprawiano się z dezerterami, rzucano do walki dzieci i starców kiepsko uzbrojonych i wyszkolonych naprzeciw sowieckiej lawinie, prowadząć wyłącznie do rzezi, gdyż nie mieli żadnych szans na odparcie Rosjan. Fuhrer określił to następującymi słowami ,, wiem, że wojna jest przegrana, ale zanim zginiemy, pociągniemy za sobą cały świat’’. Nader enigmatycznie brzmi też inne jego stwierdzenie: ,, niech Bóg wybaczy mi za to, czego użyję za pięć dwunasta’’. Jak wiadomo, pokładał on wielkie nadzieje w Wunderwaffe – cudownej broni, mogącej w ostatniej chwili rzekomo odmienić bieg wojny. Czyżby ta wypowiedź tyczyła się jej?"
http://lubczasopismo.salon24.pl/wsl...
A z książek polecam "Opowiadania z Doliny Muminków"- jest tam kilka historii z życia Trolli;)
@9
czy zdechl czy sie zabil bo nei mogl sluchac dzarka?
potrzeba specjalna komisje macierewicza, expertami w sprawie kota powinni zostac wybitni specjalisci: spawacz, dentysta i kostruktor samolotow, jesli potwierdza sie przypuszczenia ze kot wpadl w depresje poprzez przebywanie z jarkiem i popelnil samobojstwo zdradzajac jarka o swicie moze bedzie szansa na ocalenie nowego kota ktorego jarek sobie sprawil za kieszonkowe od mamy bo przeciez nei ma konta w banq.....
swoja droga fascynuje mnei wszechobecny kult biedy w pisie, ich nienawisc do ludzi ktorym sie w zyciu powodzi....
Stanisław Michalkiewicz- facet na utrzymaniu papy Rydzyka, wykładowca w jego Wyższej Szkole Zabobonu, Kłamstwa i Manipulacji. To wystarcza, abym nawet nie zaczął czytać, nie obchodzi mnie, czy gość ma rację, czy jej nie posiada, ot, przeleciałem pobieżnie mniej więcej co piąte zdanie.
Rekomendacja idioty z Torunia jest dla mnie wystarczającą antyreklamą, skutecznie przesłaniającą wcześniejsze dokonania... a niektóre z "dokonań" uwypukla.
Nigdy nie powiazywałem Stanisława Michalkiewicza z RM i TV TRWAM. W końcu jednak jest dziennikarzem i pisze tam gdzie go drukują.
Nie będę tutaj wklejał życiorysu "faceta". Ot kilka faktów za wikipedia.pl :
Publikuje na łamach „Opcji na prawo”, „Najwyższego CZASU!”, „Powściągliwości i Pracy”, „Naszej Polski”, „Naszego Dziennika”, „Gazety Polskiej”, „Dziennika Polskiego”, „Niezależnej Gazety Polskiej”, „Mojej Rodziny” i innych pism. Jego felietony emituje Polskie Radio Program I (od września 2006), Radio Maryja i Telewizja Trwam.
Interia zamieszczała jego artykuły w serwisie biznesowym.
Blog Michalkiewicza wygrał główną nagrodę w konkursie Blog Roku 2008, organizowanym przez onet.pl[4].
29 marca 2006 na antenie Radia Maryja wygłosił felieton[5], który Rada Etyki Mediów i Marek Edelman uznali za antysemicki[6]. Kieleckie Stowarzyszenie im. Jana Karskiego dopatrzyło się w nim treści propagujących kłamstwo oświęcimskie[7]. Prokuratura Rejonowa w Toruniu nie podzieliła tych zarzutów i umorzyła postępowanie[8][9].
Sam Michalkiewicz odrzuca zarzuty o antysemityzm. Podobnie jak środowiska go popierające podkreśla, że krytykuje jedynie te organizacje żydowskie[10], które bezzasadnie domagają się od Polski odszkodowań za II wojnę światową, a nie ogół żydowskiej społeczności.
Osobiście nie przepadam za RM i TV TRWAM. Ale dobrze, że istnieją nie mainstreamowe media - można na niektóre sprawy spojrzeć pod innym kątem. Przytocze tutaj sytuację z przed kilku miesięcy dotyczącą wycinania przez Gazete Wyborczą wypowiedzi niemieckiej kanclerz Angeli Merkel.
Pani kaclerz miała powiedzieć: "Cieszy mnie przede wszystkim, że te słowa polskiego ministra wyrażają duże zaufanie. To pokazuje, jak pozytywnie rozwinęły się nasze stosunki. Podkreślam generalnie, że Niemcy są wielkim europejskim krajem i poczuwają się do odpowiedzialności z tym związanej. Z drugiej strony - podkreślam, że nie mówię tu konkretnie o Polsce - zdarza się, iż ktoś wzywa innego do przewodzenia, dlatego, że sam nie chce brać odpowiedzialności, a to dlatego, że przywództwo jest zawsze synonimem ryzyka. Niemcy nie unikają podejmowania ryzyka w imię słusznej sprawy, ale w Europie musimy się przede wszystkim porozumieć, dokąd zmierzamy."
Podczas gdy w wersji Gazety Wyborczej:
"Cieszy mnie przede wszystkim, że te słowa polskiego ministra spraw zagranicznych wyrażają duże zaufanie. To pokazuje, jak pozytywnie rozwinęły się nasze stosunki. Niemcy nie unikają podejmowania ryzyka w imię słusznej sprawy, ale w Europie musimy się przede wszystkim porozumieć, dokąd zmierzamy."
Zostały więc wycięte dwa bardzo istotne zdania, które całkowicie zmieniają sens wypowiedzi. Nikt się w Gazecie Wyborczej nie oburzał, że Radosław Sikorski nawołuje Niemcy do zaprowadzenia hegemoni w Europie. Przecież to leży w interesie Polski.
http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/...
To taki mały, drobny a może nawet nieistotny przykład - z całą pewnością nie jedyny jaki można było tutaj przytoczyć. :)
Oni też pisali tam, gdzie ich drukowano:
-------------------------------------------
"W programie konferencji przewidziano wiele interesujących wystąpień. Doktor Dominika Rafalska opowie o publicystyce przyszłego premiera Jana Olszewskiego, o prezesie Radiokomitetu Macieju Szczepańskim mówić będzie Anna Piekarska, dokonania komunistycznego dziennikarza Alberta Morskiego przedstawi Sławomir Moćkun.
Nie będzie natomiast wystąpień dotyczących dziennikarzy bydgoskich działających w latach komunizmu. A szkoda, bo jest o czym rozmawiać i nad czym się zadumać.
Ot, choćby uczestnictwo bydgoskich dziennikarzy w ORMO i w PRON – Zdzisław Jastrzębski, Jerzy Jaśkowiak, Zbigniew Urbanyi.
Warto by na takiej konferencji przypomnieć książki bydgoskich dziennikarzy, takie jak „Czerwone krawaty” Zefiryna Jędrzyńskiego, będącą pochwałą ubeckiego mordowania akowców, czy „Być komunistą” Wiesława Rogowskiego.
A można by też przywołać dokonania bydgoskich żurnalistów w latach stanu wojennego, kiedy nasi dziennikarze wydawali antysolidarnościowe pisemko „Punkt widzenia”. Nie mogli się nachwalić władzy ludowej i transporterów na ulicach, a wśród tych dziennikarzy znane nazwiska: Marceli Bacciarelli, Krystyna Bacciarelli, Łukasz Górski, Andrzej Bardziński, Jerzy Derenda, Zdzisław Jastrzębski.
Towarzysz Ryszard Zawiszewski tak chwalił współpracę dziennikarzy z partyjnym aparatem w stanie wojennym: – Nie było wypadku odmowy współpracy ze strony dziennikarzy."
http://bydgoszcz24.pl/artykul/o-nie...
----------------------------------------
A taki Maksymilian Minkowski to nawet na Powązkach w Kwaterze Zasłużonych leży.
Nawiasem mówiąc, w sprawie twórczości Józefa Mackiewicza coś drgnęło, bo ostatnio niezawisły sąd w Warszawie przełamał wydawało się - żelazny monopol Niny Karsow-Szechter na dysponowanie dziełami tego wybitnego, plasującego się co najmniej w pierwszej trójce pisarzy polskich XX wieku, przyznając możliwość dysponowania prawami do niektórych przynajmniej utworów mieszkającej w Warszawie córce Józefa Mackiewicza, pani Halinie Mackiewicz. Czyżby gwiazda Szechterów zaczynała gasnąć? Wróćmy jednak do rzeczy. Niemcy oczywiście wcale nie chcieli robić z Polaków bohaterów, ale nie chcieli też robić z nich hitlerowców. Przeznaczeniem Polaków była rola nawozu historii, na którego pożywce miało rozwijać się przyszłe imperium germańskie od Atlantyku po Ural. Polacy mieli zatem posiąść umiejętność rachowania do 500, czytania – żeby potrafili zapoznać się z obwieszczeniami i instrukcjami oraz czytywać niemieckie gazety dla Polaków, narysowania swojego podpisu, no i oczywiście – że powinni we wszystkim słuchać Niemców – swoich panów – ale poza tym mogli pozostawać sobą. W tym celu rozpętali terror – ale terror ma oprócz bardzo wielu złych, również swoją dobrą stronę. Człowiek terroryzowany wie, że jest terroryzowany, a ponieważ każda akcja wywołuje reakcję, to wielu próbuje odpowiadać na terror albo biernym, albo nawet czynnym oporem. Co więcej – ponieważ Niemcom w ogóle nie przyszło do głowy, żeby Polaków na kogoś przerabiać, więc w zasadzie zostawiali ich w spokoju, dzięki czemu Polacy wykształcili własne wzorce postepowania, w których czlowiek stawiający opór został obdarzony największym prestiżem. W ten oto sposób Niemcy, wbrew oczywiście sobie, robili z Polaków bohaterów. Tymczasem Sowieci w pierwszej kolejności nastawili się na przerobienie Polaków na ludzi sowieckich. Owszem, stosowali również i terror, ale niejako na marginesie, w charakterze uzupełnienia tego głównego nurtu, jakim było przerabianie ludzi na ludzi sowieckich. Różnica między normalnym człowiekiem, a człowiekiem sowieckim polega, jak wiadomo, na tym, że człowiek sowiecki rezygnuje z wolnej woli a więc właściwości, o której chrześcijaństwo utrzymuje, że – obok inteligencji - jest jednym z przejawów podobieństwa Boskiego w człowieku. Człowiek sowiecki jest zatem istotą człekokształtną, ale uwstecznioną do poziomu bydlęcego, którą Józef Mackiewicz skrótowo i – co tu ukrywać - pogardliwie nazywał „gównem”. Produkcja człowieków sowieckich trwała w naszym nieszczęśliwym kraju co najmniej 50 lat, a wiele wskazuje na to, że nie ustała również po sławnej transformacji ustrojowej, którą przeprowadziła i nadzoruje u nas razwiedka w porozumieniu z byłymi stalinowcami, którzy w międzyczasie przefarbowali się na szczerych demokratów i w tym charakterze nastręczyli się naiwnemu i safandulskiemu narodowi tubylczemu na Umiłowanych Przywódców i autorytety moralne. Najnowszą odmianą człowieka sowieckiego jest „młody, wykształcony, z wielkiego miasta”, który na wszelki wypadek dostraja się do głównego nurtu, rezygnując w ten sposób z wolnej woli, byle tylko – również we własnych oczach uchodzić za człowieka nowoczesnego. Identyczną ambicję miał również klasyczny człowiek sowiecki – i w tym właśnie najlepiej zaznacza się kontynuacja. Konsekwencją tej, trwającej całe dziesięciolecia, produkcji człowieków sowieckich, jest nie tylko zaistnienie obok siebie dwóch narodów polskich, a właściwie zaistnienie obok dotychczasowego narodu polskiego wykorzenionego plemienia ludzi sowieckich. Mówią oni polskim językiem, naśladują tradycyjne obyczaje i nawet markują wierzenia religijne – ale nie należą do polskiego narodu, ponieważ nie podzielają ideałów, jakie na przestrzeni tysiąca lat
naród ten ukształtowały i nadały mu odmienność odróżniającą go od innych narodów. Plemię człowieków sowieckich charakteryzuje się brakiem takich charakterystycznych właściwości, a nawet – brakiem jakichkolwiek właściwości – i dlatego człowieki sowieckie są wszędzie takie same. W ten oto sposób marzenie wybitnego niemieckiego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, by z narodu polskiego uczynić nawóz historii, za sprawą sowieckich kolaborantów i kontynuującej ich dzieło razwiedki, został nie tylko w stu procentach zrealizowany, ale nawet – wyraźnie przekroczony. Wprawdzie Adolfowi Hitlerowi mogły przychodzić do głowy rozmaite pomysły – ale jestem całkowicie pewien, że nawet jemu nigdy nie przyszedł do głowy pomysł, by politycznym przedstawicielem narodu polskiego uczynić osobę legitymujacą się dokumentami wystawionymi na nazwisko „Anna Grodzka”, albo osobnika, którego podstawowym, a chyba nawet jedynym tytułem do sławy, jest seksualne zboczenie w postaci sodomii. A z takich właśnie i tym podobnych osobników składa się Ruch Palikota, na czele którego postawiony został osobnik zachowujący się jak l`agent provocateur i prawdopodobnie spełniający taką właśnie misję. Ruch ten cieszy się rosnącą popularnością w kręgach lewicowych, które bez obawy popełnienia błędu można identyfikować z żyjącym na polskim terytorium etnograficznym i dyrygowanym przez razwiedkę plemieniem człowieków sowieckich, które w ten sposób zamierza doprowadzić pozostałosci narodu polskiego do stanu bezbronności i w zamian za ponowne powierzenie obowiązków nadzorczych, przekazać go państwom poważnym w charakterze nawozu historii. Stanisław Michalkiewicz