Bebej, może i są ale i pytania są dziecięco proste. A odpowiedzi brak.
Więc pytam ponownie czy brak dowodów jest faktem potwierdzającym ?
Jeśli tak to wybaczcie, ale ja się wypisuję z tego przedszkola bo rozrywką intelektualną jest słuchanie argumentów ludzi którzy twierdza, że coś czego nie da się stwierdzić jest potwierdzeniem istnienia tego czegoś.
I na tym właśnie polega religia oparta o doktryny. Komuś wierzącemu nie przetłumaczysz bo on nie chce zrozumieć i wyciągać wniosków. Wierzycie, że istnieją czarne dziury - ok, ja nie i przy tym zostanę do momentu aż nauka w oparciu o niezaprzeczalne fakty stwierdzi że istnieją lub nie.
Jeśli chodzi o "czarne dziury" to znalazłem fajny ich opis (fragment):
To jedne z najdziwniejszych tworów Wszechświata. Jesteśmy pewni, że istnieją, choć nikt ich nie widział. A mimo tego badania nad nimi trwają, choć odbywają się głównie w głowach fizyków i matematyków. Czarne dziury wymykają się zdrowemu rozsądkowi, a ostatnie odkrycia Stephena Hawkinga czynią je jeszcze bardziej niesamowitymi.
Teraz to już wiem - to nie jest wiara ani religia - to jest szalona sekta ! Ha Ha Ha
DocEnt, postanowiłem że Ciebie lubię.
O jedno wszak Ciebie proszę, postaraj się ubierać w słowa własne myśli. Przecież potrafisz mówić/pisać, nie wklejaj linków, bo to nie buduje Twojej reputacji. Napisz co myślisz/czujesz! Nie musi to być odkrywcze, nie musi być oryginalne. Zobacz sam na siebie, co widać? Bo on, a tamten, czy też inny. Proponujesz nam głosy kogoś tam, a Twego brakuje. Czemu? Nie potrafisz ubrać w słowa, tego co "leży na wątrobie"? Nic się nie martw, mam to samo :) Zadawanie pytać, to nasza codzienność. Problemem jest coś innego, właściwe wyartykuowanie pytania. Bo pytanie - co to jest? Stwarza nam niezliczone możliwości, zaś pytanie - czy to jest zielone? Jasno określa pole manewru. Tak lub nie. Ciebie DocEnt lokuję tej pierwszej grupie. Bo pytać też trzeba umieć. Byś poczuł się lepiej, sam mam rozterki, oglądam świat i zadaję sobie pytanie - jak to! kurwa, w dupę jebana mać działa? A jednak, mimo wszystko działa. Co mi robić? uwierzyć w to co widzę? Czy też może skłonić się w stronę tych, którzy twierdzą że Księżyc jest pusty w środku. Znam takiego. Na moją nieśmiałą uwagę o grawitacji, serdecznie mnie wyśmiał. Dalej, by było Tobie wesolo, to... Skoro teoria nie zgadza się z faktami, to trzeba zmienić... Fakty! I tak było! Obserwacje pokazywały coś co nie zgadzało się z teorią. Problem się urodził. Potem okazało się że obserwacje były prowadzone niechlujnie, no i coś tam zostało przegapione. Wniosek - źle się patrzyło! Umiesz patrzyć? No to mam pytanie, nie interesuje mnie odpowiedź, mnie interesuje czas, którego potrzebujesx na odpowiedź.
Pytanie - Ile mamy naturalnych pierwiastków?
W odpowiedzi wpisz czas, jakiego potrzebowałeś.
Re. Bebej 8856
Myśli w słowa ubieram doskonale choć niezawsze jest taka konieczność aby coś streszczać lub mądrość nieswoją udawać. W takowych momentach kożystam z opcij kopiuj/wklej co pozwala mi zaoszczędzić czas.
Bebej, ja nie zaglądam tu po to aby budować reputację - sorry ale poddając się wyśrubowanym kryterjom selekcij na forum z tysiącem trzysta wpisów na liczniku i tak jestem nikim . A tak poważnie to tzw. reputacje mam gdzieś.
Szanuje ludzi (lub nie), nie za tytuły naukowe czy stanowiska lecz za to "kim" są i co sobą reprezentują w życiu.
Widzisz Bebej, kierując swoje słowa do mnie w takim tonie chcesz pokazać swoją wyższość - nie wiem może intelektualną. Nie wykluczam że tak jest, może jesteś mądrym oczytanym i doświadczonym człowiekiem - niestety Cie nie znam aby oceniać :-)
Za to doskonale Ci wychodzi ocenianie mnie (wpisy 8847, 8848, 8856). Frustracja ? Chęć podniesienia swojego ego ? Być może nic z tych rzeczy ale ........ nie oceniam, pytam .(?)
Bebej napisałeś:
"Co mi robić? uwierzyć w to co widzę? Czy też może skłonić się w stronę tych, którzy twierdzą że Księżyc jest pusty w środku. Znam takiego. Na moją nieśmiałą uwagę o grawitacji, serdecznie mnie wyśmiał."
Ja w takim wypadku dokonuje własnej oceny tzw. "faktów". A fakty są takie, że posiadamy zbyt małą liczbę danych aby stwierdzić z czego zbudowany i jak zbudowany jest księżyc. O ile możemy coś powiedzieć o jego powieżchni to niewiemy nic co jest metr, dwa ... w głąb, a twierdzenie z czego jest zbudowany jest fantazjowaniem. Tak samo jak nie wiemy jak zbudowane są gwiazdy włączając w to nasze Słońce. Są pewne teorie na ten temat ale to nie jest wiedza naukowa. My nawet nie wiemy z czego jest zbudowana i jak "działa" Ziemia. Są teorie, wiele z nich wyklucza się na wzajem. Ale danych naukowych brak bo najgłębszy odwiert to ponad 12km a promień Ziemi to ponad 6.000 km - My nie jesteśmy nawet w stanie stwierdzić w oparciu o dane naukowe (prawdziwe) 1% budowy naszej planety ! ! ! A chcemy mówić z czego składa się księżyc - Może twój rozmówca ma racje i jest pusty, może ty masz racje i nie jest ale w oparciu o fakty naukowe jakimi dysponujemy równie dobrze możemy stwierdzić że jest wypełniony żelkami Haribo ! A idąc dalej metr pod warstwą pyłu słonecznego jest kilometrwoa warstwa lukru.
A grawitacja, skąd grawitacja ? Już wyjaśniam . Żelatyna, z której stworzone są żelki zawiera 0,1 mg żelaza w 100 gramach. Przy takich ilościach żelków powstają doskonałe właściwości magnetyczne.
Czy to też jest nauka ? Teoria i wnioski które właśnie wymyśliłem i przedstawiłem mają te same podstawy naukowe co te których uczą w szkołach ale były by napewno lepiej przyswajalne ;-)
No i jeszcze test który postanowiłeś na mnie przeprowadzić :
"Pytanie - Ile mamy naturalnych pierwiastków?
W odpowiedzi wpisz czas, jakiego potrzebowałeś."
Nie wiem czego dotyczy i jakie chcesz wyciągnąć wnioski. Odpowiedź podałem poniżej upływu jednej sekundy.
Z ciekawości sprawdziłem w necie czy prawidłową, i tu znowu nie ma jasności :-)
Ej DoEnt! Nie zacietrzewiaj się! :) W końcu nie jestem Twoim wrogiem.
Fajne jest ( jak dla mnie) to że wreszcie zacząłeś pisać. Bo wcześniej to tylko linki, lub kopiowanie wypowiedzi. I tego się trzymaj, pisz, bo dzięki temu lepiej można Ciebie zrozumieć. Albo, jeśli już wkleisz link, lub wypowiedź, to skomentuj to. By było się do czego odnieść. Nie można rozmawiać z kartką papieru. A papier, jak wiesz, jest cierpliwy, zniesie wszystko. Podobnie jest z monitorem. Może na nim być wyświetlone wszystko, nawet największa bzdura. I co? Mam do niego gadać?
Ton moje wypowiedzi nie jest górnolotny, traktuj mnie jak prostego człowieka. Lecz w swej prostocie kieruję się rozumem. I pewne rzeczy wiem. To przychodzi z czasem. Licznik wpisów? Mam to w głębokim poważaniu. Zauważ, niektórzy, mający tysiące, są spamerami. Wypowiedzi wartościowe zaś są przy dość niskich wartościach. Oczekiwałem od Ciebie raczej wartościowej polemiki. I nie wywyższam czy też nie karmię własnego ego. Raczej ze zdumieniem stwierdzam - to są jeszcze tacy ludzie? Jestem przeciętny i tyle. Lecz wiem że kontrolowane eksplozje, uwalniają falę która przenikając wnętrze naszego globu, daje nam obraz tego co jest w środku. Tak pracują geolodzy, czy też poszukiwacze, złóż porządanych minerałów, czy tam czego. Jeśli tego nie wiesz, to wybacz, ale będę się dziwić.
ALe nie wszystko stracone :)
Proponuję zacząć od podstaw. Bo chyba tam są jakieś luki. Miałeś złych nauczycieli? Pytam, bo ja miałem, i do tego leniwy okrutnie byłem. Stąd wiem że nie zawsze się rozumie i przyjmuje do wiadomości. Nadrabianie jest ciężkie, bo nie ma stada z którym by się szło. Trza samemu, a to czasem bolesne i skazane na porażkę, bo skąd wiadomo gdzie iść?
Sam oceniasz fakty? A w oparciu o co? Bo, na ten przykłąd ja, jeśli mam ocenić temperaturę, to nauczony doświadczeniem innych, nie powiem na gorące - zimne, i odwrotnie. Kolor niebieski, jest dla mnie kolorem niebieskim. Smak słodki jest słodki. Sam tego nie wymyśliłem, ktoś mi kiedyś powiedział. A ja to przyjąłem do wiadomości.
A Ty, skoro nie masz pojęcia z czego jest zbudowane Słońce i jak działa, to czemu nie sięgniesz po byle jaką książkę o Słońcu? Tam powinno być coś takiego - H-H i masa innych symboli. No ale dobra, Słońce jest daleko. Z tego co wiem to tylko astronauci/kosmonauci z Korei Północnej tam polecieli ( i to w nocy). Taka się kiedyś ukazała informacja w internecie. No dobra, Słońce jest daleko. Ale eksplozje nuklearne, to już całkiem blisko. Jak to działa? Wiesz?
Naturalnie masz prawo do własnej oceny stanu rzeczy. Ale! jeśli będziesz powielać to że nie wiemy jak zbudowane są gwiazdy ze Słońcem włąćznie, to będę Ciebie traktować tak jak miłośników kościoła latającego spagetti, czy jak to się tam nazywa. Czyli, z życzliwą pobłażliwością, zarezerwowaną dla naszych milusińskich dzieci, będących na etapie pytań - a co to?
Że pytasz? Świetnie, że sam sobie odpowiadasz? To już niekoniecznie.
Jako ciekawostka - zajmowanie się bryłami w przestrzeni czterowymiarowej może być ciekawe. Nasza, czyli Twoja i moja matematyka jest tak rozwinięta, że obaj to potrafimy. A moja jest na bardzo niskim poziomie!
Spoko spoko, nie zacietrzewiam się. Wypracowuję punkt wyjściowy dalszej polemiki tak aby było wiadomo kto jest kto. Widzisz musisz jakoś moje linki ścierpieć ale pomimo tego, że nie jestem założycielem tego tematu to traktuję go jako swego rodzaju magazyn ciekawostek który ewoluuje t w jedną to w drugą stronę. Ale nazwa podkreśla to co jest kwintesencją tego wątka. Jak zapewne zauważyłeś niełatwo jest znaleść kogoś o innych poglądach do rzeczowej polemiki. A polemika z kimś o identycznych poglądach jest marnowaniem czasu i przytakiwaniem sobie. Jedyne co może z takiej dyskusji wyniknąć to kto jest lepszym mówcą.
Jak sądzisz czy kontrolowane wybuchy i badania sejsmiczne, akustyczne oraz szereg rużnych innych są wiarygodne ? Ja uważam że tak ale tylko do pewnego momętu a mianowicie do tego kiedy możemy je zweryfikować.
Tak jak już napisałem, najgłębszy odwiert to trochu ponad 12km i to tylko jeden. Aby potwierdzić, co jest w głębi ziemi musiał by mieć ponad 6000km czyli 500 razy głębiej ! Sejsmiczne metody badań powstały w oparciu o konfrontowanie badań z odwiertami. Ale i tak nie dają 100% wyników bo skład badanych warst jest niepowtażalny a dane częstotliwości fali zachowują się w określony sposób w kontakcie z określonym materjałem. Ale są też różne miesznki robiące zakłucenia i dające fałszywy obraz. I tak właśnie jest z badaniami sejsmologicznymi. Jeśli nie wiemy jak zachowuje się fala przy przejściu przez wiele różnorodnych warstw nie jesteśmy w stanie prawidłowo odczytać wyników.
Innym problemem jest to jak silny jest potrzebny wybuch aby fala powstała w wyniku eksplozji przenikła przez 6000km skał, metali, minerałów ... i jeszcze do nas wróciła kolejne 6000km.
Teraz czas na Słońce. Pytasz mnie : "A Ty, skoro nie masz pojęcia z czego jest zbudowane Słońce i jak działa, to czemu nie sięgniesz po byle jaką książkę o Słońcu?" Widzisz sięgałem, widziałem też całe mnustwo programów naukowych na ten temat. Ale one mnie nie przekonują co do budowy Słońca. Nie chcę wszystkiego negować, ale jedynie oceniam co widzę, co czytam i słyszę - analizuję w oparciu o dostępne dane.
I tak jestem w stanie uwierzyć bez namacalnych dowodów w to że temperatura na powierzchnii słońca wynosi tyle a tyle w przybliżeniu oczywiście, bo są metody pomiaru temperatury w oparciu o widmo światła, i w dużym stopniu zostały w praktyce zweryfikowane. Skład zewnętrznego płaszcza słońca też w jakimś stopniu w oparciu o dostępne dane jesteśmy w stanie opisać, ale co do składu i budowy słońca jeszcze nikt mnie nie przekonał i będę się dalej upierał że możemy sobie gdybać co jest w środku. Ograniczeniem jest nasza fantazja.
"Incepcja" to film opowiadający o możliwościach ingerowania w ludzki umysł dzięki zaawansowanej technologii. Głównym bohaterem filmu jest Cobb (Leonardo DiCaprio), który jest szefem zespołu specjalizującego się w dokonywaniu podróży do umysłów innych osób. Dzięki tej możliwości może zarówno pozyskiwać informacje, jak i wprowadzać nowe dane
Asbo nie wiem czy desperacja :) musisz Krysi się zapytać :D Wiesz wiertarka jak wiertarka, nie wiadomo zwykła czy udarowa ? Jeśli udarowa to udaru można dostać :D Najważniejsze w wiertarce wiertło - nie ? :) ze spiekiem albo ze diamentem i tu strach się bać bo można przewiercić na wylot i jak to wtedy zaszpachlować, no jak? kołki chba by trza wbijać rozporowe ? :D
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.