Do góry

raczej nie dla kazdego...

Temat zamknięty
max_pl_taxi_gls
6 723
02.07.2009, 09:49

Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.

Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.

Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.

„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.

Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.

Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.

Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.

DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#54116.09.2009, 07:06

Pewien chłopiec chciał się dowiedzieć, czym jest miłość?
Poszedł więc do swego ojca i pyta
- Tato, powiedz mi proszę, po czym rozpoznać prawdziwą miłość?
Ojciec popatrzył na swego małego synka, po czym odrzekł:
- Widzisz synu, to jest tak jak w tej bajce. Pewien król miał trzech synów. Każdy z nich mieszkał w innej części królestwa.

Pierwszy odwiedzał swojego ojca co miesiąc i kiedy przybył na jego dwór przez cały dzień z nim rozmawiał, po czym następnego dnia opuszczał pałac i wracał do swego domu.

Drugi też przyjeżdżał co miesiąc i przywoził swemu ojcu mnóstwo podarunków. Zostawiał wszystkie prezentu i szybko odjeżdżał.

Trzeci zaś przybywał do swego ojca równie często jak jego bracia, ale ten nie przywoził ojcu prezentów, ani nie przesiadywał z nim rozmawiając przez cały dzień. On skoro tylko pojawił się w domu swego ojca, starał się przez cały dzień służyć królowi. Dbał o jego zdrowie, przynosił mu rzeczy, o które prosił ojciec i załatwiał wszystkie sprawy, które ten mu zlecił.

Jak myślisz, który z nich tak naprawdę kochał swego ojca?

- Nie wiem tato. Myślę, że wszyscy trzej.

- Ten trzeci synu, on wiedział, że miłość to postawa służby na rzecz drugiej osoby. Kochać znaczy służyć, tracić swe życie dla ukochanej osoby.

Profil nieaktywny
czarna
#54216.09.2009, 08:23

Pewien człowiek o zachodzie słońca wybrał się jak zwykle na spacer opustoszałym brzegiem morza. Idąc tak w zamyśleniu, spostrzegł nagle w oddali sylwetkę jakiegoś mężczyzny. Podszedłszy nieco bliżej, przekonał się, że to ktoś miejscowy, jakiś Meksykanin. Mężczyzna bezustannie schylał się, podnosił coś i ciskał to do wody.
Gdy nasz przyjaciel zbliżył się jeszcze bardziej, dostrzegł, że Meksykanin zbiera tak rozgwiazdy, które fale oceanu wyrzuciły na plażę. Wielce zaintrygowany podszedł do mężczyzny i powiedział:
- Dobry wieczór, amigo. Przechodziłem właśnie tędy i zastanawiałem się, co robisz.
- Wrzucam te rozgwiazdy z powrotem do wody. Widzi pan, mamy odpływ i wszystkie je wyniosło na brzeg. Jeśli nie wrócę ich morzu, umrą z braku tlenu.
- Rozumiem... - odparł nasz przyjaciel. - Lecz takich rozgwiazd muszą być pewnie na tej plaży tysiące i w żaden sposób nie uda ci się uratować wszystkich... Jest ich po prostu zbyt wiele. Poza tym zdajesz sobie chyba sprawę - tłumaczył - że na tym tylko wybrzeżu podobnych plaż są setki i na każdej z nich morze wyrzuciło pełno rozgwiazd. Nie sądzisz więc, przyjacielu, że to, co robisz, nie ma większego znaczenia?
Meksykanin uśmiechnął się, a potem pochylił, podniósł kolejną rozgwiazdę i wrzucając ją do wody, odrzekł:
- Ma znaczenie dla tej!

użytkownik
226
#54316.09.2009, 10:22

I gdy patrze na finał Twych nadzieji to brak mi słów, jak On mógł nie zauważyć, że skarb odkrył, znalazł różę wśród pokrzyw..

Profil nieaktywny
czarna
#54416.09.2009, 13:25

Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.

Pierwsza powiedziała: - Ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.

I płomień tej świecy zgasł.

Druga: Ja jestem WIARA. Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła.

Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją.

Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają - swoich bliskich.

I nie czekając długo i ta świeca zgasła.

Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece. Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! Boję się ciemności!

I zapłakało.

Wzruszona czwarta świeca powiedziała: Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece. Ja jestem NADZIEJA.

Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.

Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość.

Profil nieaktywny
czarna
#54516.09.2009, 13:26

Nadzieja

Siła skrzydeł która potrafi
nieść nas poprzez mroki
we wszystkim odnajdzie
ziarenko radości
i nawet jeśli
trochę połamane
to zawsze fruną
w ramiona ufności

To siła która
zwątpień nie rozumie
choć sama przecież
w zwątpieniu się rodzi
to czasem wszystko
co daje nam życie
choć trudno jest się
z tym pogodzić

Profil nieaktywny
czarna
#54616.09.2009, 13:38

Ile razy się potkniemy,
ile razy przewrócimy,
wciąż wstajemy od nowa.
Choć droga tak trudna i kręta,
nie musimy być jedna krew,
ani jedno nazwisko,
jeden dom, ani rodzina.
Więzy nieśmiertelne, nierozerwalne,
nie zabije ich żadne zło.
Nie udajemy bohaterów,
ludzi nieomylnych i niezadowolonych,
tylko mocno wierzymy,
że istnieją więzy silniejsze,
Bo to co
się w nas
toczy
to nadzieja

Profil nieaktywny
czarna
#54716.09.2009, 13:43

Życie wciąż płynie,
nie znasz jutra,
nie znasz godziny, ani minuty,
kiedy możesz kogoś stracić,
nie zawsze tylko śmierć rozdziela,
lecz ludzka głupota,
i możesz stracić przyjaciela.
Mimo, że przyjaciel wybacza,
to czasem i on ma gorsze dni,
bywa jak roślina,
która więdnie niepodlewana,
lecz może rozkwitnąć na nowo,
jeśli dasz szansę i zapomnisz...

Czym jest nadzieja?
Jest to coś nieuchwytnego,
co w sercu się chowa,
tracisz ją często,
lecz nie do końca...
Czasami tylko Ci się wydaje,
bo ona jest w Tobie,
tylko musisz znowu ją odkryć,
by pomimo smutku wciąż żyć,
nawet jeśli trudno,
nie poddawaj się, nie jesteś sam...

użytkownik
226
#54816.09.2009, 15:59

Odcieli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż za piękne były.
Obrzucili je błotem, bo białą skóre miały.
Teraz stoją ranne, nagie, brudne..
Lecz nadal doskonałe.

użytkownik
226
#54916.09.2009, 16:02

Wydwało by się, że o Paryżu - tak jak o diamentach - można mówić i mówić bez końca.
A jednak są chwile, gdy patrząc - i na diamenty, i na Paryż - ludzie milkną z zachwytu..

użytkownik
226
#55016.09.2009, 16:05

Bóg stworzył
Szatan opętał
Jest więc odtąd grzeszna i święta
Zdradliwa i wierna
Dobra i zła
Jak rozkosz i rozpacz
Jak uśmiech i łza
Anioł i demon
Upiór i cud
Szczyt nad chmurami
Przepaść bez dna
Początek i koniec
- oto kobieta

użytkownik
226
#55116.09.2009, 16:06

Ci, którzy kochają za bardzo tracą wszystko.
Ci, którzy kochają z ironią - przetrwają.

użytkownik
226
#55216.09.2009, 16:08

Trzeba przejść przez to piekło, żeby znaleść się w niebie:)

Profil nieaktywny
czarna
#55316.09.2009, 18:52

Nadzieja

słońce
zagasło
nie wiesz
co się stało
i myślis że
więcej
nie wyjdzie
że wszystko
umiera
że wszystko zanika
i nie ma sensu
Nie przejmuj się tym
i mniej nadzieje
że się
z tego
koszmaru obudzisz
I wstaniesz
rano
z blaskiem słońca
W oczach
Bo trzeba
mieć to nadzieje
Ona daje nam życie...

Profil nieaktywny
czarna
#55417.09.2009, 07:49

Życzę WAM odwagi jaką ma słońce
kiedy codziennie od nowa wschodzi
nad wszelką nędzę świata.
Niektórzy po zapadnięciu zmroku
już nie potrafią uwierzyć w słońce.
Brakuje im tej odrobiny cierpliwości
aby doczekać nadchodzącego poranka.
Kiedy przebywasz w ciemnościach
spójrz w górę.
Tam czeka na Ciebie słońce.
Ono nie ominie nikogo.
Ciebie też nie ominie,
jeśli nie schowasz się w cieniu...

Z każdym dobrym człowiekiem
który zamieszkuje ziemię
wschodzi jakieś słońce!!!

Profil nieaktywny
czarna
#55517.09.2009, 14:49

Nadzieja

Nadzieja- to słowo
pełne miłości,
napawa nas
delikatnie
choć czasem lekko słabnie.
Błyszczy w słońcu promieniach,
tańczy jak kolory w płomieniach.

Nadzieja- czasem taka sama,
a czasem tak różna.
Wiara, nadzieja, miłości
to są same świetności.
Więc wierzmy w przeznaczenie,
bo to da nam nadzieję ...

Profil nieaktywny
czarna
#55617.09.2009, 21:42

BIAŁA RÓŻA
Swym pięknem dała szczęście całemu otoczeniu..

Pewnego razu znalazłem białą różę..
Latami rosła w błękitnym sadzie położonym blisko morza.

Była tylko ona,
nad nią rozpościerały się wysokie wierzby których gałęzie targane były podmuchami południowego wiatru.

Każdego wieczoru róża wtulała się w wysoką zieloną trawę z obawy by nie uschnąć z poczucia samotności..

Każdego wieczoru zlewały się na nią barwy czerwonawego słońca na zachodzie.

Mijały lata a ona wciąż sama..
Wsłuchiwała się w szum drzew grających melodię wiatru.

Chciała by ktoś zwrócił na nią uwagę,
by ktoś ją pokochał..
Lecz trwała tak sama.

Nadal mijały lata a każdej jesieni,
ziarenko jej malutkiej nadziei pokrywały kolory czerwieni..

Wysokie wierzby kiedyś uschły,
przestały grać jej kochaną melodię,
została bez niczego..

Z czasem biała róża zaczęła przybierać kolory zlewane na nią przez zachodzące słońce..

Jej kolory rozpaczy przepełniały cały ogród,
pozostała już tylko ona z jej zniszczonym marzeniem.

Z biegiem czasu straciła pierwszy płatek okrywający jej czyste serce,
potem kolejny i kolejny..

Niebo nad błękitnym morzem zaczęło przemawiać łzami a na niebie zakwitła dla niej tęcza..

Lecz ona uschła,
uschła ze swoją malutką nadzieją..

Po latach przyszedłem w to miejsce lecz nie znalazłem już błękitnego sadu..

Nie było już lazurowego morza ani wysokich wierzb,
jedynie lekki drobny deszcz padał przerywając unoszącą się w powietrzu ciszę..

W miejscu gdzie rosła kiedyś biała róża znalazłem jedynie uschniętą łodygę z kilkoma kolcami..

Podnosząc ją poczułem ból raniąc się jednym z kolców,
taki sam ból który czuła biała róża,
żyjąc samotnie,
każdego dnia w jej serce wrastał jeden z kolejnych kolców..

Po kilku latach z poranionym sercem uschła nie dając rady kolejnym ranom..

I tak poznałem historię białej róży,której życie i śmierć zmieniły bieg historii błękitnego sadu..

Powoli odchodząc z tego miejsca zroszony drobnym deszczem,
wszystko za mną zaczęła pokrywać wieczorna mgła..

Łagodny letni deszcz ustał by dać w ciszy przyjść jesiennej nocy.
Ale dając szczęście nie miała okazji sama go zaznać...

DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#55718.09.2009, 17:04

Nikt Tak pięknie nie mówił że się boi miłości

Często twe oczy,
Miast wiosennieć zielenią,
Są takie zimne i dziwne...
W chorych rozmowach,
Oczy patrzą gdzie indziej,
Patrzą tylko gdzie by tu sie schować...
Twoje ramiona-
Nie kruszące sie ciasto,
nie pachna miętowa maścią.
Ja w twoich ramionach-
nieistotny dysonans,
Deszcz szczęścia,
Strzał nad przepaścia...

Szeptem na ucho powiem,że
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Tych ranków jak febra-
U okien twych jak żebrak-
Siedziałem za drzewem nie raz...
Tych gwiazd spadających-
Pijanych gwiazd na stos-
Nocą gdy będe umierał
Szeptem na ucho powiem że

Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam,bo...

Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłościa...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty

Zanim piorun i tecza,
Przejdą przez smutków most,
Zanim dzień stąd odleci na chmurze...
Zanim groszki i róże,
Pocałują się znów przez płot,
Zanim kurz pozamiata podwórze...

Szeptem na ucho powiem,ze
Że ja,ja sie tego wyrzekam...
Wyrzekam bo...

Nikt tak pieknie nie mówił,
Że sie boi miłościa...
Nikt tak pieknie nie mówił,
Że się boi miłości... jak Ty

autor: K.Grabowiski

DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#55818.09.2009, 18:16
Profil nieaktywny
czarna
#55918.09.2009, 20:45

WIARA

Ku celom dążąc nie sposób Cię nie zauważyć
Pomagasz naprzód przeć,nauczasz wielu marzyć
Jesteś złem i dobrem,wodzisz za nos ludy
Magia twoja towarzyszką potrafisz działać cudy
Gdy w marzenia Cię uwikłam wyznam sobie szczerze
Głęboko wciąż powtarzam,stanie się tak,wierzę!

Profil nieaktywny
czarna
#56018.09.2009, 20:51

NADZIEJA

Mówią że domeną twego cudu głupota
Jednakże istnieć bez Ciebie nie może żadna istota
W swoim szczerozłotym imbryku parzysz wywar ukojenia
Wymagasz lekkości duszy,bezsens spokojem napromieniasz
Co z twoim domem?Gdzie się ukrywasz?
Czyżby rajska knieja?
Ludzkość szuka cię od wieków a nadała ci tytuł -nadzieja...

Profil nieaktywny
czarna
#56118.09.2009, 20:57

MIŁOŚĆ

Rozjaśnia ciemności,dodaje potęgi życiu
Pomaga w złego uosobienia skryciu
Przy niej serce nabiera krwistej czerwieni
Jednakże nie krwawi ale magicznie się mieni
Świat-waniliowym aromatem,a wybranek-radością
W gorzkiej życia toni i w słodkich snów rozkoszy
Nazwana jest miłością...

squit
3 108
squit 3 108
#56218.09.2009, 21:29

...a jak się obudzisz ...zobaczysz jak życie przemyka między palcami...
...swoją bezsilność... próba spojrzenia na radość.

Profil nieaktywny
czarna
#56318.09.2009, 23:03
DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#56419.09.2009, 07:41

"Wszyscy musimy żyć ze swoimi porażkami... Ja muszę ze swoją sypiać!"
Al Bundy

Profil nieaktywny
czarna
#56519.09.2009, 09:33

Zycie ma sens

można odejść,poddać się
albo walczyć dalej
wciąż upadamy
żeby na nowo powstać...

czasami brak woli walki
cierpimy w samotności
życie choć trudne jest
zawsze ma sens!!!

trzeba doceniać każdą chwilę
każdego wartościowego człowieka
drzewa za oknem
ptaków śpiew...

warto doceniać póki jest czas
bo kiedyś może go zabraknąć.

Profil nieaktywny
czarna
#56619.09.2009, 09:40
DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#56819.09.2009, 20:01

• Czas nie jest trasa szybkiego ruchu miedzy kolyska a grobem, lecz miejscem do parkowania w sloncu.

• Dobry człowiek jest podobny do kwiatu, który rozkwita w cieplych promieniach slonca.

• Gdy ktos ciebie naprawdę kocha, to dom moze się zawalic, a ty i tak bedziesz czul sie jak w domu.

• Gdy patrzysz na kogos, kto jest ci drogi, to zawsze widzisz wiecej, niz widza twoje oczy.

• Gdy pesymisci natkna sie na optymistow, to natychmiast zwa ich inaczej: marzycielami, fantastami, naiwniakami.

• Idac przez zycie, ludzie czekaja na promien słonca, na czlowieka takiego jak ty.

• Kazdy dobry czlowiek na tym swiecie jest jak wschod slonca.

• Komputery nie maja duszy. W rekach ludzi bezdusznych moga być niebezpieczne.

• Kto ma slonce moze sie bez wielu rzeczy obejsc.

• Kto potrafi sie cieszyc z malych rzeczy, ten mieszka w krainie szczesliwosci.

• Kto rozmawia z drzewem, nie musi zaraz isc do psychiatry. Ale wiekszość ludzi mysli inaczej.

• Ludzie przez cale stulecia tak bardzo naduzywali imienia Boga, ze wielu juz go nie chce slyszec.

• Ludziom przydalaby sie w zyciu taka skrzynka na zmartwienia i klopoty, do ktorej mogliby wrzucac swoje zale i w ten sposob sie ich pozbywac.

• Mow o nim dobrze, zanim staniesz nad jego grobem. Podaruj jej kwiaty, zanim umrze.

• Na coz zda się nasze bogactwo, kiedy i tak odejdziemy z tego swiata bez niego?

• Najpiekniejszych chwil w zyciu nie zaplanujesz. One przyjda same.

• Nawet najpiekniejsze slowa nie wyraza tego, co moze powiedziec mały krokus o nadchodzacej wiosnie.

• Nie chowaj się. Sa ludzie, ktorzy ciebie potrzebuja. Nie graj swojego zycia. Ludzie potrzebują twojego zycia, a nie twojej „komedii”.

• Nie jedz szybciej od swojego Aniola Stroza. On nie przytrzyma ci kierownicy, gdy bedziesz pedzil jak szatan.

• Niektorzy ludzie traca wiare w slonce, gdy tylko pojawi sie noc. Nie maja za grosz cierpliwosci w czekaniu na swit. Gdy pograzysz sie w ciemnosci, spojrz w gorę, tam czeka na Ciebie slonce.

• Nie trzeba być zaraz superoptymista, ale dla tego, kto widzi wszystko tylko w czarnych barwach, slonce zachodzi juz o poranku.

• Nie zmienimy pustyni tak od razu, ale mozemy zaczac od malej oazy.

• Nigdy nie zapomnij najpiekniejszych dni twojego zycia! Wracaj do nich, ilekroc w twym zyciu wszystko zaczyna sie walic.

• Noc nie jest az tak ciemna, by nie mozna było znalezc chocby jednej malej gwiazdy. Pustynia nie jest az tak rozlegla, by nie mozna bylo odkryc na niej choc jednej oazy. Pogodz sie z zyciem takim jakim jest. Zawsze znajdziemy w nim jakas mala radosc. Istnieja kwiaty, ktore zakwitaja i zima.

• Poczucie humoru dobrze amortyzuje zyciowe wstrzasy.

• Poczucie humoru i cierpliwosc to wielblady, na ktorych przebede wszystkie pustynie.

• Pogoda czasem drwi sobie z meteorologów.

• Po kazdym dniu trzeba postawic kropke, odwrocic kartke i zaczynac na nowo.

• Powiedz sobie czasem, ze masz juz wszystko, czego potrzebujesz. Od nadmiaru moglbys sie bowiem udusic. Chciwiec jest zawsze niezadowolony.

• Pozwol by wszystko, co w tobie umarło, zmartwychwstało do nowego zycia.

• Slonce nikogo nie minie obojetnie. Zauwazy i Ciebie, jezeli tylko nie skryjesz sie w cieniu.

• Szczescia nie mozna kupic. Na szczescie.

• Szczescie nie jest kolorowym motylem, za ktorym musisz pobiec, jesli chcesz go zlapac. Szczescie jest jak cien: podaza za toba nawet wtedy, gdy o nim nie myslisz.

• Sztuka zycia – to cieszyc sie małym szczesciem.

• Smiech to zdrowie. Dbaj o swoje zdrowie, nie zapominaj sie smiac.

• To jest mozliwe: byc samym, ale nie samotnym.

• Twoje ramiona sa akurat takie dlugie zebyś mogl nimi objac innych...

• Umiejetnosc zapominania jest dla serca czlowieka czesto wazniejsza od dobrej pamieci.

• W ekonomii milosci musisz wiecej dawac, niz posiadasz. Musisz dawac samego siebie.

• Wierze w dobro czlowieka, tak jak wierze w wiosne, widzac bazie kwitnacej wikliny.

• W kazdym lisciu z drzewa zapisane jest nowe zycie.

DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#56919.09.2009, 20:05
DocEnt
1 409 20
DocEnt 1 409 20
#57019.09.2009, 20:12

A podczas wędrówki...

Podczas wędrówki przez pole, pewien człowiek zauważył stracha na wróble.
- Musisz być zmęczony stojąc tu, na tym pustym polu, nie mając nic do roboty - powiedział.
Strach odrzekł:
- Odpędzanie niebezpieczeństw jest bardzo przyjemne, więc nigdy się tym nie nudzę
- Tak, ja też tak postępuję, z dobrymi rezultatami - przyznał mężczyzna.
- Jednak ci, którzy mają w sobie słomę zawsze odganiają od siebie wszystko - powiedział strach.

Kilka lat zajęło mężczyźnie zrozumienie tej odpowiedzi: ci z ciała i krwi muszą przyjmować niektóre nieoczekiwane rzeczy. Jednak ci puści w środku, odganiają wszystko, co w ich pobliżu się pojawia

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis