Racja, Brzytwa Ockhama! :)
Rybko: trzeba oddzielić od siebie dwie sprawy: wiarę w Boga stworzonego przez ludzi i wiarę w istnienie siły sprawczej. Jakikolwiek obraz "boga" opisanego w "świętych księgach" uwłacza mojej inteligencji, ta druga zaś umyka wszelkiemu zrozumieniu, stoi więc poza zakresem mojego zainteresowania.
Tak pobieżnie mówiąc - wierzę, że jest miejsce dla jakiegoś fenomenu, który stoi za istnieniem wszechrzeczy, którego ze względu na uprzedzenia, nie nazwę bogiem. Trudno jest mi wyobrazić sobie zupełną przypadkowość istnienia i działania Wszechświata, w którym tak niewielki jest pas zasad umożliwiający nam być, w stosunku do ogromu pozostałych, a oznaczających chaos. Trudno mi również wyobrazić sobie zupełną przypadkowość istnienia życia, przy czym tu wierzę, że jest ono cudem jako zjawisko w całości i tylko jego ciągłość ma jakiś sens. W związku z tym nie postrzegam człowieka jako istoty wybranej, a jedynie szansy i eksperymentu, którego głównym celem jest zapewnienie ciągłości istnienia i rozprzestrzeniania życia.
I tu, jak mi się wydaje, przestajemy chyba spełniać oczekiwania "boga". Przy czym - jego plan, o ile można tak strywializować szerszy obraz, wcale nie musi zakładać naszego istnienia w osiągnięciu tego celu: historia pokazała nam, że wymieranie większości gatunków na Ziemi było jedynie formatowaniem dysku, na którym instalowano potem nowy system operacyjny. Tak więc uzurpowanie sobie przez nas wyjątkowych praw jest jedynie przykładem na arogancję, która może nas zniszczyć. Szczęśliwie dla wielu, część z nas odejdzie z nadzieją na wieczne życie. Reszcie pozostaje satysfakcja ze świadomości, że jesteśmy stworzeni z gwiezdnej materii. I tego wolę się trzymać.
oktarynka
#450 | Dziś - 00:22
Myślę sobie Rybko, że to nie kwestia "wypełnienia" się nauką, co kwestia dokonywania wyborów drogą eliminacji. Poza tym statystyczny człowiek ma potrzebę poczucia bezpieczeństwa- mieć jakiś azyl, który będzie kotwicą na morzu adrenaliny czy niepewności. Religia jest bardzo ciężką kotwicą... spełniającą też często funkcję koła ratunkowego (jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało) ;))
____________________________________
Jest raczej ucieczką - przy czym, w przypadku akurat katolików, jest zarazem wspaniałym alibi dla własnych zaniechań i błędów. Nie jest niczym złym, gdy przyeżywana jest 'do wewnątrz", robi się niebezpieczna, gdy zaczyna się nią epatować, gdyż zawsze prowadzi do zawłaszczania wspólnej przestrzeni i narzucania światopoglądu. Konfliktów zbrojnych nie wywołują zwykli ludzie, a politycy i... religianci. Normalni ludzie dają obie co najwyżej po mordach.
..zauważ, droga oktarynko, że ten sam fanatyzm prowadzi do burd na stadionach, kibolskich ustawek, nawiedzonego feminizmu (będącego czymś innym od zdroworozsądkowego feminizmu majacego na celu zrównanie praw płci), do pogardy okazywanej męsożercom przez wegetarian i przez mięsożerców-wegetarianom, prób narzucania innym swoich wartości czy światopoglądu, itp., itd. Wszystko jest ok i funkcjonuje całkiem nieźle na poziomie jednostki, staje się jednak problemem, gdy ktoś podejmuje próby ubrania tego wszystkiego w formę instytucji czy jakiegoś powszechnego ruchu tudzież "pospolitego ruszenia".
Zgadzam się z Tobą anatemo w zupełności i nie do końca rozumiem powodu, dla którego próbujesz mnie do tego przekonać. Religia może nadawać sens, chronić czy dawać poczucie bezpieczeństwa tak samo jak być argumentem do działań mających religię tylko w hasłach. W ten sam sposób można rozważać socjalizm czy inny utopijny system, którego założeniem jest dobro jednostki. Problem polega na tym, że ludzie o podobnych poglądach zwykle łączą się w grupy. I tam zawsze znajdzie się charyzmatyczny ktoś, kto zgubi swój dystans i zawęzi horyzont do "spraw jedynie prawdziwych i słusznych", i zgromadzi ludzi, którzy chcą słuchać i znajdą w tym wszystkim sesns oraz ktoś, kto zechce na tym zrobić interes...
Oktarynko, nie próbuję przekonywać ciebie do czegokolwiek, ani też niczego nie oczekuję. Rozmawiam.
Łączenie w grupy nie zawsze ma sens. Np. taki Nieznamir bardzo lubi filmy Herzoga oraz stare horrory z niejakim Lugosi:
https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%...
- gdy wraz z innymi wyznawcami Lugosiego utworzył grupę, na spółkę kupili stare zamczysko, zaczęli spać w trumnach, a na wszystkim ucierpiały mocno przetrzebione stada owiec okolicznych wieśniaków oraz ich nastoletnie córki Już Nie Dziewice. :/
Cała nadzieja w tym, że Nieznamir po obejrzeniu "Stroszka" Herzoga dokona właściwego wyboru, biorąc przykład z Iana Curtisa z Joy Division. Byle tylko gałąź nie okazała się zbyt sucha.
Kruk krukowi oka nie wykole. A takie potyczki ......ole.
Mimo, że tu katole mają racje, aborcja jest mordowaniem. Bo jak nazwiesz rozrywanie dziecka w łonie matki?!
Ale to nie zmienia faktu, że przez prostackie traktowanie tego co ważne katole sami sobie na głowę ściagają kamienie.
Gender? A co to takiego? Jakaś trzecia płeć? A to przypadkiem nie przez to że w wodzie są tony żeńskich hormonów ?
A w żarciu to niby co jest? Też takie i podobne niespodzianki.
Więc, jeżeli ktoś wybrał szeroką drogę to jak zawsze ma przegrane.
Mimo tego pozdrawiam.
Legoski
#476 | Wczoraj - 18:06
Kruk krukowi oka nie wykole. A takie potyczki ......ole.
Mimo, że tu katole mają racje, aborcja jest mordowaniem
idac twoim tokiem rozumowania(jesli jestes facetem), to po tych tryliardach plemnikow ktore zabiłes w zyciu, hitler ze stalinem to przy tobie harcerki sprzedajace ciasteczka (nawet z marycha)
Czy naprawdę istnieją takie rzeczy, jak demony?" i "Czy może ucierpieć ludzka dusza?. Teraz odpowiedź może zależeć od tego, o co pytasz i z kim rozmawiasz. Każdy z nas może mieć odmienne zdanie, jeśli chodzi o paranormalne dziedziny, i demony z pewnością nie stanowią wyjątku.
Istniały pewne udokumentowane dowody dotyczące Johna bella i jego rodziny. wielu znany był jako "Bell Witch". Wielu ludzi sądzi, że był to jeden z najstarszych zarejestrowanych demonicznych przypadków. Tyle samo sądzi, że był to właśnie zły ludzki duch, ja jednak z powodu zarejestrowanych wydarzeń sądzę, że był to bardzo silny demon. Inny zarejestrowany przypadek to ten znany szerokiej publiczności z filmu "Egzorcysta", który oparty został o wydarzenia dotyczące rzeczywistego opętania. To się dzieje, gdy demon opanowuje ciało osoby, która naprawdę istniała, i takie wydarzenia mają miejsce do dziś. W 1999 lub na początku 2000 roku kilku duchownych w Rzymie przyprowadziło dziewczynę, któa była prawdopodobnie opętana. Teraz nie wystarczy tylko podskakiwać i krzyczeć, musi również zostać przeprowadzone wiele testów, by przekonać Kościół, że osoba jest opętana przez demona. Młoda kobieta została zakwalifikowana do przeprowadzenia egzorcyzmu. Według relacji prasowej, kobieta została przyprowadzona do papieża Jana Pawła II, który próbował odpędzić demona, jednak bez skutku. Stwierdzono, że nie mógł tego zrobić z powodu swojego złego stanu zdrowia i że był w tamtej chwili zbyt słaby. Pewien duchowny stwierdził, że dziewczyna mówi w nieznanym mu języku, posiada ogromną siłę, a na jej ciele bez wyraźnej przyczyny pojawiają się ślady, ona zaś bezcześci przedmioty należące do kościoła. Były to wystarczające czerwone flagi, by zwrócić uwagę Kościoła. Innymi może być to, że wywołujesz złowrogiej natury drapiące dźwięki dochodzące ze ścian (co równie dobrze może oznaczać, że jest to czyjeś ulubione miejsce), drapiesz innych, gryziesz, podpalasz, bardzo ciężkie meble przenosisz ręcznie lub siłą własnej woli, unosisz siłą woli inne osoby, wydzielasz obrzydliwe zapachy przypominające zapach siarki, gnijącego mięsa, kanału ściekowego, sprowadzasz śmierć, wywołujesz inne zdarzenia. Starasz się jednak wylkuczyć naturalne zdarzenia.