Pewien gość strasznie chciał zostać hippisem. Napisał więc list do Stowarzyszenia Hippisów. Napisał tak: - Nazywam się Jan Nowak, chcę zostać hippisem. Walę wódę rano i wieczorem, żarłem już wszystkie możliwe prochy, nie myję się od dwóch lat, biegam w zimę na bosaka i mam włosy tak długie, że wycieram sobie nimi dupę... Po tygodniu przychodzi odpowiedź: - Odrzucony. Prawdziwy hippis NIGDY nie wyciera dupy!!!!!!
![]()
Najgłupsze pytania z helpdesków 1. Klient: Moja podkładka do myszy nie jest podłączona Doradca: Nie jestem pewien, czy rozumiem. Pańska podkładka nie powinna mieć żadnych kabli. Klient: To skąd w takim razie będzie wiedziała, gdzie jest moja mysz. Czy to jest bezprzewodowe?? 2. Doradca: Proszę nacisnąć dowolny klawisz, by kontynuować. Klient: Nie mogę znaleźć "Dowolnego klawisza" 3. Klient: Na komputerze wyskakują mi nieprzyzwoite pop-upy. Nie chcę, żeby moja żona myślała, że to ja. Doradca: Usunę je dla pana. Klient: A jak będę mógł je odzyskać, kiedy mojej żony nie będzie w domu? 4. Klientka: Poznałam mężczyznę przez internet. Możecie dać mi jego numer? 5. Doradca: Ma pan oprogramowanie szpiegujące w komputerze. To jest przyczyną problemów. Klient: Szpiegujące? Widzą przez monitor, jak się ubieram??? 6. Klient: Jak mogę zmienić kanał w monitorze? Doradca: Pański monitor, w przeciwieństwie do telewizora, nie ma programów. Klient: Ale wczoraj oglądałem kanał internetowy! 7. Doradca: Czy może pan kliknąć na "Mój komputer?". Klient: Ale ja nie mam pańskiego komputera, tylko swój własny. 8. Klient: Mój czternastoletni syn założył hasło na komputerze i nie mogę się do niego dostać. Doradca: I co, zapomniał hasła? Klient: Nie, ale nie chce mi powiedzieć, bo wcześniej dałem mu karę. 9. Klient: Straciłem moją pracę. Doradca: Zobaczmy w jaki sposób możemy odzyskać pliki. Klient: Nie zrozumieliśmy się. Straciłem pracę i chcę się podłączyć do internetu, żeby znaleźć nową. 10. Klient: Internet mi nie działa. Doradca: Jakiego modemu pan używa, czy wszystko jest podłączone? Klient: Nie. Jeszcze nie wyjąłem komputera i modemu z pudełek! ......................
Oglada sie facet w lustrze. Wszystko mu sie podoba : opalony, umięśniony, tylko przyrodzenie blade.Zakopał się więc na plaży w piasku z przyrodzeniem na wierzchu.Idą dwie staruszki. Jedna trąca coś wystajacego i mówi :Życie jest niesprawiedliwe.Jak miałam 20 lat - bałam się tego, 30 - uwielbiałam, 40 - prosiłam o to, 50 - płaciłam za to, 60 - modliłam sie o to, 70 - zapomniałam o tym .Teraz mam 80, to rośnie na dziko a ja kurwa przykucnąć nie mogę
Mozna sie posmiac nie tylko z dowcipow wulgarnych.Moze zauwazyles ze w tym temacie takich nie ma i ludzie sie bawia czytajac te dowcipy .Prosze wiec o dowcipy bez wulgaryzmow chyba takie znacie.Mam nadzieje ze w Invernes nie tylko mamy samych prymitywow ,co tylku umieją tylko kika słow"łacinskich "i smieja sie z prostackich dowcipow.a-kysz ty chyba jesteś niedopieszczony-nie chce powiedziec ,ze nie douczony.:-(
Mężczyzna na plaży zachodzi do stanowiska ratowników. - Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek? - Proszę oto zapałki. Daj Pan papierosa, zapalimy. - Proszę bardzo - mężczyzna częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu. - Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta. - No, tak sobie. Pracujemy pomalutku... - Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym... - Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały... Koszmar! - A płacą chociaż dobrze? - Żartujesz Pan? Ledwo można związać koniec z końcem... - Taa i te ceny złodziejskie... - Taa. Ciężko. Ale chłopaki,my tu gadu , gadu a ja przyszedłem do Was w konkretnej sprawie. Przykro mi, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, oooo tam tam, teściowa mi się topi... .................... Mężczyzna na plaży zachodzi do stanowiska ratowników. - Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek? - Proszę oto zapałki. Daj Pan papierosa, zapalimy. - Proszę bardzo - mężczyzna częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu. - Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta. - No, tak sobie. Pracujemy pomalutku... - Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym... - Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały... Koszmar! - A płacą chociaż dobrze? - Żartujesz Pan? Ledwo można związać koniec z końcem... - Taa i te ceny złodziejskie... - Taa. Ciężko. Ale chłopaki,my tu gadu , gadu a ja przyszedłem do Was w konkretnej sprawie. Przykro mi, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, oooo tam tam, teściowa mi się topi... ....................
Siedem cudów socjalizmu: 1. Każdy miał pracę. 2. Mimo, że każdy miał pracę, nikt nic nie robił. 3. Mimo, że nikt nic nie robił, plan wykonywano w 100 procentach. 4. Mimo, że plan wykonywano w 100 procentach, nigdzie niczego nie było. 5. Mimo, ze nigdzie niczego nie było, każdy wszystko jednak miał. 6. Mimo, że każdy wszystko miał, wszyscy jednak kradli. 7. Mimo, że wszyscy kradli, nigdy nigdzie tego nie brakowało. Siedem cudów kapitalizmu: 1. Nikt nie ma pracy. 2. Mimo, że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują. 3. Mimo, że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100 procentach. 4. Mimo, że plan nie jest wykonywany w 100 %, wszędzie wszystko jest. 5. Mimo, że wszędzie wszystko jest, nie każdy jednak wszystko ma. 6. Mimo, że nie każdy wszystko ma, kradną jednak ci, co wszystko mają. 7. Mimo, że kradną ci, co wszystko mają, nigdy nikogo nie złapali i wszędzie czegoś brakuje
MAKABRYCZNYMałgosia woła do mamy:- Mamusiu, Jasio obgryza babci paznokcie u nóg!Mamusia:- Jasiu, przestań obgryzać babci paznokcie, bo zamknę trumnę! Lekcja przysposobienia obronnego.- Które krwotoki są groźniejsze? Wewnętrzne czy zewnętrze?- Wewnętrzne.- Dlaczego?- Bo trudniej pacjenta zabandażować!dala a-kysz wulgarny
Żona jednego znajomego oświadczyła że wybiera się na damski wieczór , wzięła Volvo i pojechała. On spokojnie obejrzał mecz w telewizji, wypił parę piw i poszedł spać. Małżonka wróciła do domu nad ranem i to z lekka nawalona, wiec z samego rana facet zerwał się z łóżka i poleciał obejrzeć, czy może auto gdzieś nie stuknięte. No cóż, auto okazało się nieuszkodzone, ale i tak potem wzieli rozwód.
idzie czerwony kapturek przez las nagle wyskakuje wilki i mowi: a teraz czerwony kapturku pocaluje cie tam gdzie cie jeszcze nikt nigdy nie calowal.... na to kapturek chyba kur...wa w koszyczek.... ----------------------------------------wchodzi facet do domu uciech z dobermanem i prosi o chuda kobitke... idzie pod wskazany numer i kaze jej kleknac pozniej oprzec rece o podloge; szarpie psa za lancuch i krzyczy patrz bydlaku jak nie bedziesz zarl tak bedziesz wygladal!!!!
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze. - Cóż...Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje.Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu > >> urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmieche, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje.
Trzech kolesi zastanawia się jak rozdzielić miedzy sobą skrzynkę jabłek. Jeden rzucił pomysł, ze będą wymyślać wierszyki, kto wymyśli ten bierze 1 jabłko. Zaczyna pierwszy: - "Mickiewicz pisał wiersze, ja biorę jabłko pierwsze" Drugi mówi: - "Mickiewicz pisał wiersze długie, ja biorę jabłko drugie" Trzeci myśli, myśli i mówi: - "A ch...j wam wszystkim w d...e , ja biorę jabłek cała kupę"
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana, który nie będzie mnie bil, nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi, a tam leży na wycieraczce pan, który nie ma nóg ani rak. Mówi:- "To ja jestem tym mężczyzna, który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil, ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę, ponieważ nie mam nóg."- "No ale jak tam jeśli chodzi o seks?"- "A pani myśli, że czym to ja waliłem do drzwi?"
Na chwilke wrocilam-1)
> > Kiedyś pracowałem z babeczką, której podmieniłem wygaszacz na czarny
> > ekran.
> > Nie było widać nic - po prostu czarny monitor. Ona oczywiście nie
> > wiedziała,
> > że to wygaszacz i przyszła kiedyś do mnie z prośbą, żebym włączył jej
> > komputer. Podszedłem do sprawy fachowo. Zamyśliłem się, chrząknąłem,
> > znowu
> > zamyśliłem, a potem poinformowałem ją, że jeden z kabli w komputerze
> > jest
> > luźny. I trzeba mocno huknąć dłonią w biurko, żeby zaczął stykać. I dla
> > przykładu uderzyłem mocno w biurko, co okazało się nad wyraz skuteczne.
> > Oczywiście chodziło o to, żeby poruszyć myszkę i wyłączyć wygaszacz. Tak
> > mi
> > się ta zabawa spodobała, że byłem ciekaw kiedy kobitka się zorientuje...
> > Po
> > dwóch miesiącach, kiedy widziałem jak szkoli nową osobę, i uczy ją
> > umiejętnie uderzać w biurko "...bo kabelek jest luźny" nie wytrzymałem.
> > Podszedłem i wyjawiłem całą prawdę... Wiem, mięczak ze mnie...
> >
> > 2)
> > Kiedyś stworzyłem efekt graficzny, który wyglądał jak przesuwające się
> > światło w kserokopiarce. Oczywiście nie mogłem się oprzeć i wbudowałem
> > go w
> > program w biurze. Pracownikom zaś powiedziałem, że mamy teraz
> > zawansowany
> > program i oprócz logowania muszą jeszcze przykładać rękę do ekranu -
> > wtedy
> > ekran skanuje ich odciski palców. Przez prawie miesiąc miałem ubaw,
> > patrząc
> > jak pięcioro głąbów przed każdym załogowaniem przykłada rękę do ekranu i
> > czeka aż ekran zeskanuje ich odciski. Oczywiście bawiłbym się dłużej,
> > gdyby
> > nie szef, który wszedł do biura z rozdziawioną szczęką, wziął mnie na
> > bok i
> > kazał mi to natychmiast odinstalować...
> >
> > 3)
> > Siedzę sobie w kanciapie z kumplem i nagle wpada zaaferowana kobieta.
> > Wymachuje dyskietką w ręku i mówi, że stacja jej padła. Pouczyłem ją, że
> > trzeba było zadzwonić (akurat bym się ruszył), ale w końcu mnie namówiła
> > i
> > razem z kumplem poszliśmy obadać sprawę. Dochodzimy do jej biurka, ja
> > patrzę, a ona wkłada dyskietkę do góry nogami i krzyczy, że "Stacja nie
> > działa, a ona MUSI zgrać co trzeba!". Patrzę na kumpla, on na mnie,
> > widzę że
> > kumpel już ma powiedzieć Pani w czym rzecz, więc gestem ręki go uciszam
> > i
> > mówię:
> > - Bo widzi Pani. Ktoś sfuszerował sprawę! Ma Pani komputer postawiony do
> > góry nogami... - po czym przekręciłem jednostkę i wyszedłem z pokoju z
> > kumplem, żeby się wyśmiać.
> >
> > 4)
> > Zadzwoniła do nas kobitka i stwierdziła, że jakiś idiota odłączył jej
> > LAN. W
> > życiu babki nie widziałem, ani jej komputera, ale idę do niej. Akurat
> > nie
> > było jej w boksie, ale już widzę, co jest grane. Panienka przesunęła
> > sobie
> > komputer z prawej strony boksu na lewą. A że kabel z sieci był za
> > krótki, to
> > go odłączyła. Przesunąłem komputer z powrotem na prawą stronę, wpiąłem
> > dyndającą wtyczkę i napisałem kartkę: "DZIAŁA TYLKO PO TEJ STRONIE
> > BOKSU!"
> >
> > 5)
> > Szef firmy pojawił się w biurze w laptopem. Miał ważną pracę do
> > zrobienia
> > więc rozłożył się w swoim gabinecie ze sprzętem. Nagle słyszę jak mnie
> > wzywa
> > do siebie. Szef: Mam z tym problem. Jak się włącza Windows, to po kilku
> > sekundach wszystko gaśnie... Ja: Czy bateria jest naładowana? Szef:
> > (tonem
> > nie znoszącym sprzeciwu) Oczywiście, że jest! Ja idę, a Ty to napraw. Po
> > czym szef wyszedł z gabinetu. No więc zasiadłem do sprzętu, włączam i
> > faktycznie, Winda się ładuje i wszystko znika. Miałem naprawdę ciężki
> > dzień,
> > ale nic, próbuję dalej. Wciąż z tym samym rezultatem... Już miałem
> > zapłakać,
> > gdy zauważyłem, że kabel zasilający jest odłączony. Podłączyłem do sieci
> > i
> > laptop śmigał jak nowiutki, a więc bateria nie była naładowana, ha!.
> > Zadzwoniłem, powiedziałem, że to potrwa jeszcze z 3 godziny i zabrałem
> > się
> > za układanie pasjansa (przecież, to był ciężki dzień), aż w końcu zjawił
> > się
> > szef. Zaskoczony, że tak szybko się uporałem spytał jak to zrobiłem.
> > Uśmiechnąłem się i powiedziałem: - Musiałem shakować Pana rejestr,
> > ponieważ
> > wirus spowodował konflikt między portem myszy, a UART w CONFIG.SYS. To
> > był
> > ciężki kawałek roboty, ale udało mi się skonwertować Pański kernel z
> > binarnego na hexagonalny i wejść przez furtkę w IRQ do BIOSU... A on to
> > kupił...