hmmm.......... Czy rzeczywiscie wysoce prawdopodobne, moze wydac sie to, co opisuje osoba z wysokim pozomem animowosci, anizeli to, co pisze ktos, kto w dalszym ciagu pozostal pod namiarem telefonu podanym kilka miesiecy wstecz???
Jezeli jakies fakty nie zostaly ujete, pominiete to juz oznacza jednoznacznie - ze zatajone???
Moge zrozumiec, ze tyle, ilu nas tu jest, tyle bedzie roznych opini. Kazdy ma prawo wypowiedziec sie, ale czy to jest powod, by uzywac epitetow pod adresem ludzi, ktorych tak naprawde sie nie zna???
Z racji tego,ze Richard66 nie ma dostepu do netu, a wie co sie tu wypisuje pod jego adresem .... poprosil mnie, abym napisala do wiadomosci zainteresowanych w jego imieniu :
To watki mijajace sie z prawda .... odpisze sam na ten stos bzdur,zamykajac "buzie" co po niektorym osobom ,najwyrazniej zadnych sensacji,prowokujac dyskusje w oparciu o sytuacje wyssane z palca.
carlla, skoro piszesz takie bzdety to najwyrazniej nie poznałas tego kolesia jeszcze. omamił cie z całą pewnościa tymi swoimi dramatami. jeśli chodzi o mnie to znam Rycha a on mnie. Niebawem zawołam do niego na mieście "siemanko oszuście!!" i powiem mu ze to ja jade mu po gaciach. Moja anonimowość? Nie rozumiem. Chcesz namiary na mnie ? Tel do moej babci? To moja sprawa . Pomyśl , po co to wszystko miałbym to wypisywac o Rychu??? Jeśli ktoś ma watpliwości to niech pyta Mr Mc Donalda. To właściciel caravan parku. Chyba ze on tez kłamie?
Zastanawiam sie dlaczego moja wypowiedz nazywasz bzdurami? Po raz kolejny krytykujesz czyjas wypowiedz, a tym razem moja ??
Czy Twoja anonimowosc w tym wypadku jest tylko Twoja sprawa?? sadze, ze raczej juz nie tylko Twoja, skoro tak usilnie probujesz przedstawic nam tu jasno (??) jaki jest naprawde Richadr. A coz my wiemy o Tobie geologu,...ze masz babcie? Ja nie moglabym powiedziec ,ze Cie znam wiedzac tylko tyle o Tobie... a czy to zrobi Rysiek??
Nie wiem, czy majac kontakt z Ryskiem od ponad 3 miesiacy znam go lepiej niz Ty? Nie znam go z czasu "pola namiotowego", ale mialam juz okazje poznac go w wielu roznych sytuacjach, wiec zapewniam Cie ,ze nie omamil mnie swoimi dramatami.Nie poznalam Ryska pijaka, oszusta, kretyna, klamcy..... i znam jeszcze kilka innych osob, ktore znaja go, wiedzac ze radzi sobie, co moze dla innych jest zbyt duzym zaskoczeniem.
Napewno, nie tylko ja mam watpliwosci, co do Twojej wypowiedzi, ale na wyjasnienia nie ma co liczyc z Twojej strony, bo juz sprytnie, odeslales zainteresowanych, do poczciwego Mr Mc Donalda....
Siemenko. Jasne. są osoby które znają go z dobrej strony. Ja i jeszcze kilka innych osób niestety do nich sie nie zaliczamy. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrozumieć to pozostaje mi tylko czekać kiedy Ty sie na nim przejedziesz. Zresztą cynk na temat Rycha poszedł nie tylko z mojej strony. Upierasz sie ciągle ze jestem anonimowy. Jasne , tak jak większość. To nie jest forum "poznam chłopaka , "poznam dziewczyne". Jeśli czujesz potrzebe wymiany adresów lub tel. to skorzystaj z postów matrymonialnych. WESOłYCH SWIąT. (nie pozdrawiaj Rikiego "dramaturga")
Twoja rada malo przydatna, ale przez grzecznosc podziekuje ...i przypominam, ze nie chodzi tu o mnie tylko o Richarda.
Nie upieram sie, tylko stwierdzam fakt Twojej animowosci.
Nie chce mi sie komentowac tego co tu wypisujesz... to staje sie irytujace na swoj sposob...natomiast przestane sie dziwic, ze Rysiek unika takich ludzi jak Ty.
Pozdrawiam
Niw życze nikomu przeżyć sytuacjii , podobnej do tej co my przeżyliśmy. - Właściciel pola namiotowego podchodzi do nas i mówi: zapłaćcie mi za dwa tygodnie do przodu bo nie chce być załatwiony przez Was tak jak mnie Richard załatwił. K*** , myślałem że osiwieje . Pozdrawiam Cie carlla i życze wszystkiego dobrego.
Witam,Od dluzszego czasu dochodzily mnie sluchy na temat krazacych na moj temat oszczerstw i kalumni rozpowiadanych przez pewna grupe osobnikow. Poza tymi, ktore pojawily sie tu na poscie napisanymi przez anonima, slyszalem tez, ze ucieklem z pola namiotowego, gdyz okradlem sklepik campingowy MacDonalda!!Przez te i inne opowiesci, rozpowiadane przez te sama grupe paru osob zjadlem sporo nerwow i potracilem sporo kontaktow z niektorymi znajomymi. Taka jest widocznie cena za bycie w pewnym sensie osoba publiczna, ktora chcac nie chcac sie stalem. Bedac Anonimem nikt nam nie dokopie, bo nie wie komu - nieprawdaz?Zastanawia mnie, dlaczego anonim ukrywajacy sie pod nickiem Syla1T napisala te rynsztokowe rewelacje dopiero teraz, skoro na forum szkocji.net jest od wrzesnia.Tak czy inaczej moze i dobrze sie stalo, ze bzdury ukazaly sie na forum, gdyz pozwoli mi to po raz pierwszy przedstawic publicznie swoja wersje. I tak:1. Namiot jest moj przywieziony autobusem z Polski, nowy, 4-osobowy. Mam na to swiadkow, nie tylko w PL - ale rowniez tu na miejscu. Sa to osoby ktore widzialy lub rowniez przechowywaly moj bagaz przed rozbiciem sie na campie. Oswiadczam, ze nigdy zadnego namiotu czy tez karmatki lub spiwora od MacDonalda nie dostalem.2. Stawka 12F za godzine jest tak fikcyjna, jak cala ta wyssana z palca rewelacja naszego anonima. Za sprzatanie terenu campingu (od 2 do 3,5 godz.) dostawalem 10 F (za calosc, nie za godz.). Przede mna sprzatalo 2 Polakow i zrezygnowali jak otrzymali prace z Agencji - chyba nikt przy zdrowych zmyslach nie rezygnuje z pracy przy stawce 12 F/godz.). Nie slyszalem tez o zadnym cleanerze w UK, ktory dostawalby wiecej niz 10F. 3. Moj ticket na namiocie pozwalal mi na przebywanie na terenie caravan parku do 31 sierpnia, ale... (i tu musze podeprzec sie swoim kalendarzem)Okolo 23 sierpnia - MacDonald informuje mnie, ze mam prace tylko do niedzieli - 27 sierpnia - konczy sie sezon i da sobie rade ze sprzataniem wlasnymi silami.27 sierpnia (niedziela) - moj znajomy Maciek z Zielonej Gory nagrywa spotkanie ze Szkotem ktory szuka kogos do pomocy przy renowacji domu od poniedzialku.28 sierpnia (pon) - Rozpoczynam prace.29 sierpnia (wtorek) - Po powrocie z pracy ide na spotkanie w sprawie pokoju do wynajecia, ktore nagrywa znajomy z campu. Dogadujemy sie z wlascicielem i jeszcze tego samego dnia wprowadzam sie do nowego lokum (nota bene mieszkam tam do dzisiaj) . Namiot z czescia bagazu zostaje na campingu.31 sierpnia - poznym wieczorem po pracy razem z kolega, samochodem jade na camp po reszte moich rzeczy. I tutaj popelniam duzy blad, ktory wykorzystuja chetnie rozne anonimy i wrogie mi osoby. Poniewaz namiot jest mokry, decyduje sie go zostawic, liczac na to ze nastepnego dnia wyschnie na zewnatrz. Przez mysl mi nie przeszlo, ze wynikna z tego powodu jakiwkolwiek problemy szczegolnie ze na polu byly pustki. Poza tym na campie bylo pare osob, ktore mialy do mnie numer tel. komorkowego.4 wrzesnia - ostatni dzien pracy, skrocony do 4 godzin. Na miescie kolo hostelu spotykam blizniakow (nie mieli do mnie tel.), ktorzy powiadamiaja mnie o klopotach z moim namiotem i dziwnych opowiesciach krazacych na moj temat. Mowia tez, ze MacDonald jest na mnie wsciekly. Mowie im, ze bede nastepnego dnia i ureguluje zaleglosc.5 wrzesnia - w okolicach poludnia zjawiam sie na campingu. Juz z daleka widze, ze mojego namiotu juz nie ma. W recepcji spotykam MacDonalda, ktory na moj widok jest wyraznie wsciekly (ma racje - 5 dni po czasie). Informuje mnie, ze mojego namiotu nie ma, wyrzucil. Po oplaceniu przeze mnie zaleglej sumy 20F, czyli namiot 1F + osoba 4F x 4 doby (paragon fiskalny zostal wydrukowany) oswiadcza ze odda mi namiot. W komorce na jakichs klamotach, lezy rzucony byle jak moj namiot. W strugach deszczu usiluje go zlozyc, ale poniewaz worek jest podarty a i zlozenie mi nie wychodzi, biore go czesciowo do plecaka, czesciowo do torby i wracam do domu.Wiecej Pana MacDonalda nie widzialem. ale bardzo mozliwe ze w najblizszych dniach go odwiedze.4. Moj wiek nie jest tajemnica (niedawno obchodzilem 40 urodziny i dobrze sie bawilem), a to ze wygladam jak stuletnie drzewo jest tylko i wylacznie moja prywatna sprawa.I na koniec powiem tyle - mieszkam i pracuje od dluzszego czasu (ponad 3 m-ce) w tym samym miejscu. Nie mam w pracy zadnych problemow, jak i z obecnymi wspollokatorami. To tyle. Koncze, gdyz obiecalem komus, ze moja odpowiedz pojawi sie do konca dzisiejszego dnia.Pozdrawiam Tych co jeszcze mi wierza, pomimo agresywnych anonimow.
No. Nie zaskoczyłeś mnie Rychu. Coś tam popisałeś w swoim stylu i tyle. Nie spodziewałem sie równierz że sie przyznasz do tych niby oszczerstw A do Mc i tak sie nie wybierzesz i oboje o tym wiemy. Szkoda już czasu na ciebie. Nudne to już. Można tak pisać do wiosny ale po co. Wigilia idzie , czas spokoju i rozmyślań. Głównie nad sobą, Także Ryszardzie , masz troche czasu.
szczerze ? chuj mnie to obchodzi ze rychu pije itp... wazne ze jest dobrym czlowiekiem, a ze mam nosa do ludzi to wiem to. co do anonimow, nielubie konfidentow... i na chuja wypisywac na tym forum o waszych sprawach. Macie cos do siebie to zalatwcie to jak cywilizowani ludzi albo jak polacy, po ryju i do spania. Ja na miejscu Rycha bym sie do was przeszedl za wypisywanie na mnie oszczerst. Ale to juz jest chyba sprawa honoru. Co do anonimowosci... bez jaj to tylko internet :) zainteresowany pewnie wie kto na niego pisze te rzeczy i jego broszka tylko jest zalatwienie tej sprawy, a nie krycie sie za jakas bogu winna kobietka.
Sylus ale ja moge byc anonimowy gdyz nie lze ludzi a powsciagne jezyk swoj bo po co mi zwyzywac kogos kto nie istnieje. Widzisz jest mi zal ciebie gdyz w realnym zyciu takie pluskwy jak ty znacza cos tylko na internecie:) A i nawet tu niewiele. Twoj styl zdradzil cie, obnazyl jako malo inteligentnego, tchorzliwego bojacego sie wlasnego cienia matolka. Idz biegnij pobawic sie w twadziela i wazniaka na jakims forum(chyba ze jestes dziewczynka, to co innego intryganctwo macie przeciez we krwi)
"Wal sie Mimik ciotowaty geju. Z workiem na sperme nie dyskutuje."I wszystko jasne :) poziom twoich wypowiedzi wszystko wyjasnia :) jak ufac komus kto wyslawia sie mowa iscie wzieta zywo z rynsztoka ?:>Kretyn, albo kretynka :) wolabym zeby to byl kretyn bo tak pusta laska to chyba niemozna byc :D
He,he. Wyjątkowe z was jełopy. Pewnie takie same z was szuje jak z Rycha . Wyperdolic kogoś uczciwego w powietrze i grać ofiare. Zyjcie z tym. Niech to tkwi w waszych pustych łbach. A ty Rychu zakłamańcu , tak czy owak zle skończysz. Dobrze sie rozglądaj . Zycie jest pełne niespodzianek. Do zobaczenia . Bez odbioru.
Do syla1t:
Widze ze jestes nie normalna po twoich wypowiedziach iDLaczego najezdzasz na kogos ktory probuje sobie jakos ustawic zycie lecz na poczatku jak i kazdemu to nie wychodzi ? Ty sie cieszysz bo tu przyjechalas do znajomych i sciskalas sie w 4 osoby w jednym pokoju mowiac wszystkich ze masz piekny dom i jakuzzi. Pracowalas pewnie na hauskeepingu przez pare miesiecy sciskajac kazdego pensa w gacie aby starczylo na kolejny dzien a gdy przyszlo zaplacic chociaz by za mieszkanie to zamknelas sie w szafie bo wydatek z rzedu kilkudziesieciu funtow przyprawil cie o zalamanie psychiczne.
Jestes mocna w gebie ale i tak wszyscy wiemy ze to walsnie takie jak Ty nie dadza sobie rady a pewnie po angielsku gadasz tyle co kot naplakal. -Yes, I Know, Sorry-? to twoj zasob slow ?.
Ryszardzie nie przejmuj sie wszystko bedzie ok poczatki zawsze sa trudne ale jak ktos chce to moze duzo :)
Pozdro
Pawel , jak długo nad tym wszystkim myślałeś??? Katastrofa! Profesor Miodek to ty nie jesteś. Ale nie martw sie , nie jesteś sam. Jest tu jeszcze dwóch takich delikwentów z podobnym do Twojego intelektem. mimik i garbus , tylko nie myślcie ze Was mam na myśli. :-) Pawel ,ja myśle ze Ty jesteś z innego wymiaru. Powiedz wszystkim prosze , jaką obcą inteligencje reprezentujesz? Nara Microbi.
Witam,
We wtorek rano wyjezdzam z Warszawy do Inverness i mam pare na pewno
dla tubylcow glupich pytanek - ale moze ktos jeszcze nie stracil
cierpliwosci:)))
Czy jest jakas scianka z ogloszeniami o pracy?
Gdzie poza hostelami szukac taniego noclegu? I hmm.... jak?
Gdzie najblizej mozna rozbic namiot - centrum:)))?
Co byscie zrobili gdybyscie mieli 39 lat, sto funtow, doswiadczenie i duzo checi do pracy (poza rzuceniem sie do Loch Ness:)))
Jezeli ktos ma cos lekkiego (poza LSD) do przewiezienia to moge wziasc
- mam tylko 120 kilo do dzwigania, aaaa i duzo poczucia humoru:)))
Pozdrawiam