dokładnie, a wraz z wiarą w wielki wybuch jest wiara w ogromną większość dzisiejszej nauki tak zwanej.
Jak inaczej niż wiarą nazwać powtarzanie, powielanie i stawaie w obronie rzeczy, których nie jest się w stanie sprawdzić czy samodzielnie zbadać tak aby mieć pewność że rzeczywiście jest tak a nie inaczej - to wiara w najczystszej postaci. Jedna sprawa została udowodniona eksperymentalnie - to że kłamstwo powtażane wielokrotnie staje się prawdą - więc jeśli ogromna większość ludzi nie jest w stanie sprawdzić nawet ułamka z rzeczy które są im przez życie do głów wtłaczane wniosek nasuwa się sam - całkiem prawdopodobne że żyją w wielkim kłamstwie i wielkiej iluzji uważając się za ludzi światłych, mądrych, oczytanych i nowoczesnych niezadając sobie nawet odrobiny trudu sprawdzenia wtłaczanej im "wiedzy" .
I tak aż do narodzin następnego człowieka pokroju Einsteina czy Tesli którzy przewrucą wszystko do góry nogami bo przecież niemożemy zakładać że Einstein czy Newton i wielu innych się nie mylili - oni wymyślili rozwiązania i wyjaśnili procesy fizyki i innych nauk które wystarczająco w danym czasie wyjaśniały otaczające ich procesy. Na tyle wystarczająco wyjaśniały, że zostały powszechnie przez świat nauki zaakceptowane. I stały się prawami fizyki - tym co żądzi procesami w otaczającym nas świecie. Ale wcześniej były inne wyjaśnienia otaczającego świata i to one były najważniejszymi i jedynymi prawdziwymi aż się okazały fikcją.
Dlaczego mamy zakładać, że Einstein czy Howking są czy byli nieomylni.
Dlaczego mamy wierzyć że wiedzą czym jest "czarna dziura" jak działa i z czego jest zbudowana jeśli nie wiedzą co znajduje się w głębi Ziemi i z czego składa się jej jądro - a może zapytamy czy ona oby napewno ma jądro no bo jak niby kilkadziesiąt lat temu to stwierdzono ? No i czym tak naprawdę jest grawitacja - najmniej zbadane i zrozumiałe w fizyce zjawisko - co ciekawe dotyka nas wszystkich przez cały czas a nie wiemy czym tak naprawdę jest. I można by tak jeszcze długo długo.
Pozdrawiam.
nie no, tak daleko bym sie nie posuwal, na wiekszosc praw fizycznych sa dowody i my wiemy jak to dziala, nawet ostatnio uzyskano dowod na istnienie fal grawitacyjnych ktore przewidzial Einstein w swojej teori wzglednosci.
Sa jednak takie momenty, w ktorych nasza nauka jest bezradna by to wytlumaczyc, tak jest wlasciwie we wszystkich tych kluczowych momentach naszej historii jak np. powstanie wszechswiata, powstanie zycia na Ziemi, powstanie czy tez ewolucja jak niektorzy mowia czlowieka z naczelnych itd.
To sa podstawowe pytania na ktore nauka nie daje zadowalajacych odpowiedzi i opiera sie na wierze takiej samej jak religie a mnogosc zadziwiajacych przypadkow jakie musialy zaistniec bysmy zaistnieli kloci sie z teoria prawdopodobienstwa i tutaj oczywistym jest by do tych wyjasnien zaprzagnac istote wyzsza, czyli Boga.
Niop :-) ale po zaprzegnięciu istoty wyższej nasze pytania nie znikną a pojawi się kolejne, z kąd się owa istota wyższa wzieła ?
Być może...
Może najpierw zajeli by się prawdziwym zbadaniem tego kim lub czym jesteśmy a nie fantazjowaniem pod płaszczykiem nauki jak powstał wszechświat.
Wyobraź sobie że jesteś rybką w akwarium i chcesz zbadać świat otaczający. Twój zasięg pozwala na zwiedzanie akwarium i raz na jakiś czas wyskoczyć poza lustro wody co grozi upadkiem na podłogę.
Więc jesteś w tym akwarium, opisujesz jak powstało, jakie przechodziło stadia rozwoju etc z czego jest zbudowane. Ogólnie rzecz ujmując przy użyciu fantazji badasz skąd się wziołeś i nazywasz to nauką.
Teraz jeśli wziąć pod uwagę naszą obecną wiedzę to jesteśmy takimi rybkami w akwarium i podobny mamy zasięg.
Mamy po prosto za mały zasięg i zbyt mało danych na wyciąganie tak daleko idących wniosków
Zgadza się nie ma rybek takich jak my ale być może formy żywe mogą przyjąć zupełnie inne formy i wcale nie muszą potrzebować tlenu czy wody. Nasze założenia przy poszukiwaniu są takie jakbyśmy ludzi szukali poprzez szukanie planet z identycznymi warunkami jak na ziemi, ale niekoniecznie tak musi być
Porównanie do rybek akwariowych za przeproszeniem z dupy wzięte. Rybki akwariowe nie mają do poznawania okolicznych akwariów teleskopów: Hubble'a, GTC, Kecka, czy innych. Nie mają czegoś tak prozaicznego jak sondy kosmiczne. Myslę również, że nie mają w swoim akwarium akceleratorów cząsteczek. Nie słyszałem równiez o spektroskopach w akwariach, ale może tą technologię wynalazły błazenki...
W trakcie ewolucji rybki akwariowe nie wytworzyły jednak najważjniejszego czynnika łączącego wszystkie powyższe instrumenta: rozumu. Pozwala on bowiem łączyć szereg danych, w ciągi przyczynowo - skutkowe. Dlatego też, mimo, że nikt czarnej dziury na oczy nie widział, wiemy, że istnieje.
Mozna to samo powiedziec o bogu??
Tja, porównanie do rybek było raczej tylko obrazowe. Myślę że przeceniasz ludzkie możliwości poznawcze.
Pomimo tego że teleskopy w przestrzeni kosmicznej są jak dla nas instrumentami bardzo skomplikowanymi nie wspominając już o akceleratorach cząsteczek jak CERN to niesądzę aby wnioski z przeprowadzanych w akceleratorze eksperymentów pozwalały na wyciąganie tak daleko idących wniosków jak powstanie Wszechświata.
Sprawa o której wspomnieliście w jednym z poprzednich wpisów a mianowicie odkrycie fal grawitacyjnych jedzie mi kitem wysokiej klasy ;-)
Get your own valid XHTML YouTube embed code
Po obejrzeniu powyższego materiału sami oceńcie czy odkrycie i stwierdzenie "fal grawitacyjnych" jest rzeczywiste czy służy wyciągnięciu kolejnych milionowych grantów dla tysięcy naukowców ?
Po co "łapać" fale grawitacyjne z jakiś odległych galaktyk jeśli na ziemi mamy ze względu na grawitację ich pod dostatkiem ;-)
No i druga sprawa, o której niepowiedzieli to logicznie myśląc - stwierdzili że dotarła do nas z odległego miejsca we wszechświecie fala grawitacyjna (jedna ?) , i jaki z tego wniosek ? Ano jak dla mnie to grawitacja nie jest siłą przyciągającą jak to było do tej pory a dopychającą - no bo inaczej fala z odległej galaktyki by nie doleciała do nas.
Ale jeśli nawet tak jest to skąd się wzieła owa fala grawitacyjna no i czy nasza planeta też emituje fale grawitacyjne czy na przykład tylko je "pochłania" i dlatego nas dopychają do jej powierzchni.
Uważam że to "odkrycie" nic nie wnosi do nauki a opisywany przyżąd coś stwierdził, zapewnę jakąś falę ale nie wydaje mi się że "grawitacyjną" to przeczy logice. Ale poczekamy, zobaczymy. Szkoda, że nie podali ile milionów dolców eksperyment kosztował, kto na tym napakował sakiewki do pełna i z czyich podatków go opłacono :-)
To teraz połącz to z wczesniejszą wypowiedzią odnosnie Einsteina, Hawkinga, czy Newtona (o Koperniku nie wspomnę ). To co teraz jest tylko spekulacją i praktyczne wykorzystanie wiedzy np. o grawitacji nie ma znaczenia, za 100 lat (po badaniach z milionowymi grantami), może bedzie miało praktyczne zastosowanie, np. w jakimś nowym rodzaju silnika, zimnej fuzji, czy czymś tam jeszcze innym. Sugeruję być konsekwentnym, jeśli jedna teoria jest na ten czas nieco naciagana, za parę chwil może być prawdą objawioną :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%...
Są i alternatywne relacje:
http://wyborcza.pl/1,75400,17388652...
Księżyc:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C...
Marsa już nie wklejam
Dla równowagi: Jezus
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus...
Można oszacować wiarygodność źródeł :)
Podsumowując wiemy wszystko ale nie wiemy nic...
I to jest właśnie "nauka oparta na dowodach" o której jeden z kolegów wspomniał w swoim wpisie.
Dlatego jeśli sam nie sprawdzę to tak zwanym naukowcom nie wierzę bo w innych dziedzinach nauki sprawa ma się podobnie.
Najpierw tworzymy hipoteze, potem dorabiamy całą otoczkę i całes stada naukowców zajmują się fantazjowaniem dorabianiem ideologii.
Tak właśnie ma się sprawa np. z "teorią ewolucji" która od ponad 160 lat jest teorią. A mimo to jest ciągle powatarzana jako fakt i oczywista oczywistość. A kupy się nie trzyma
Co do pierwszej części, cóż... nie wiem, czy widziałes kiedykolwiek atom wodoru, ale chyba nie kwestionujesz jego istnienia?
Co teorii ewolucji:należy podkreślić, że ewolucja i teoria ewolucji to pojęcia odmienne. Ten drugi termin
odnosi się do opisu przebiegu i mechanizmów procesu ewolucji, która jako taka jest obecnie
niepodważalnym faktem naukowym, udokumentowanym dowodami wywodzącymi się z wielu
dziedzin nauki. O ile żaden z powszechnie obdarzanych szacunkiem naukowców-przyrodników
nie podaje więc w wątpliwość występowania zjawiska ewolucji i jego decydującej roli w
zróżnicowaniu i funkcjonowaniu biosfery, o tyle teoria ewolucji, z samej definicji, jako teoria
naukowa, podlega modyfikacjom i procesom falsyfikacji przez świat nauki metodami naukowej
metodologii.
DocEnt
#8747
rewolucyjna zmiana w uznanej teorii, jakiejkolwiek, musiala by sie laczyc ze zmiana elit naukowych takiej dziedziny
odstawienie od kasy i slawy to cos, o co naukowcy beda walczyc na smierc i zycie, prawda nie ma tu zadnego znaczenia
trudno sie im dziwic, tyle lat chodzic w glorii slawy a tu nagle jakis chlystek chce im to wszystko odebrac, co z tego ze moze miec racje
dzisiejsza teoria ewolucji to cos co okazuje sie coraz mniej pewne
wciaz nie moge powiedziec ze jest nieprawdziwa, ale tez musze przyznac ze ma wiele luk
te watpliwosci zaczynaja przewazac, ale mysle ze wciaz istniej jakies szanse ze mogla by sie obronic
Widzicie, ten temat "przemieliłem" już wielokrotnie i jak dla mnie teoria ewolucji w takiej formie w jakiej jest uczona w szkołach jest w 100% nie do przyjęcia.
Owszem zgodzę się co do istnienia samego faktu ewolucji ponieważ ona jest łatwa do zaobserwowania ale jedynie w obrębie danego gatunku. Natomiast absolutnie niedopuszczalna dla mnie jest ewolucja i przemiana w takiej formie w jakiej jest przedstawiona przez biologów, paleontologów i innych naukowców.
Nie jest wedłóg mnie możliwe przejście - przemiana z jednego gatunku w drugi. Zresztą jest wielu znanych i cenionych naukowców którzy z teorią ewolucji się w 100% niezgadzają ale ich zdanie jest konsekwentnie pomijane - są jakby zamilczani.
Co do ewolucji człowieka to możemy zaobserwować coś zupełnie innego, coś co w żaden sposób nie pasuje do teori ewolucji - Chodzi mi o EWOLUCJE WSTECZNĄ - bo jak bjolodzy czy inni naukowcy mogą wytłumaczyć choroby dziedziczne ? Zgodnie z teorią ewolucji takie coś nie ma prawa występować :-)
Nie mam za wiele czasu aby poszukać więcej materiałów na ten temat (gdzieś mi poumykały wśród innych) ale dla przykładu polecę wam ciekawy film w tym temacie :
DocEnt
#8751
pomijam kwestie tego czy jest to teza prawdziwa czy nie
chce zauwazyc ze teorie wplywu czlowieka na ocieplenie klimatu wyszly z uczelni najbogatszych krajow
na podstawie tych teorii kraje Unijne i nie tylko, zdecydowaly ze trzeba wprowadzic handel emisja co2
w praktyce wyglada to tak ze kraje biedniejsze gdzie energia produkowana jest glownie z wegla, beda musialy kupowac pozwolenia na emisje z krajow gdzie energie uzyskuje sie w inny bardziej zaawansowany technologicznie sposob
co sie nasuwa przy takim spojrzeniu na sprawe wplywu czlowieka na ocieplenia klimatu i handlu emisja zwiazanym z tym tematem?
mozemy tez zastanowic sie razem z Hongbinem, nad kwestia znalezienia sposobu na dalsze zaangazowanie pieniadza opartego na zaufaniu
Onieznajomy
#8752
Warto też zauważyć że polityka klimatyczna Uni Europejskiej jest dla jej członków gospodarczym samobujstwem
i przekrętem wszechczasów. Co z tego że w Europie chandluje się emisją CO2 jeśli "właściciele" tej części świata - kapitaliści wszystko czego nieopłaca się wyprodukować w Europie kupują z Chin - które wraz z USA są największymi "emitentami" CO2 na świecie. Przy czym nie ponoszą w związku z tym żadnych kosztów.
W ten oto sposób pozbyliśmy się niemal całego małego i średniego przemysłu na rzecz Chin które wyrosły na światową potęgę i teraz mogą dyktować warunki. Myślę że już niedługo się o tym przekonamy

I nie chodzi tylko o to że kupują z Chin, Przenoszą całe wielkie fabryki do Chin gdzie bez najmniejszych skrupułów emitują CO2 i wiele szkodliwych dla ludzi i środowiska związków. Kolejny wymiar problemu jest taki że pozbawiają setki tysięcy, miliony ludzi pracy w wielu wymiarach bo nie tylko o przemysł chodzi ale i o chandel. Przemysł masowy z Chin pasie właścicieli firm oraz właścicieli supermarketów. Tysiące sklepików i małych manufaktur padło bezpowrotnie otrzymując w zamian dostęp do niskiej jakości produktów z ogromną marżą dla właścicieli supermarketów.
My na tym nie zyskujemy nic.
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.