Cześć,
Pułkownik, trochę Cię poniosło- nie wierzę, ze jakikolwiek inżynier zarabia w Polsce nędzne 1300-1700 zł (chyba, że jest to inżynier-masochista z zamiłowaniem do pracy w "ochronie" supermarketu. ;)
KazimierzW:
nie mieszkam w Inverness, zwróć jednak uwagę na to, że dostępność pracy to nie wszystko. Myślę, że zanim znów wyruszysz na Wyspy, powinieneś odpowiedzieć sobie na kilka innych pytań. Przede wszystkim jak radzisz sobie z językiem (czasy "luking for dżob" skończyły się już dawno-można to wyczytać chociażby z ogłoszeń na emito, gumtree i stronach JC), jaka jest Twoja zdolność adaptacji, przystosowania się do warunków (emigracja nie jest dla każdego, nie każdy radzi sobie podobnie w kryzysowych sytuacjach, wiele osób nawet po 7-8 latach spędzonych w UK wciąż czuje się tutaj obco), dlaczego wróciłeś do Polski, czy posiadasz/jesteś w stanie zdobyć wystarczajacą kwotę, aby przeżyć tutaj te minimum 6-8 tygodni (na wypadek, gdybyś nie znalazł pracy od razu po przylocie). Zwróć uwagę, że nawet w stojącym hotelami i gastronomią, żyjącym m.in. z turystyki, Edynburgu, co jakiś czas pojawiają się osoby, które wrzucają na forum desperackie tematy z prośbą o namiary na jakąkolwiek pracę (gastronomia, "klinerka")- chociaż akurat takiej pracy tutaj nie brakuje. Po prostu rzucone na głęboką wodę, z dala od rodziny, nie bardzo są w stanie poradzić sobie tutaj.
Jeżeli na którekolwiek z tych pytań odpowiesz negatywnie, daj sobie spokój z wyjazdem, albo przemyśl swój wyjazd jeszcze raz. :)
Moj kolega z podstawówki ma inz drogownictwa i nie zarabia 1300-1700.On nie pracuje!! ostatnio jak bylem w październiku to pytał mnie sie o prace ale jak esha napisal/a "luking for dżob sie skończyły.Niby język zna komunikatywnie ale to taki jezk ja wszyscy znali w 2004 kied to przyjechali .
Dziękuję za odzew. Jestem zwykłym szaraczkiem, magistrem po zarządzaniu jakich jest wielu. Pracuję zazwyczaj w biurze ale zdarzyło mi się też być magazynierem i takiej pracy szukałbym w Szkocji. Na starcie wezmę każdą. Wiem, że Inverness to malutkie miasto po środku niczego ale bardzo odpowiada mi okolica, najlepiej odpoczywam na łonie natury. W Inverness mieszkałem w latach 2004-2008, przyjechałem praktycznie bez języka (uczyłem się niemieckiego i rosyjskiego a angielski tylko liznąłem przez dwa semestry na studiach jako język dodatkowy). Pracowałem krótko w fabryce ryb, jeden dzień w krewetkach i przez resztę czasu w Lifescanie, najpierw z Globala potem już bezpośrednio. Praca była nudna i ciężka ale mimo wszystko znośna. W Polsce łatwiejsza ale nienawidzę być wykorzystywany. Angielski przed powrotem do kraju był już komunikatywny, jednak przez 5 lat go nie używałem. Na pewno przed ewentualnym wyjazdem postaram się choć troszkę go sobie przypomnieć ale myślę że dopiero na wyspach wróciłby do stanu poprzedniego. Jestem osobą elastyczną, wiem że sobie poradzę, przynamniejm mam taką nadzieję. Po sprzedaży dorobku życia będę miał 3000 funtów, jakie to żałosne gdy pada z ust prawie 40-latka. Potrzebuję zmiany w życiu. Nie chcę wegetować, takie życie to nie życie. Dalej odpowiadając na Twoje pytania Esha, nigdy nie czułem się w UK jak w domu, choć nie byłem przez nikogo źle traktowany. Tak naprawdę, to poza studiami to były najlepsze lata mojego życia. Wróciłem do Polski ponieważ byłem już zmęczony pracą w fabryce i miałem nadzieję że może w kraju mi się poszczęści. Tak się nie stało i żałuję że wróciłem. Moja sytuacja nie jest bardzo beznadziejna, są niestety ludzie którzy mają gorzej ale nie chcę tak żyć. Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać. Jest ciężko.
Tak się akurat składa, że mieszkam blisko gór a właściwie "górek" bo Tatry to to nie są, tutaj też jest pięknie i korzystam z tego na ile mogę sobie pozwolic. Mój w zasadzie jedyny problem to znalezienie dobrej pracy. Potrafię być dobrym pracownikiem, bardzo szybko uczę się nowych rzeczy ale nikt nie chce tego docenić. Po prostu Polska. Nie jestem zarejestrowany na żadnych portalach społecznościowych, nie mam kontaktu z koleżankami i kolegami poznanymi w Szkocji, nie wiem jaka jest obecnie sytuacja w Inverness, gdy wyjeżdżałem w 2008 było trudniej o pracę niż w 2004-2005. Jak jest teraz nie wiem. Nie chciałbym być zmuszony długo pracować w rybach, żadna praca nie hańbi ale ten smród był nie do wytrzymania i nie do zmycia. Pogoda w Szkocji jest jaka jest ale zimy lepsze niż w Polsce. Zastanawiałem się nad ponowną przeprowadzką w granicach kraju ale wszędzie jest ciężko i stawki bardzo podobne. Nie lubię dużych miast, no może poza Krakowem ale tam koszty życia dla przyjezdnego są chore. Jest ktoś na forum kto przyjechał do Inverness niedawno? Bo rozumiem, że osoby które przyjechały w tych latach co ja i zostały, przystosowały się, zapuściły korzenie i już "ustawiły". A może jest inaczej? Napiszcie jak Wam się żyje, co robicie, nie wstydzcie się - ja naprawdę niczego od Was nie chcę poza kulturalną rozmową.
Lifescanie wiem ze zwolniali ze stanowisk biurowych na halach niby nic sie nie zmieniło.No bo w końcu ktos robic musi.Jak chcesz szybko prace dostać to nie wiem moze hotele,Kfc,tesco,Myjka w jakimś z salonów samochodowych Ja pracuje jako opiekun i aby ta robotę zacząć to musisz miec PVG (STARE Discloser odpowiednik zaświadczenia o niekaralności) I w tym jest robota ale musisz byc wytrzymały psychicznie i trzymać zawartość ŻOŁĄDKA ;).
Mało osób zabiera głos. Czy forum jest dalej popularne? A może nie chcecie opowiadać o swoim życiu bo zależy Wam na anonimowości w sieci? Różne teorie spiskowe chodzą mi po głowie. Może nie ułożyło Wam się życie tak ja tego sobie życzyliście i wstydzicie się? A może macie po prostu dyskusję w pupie.
Franz_1 dziękuję, nie potrzebuję pomocy - tylko suchych informacji o sytuacji w Inverness. Czy udało Ci się zmienić pracę na lepszą, na taką jaką chciałeś na wyspach wykonywać? Czy Szkoci dalej są tolerancyjni względem naszej nacji? Itd, etc. Chociaż oczywiście jeśli trafię do Inverness to po znalezieniu pracy z przyjemnością pogawędzę z Tobą i wychylę kielonek.
GP.Enzo, w Lifescanie pracować już nie będę, nie liczę na to. Interesowałby mnie tylko magazyn lub laboratorium. Nie wiem czy można dalej podjąć tam pracę jako pracownik agencji. Tesco w 2008 zatrudniało do pracy przy wykładaniu towarów w nocy, nawet stawka była OK.
Na początek wezme cokolwiek, nie mam wielkich wymagań ale nie chciałbym więcej niż kilka miesięcy pracować za mniej niż 7,50 netto. Bo też tak jak napisał mis.colargol trafić z deszczu pod rynnę byłoby nie fajnie. Wprawdzie przy minimalnej stawce można żyć lepiej niż w Polsce, ale życie w Inverness tanie nie jest i oczekuję od życia troszkę więcej, niewiele więcej bo nie jestem żadnym specjalistą ani nie mam dobrego fachu w ręku. 1200 funtów miesięcznie. Jestem zdecydowany na wyjazd, nie wiem jeszcze kiedy i gdzie. Wiosna tego roku lub za rok. Żadne duże miasto nie wchodzi w grę. Na pewo na północ od Falkirk. I raczej tym razem na stałę. Choć wolałbym żyć (nie wegetować) w Polsce.
Mało osób zabiera głos. Czy forum jest dalej popularne? A może nie chcecie opowiadać o swoim życiu bo zależy Wam na anonimowości w sieci? Różne teorie spiskowe chodzą mi po głowie. Może nie ułożyło Wam się życie tak ja tego sobie życzyliście i wstydzicie się? A może macie po prostu dyskusję w pupie
Napiszcie jak Wam się żyje, co robicie, nie wstydzcie się - ja naprawdę niczego od Was nie chcę poza kulturalną rozmową.
trolisko w torbe biedne:[
nie potrzebuję pomocy - tylko suchych informacji o sytuacji w Inverness. Czy udało Ci się zmienić pracę na lepszą, na taką jaką chciałeś na wyspach wykonywać? Czy Szkoci dalej są tolerancyjni względem naszej nacji? Itd, etc.
a jaki perfidny
To jest wszystko ch...j. Pracowałem w Polsce 3 lata we włoskiej firmie zarabiając średni 3 tys. zł. Dwa razy w roku 4 (urlopowe+świąteczne)+paczki na święta. Niestety lekarz medycyny pracy orzekł iż jestem niezdolny do pracy w tej firmie, gdyż nie widzę w 3D. :| Teraz pozostało się włóczyć po okolicznych państwach, które badania lekarskie mają głęboko w d... czyli wszystkie poza Polską. :/
No nic, widzę że na forum została sama elita wprowadzaca zamieszanie w każdym wątku, śmiejąca się z własnego bełkotu. Lata temu na domenie zdaje się Szkocja.net było tu sporo sympatycznych osób, admini najwyraźniej strzeili sobie w kolano. Jeżeli ktoś rozsądny będzie miał ochotę porozmawiać ze mną o Inverness proszę o kontakt na cityofinverness(at)wp(dot)pl Dziękuję i pozdrawiam.
KazimierzW
07.01.14, 19:50
Powiedzcie mi proszę, jak obecnie wygląda rynek pracy w Inverness? Jest ciężko ze znalezieniem jakiejkolwie pracy?
.........................
a czy pan kazimierzW zadal sobie jakikolwiek trud i uzyl internetu do przeszukiwania ofert pracy w wybranym miejscu
w tym wypadku w inverness i jesli moze sie pochwalic wiadomosciami na ten temat to chetnie poczytam
Cześć. Mieszkałem w Inverness przez kilka lat, pięć lat temu wróciłem do Polski. Od tego czasu dłużej jestem bezrobotny niż pracowałem a w zasadzie w każdej podjętej pracy byłem wykorzystywany, okłamywany i kiepsko wynagradzany. 1300-1700zł, za dużo żeby zdechnąć, za mało żeby żyć. Jestem sfrustowany, bardzo żałuję że wróciłem. Myślę o powrocie do Inverness lub w inne miejsce do Szkocji, bo mam już tego dość, znalezienie dobrej pracy bez znajomości graniczy z cudem, a mieszkam obecnie już w drugim mieście i nie jest to zabita deskami dziura. Powiedzcie mi proszę, jak obecnie wygląda rynek pracy w Inverness? Jest ciężko ze znalezieniem jakiejkolwie pracy? Pozdrawiam, Kazek. PS. Nie oczekuję od Was żadnej pomocy, niczego nie chcę, nie mam postawy roszczeniowej, liczę po prostu na sympatyczną i szczerą dyskusję.