yep its mine and its very private also but the most scary thing is real so what you can do if you try everything well you can allways try express yourself different way but I dont know why is familiar to you and Im afraid I dont recognise ....w labiryncie.." what did you mean by that..?
dla mnie umarli...
klamka zapadla
nawet zemsta nie przyniesie ukojenia
tylko strach ze historia sie powtorzy
ale mnie juz to nie dotyczy
nie zmienisz biegu wydarzen
i co ztego ze probowalam
walczylam ...Z wiatrakami..?
niestety na to wyglada
moze kiedys ktos przyzna
mialas racje mnie tez to spotkalo
udam ze nie rozumiem
okrucienstwo boli
nie pozwala wybaczac
to nic wstane z lozka
wstalam....
wspomnienia odplyna kiedys wygasna
te zle ,koszmary,zal
nie czuje juz nic choc jeszcze placze
pomaga ukaja
jestem inna i taka zostane
dobrze czy zle nie ma znaczenia
nie ma juz dobra czy w wogole istnialo
glupie pytanie dobro to mit
............i ta pogarda w jego oczach ..nie pozwalala jej usnac
co sie stalo -myslala przerazliwe zaskoczona co tak nagle sie zmienilo
przeciez robila tak duzo wydawalo sie jej ze zrobila wszystko co mogla
niejednokrotnie ponizyla sama siebie by tylko one byly szczesliwe coz jeszcze nie wiedziala jak bardzo sie mylila
wystarczyly cztery tygodnie.....by to co wierzyla ze jest dobre zamienilo sie w okrutna rzeczywistosc
zimny jak glaz stal przed nia slowa ktore padly z jego ust....synku to naprawde ty????
jak mozesz? kocha go nadal nie potrafi przestac..........
zrobili ci cos??? jak mogli dlaczego
ludzie nie zmieniaja sie tak bez powodu slonko....tak odkryla powod smutne
coz kochac to tez znaczy pozwolisc odejsc
a oni tancza....spiewajac swietujmy zwyciesto
nalejcie im wina....-nie doceniala ich wili chora pajeczyne przez dlugi czas bylo im latwo
latwo osadzac kogos kto byl daleko....latwo kpic osmieszac wbijac gwozdzie
napisze list nie wazne juz czy to cos zmieni
napisze prawde.............ludzie po latach wiedzeni intuicja wracaja do przeszlosci
analizuja wyciagaja lepsze lub gorsze wnioski
lub nie taki tez moze byc scenariusz
nie wazne juz pomysla otwierajac szeroko okno
powiew swiezego powietrza wypelnil pokoj
czasami okruch prawdy powraca jak grom
"pisac kazdy moze troche lepiej........"
Max moze powinienes zmienic tytul postu?
oh nie sarkazm wybacz
Ziarna przyjaźni
Niegdyś na górze Moria mieszkało dwóch braci: młodszy miał żonę i dzieci, starszy był kawalerem. Bracia prowadzili wspólnie całą gospodarkę, więc żniwo dzielili na dwie równe części.
Kiedy przyszła noc, bracia poszli spać, każdy do swoich snopków. Starszy nie mógł jednak zasnąć, mówił sobie w sercu: "Mój brat ma rodzinę, ja jestem sam, a mimo to wziąłem taką samą część. To nie jest sprawiedliwe!". Więc wstał cichutko, wziął parę snopków i przerzucił je dyskretnie do stogu brata. Wówczas zasnął spokojnie. Tej samej nocy, tylko trochę później, obudził się młodszy brat. I ten pomyślał o swoim bracie, i powiedział w duchu: "Mój brat jest samotny, nie ma potomstwa. Kto zatroszczy się o niego na stare lata?". Także i on wstał, wziął parę snopków i zaniósł cicho do stogu brata.
Kiedy nastał dzień, dziwili się obaj, że stogi są takie same jak wczoraj wieczorem. Żaden jednak nie pisnął ani słówkiem o nocnej wyprawie. Następnej nocy jeden chciał być sprytniejszy od drugiego. Spotkali się w połowie drogi, każdy ze snopkami na plecach. Z radości rzucili się sobie w ramiona. Cieszyli się, że chcą dobrze dla siebie, że tak dobrze jeden o drugim myśli.
znowu w glasvegas... czy to jeszcze moje miasto...? zobaczymy...
"Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym.
Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie.
W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia,
a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla.
Nie mamy wtedy żadnego wyboru.
Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś,
jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy.
Obiema rękoma obejmij go.
Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą:
światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz,
i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw."
tak wlasnie chce zrobic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W maleńkim domku na końcu świata
Żył mały chłopiec i spawacz tata.
I mimo że drzewa były tam małe
To w urodzaju dość okazałe
Malutka wędką w swym wolnym czasie
Tata dla synka łowił karasie
Wszyściutko tata dla synka wciąż robił
Lecz nad rzeczunią jedna się głowił
Czemu syneczek, choć najedzony
Wciąż w pokoiczku swym zasmucony
Gdy nadszedł dzionek z malutkim słoneczkiem
Wziął spawacz synka na mała wycieczkę
Zapytał syneczka króciutkim zdankiem
Czemu znów płakał dzisiejszym porankiem
A synek szybciutko bez słowotoku
Wyjaśnił znaczenie łezki w swym oku
Maleńkim świat taty doznał zachwiania
Bo jego synek pragną kochania
A jak tata mógł synkowi to dawać
Gdy zamiast być z nim
Wciąż musiał spawać
I tu morał wielkie ma swe wyklucie
że synka on karmił, lecz nie uczuciem.
Więc jeśli chcecie by ktoś był szczęśliwy
Dolejcie mu uczuć a nie oliwy...
"" Do mądrego Sokratesa przybiegł ktoś wzburzony i rzekł:
“Posłuchaj Sokratesie, tego, co ci muszę powiedzieć jako twój przyjaciel…”
“Stój, zaczekaj – przerwał mędrzec. – Czyś przesiał to, co mi chcesz powiedzieć przez trzy sita?”
“Jakie to sita?” – zapytał przybyły ze zdziwieniem.
“Tak, drogi przyjacielu, przez trzy sita! Zobaczymy, czy to, co mi zamierzasz oznajmić, przejdzie przez te trzy sita. Pierwszym sitem jest prawda. Czy sprawdziłeś, czy to, co chcesz mi opowiedzieć, jest prawdą?”
“Nie, tego nie sprawdziłem, ja tylko słyszałem i…”
“A więc tak. W takim razie może sprawdziłeś to sitem dobroci? Skoro nie wiadomo, czy to prawda, może jest to przynajmniej dobre?”
Rozmówca stwierdził, ociągając się:
“Nie mogę powiedzieć, aby to było dobre, przeciwnie”.
“Hm, hm! – przerwał mu mędrzec. – Skoro tak, to zastosujemy trzecie sito: czy uważasz za konieczne opowiadać mi o czymś, co ciebie samego tak podnieca?”
“Nie, nie uważam tego za konieczne…”
“W takim razie – uśmiechnął się mędrzec – skoro to, co chcesz mi opowiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani konieczne, zapomnij o tym i nie obciążaj samego siebie ani mnie takimi rzeczami.” "
Ilu nieprawdziwymi, niedobrymi i niepotrzebnymi sprawami obciążamy siebie, a nieraz tez innych…
My ludzie umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach które mogłyby być piękne a nie były, o skarbach, które mogłyby być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskami. Obawiamy się sięgać po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje nam się, że nie jesteśmy ich godni, lub że nigdy nam się to nie uda.
Żeby docenić wartość jednego roku,
zapytaj studenta, który oblał
końcowe egzaminy .
Żeby docenić wartość miesiąca,
spytaj matkę, której dziecko
przyszło na świat za wcześnie .
Żeby docenić wartość godziny,
zapytaj zakochanych czekających na
to, żeby się zobaczyć .
Żeby docenić wartość minuty,
zapytaj kogoś, kto przegapił
autobus lub samolot .
Żeby docenić wartość sekundy,
zapytaj kogoś, kto przeżył wypadek .
Żeby docenić wartość setnej
sekundy, zapytaj sportowca, który
na olimpiadzie zdobył srebrny
medal .
Czas na nikogo nie czeka. Łap
każdy moment, który ci został, bo
jest wartościowy. Dziel go ze
szczególnym człowiekiem - będzie
jeszcze więcej wart
witam po przerwie!
chcialem tylko zapytac czy ktos bedzie moze jutro na niedzielnym spotkaniu w muzeum transportu ?
albo od razu w naszym starym ,,tajnym miejscu dla wtajemniczonych ,, ;)
mam cicha nadzieje ze sam nie bede...
chetnie znow bym sie z wami wszystkimi spotkal , spedzil milo czas i totalnie wyluzowal choc na chwile jak za starych dobrych ...
a moze sa i nowe jakies osoby ktore dolaczyly do naszej grupy lub osoby ktore dopiero chca dolaczyc ?
ja napewno sie zjawie ... jak zawsze o 13.13 w samo poludnie ;)
przy czerwonej budce zaraz po wejsciu do muzeum z lewej strony
( to takie male info dla wszystkich nowych chetnych do spotkania )
mam nadzieje do zobaczenia na miejscu... pozdrawiam! max
p.s
poznalbym tez chetnie osobiscie osoby ktore wpisywaly wspaniale texy, opowiadania ,przyslowia i rozne madrosci... dziekuje wam za to... a chcialbym tez podziekowac wam osobiscie... moze bedzie to mozliwe...zobaczymy...
ECHO
Ojciec z synem chodzili po górach. Nagle chłopiec potknął się i upadł krzycząc:
- Aaach!!!
Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos powtarzający gdzieś wśród gór:
- Aaach!!!
Zaciekawiony zapytał:
- Kim jesteś?
W odpowiedzi usłyszał:
- Kim jesteś?
Rozgniewał się i krzyknął:
- Tchórz!
I zaraz usłyszał:
- Tchórz!
Spojrzał na swego ojca i zapytał:
- O co tu chodzi?
Ojciec uśmiechnął się:
- Uważaj, mój synu.
I krzyknął w stronę gór:
- Uwielbiam Cię!
Głos odpowiedział:
- Uwielbiam Cię!
Ponownie człowiek krzyknął:
- Jesteś najlepszy!
Głos odpowiedział:
- Jesteś najlepszy!
Chłopiec nadal nic nie rozumiał. Ojciec wyjaśnił:
- Ludzie nazywają to echem, lecz tak naprawdę takie właśnie jest życie. Oddaje Ci wszystko, co powiedziałeś lub zrobiłeś. Nasze życie jest odbiciem naszego działania. Jeżeli pragniesz więcej miłości na świecie, stwórz więcej miłości w swoim sercu. Jeżeli pragniesz więcej umiejętności i odpowiedzialności w swojej grupie, pogłębiaj własne umiejętności. Wzajemność wkrada się we wszystkie aspekty życia. Życie zwraca Ci wszystko, co w nie włożyłeś. Twoje życie to nie zbieg okoliczności. To odbicie Ciebie samego.
Pogodnej niedzieli - wszystkim ! ;-)
witam:)) chcialam zapytac czy na takich spotkaniach osoba po 40-ce nie bedzie za stara??hehe
takie wypady z domu w niedzielne popoludnie by mi odpowiadalo bo na glowe idzie dostac
a tak milo by sie bylo spotkac >za 2 tyg chetnie bym sie zjawila tylko czy tam ktos sie jeszcze zjawia?
milego popoludnia zycze i spokojnego nowego tygodnia pa
I met my angel
tired of looking
you're gone
sadness
nothing else
dreams went away
emptiness
well that's the price
is to high
that's for sure
madness hopeless....a light
scare of the pain
empty lighter
letters words songs
no more no more of crying
thorn in mine heart
you win you allways did
learn to live your life again
his kindness
his will make you better
patience
you wish you can have a little bit of it
his wisdom make you impressed
did you born again???
did he made you to??
maybe ...maybe is time
no more roses any more
wild flowers
lonely one shy small smile
like your eyes
kocham cie
czy uslyszales to wczoraj
staralem powiedziec ci to dzisiaj
wykrzycze ci te slowa jutro
nie boj sie wierzyc zaufaj
to jest Twoj czas Twe miejsce
naucz sie brac i wybacz juz czas
powiedz cos prosze powiedz cokolwiek
pokazelem ci juz wszystko
daj mi znak
powiedz cos prosze powiedz cokolwiek
twe milczenie mnie oglusza
zaplac mi dobrem
(James)
wzielem je bys byla wolna
ten dziwny owoc z zapomnianego drzewa
musisz przyjsc tu na dol do mnie
lecz bardziej niz narkotyku potrzebuje dzis
szansy na nowa scenerie
szansy na nowe zycie
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.