Tatku :))) Szkocka zupa rybna z wedzonego lupacza - wlasnie ja palaszuje :) A na deser bita smietana z malinami, miodemi i whisky (tylko dalam troche ciala, bo mialam ino irlandzka whisky w domu, nie szkocka). No i zupa tez z norweskiego lupacza, a nie tutejszego.
No, St Andrew's Day sobie celebruje :)
Deser jest z****bisty :) Ale zupa tez niczego sobie, chociaz sie tak niefafusnie nazywa :) W necie jest po polsku przepis wg Gary'ego Rhodesa :)
Cranachan:
smietane kremowke (whipping cream, ale ja wzielam double cream) ubic
dodac 2 lyzki miodu i 2 lyzki whisky (wiecej dalam :P)
dobrze wymieszac, dodac maliny, wymieszac - pare malin rozgniesc, zeby sie smietanka zabarwila
podac w kieliszku, przybrany na wierzchu calymi malinami oraz zbrazowionymi na suchej patelni platkami owsianymi (choc w knajpie widzialam te platki wrzucone na dno kieliszka - ja je wrzucam na sucha patelnie i dodaje szczypte cukru, ktory sie ladnie na platkach karmelizuje).
Pycha, tylko na wage prosze sie potem nie pchac :)))
Ja 'fish and chips' w wersji spolszczonej - ziemniaki zamiast 'chips' i ogorki kiszone zamiast zielonego groszku.